You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 17, 2012 3:17 pm



    Gdy dorwie Cię nagły głód.

Zobacz profil autora

2 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 2:10 pm

- Pieniądze, albo żarcie! - zagroziłem maszynie uderzając ją po raz sto osiemdziesiąty szósty w ciągu ostatniej minuty, ale ta była martwa na wszystkie moje starania, tak jak była martwa od czasu swojego stworzenia w jakieś durnej chińskiej fabryce. No może poza okresem, kiedy wlazł w nią Banjo i zaczął pluć na ludzi słodyczami. Nieśmieszne. Dziecinne. WCALE SIĘ Z TEGO NIE ZALEWAŁEM. Nawet przez chwilę. To nie był mój poziom. Sorry.
Musiałem znaleźć sposób by zemścić się na tym beznadziejnym kradzieju pieniędzy bez względu na wszystko. Tego wymagała moja męska duma i nie widziałem innej drogi od przemocy. Dlatego kopłem z całej siły w prawy dolny róg automatu warcząc przy tym z wściekłości. Nie było mowy bym odpuścił, ale też kontynuowanie tego pośmiewiska też nie było dobrym pomysłem. MUSIAŁEM BYĆ INTELIGENTNIEJSZY. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. No, ale próbowanie nie jest w końcu zabronione. A szkoda. Bo ja ROBIŁEM WSZYSTKO CO NIEDOZWOLONE. WSZYSTKO. No może poza mordowaniem i gwałceniem, bo to było okropne. No i też nie kradłem na prawo i lewo bo trochę godności mam. W zasadzie też nawet rzadko przeklinałem... ALE TO PRZEZ TO, ŻE MAMA WYMAGAŁA ODE MNIE ĆWIERĆ CENTA ZA KAŻDE PRZEKLEŃSTWO! I się odzwyczaiłem. Ale gdyby nie to moim przekleństwom nie byłoby równych! SERIO.
Wracając jednak do inteligentnej zemsty na maszynie. Coś tam jednak wpadło mi do głowy. Rozejrzałem się podejrzliwie dookoła sprawdzając, czy przypadkiem ktoś mnie nie obserwuje. Nie obserwował. Sukces. Nie lubiłem kiedy ludzie oglądali moje porażki, a w tym planie porażka była niemal zagwarantowana. Mało kiedy udawało mi się zapanować nad wewnętrznym Krakenem, ale kiedy już udawało to cierpiały na tym wszystkie obiekty infrastruktury architektonicznej w zasięgu pięćdziesięciu metrów. Żywiłem jednak nadzieję, że tak tym razem nie będzie. Znaczy... A co mnie to! Mogło i tak być! Mogłem siać zniszczenie!
Ukląkłem przed maszyną i ostrożnie włożyłem rękę do tego otworu gdzie wyskakiwały słodycze. Mocno zacisnąłem oczy i skupiając się jak rzadko mi się zdarza zamieniłem rękę w mackę, która zaczęła się wydłużać i wydłużać, aż sięgnęła skarbu!
Nie przewidziałem tylko jednego. A dokładniej dwóch. Braku przeciwstawnych kciuków i niemożliwości odwrócenia wszystkiego.
Utknąłem.

Zobacz profil autora

3 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 3:14 pm

Właśnie mnie dopadł głód, chociaż bardzo możliwe, że tylko go sobie wmówiłam. Bardzo często wmawiałam sobie, że muszę coś zjeść, żeby później narzekać na oblewający moje kości tłuszcz i przechodzić na wieczną dietę. Teraz jednak chyba faktycznie potrzebowałam cukru, dużo cukru. Nie przewidziałam jednak jednego...Ludzie to jednak byli chorzy psychicznie. Krzyki jakiegoś człowieka słychać było na drugim końcu korytarza, a ich treść w ogóle mnie nie usatysfakcjonowała. Moje jedzenie stanęło pod wielkim znakiem zapytania, bo oto super maszyna postanowiła się znowu zepsuć. Mogłam zabrać ze sobą młotek. Po raz kolejny odkryłam, jak wielki pech mnie otacza! Jeju, chyba się załamię i pójdę do psychologa, żeby zrobił ze mnie jeszcze większą wariatkę. No pewnie, jasne, jeszcze mnie przewróć ograniczona istoto, ah nie, to tylko ja stoję na środku i zastanawiam się nad sensem istnienia, więc ruszyłam dalej. Z uśmiechem obserwowałam walkę jakiegoś chłopaka z automatem, może nawet było mi go żal? Chyba tak, ale ku mojemu zaskoczeniu, on zaraz przeszedł do innego rodzaju działania. Trochę obrzydliwe to było i zebrało się mi na wymioty, bo halo, macki? Serio? Obślizgłe i takie...no obrzydliwe. Skrzywiłam się więc i oparłam o automat, a kiedy zorientowałam się, że biedna ośmiorniczka nie radzi sobie z wyciągnięciem macki, aż się roześmiałam. Bo to śmieszne było. Niby mogłam ruszyć z odsieczą i wykazać wielkim bohaterstwem, tak było jednak ciekawiej, do czasu.
- Długo ci to jeszcze zajmie? - Byłam przecież głodna, nie ma czasu na zabawę, nawet te macki nie były w stanie obrzydzić mnie na tyle, bym odechciała jedzenia. Spojrzałam więc na niego wyczekująco i prawie zaczęłam tupać nogą.

Zobacz profil autora

4 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 3:36 pm

Utknąłem i nie miałem zielonego pojęcia jak ujść cało z tej kompromitującej sytuacji. Tym razem już żaden inteligentny pomysł nie chciał mi przyjść do głowy, choć z tej perspektywy, w której się aktualnie znajdowałem, miałem już poważne wątpliwości, czy kiedykolwiek mnie taki nawiedził, czy to jedynie same urojenia. Stawiałbym jednak na nie, bo wydawały się bardziej prawdopodobne, choć w życiu na głos nie przyznałbym się do urojeń. To podchodziło na skarżenie się na swój, los a ja nigdy się nie skarżyłem. Byłem twardy i nieugięty! Nic nie było w stanie mnie pokonać! No może poza automatem z cukierkami, ale to był mega wyjątek. Niemal tak nieprawdopodobny, że niemal niezauważalny. No prawie niezauważalny, bo jednak, o zgrozo, ktoś musiał mnie nakryć.
- I co się gapisz? - powiedziałem bez krzty uprzejmości. NIGDY NIE DOŚWIADCZYSZ UPRZEJMOŚCI OD LUCKY'EGO PUMPKINA. Mam to zapisane w akcie urodzenia. Nie ściemniam, mogę udowodnić i wam pokazać. Jak tylko się uwolnię.
Laska nade mną mnie wkurzała. Wyglądała jak jakiś hiperhipster, co na wstępie mnie zniechęcało do prowadzenia z nią jakichkolwiek dyskusji. Nie zniżam się do takiego poziomu, to chyba jasne. Nigdy. No może z wyjątkiem tego kolesia co czasem odstępuje mi parę kanapek, ale to dlatego że był świetnym kucharzem! Nie mam przyjaciół hipsterów. TO MOI WROGOWIE. Dlatego na początku nie miałem zamiaru ani trochę się odzywać do tej dziewczyny. Ale jak zwykle nie wyszło.
- A co, przeszkadzam? Właściwie to bardzo wygodnie mi w takiej pozycji i póki co nawet przez głowę mi nie przeszło by się stąd ruszyć - oznajmiłem buntowniczo, choć moje działania sprzed paru sekund przeczyły moim słowom.

Zobacz profil autora

5 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 3:57 pm

Albo mi się wydawało, albo z kolesia niezła kanalia. Dobra, może też nie jestem super fajna, bo się z niego śmieję, ale żeby od razu z taką agresją? Moje serce płacze i ogólnie chyba pora odzyskać żyletki od pani szkolnej psycholog. Skoro chciał się tak bawić to spoko, już się więcej nie uśmiechnę, żeby sobie nie pomyślał przypadkiem, że jest taki ekstra bo jego ręka zamienia się w obślizgłą mackę. Mimochodem pomyślałam o jego biednych partnerkach łóżkowych. Ale chwila, przecież taki cwel ich nie ma. Uznałam pytanie za czysto retoryczne i patrzyłam dalej. Mogłam iść zjeść gdzieś indziej i coś innego, ale nie chciała. Potrzebne mi były te konkretne cukierki i koniec, a kolo niech się wypcha, jeju, ależ mi nie pasuje to bycie wrednym koksem, chyba się znowu uśmiechnę. A jednak nie, to tylko ten wredny uśmieszek i pogarda w oczach.
- Co jest z tobą nie tak? - Zapytałam wręcz karcąco, lubiłam zadawać to pytanie ludziom, z nimi zawsze coś było nie tak. - Tak właśnie myślałam, ale trochę blokujesz mi dostęp do jedzenia. - Mruknęłam poirytowana z lekką ironią. Pomogłabym nieszczęśnikowi, ale wkurzył mnie swoją niekompetencją, tak mi się przynajmniej wydawało, że ma raczej kiełbie we łbie. Kto normalny wpycha łapy, lub jak w tym przypadku, macki, tam gdzie nie trzeba? W dodatku wyglądał jakby był na sterydach, głupi pewnie wyżarły mu one mózg. Mogło też być tak, że chciał zaszpanować jakiejś blacharze, ale nie zauważyłam żadnej w pobliżu.

Zobacz profil autora

6 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 4:14 pm

Spróbowałem poruszyć na prawo i lewo macką, a nie jak dotąd tylko ciągnąć do siebie, ale kompletnie nie zmieniło to mojej sytuacji. Spróbowałem też wypuścić z siebie odrobinę śluzu, który jeszcze parę dni temu mnie strasznie wpienił kiedy niechcący zamieniłem się w Krakena będąc w pokoju i zabrudziłem całą pościel jakby... A może lepiej nie będę przytaczać tego porównania, bo jeszcze zgorszyłbym delikatniejsze osóbki. Nie żeby mnie one obchodziły! Bo nie obchodzą. W każdym razie ani trochę mi się to nie udało. Nie cierpiałem ładować się w takie sytuacje, ale jak widać jednak byłem zmuszony w nich uczestniczyć. Może odrobinę z własnej winy, a może to tylko takie fatum. Obojętne. Kiedyś uda mi się od tego uwolnić, na pewno! Inaczej nie mam prawa nazywać siebie Pumpkinem.
- Wszystko w jak najlepszym porządku - odpowiedziałem odrobinę schodząc z nieuprzejmego tonu, ale nadal upierając się przy swoim. Przyznanie się do tego, że potrzebowałem pomocy nie wchodziło w grę. Prędzej bym umarł. Tu i teraz. Z macką w automacie. A potem pochowaliby mnie z tym automatem. W sumie pogrzeb zajebisty. - A mało masz jedzenia, ymmm, powiedzmy w kuchni? - zapytałem. Laska mi na serio przeszkadzała, choć sam nie wiedziałem w czymś. Może samą obecnością. I co ona tak upierała się na ten automat! No kurczę! Hipsterzy mają jednak tam nasrane. Brzydka wizja. Nikt nie ma nasrane w głowie. Co za głupie powiedzenie.
Pociągnąłem trzęsąc całą maszyną, a potem jeszcze raz.
A może laska miała niedobór cukru? - nagle przeszła mi przez głowę straszna myśl. Co jeśli zaraz mi tu zemdleje? A ja będę odpowiedzialny za jej stan zdrowia? Hm? A co jeśli na serio tak jest? Jaki inny ma powód upierania się by dostać się do maszyny? Ja pierniczę! To się wpakowałem.
Chyba właśnie ta ostatnia myśl napędziła mnie w jakiś dziwny sposób i chwilę później kiedy pociągnąłem za mackę poleciałem prosto na ścianę na przeciwko i się uwolniłem. Spojrzałem na swoją dłoń, która była już dłonią i uśmiechnąłem się z zadowoleniem. Podniosłem się z ziemi.
- Vaoila. Cholerna maszyna jest twoja - zwróciłem się do niej nadal pamiętając swoją ostatnią motywującą myśl na jej temat. Pilnowałem by nie zemdlała.
Nie żeby mnie to w jakiś sposób obchodziło!

Zobacz profil autora

7 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 4:51 pm

Pomyślałam sobie, że fajnie, że coś tam rusza i chociaż próbuje mi udostępnić automat, ale zaraz potem zadowolenie minęło. Idiota ujebał cały automat jakimś śluzem i niby jak teraz miałam z niego skorzystać?
- Nie, kuchnia mnie nie satysfakcjonuje. - Mruknęłam ponownie, splatając ręce na piersi, jakkolwiek to miało wyglądać. Wcale nie uważałam się za hipstera. Błagam, przecież oni mieli domy pod znakiem jabłka, a ja jabłek nienawidzę. Rzygać mi się chce jak tylko poczuję ich smak, a co dopiero jakby mi miały wszędzie towarzyszyć. Drugim argumentem przeciw mojemu hipsteryzmowi jest to, że nie wyglądam jak bezdomna, a przynajmniej tak mi się wydaje...no dobra, przyznaję, dziwnie się ubieram czasem, ale nie jestem hipsterem i nikt nie miał prawa (zwłaszcza ten debil przy automacie) tak mnie nazywać! Bo się oburzę i podam do sądu, jeju, ależ jestem wrażliwa, to chyba przez te średniowieczne książki, które składuję pod swoim łóżkiem. Wszystko co starodawne jest osom, prawda? Nawet telefon mam drewniany. Zdziwiłam się trochę, że aż tak chłopaka odrzuciło i mimo mojej całej niechęci, zastanawiałam się, czy przypadkiem nic sobie nie połamał. Na przykład takie połamane żebro nie jest niczym przyjemnym, zwłaszcza, kiedy przebija ci płuco i umierasz. Nikomu nie życzyłam śmierci, nawet takim ludziom jak on. Szybko jednak przestałam o tym myśleć i uważnie obejrzałam automat, krzywiąc się znacząco. No jasne, teraz będzie trzeba cały dezynfekować, chyba opętał mnie chwilowy zanik mózgu bo przejechałam rękom tam po tej części gdzie cukierki powinny wypadać.
- Ja pierdole co to jest. - Doznałam czegoś w rodzaju wstrząsu. Dobrze, że osoba odpowiedzialna za cały ten syf jeszcze tu była, mogłam się o nią wytrzeć i tak też zrobiłam. - Chyba twoje. - Teraz to już faktycznie nie chciało mi się jeść i faktycznie bliska byłam omdlenia. Takie akcje to nie na moje nerwy, a pomyśleć, że rozkrajanie martwych ludzi tak na mnie nie działało.

Zobacz profil autora

8 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 5:24 pm

W moim mniemaniu kategorie określające hipstera są proste: ubiera się w dziwaczny sposób, maluje w dziwaczny sposób i mnie wkurza. Połowa ludzi w Romie, a może nawet więcej, było w takim razie hipsterami. Laska nie powinna czuć się w żaden sposób w takim razie wyróżniona. No chyba, że z innego powodu. Że się do niej odezwałem i w zasadzie z jej właśnie powodu szybciej poradziłem sobie z automatem niż w przypadku gdybym był sam. A zresztą. Nie obchodziło mnie jej zdanie.
Tylko żeby przypadkiem nie padła nieprzytomna na ziemie. Nie mam pojęcia co bym w takim wypadku zrobił. Ratowanie nie było w moim stylu. No poza tym kotem na drzewie. I tej chinki co się topiła. No i tym gamoniom co sami nie potrafili odpalić petard. Ale ja NIKOMU NIGDY nie pomagam. Zapamiętać.
Ja gardzę.
- Śluzik - odpowiedziałem spokojnie na jej pytanie patrząc jak się o mnie wyciera. - Całkowicie naturalnego pochodzenia i bez konserwantów - dodałem jeszcze, widząc jej obrzydzenia. Nie ma co się krzywić na takie malutkie dawki śluziku, kiedy jest się krok od śmieci z powodu niedocukrzenia. Ja nie wiem na co ona jeszcze czekała, ale ja nie mam wieczności na sprawdzenia czy w końcu sie docukrzyła, czy nie. Mogłaby się pośpieszyć. - Smakuje jak cytrynowa galaretka. - Nie żebym próbował. Kłamałem. Wszystko dla jej dobre, które nic mnie nie obchodziło.
Pewnie powinienem się zdenerwować za to, że mnie upaćkała moim własnym śluzem, ale chyba za późno się obejrzałem. Spóźnione obrażanie się jest jeszcze gorsze niż jego brak.

Zobacz profil autora

9 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 7:17 pm

- Robisz sobie z niego maseczkę dwa razy w tygodniu? - Chociaż uwolniłam swoją rękę od tego paskudztwa to i tak miałam ochotę wylać na nią całą butelkę środka dezynfekującego, spirytus i jeszcze kilka innych specyfików. Spokojnie to sobie załatwię w drodze do pokoju, albo zgarnę jakiegoś przydatnego chemika, tylko skąd będę wiedziała, cóż on może zrobić...no nic, zapytam najwyżej. Jeszcze mogłam iść do pielęgniarki, amputacja też byłą jakimś wyjście, póki co jednak pozytywne myślenie było najważniejsze.
- Z pewnością. - Podejrzliwie zaczęłam się mu przyglądać, kiedy wypalił z tą galaretką cytrynową. Jaki normalny człowiek by jadł takie rzeczy...nieważne jakim był on debilem, do takiego przejawu kretynizmu by się chyba nie posunął, a przynajmniej tyle wiary miałam w ludzkość. Ponownie zerknęłam na automat, a moje obrzydzenie nie uległo choćby najmniejszej zmianie. -Chyba sobie jednak daruję ten cukier. - Będę miała zdrowsze zęby i pozbędę się ryzyka nabycia jakichś chorób. Kto wie jakie pierwiastki radioaktywne skrywają macki koksa, nie uśmiechało mi się zatrucie pokarmowe albo wypalona wątroba. Nikt mi nowych organów nie podaruje i umrę w męczarniach, a przecież jeszcze tyle na świecie było do zrobienia. Nie wysilając się nawet na pożegnanie, poszłam szukać innego źródła jedzenia.

zt

Zobacz profil autora

10 Re: Maszyna ze słodyczami on Sob Lis 24, 2012 7:41 pm

Maseczkę? Maseczki to robić mógł sobie Benek, albo inny gejek, ale nie ja! Nie wiem za kogo ona mnie miała, ale chyba zrobiłem na niej równie piorunujące wrażenie jak ona na mnie. Tak piorunujące że aż szczena opada, ale nieważne. Nie wszystko poszło po zamyśle (zaczynając od wsadzenia łapy do automatu i kończąc na śluzie), ale kogo to obchodziło, na pewno nie mnie. No może poza jednym, ale wydawało mi się, że jednak coś musiałem poplątać. Zanim jednak wszystko poukładałem sobie w głowie wyrwało mi się na głos:
- Ale... ale... Miałaś zemdleć... Cukrzyca...- W tej chwili przypominałem ten mem internetowy, w którym coś nie idzie po namyśle postaci i to prowadzi ją do alkoholizmu. Znaczy mi do tego było jeszcze daleko, ale jak przyjdzie mi pożyć na tym świecie z tymi wariatami to ja nie wiem jak się skończy.
Laska chyba jednak nie usłyszała mojej ostatniej wypowiedzi, bo sekundę później jej nie było. Spojrzałem jeszcze w tamtą stronę, a potem na zaślużoną (?) maszynę ze słodyczami i podrapałem się po głowie.
Czasami życie było kompletnie pozbawione sensu, albo ja próbowałem doszukać się czegoś więcej niż powinienem. W każdym razie mimo tego, że moja wrodzona męskość i duma kazała mi zapomnieć o wszystkim, jakaś część popchała mnie bym jednak ruszył za laską i zobaczył, czy przypadkiem nie leży w jakimś rynsztoku.

/poszedł

Zobacz profil autora

11 Re: Maszyna ze słodyczami on Nie Sty 20, 2013 6:27 pm

prywatna plaża - powrót - egzamin z bph

sorka nie umiem zaczynać :/
Nie spodziewała się, że to będzie aż tak proste. Pan Carlos zadziwiał ją za każdym razem, a przecież był to jej trzeci egzamin u niego. Chyba nie umiem liczyć, no nieważne. To było proste nawet dla kogoś kto miał straszną ochotę coś zjeść calutki egzamin. I jeszcze dla kogoś kto na bhp siedział stanowczo za blisko innego ktosia. Że też akurat ten przedmiot musieli mieć wszyscy razem bez względu na poziom zaawansowania! Ależ ją rozpraszał. W ogóle dzisiaj miała swój gorszy dzień. Ciągle analizowała co się stało w dniu wczorajszym i jak to możliwe, że te urywki, które do niej docierały z ciemności jej umysłu mogły być prawdziwe. Ona z nim. Przegięłaś kobieto. A najlepsze było gdy znalazła telefon. I to swój telefon. Tego nie zamierzała łatwo wybaczyć, tak ją brzydko oszukać! Ale gdy tylko zobaczyła kto również zmierza w stronę automatu ze słodyczami spanikowała. Miała swoją kolejna szansę by z nim pomówić. Nie mogła tego zepsuć. Nawet to co robiła wczoraj i z kim odeszło w niepamięć. Maszyna chyba też spanikowała z wrażeniami, bo za nic nie chciała dać Bambusowi to co Bambus od maszyny chciał.
- Oddawaj moje pieniądze - kopnęła. To było głupie. Bolało. A on stanął tuż obok. Tak szybko podszedł? Uśmiechnęła się słodko, zapominając o bólu. - Chyba nic z tego, znów się zepsuła - powiedziała jakby przed chwilą wcale nie straciła nad sobą panowania. Potrzebowała cukru i to pilnie.

Zobacz profil autora

12 Re: Maszyna ze słodyczami on Nie Sty 20, 2013 9:27 pm

W zasadzie zapewne nikogo nie zdziwi fakt, że i Anthonego egzaminy wykończyły. Wyglądał jak zombie i przede wszystkim czuł się jak zombie. Zmarnowany, zupełnie "pozbawiony" mózgu, niewiarygodnie zmęczony i głodny. Tak, potrzebował przełknąć cokolwiek i nawet jeśli nie przepadał za słodyczami, teraz nie robiło mu różnicy co właściwie wyląduje w jego żołądku. Byle tylko coś tam wylądowało. Właśnie dlatego zmierzał do maszyny ze słodyczami po drodze licząc drobne wysypane na dłoń. Nie było tego za wiele, ale z pewnością wystarczy na coś, co trochę go rozweseli. Bo czekolada podobno rozweselała, a przynajmniej tak mówili...
Przystanął tuż obok dziewczyny i zerknął na nią kątem oka. Ta, kojarzył ją, ale sam z siebie nie miał ochoty się odzywać i pewnie odszedł by jak najszybciej z kupionym przez siebie psującym zęby produktem, gdyby to ona nie postanowiła zamienić z nim kilku słówek i przy okazji poinformować o bardzo ważnym fakcie.
- Może trzeba mocniej kopnąć? - zapytał zaciskając pieniądze w pięści. Monety wbijały mu się w skórę. Wolną dłoń oparł na maszynie i wbił w nią spojrzenie. Był geniuszem, naprawa takich wynalazków nie powinna sprawiać mu jakiegokolwiek problemu i pewnie gdyby tylko miał przy sobie śrubokręt już zacząłby rozkręcanie. Po krótkiej chwili odwrócił głowę w kierunku dziewczyny i tym razem wbił spojrzenie w nią. Dalej milczał, może czekał aż zdradzi mu jakieś szczegóły dotyczące maszyny, a może po prostu lubił się bezsensownie wgapiać w innych ludzi?

Zobacz profil autora

13 Re: Maszyna ze słodyczami on Nie Sty 20, 2013 9:46 pm

Zrobiło jej się naprawdę głupio. Miał talent taki jak Skylar i sugerował żeby to ona mocniej kopnęła automat. Naśmiewał się z niej? Onie, Bambie momentalnie odsunęła od siebie taką myśl, on nie mógłby się z niej naśmiewać, nigdy w życiu, to by znaczyło, że jej nie lubił, a przecież musiał lubić. Od tego zależało szczęście Bmabusiątka. Ciekawe kiedy stała się z niej taka romantyczna dusza, bo na pewno taką wczoraj nie była.
- Nie sądzę - wydukała wreszcie, zaciskając piąstki. Musiała się hamować, bo nie chciała źle wypaść w jego oczach. Hej dziewczyno, jeszcze moment temu z wściekłością kopałaś maszynę, bo ci nie dała batonika, sądzisz że to dobrze wpłynęło na jego zdanie o tobie? Ochłonęła. - Trzeba poczekać, to zawsze pomaga - zawyrokowała. W głębi duszy tańczyła z radości. Będą razem czekać aż maszynie się odmieni i da Bambie to co ta wybrała z listy. Czy mogło być piękniej? Żeby przypadkiem Anthony nie postanowił zwiać Bambie musiała działać. Oparła się o maszynę i niby od niechcenia zaczęła mówić. O egzaminach, taki nudny temat, ale czego z nim nie próbowała nie wychodziło, musiała łamać się każdej możliwości. To pachniało desperacją.
- Potrzebuje cukru, bo egzaminy mnie totalnie wykończyły. Też tak masz? Znaczy pewnie twoje wyniki będą o wiele lepsze od moich, nie raz cię widziałam cię pochylonego nad książką. - Zaśmiała się. Normalna Bambie właśnie by zwijała się ze śmiechu obserwując tę scenę. Była żałosna.

Zobacz profil autora

14 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 12:15 pm

Pokiwał delikatnie głową.
- Racja, kopanie zwykle nic nie daje. Może trzeba by zajrzeć do środka to pewnie jakaś niegroźna awaria... - jedną dłoń wciąż opierał na maszynie, drugą natomiast uniósł do twarzy wspierając palec wskazujący i kciuk na brodzie. Zmarszczył brwi. Postukał palcami w machinę.
- Poczekać?... - zapytał niezbyt przytomnie odwracając się ku dziewczynie.
- Chciałem... - zaczął, rękę, którą uprzednio trzymał przy twarzy opuścił wyciągając ku dziewczynie palec wskazujący. Przez chwilę milczał, po czym machnął dłonią.
- W sumie i tak nigdzie mi się nie spieszy. - stwierdził delikatnie wzruszając przy tym ramionami. Poprawił okulary wpychając je na nos. Odsunął się nieco gdy oparła się o maszynę i zaczęła mówić. Wbijał w nią spojrzenie przekrzywiając łeb na bok. Brakowało jeszcze tego, by zaczęła nawijać kosmyk włosów na palec i machać rzęsami.
- Lubię książki. Ale rzeczywiście, egzaminy były dosyć wyczerpujące. A cukier bardzo szkodzi na zęby. - i wyszczerzył do niej swoje kły. Podrapał się po łepetynie jeszcze bardziej targając i tak już potargane włosy.

Zobacz profil autora

15 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 12:49 pm

I po niej. Oczywiście musiała się wtrącić do jego wywodu. Głupiutka Bambie. On się znał, ona nie. Przynajmniej nie wyglądał na złego i nawet naprawdę przystanął na jej pomysł.
- Znaczy jak umiesz to naprawić inaczej... - zagryzła wargę. Miała się pochwalić, że doskonale zna jego umiejętności, chociaż nigdy ze sobą nie gadali? Miewali razem zajęcia, ale nie te gdzie talenty były pokazywane. Raczej tym, że grzebała w kartotekach każdego tutaj chwalić się nie powinna. - Mój talent nic nie ma do rzeczy martwych, ale twój chyba tak? - No a teraz niech cię weźmie za maniaczkę co go śledzi. Dalej Bambie.
Co do owijania włosów wokół palca. Nawet dla Antosia nie mogłaby tak zrobić, no chyba że bardzo pijana. Charakter nie pozwalał jej aż tak się płaszczyć, chociaż nie powiem bliska była.
- Tutaj to mniejszy problem. Zawsze można się zgłosić na zajęcia do uzdrowicieli, chociaż nie polecam. - Kiedyś za karę wylądowała u najsłabszych. A wszystko przez to, że wlazła nie tam gdzie trzeba i uciekając złamała rękę. Jakby naprawdę nie mogli za karę dać tej ręce samej się zrosnąć. Nieczułe bestie z opiekunów.

Zobacz profil autora

16 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 1:12 pm

- Myślę, że nie byłoby z tym problemu. - i znowu wzruszył ramionami. Ha, naprawiłby tą maszynę z zamkniętymi oczami, a nawet jeśli nie, zawsze mógłby wcisnąć do niej któryś ze swoich mini wynalazków i dostałby wszystko czego tylko zapragnie za darmo. Szkoda, że w żadnym wypadku nie pragnął słodyczy...
- Zresztą nie mam przy sobie narzędzi. - kiwnął głową. Uśmiechnął się delikatnie, w zasadzie ledwo widocznie, ale to zawsze coś.
- Taak... mój talent ma wiele wspólnego z wynalazkami. Lubię maszyny. Składam, naprawiam, tworzę własne. - czasem przestawia kilka kabli albo psuje, byleby wyszło mu to na dobre. A kto by się spodziewał, że taki cichy i nieśmiały Anthony będzie w ogóle w stanie zrobić coś wbrew zasadom?
- A twój talent Bambie? - dobrze wiedział co dziewczyna może zrobić, nawet z nim i pewnie dlatego postanowił spędzić z nią trochę czasu. Jej kolejne słowa sprawiły, że uśmiechnął się nieco szerzej na moment opuszczając głowę. Wyglądał tak uroczo! Szkoda, że okazywał radość tak rzadko, ale kto wie, może kiedyś się to zmieni i jego usta cały czas będzie wykrzywiał szeroki wyszczerz?
- Wierzę ci na słowo i chyba wolałbym wybrać się do zwykłego dentysty, jakoś nie ufam wszystkim uzdrowicielom. - splótł palce obu dłoni chowając je za plecami. Zerknął na dziewczynę, a okulary ponownie zsunęły mu się na sam czubek nosa.

Zobacz profil autora

17 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 1:38 pm

Nie spodziewała się, że przy takim talencie dalej potrzebne są narzędzia, trochę ją to zaskoczyło. Powinna o tym wiedzieć, to przecież była bardzo cenna informacja.
- To musi być fajne - wyrzuciła z siebie z całym entuzjazmem na jaki stać tylko zapatrzoną w swoją miłość nastolatkę. Ale chyba by jej się spodobało nawet bez tego zapatrzenia. To brzmiało naprawdę fajnie umieć zrobić coś co może rozwalić świat albo mu pomóc. No i zrobić coś z maszyną, która nie daje słodyczy chociaż powinna. - Oj nic takiego - machnęła dłonią, uśmiechając się beztrosko. Znał jej imię. Znaczy nie dziwne, na pewno prościej było zapamiętać Bambie niż taka Anna. - Potrafię wmówić komuś co ma robić, ale nie jestem w tym za dobra. Wujek Dimitri też ma taką moc i zupełnie nie może być ze mnie dumny. - To ją zawsze naprawdę smuciło, bo wujek Dimitri był fajny, ale też wolał Minnie, bo był jej chrzestnym. Przynajmniej Minnie nie zabierała jej Maksa. Bambie miała fajniejszego chrzestnego, ale to nieważne. Stare postacie. - Nie mam jak ćwiczyć, bo nikt nie lubi, żeby go manipulować - dodała dalej smutnym tonem. Na ćwiczeniach zupełnie się skupić nie mogła, a poza nimi oficjalnie nie wolno jej było nic robić. Ofiary nie garnęły się do siedzenia cicho.
Bardzo chciała poprawić Antosiowi okularki, ale wiedziała, że nie może. Zacisnęła pięści, wbijając sobie paznokcie w skórę i zwalczyła tę potrzebę. Chyba właśnie dlatego tak jej się podobał - wydawał się być strasznie nieśmiałym i takim innym od typowego towarzystwa Bambie.
- Tym z długim stażem chyba można ufać - zauważyła. Zawsze lepiej im niż starej pielęgniarce, która dawno temu powinna wylądować w trumnie. Bez urazy Helgo.

Zobacz profil autora

18 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 2:45 pm

Wzruszył ramionami. Dla niego i owszem - było bardzo fajne, dla innych? No cóż, zapewne mogło zdawać się nie dość wystarczającym talentem wśród innych, którzy zaledwie pstrykając palcami potrafili działać na ludzkie odczucia, czy jeszcze coś innego. Chociaż uwielbiał machiny i wynalazki, a technologia była jego jedyną miłością, czasem zazdrościł innym. Ta, znał tu wiele osób, chociaż go nawet kojarzyło niewielu. Był tu jednak już od jakiegoś czasu, zawsze z boku, pogrążony w obserwacjach. Zapewne niejeden by się zdziwił, gdyby nagle się okazało, że taki Anthony wie o nim stanowczo za dużo.
- Łał, to musi być coś. No wiesz, z takim talentem możesz mieć właściwie... wszystko. - na samą myśl jego oczy błysnęły jakoś tak... niepokojąco? Pokiwał czerepem.
- No tak... - on sam nie byłby zbyt zadowolony, gdyby ktoś próbował nim manipulować, co zresztą było naturalne. W końcu chyba nikt nie lubił być do czegoś zmuszany... Poprawił okulary, jednym palcem, jak to miał w zwyczaju. Oh... uroczo... Przetarł rękawem nos, co już takie słodkie nie było, ale zaraz znowu schował za sobą obie dłonie.
- Pewnie tak... - ta, jak zwykle bardzo wylewnie i błyskotliwie.

Zobacz profil autora

19 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 3:50 pm

Bambie spodobał się ten chwilowy błysk w oku Antosia. Odczytała go jako zainteresowanie swoją osobą, a przecież do tego od początku dążyła: żeby on chciał z nią rozmawiać. Była dzisiaj bardzo szczęśliwa i już nawet nie przeszkadzało jej to, że ogółem źle się czuła. Napędzało ją szczęście.
- Tylko to trochę trudniejsze jak się wydaje. - Uśmiechała się do niego cały czas. - Przecież nie mogę działać niezgodnie z wolą innych, prawda? Oczywiście czuje się niezwyciężona jak sobie pomyślę, że mogłabym zacząć działać w kierunki pozyskania władzy na świecie, ale to za pracochłonne - zażartowała. Oczywiście, że żartowała z tym przejmowaniem kontroli na świecie. Nie myślała o takich rzeczach, bo to faktycznie musiałby być niezły wysiłek i sporo osób było na nią uodpornionych, na przykład ku jej żalowi każdy opiekun tutaj miał przed nią barierę. Zero zabawy. - Dlatego nawet nie mam batonika chociaż chce. - Nawet zaprzestała się na moment uśmiechać. Chciała też coś innego i nie miała tego. Odpuściła temat uzdrowicieli. Kogo oni obchodzili? Chociaż może powinna łapać się każdego tematu, ale ten już był zły, tracił nim zainteresowanie, widziała to doskonale. Czasami strasznie ją kusiło użyć swojej mocy, na przykład teraz: zmusić go by chciał z nią rozmawiać, ale wiedziała, że to źle zadziała. Wytłumaczono jej to gdy tu zamieszkała. Manipulacje nie pomogą jej w życiu.

Zobacz profil autora

20 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 4:45 pm

"Władzy na świecie" - to tłukło mu się w głowie najdłużej. Tego pragnął od... od zawsze. I znowu ten sam błysk. Zamrugał kilkukrotnie, a jego usta mimowolnie wykrzywił delikatny uśmiech. Ten jednak wyjątkowo różnił się od tych wcześniejszych - nie było w nim ani nuty słodyczy czy nieśmiałości tak bardzo pasującej do Anthonego, raczej coś, co mogło przywodzić na myśl uśmiech szaleńca. Tak szybko jak się pojawił, tak szybko również zniknął.
- Taak... bardzo pracochłonne, ale... nie opłacałoby się? - zdjął na moment okulary, by chuchnąć na szkła i przetrzeć je skrawkiem bluzki. Ponownie wcisnął binokle na nos. Przygryzł delikatnie dolną wargę, po czym spojrzał na maszynę.
- Może mógłbym coś z tym zrobić, no wiesz... z tym batonikiem. - machnął kilkukrotnie rękę. powoli zbliżył się do maszyny, tym samym stając nieco bliżej Bambie. Wsadził łapę do kieszeni wyciągając z niej coś, co przypominało niewielką robo-kulkę z trzema odnóżami.
- Nie chciałbym, by ktoś się o tym dowiedział. No wiesz, niektóre wynalazki lepiej jak najdłużej trzymać w tajemnicy... - wzruszył jednym ramieniem. Wystawił rękę zrzucając swój wynalazek na górę maszyny ze słodyczami. Odnóża momentalnie zaczęły się ruszać, a kulka zniknęła za automatem.

Zobacz profil autora

21 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 5:06 pm

Zamyśliła się. Anthony powinien ją w tym momencie przerazić i pewnie by się tak stało, gdyby nie uważała go za strasznego słodziaka. A tak naprawdę zaczęła się zastanawiać czy zapanowanie nad światem nie byłoby fajne, chociaż opiekunowie wmówili jej co innego. To wszystko co jej groziło.
- Oni mówili, że nie. Że nie wolno, bo bym tylko sobie zaszkodziła - ostrożnie ważyła słowa. Nawet nie spostrzegła się, że to co miało być zwykłą pogaduszką zakochanej nastolatki zamieniło się w rozmowę na niebezpieczny temat.
- Byłbyś na tyle miły? - I znów wróciła do swojego radosnego trajkotania. Czyn Burkey'a wydawał się jej wyróżnieniem. Dla niej. - Rozumiem - pokiwała ochoczą głową, przysuwając się bliżej by przynajmniej spróbować zerknąć na to co wyprawiał chłopak. Nie chciała być nachalna. Gdy już wszystko się odbyło, a dziwne coś zniknęło odsunęła się nieco zawstydzona. - Nazwałeś to jakość? - Przechyliła głowę z zainteresowaniem. Ona by nazwała. Na pewno durnie, ale nazwała.

Zobacz profil autora

22 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 7:53 pm

Parsknął śmiechem.
- Zaszkodziła? Teraz nic ci nie szkodzi, wiesz, gdybyś... zresztą nieważne. - machnął ręką. I tak powiedział już za dużo. Powinien milczeć aż maszyna się nie naprawi, a tymczasem gadał i gadał jak nie on. Powodził wzrokiem za swym wynalazkiem ostatecznie opuszczając spojrzenie na maszynę i miejsce, z którego powinny wylatywać słodycze.
- Nie, jeszcze nie myślałem nad nazwą. To nowa zabawka, właściwie jeszcze nie miałem okazji jej użyć. Powinna zajmować się rozbrajaniem różnych większych maszyn, no wiesz, przestawia niektóre kabelki, ale może z tym też sobie poradzi. Jeśli nie będę musiał skoczyć po śrubokręt, albo co nieco wysa... - i zamilkł. Zamiast glindzić dalej wbił spojrzenie w dziewczynę. Wyglądał na trochę zaskoczonego i jakby mało zorientowanego w aktualnej sytuacji. Coś strzyknęło w automacie, ale nic z niego nie wyleciało. No, przynajmniej na razie...

Zobacz profil autora

23 Re: Maszyna ze słodyczami on Pon Sty 21, 2013 8:46 pm

Nie zrozumiała o co mu chodziło, więc tylko otworzyła buzię jakby coś chciała powiedzieć i zaraz ją zamknęła, robiąc zasmuconą minkę. Otrząsnęła się z tego szybko. Co z tego, że dziwnie mówił skoro wreszcie z nią mówił? Tak wiele szło mu wybaczyć tylko ze względu na ten fakt.
Z uwagą słuchała o działaniu urządzenia, udając, że wszystko doskonale rozumie. Poprzestawiać kabelki - banalne. Tylko najbardziej ją interesowało jak można zrobić coś tak mądrego, że samo wie jak kabelki poprzestawiać. Spotkała prawdziwego geniusza i z przyjemnością go sobie z bliska obserwowała. Tylko gdy nie skończył słowa... uniosła wysoki brwi, bardzo starając się by bardziej pyszczka nie wykrzywić jak to miało w zwyczaju.
- Jak wysadzisz tę maszynę to zginiesz - zauważyła z uśmiechem. Nie chciała żeby tak się dziwnie patrzył. Powinien się trochę rozchmurzyć, tak ślicznie wyglądał z uśmiechem nawet takim ledwo widocznym. - Mam nadzieję, że ci się uda, bo ciężko ci się będzie wybronić przed zgrają cukrożerców. - Zaraz maszyna znowu zacznie działać, ona weźmie swojego batonika i się rozejdą. Tak powinno być, a jej było przykro z tego powodu.

Zobacz profil autora

24 Re: Maszyna ze słodyczami on Czw Sty 24, 2013 12:08 pm

Przekrzywił głowę na bok.
- Zginę? - uniósł ku górze obie brwi. Podrapał się po potylicy.
- Ale chyba nie od wybuchu, co nie? Bo wiesz, gdybym miał wysadzać maszynę ze słodyczami to użyłbym takiej mikro bomby, coś jak do wysadzania zamków w drzwiach... - i nagle zorientował się, że właśnie powiedział za dużo. I to dużo za dużo. Momentalnie zamilkł. Nabrał ochoty na ucieczkę. I to jak najdalej od Bambie, przynajmniej na razie. Jeśli już rozmawiał z nią o bombach, to o czym będzie mówił za chwilę? Sam bał się o tym myśleć. Na szczęście maszyna znowu strzeliła, huknęła i wreszcie coś z niej wyleciało. Tabliczka czekolady. Może i nie był to batonik, ale słodycz to słodycz, czyż nie? Chłopak kiwnął energicznie głową i przestąpił z nogi na nogę.
- No to ten... - trochę jakby nieśmiało, uważając by nie trącić dziewczyny chociażby palcem ujął czekoladę w dłoń, by zaraz wystawić ją w kierunku Bambie.
- To ja... ja już pójdę, wiesz, jest jeszcze kilka sprzętów do dopracowania... - raczej kiepska wymówka. Przy okazji machnął ręką w bok, po czym wcisnął swej towarzyszce słodkość w palce i czym prędzej odszedł, zupełnie zapominając o swoim głodzie. I o małej machinie, która zdążyła już wyjść na wierz automatu i powrócić do swej naturalnej, kulistej postaci...

/zt

Zobacz profil autora

25 Re: Maszyna ze słodyczami on Czw Sty 24, 2013 12:25 pm

Z początku uznała, że to urocze, że nie zrozumiał o co jej chodziło i zaczął mówić o efektach wybuchu bomby. Strasznie jej się podobał ten talent, też by chciała umieć zrobić bombę, ale za to umiała manipulować innych? Więc w sumie ona też mogła przez osoby trzecie robić bomby, ale na to jeszcze nie wpadła. I dobrze. Niech świat ma się w opiece kiedy ona wpadnie na to i się udoskonali w rozkazach. Tylko nie rozumiała czemu on nagle zamilkł i jakby się zmieszał. Przecież nie opowiadał niczego niestoswonego.
- Dziękuje - powiedziała, starając się nie zwracać uwagi na to jak bardzo on uważa, żeby jej nie dotknąć. A mimo to ona też zrobiła tak samo, nie chciała go bardziej zrazić do siebie. Malutkimi kroczkami. Chyba nawet ona nie spodziewałaby się, że posiada w sobie takie ilości cierpliwości. - Jasne - wymamrotała już bardziej markotna. Jeszcze moment stała przy maszynie, próbując zrozumieć sytuacje. Było źle. Było bardzo źle. I nawet czekolada nie mogła jej pocieszyć, bo gdy zobaczyła, że zostawił swoje nowe cacuszko na podłodze zrozumiała jak bardzo nie chciał z nią dłużej obcować. Złapała urządzenie i niemalże z płaczem pobiegła do siebie.

zt

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach