You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Gabinet Kossik on Nie Mar 17, 2013 3:43 pm

    Z zawsze pełnią poczekalnią, której wygląd sprawia, że nikt nie spodziewa się tego co zastanie w gabinecie pani dyrektor - stara panna ma swój gust.

Zobacz profil autora

2 Re: Gabinet Kossik on Nie Mar 17, 2013 4:15 pm

Diego wraz z Bambie, już niestety nie tak spokojną jak na początku ich przypadkowego spotkania, podążał potulnie za opiekunem. Wcale nie z opuszczoną głową, bo skruchy z powodu spalonego drzewka to on nie czuł, a i podkreślało by to panią opiekun w fakcie, że to wina Lightwooda, mogłaby nawet zapomnieć o współudziale Bambie z pożarze, tego chłopak nie chciał. Pomijając to, że to była tylko i wyłącznie jego wina, a biedna dziewczyna chciała tylko pomóc i ratować to co płonęło, ale w jego oczach świat wyglądał dużo inaczej niż był w rzeczywistości. Jak już ma mieć odrabiać karę to przynajmniej w jakimś ciekawym towarzystwie. Oczywiście, byłoby weselej, gdyby Bambie nie była na niego wkurwiona, bo on już przestawał się na nią denerwować za wyrządzone krzywdy i choć trochę się do niego odzywała, mogliby się nawet kłócić, wszystko tylko nie ta chujowa cisza, która doprowadzała go do szału. Idąc lekko się uśmiechał, właściwie to z takim uśmiechem na japie on całe życie chodził, ale teraz to mu się humor z tego wszystkiego poprawił, ot, takie sytuacje go zawsze bawiły i nigdy nie umiał zachować powagi. Podczas drogi do gabinetu Kossik Diego cały czas zaczepiał Bambie, to szturchając ręką, to popychając ją lekko ramieniem, ale chyba nie chciała się z nim bawić i wcale jej nie było wesoło.
- Hmmm, to może coś powiesz Reid, co?

Zobacz profil autora

3 Re: Gabinet Kossik on Wto Mar 19, 2013 1:12 pm

Komuś ty chyba życie miłym nie było by zaczepiać Reidównę akurat teraz. Akurat w momencie gdy pałała żądzą mordu i to w stosunku do imbecyla szturchającego ją łokciem. Ale spokojnie, przecież ta Reidówna była oazą spokoju jak jej ukochany chrzestny, tylko sobie wyobrażała tortury jakie by zadala Lightwoodowi. Tylko tyle. Przecież więcej przy opiekunce prowadzącej ich na rzeź robić nie mogła.
- Coś powiem? - Syknęła, a w jej oczach płonęła żądza i to nie byle jaka żądzą, żądza krwi i bólu tego tutaj. Dobra przesadzam, po prostu była wkurzona i z całej jej postawy biła niechęć do dawnego kumpla. - Jaki ty jesteś czasem głupi - fuknęła jeszcze. I polazła na drugą stronę pomieszczenia z hukiem opadając na jedną z milusich kanap z wyszywanymi poduszeczkami. Opiekunka już ich zostawiła, z przedsionku zła jeszcze nikt nie uciekł. Teraz tylko musieli poczekać by osoby co już wlazły dalej, wyszły.

Zobacz profil autora

4 Re: Gabinet Kossik on Wto Mar 19, 2013 5:42 pm

Diego to naiwniak i według niego nikt nigdy nie śmiałby go skrzywdzić, a już na pewno nie Bambie bo byłby na nią zły do końca życia pewnie. Nie wiadomo czemu, ale mu się wydawało, że coś tam dla niej znaczy i może go Reidówna choć trochę lubi. To znaczy w jego oczach wyglądało to mniej więcej tak, że ona go kocha i nie wie jak sobie poradzić z tą miłością, odwzajemnioną tylko w sferze rodzeństwa, niespokrewnionego, ale jak dla mnie to oni siebie warci. Bambie na pewno była oczarowana jego urokiem, tym jak bardzo jest słodki i zajebiście rozkoszny z dołeczkami w policzkach, kręconymi włosami i momentami udawanym brytyjskim akcentem. Ah, ah, bądźmy jednak realistami, jeżeli Diego zaraz nie zmądrzeje to znikną i nawet te resztki sympatii, które dziewczyna do niego żywi, o ile tak jest.
- Jeju, czy ty musisz być cały czas taka? - Spytał wywracając oczami z uśmiechem na ustach, pomijając uwagę o jego poziomie inteligencji. Niech sobie gada co chce, nie raz już słyszał od niej jakiś nieprzyjemne uwagi, tylko większość z nich była chociaż zabawna. Ta go w ogóle nie rozbawiła, ale jej zachowanie już tak. Nie robiąc sobie nic z tego, że zrobiła to dlatego, aby być jak najdalej od niego wstał i poszedł za nią. Usiadł blisko niej, rękę położył na oparcie kanapy za Bambusem i przysunął się do niej jak najbliżej, tak, aby jego twarz znajdowała się tylko parę centymetrów od jej twarzy. Skoro się długo już przyjaźniła z Lightwoodem musiała być przyzwyczajona do takiego bliskiego kontaktu z nim, wiec pewnie się nawet nie zdziwiła - No weeeeeź już nie bądź na mnie zła - Mruknął wyginając usta w podkówkę.

Zobacz profil autora

5 Re: Gabinet Kossik on Czw Mar 21, 2013 3:15 pm

- To twoja wina - odparła już spokojniej jak wcześniej. Powoli spokój powracał, znała Diego tak długo, gdyby miała się denerwować o wszystko, nawet o podpalenie drzewa z powodu bycia skończonym idiotą, to już dawno temu nie wytrzymałaby i wybuchła. Jednak Lightwood nie miał co liczyć nawet, że już mu wybaczyła, nie było na to szans. - Śmierdzi ci z japy - mruknęła. Odległość nic na niej nie robiła, ale buzie odsunęła jednak, bo przecież jakoś udowodnić, że mu z buzi brzydko pachniało, musiała. Milczeli sobie parę chwil. Bambus ze wzrokiem wbitym w obrazek, który mogłaby już z pamięci narysować, na drugim krańcu pomieszczenia powieszony, a Diego ze wzrokiem wbitym w nią. Nie zamierzał odpuścić.
- Jesteś głupi i ślepy - wyrzuciła z siebie. Nie mogła dłużej trzymać języka za zębami. - I nie chodzi nawet o podpalenie tego głupiego drzewa, ale serio jak możesz być taki okropny dla Chloe - zerwała się z miejsca. Zaczęła chodzić w kółko wymachując rękami. - Wiesz, jednak chodzi i o drzewo, ale nieważne. Idiota z ciebie Lightwood - Zatrzymała się. Patrząc na Diego po raz kolejny próbowała odkryć co w nim takiego mogła widzieć przyjaciółka.

Zobacz profil autora

6 Re: Gabinet Kossik on Nie Mar 24, 2013 3:16 pm

- Nieprawda - Mruknął na temat winy. Pewnie była trochę jego, trochę jej, ale on był zbyt dumny, żeby do czegoś się przyznawać, więc przerzucanie winy z rączek do rączek dużo bardziej mu odpowiadało. Oczywiście, było to bardzo inteligentne jak na dojrzałych ludzi przystało, jakimi byli Diego z Bambusem. Słysząc uwagę na temat zapachu z jego buzi uśmiechnął się tylko szeroko. Nie będę już się rozwodziła, że mu z ust nie śmierdziało na pewno, także uwagą Bambie się nie przejął i nawet nie potrzebował sprawdzić czy to co powiedziała może być prawdą. Poza tym nie odpowiadał na takie głupotki tylko się szczerzył robiąc z siebie jeszcze wielkiego debila. Milczenie bardzo mu odpowiadało, więc tylko wbił wzrok w dziewczynę oczekując, że ona mu teraz coś ciekawego powie albo przynajmniej się wkurwi, że się na nią tak patrzy. Nawet się nie przeliczył i tym razem ona nie wytrzymała.
- Ta, wiem do wniosku jaki ja jestem głupi już dawno doszliśmy - Powiedział wywracając oczami, urocze to było jak się na niego denerwowała i go wyzywała, a on sobie nic z tego nie robił. Niech sobie gada co chcę, i tak go kochała bardzo albo przynajmniej lubiła, prawda? Zaśmiał się słysząc dziwną uwagę o Chloe, bo uznał to jako próbę odwrócenia jego uwagi od wredności Bambusa, chociaż nie miał pojęcia po co miałaby to robić - O co Ci teraz chodzi z Chloe? - Spytał i aż się począł zastanawiać czy coś okropnego ostatnio swojej koleżance zrobił, ale mu nie przychodziło do głowy. Nie robił złych rzeczy, bo był taki uroczy i rozkoszny.

Zobacz profil autora

7 Re: Gabinet Kossik on Sob Mar 30, 2013 10:21 am

Nie mogę uwierzyć żem prawie tydzień zwlekała z odpowiedzią, straszne. Normalnie jakbyśmy się rolami Poks zamieniły.
Normalnie miała ochotę strzelić go w łeb, ale się uspokoiła. Wszak najbardziej na świecie pragnęła być taką oazą pierdolonego spokoju jaką był jej ukochany wujek - Maks. Także nie uderzyła tylko się patrzyła jakby Diego co najmniej zabił jej ojca i tę świruskę matkę, tak w kwestii normalności Justin Reid był spokojnym człowiekiem, jeśli postawiło się go obok jego drugiej żony.
- No ślepy, no! - Wyrzuciła ręce w górę. Jeśli jej podobnież kumpel dalej będzie takim idiotą to ona długo nie wytrzyma i naprawdę go walnie. Jak miała być silna w obliczu takiej głupoty? - Przecież ona cię kocha - wytłumaczyła. Najpierw musiała parę razy odetchnąć co by nie wrzasnąć ani nie opluć go śliną z powodu zdenerwowania. - Chociaż naprawdę nie umiem dostrzec czymś ją tak zauroczył. - Nagle zrobiło jej się tak dziwnie w okolicach klatki piersiowej. Takie bardzo nieprzyjemne uczucie. Gryzło ją sumienie? Miała pomóc im się spiknąć, a nie w tak durny sposób zdradzić to Diego. Bambie słabo oceniała taktowność Diego i teraz wierzyła, że on przy najbliższej okazji rzuci się na Chloe tłumacząc, że on już wszystko wie. - Jak ją wykorzystasz teraz to zginiesz marnie - dodała.

Zobacz profil autora

8 Re: Gabinet Kossik on Pią Kwi 05, 2013 7:01 pm

Spojrzał mocno zaciekawiony dalszych nowinek na Bambie. Pewnie każdy normalny człowiek, nawet o przeciętnej inteligencji domyśliłby się o czym opowiada dziewczyna, ale przecież to był Diego. Nad najłatwiejszymi rzeczami myślało mu się najciężej, chociaż psychika dziewczyn należała do tych trudniejszych rzeczy do zrozumienia. Właściwie, to ich nie dało się zrozumieć, chłopak nigdy się nad tym nie zastanawiał, nawet nie próbował, bo zniszczyłoby go to psychicznie pewnie. Dlatego zmarszczył brwi i próbował przetrwać to co powiedział mu Bambus. Z tym głupim wyrazem twarzy patrzył na nią i patrzył i nie umiał zrozumieć z tego nic! Nie no spoko, wiadomo, że wszystkie dziewczęta go kochały, miękły im nogi na widok takiego seksu, poza tym rozpływały się nad tym jaki był zajebiście słodki i rozkoszny, pozwalały na jakieś głupie żarciki i nie wiedząc czemu, niektóre nawet śmiały się idiotycznie kiedy jego rączki lądowały na ich piersiach, zamiast zwyczajnie mu dać w twarz, za to, że za bardzo sobie pozwala. Ale kochać, naprawdę?! Nie, nie, tego Lightwood nie chciał. Jeszcze by miał na to wyjebane gdyby to była jakaś obca dla niego dziewczyna, ale z Chloe utrzymywał dobre stosunki! Jakieś głupie zakochanie zawsze oznaczało płacz dziewczyny. ZAWSZE. A to było najgorsze, szczególnie jeśli to on był powodem tego płaczu. Argh. Co on biedny ma teraz począć, z taką okropną wiedzą. Nie był nawet pewien czy byłby teraz w stanie porozmawiać normalnie z Chloe, a przecież nie mógłby jej unikać w nieskończoność. Chociaż... Rezydencja jest całkiem spora, może gdyby powiedział jej, że wyjeżdża daleko, daleko, daleko to by się na nią nie natknął? Tak, bardzo genialny plan, na pewno się powiedzie!
- Kurwa - Wydusił z siebie w końcu. Zapaliłby sobie teraz, ale siedział w tym pierdolonym gabinecie Kossik - W normalnej sytuacji bym skorzystał, ale Chloe... - Mruknął, to wszystko było nieźle popierdolone. Do tego stopnia że Diego zaczynał żałować tego jaki jest zajebiście uroczy i przystojny. Jakby był rudy to się by Chloe w nim nie zakochała. Teraz to on oczekiwał, że jak już Bambie powiedziała mu wielką tajemnice to mu powie co on ma z tym zrobić. Jego wyczucie polegało na milczeniu, jak już zaczynał mówić - wszystko wygadywał i nie było wątpliwości, że jakby miał działać po swojemu to by napisał jakiegoś durnego smsa Chloe, po którym mogłaby się spokojnie załamać. Wpatrywał się w koleżankę czekając na jakieś zajebiste rady - [b]Przejebane.[/]b

Zobacz profil autora

9 Re: Gabinet Kossik on Sob Kwi 20, 2013 2:18 pm

Ahahaha, bo chyba nigdy nie miałam tak, że dopiero po takim czasie odpisuje.

- Żadne przejebane idioto. Miałeś powiedzieć, że też ją kochasz - rzuciła dalej nieco zdenerwowana. W głębi duszy ją to śmieszyło, no ale jej przyjaciółka no i Diego też. No ciężko to było sobie wyobrazić ale jednak jak już ją to miało uszczęśliwiać to niech i sobie kocha Diego.
- Ogarnij się, bo zaraz wchodzimy - poinformowała go, bo zauważyła, że klamka się rusza. Ewidentnie ktoś chciał wyjść z gabinetu. Sama odetchnęła ze dwa razy. Zaraz wszystko zrzuci na idiotę, pójdzie do siebie i wymyśli jak można teraz Diego uzmysłowić, że on za Chloe szaleje. Ale co do tego, żeby nie było na nią to musiała mieć pewność, że tak właśnie będzie, dlatego zrobiła to co zrobiła, a mianowicie złapała Diego za rękę i zmusiła żeby patrzył jej w oczy. - Grzecznie się przyznasz kolego - poinstruowała go. Oczy jej zajaśniały przez moment. Ewidentnie musiało podziałać. A jak nie to ona się z tej szkoły wypisuje, wraca do Justina, najwyżej zginie zasypana toną jego kapeluszy.

Zobacz profil autora

10 Re: Gabinet Kossik on Sob Kwi 20, 2013 5:33 pm

Jeju, kocham Cię Jasiu, że mi odpisałaś, ale chyba już kończysz to ja skończę, bo zaczynam z Balthkiem.
- Ale przecież to nieprawda - Odpowiedział marszcząc brwi i spoglądając na Bambie jak na idiotkę. Oczekiwał od niej że ta mu doradzi jak przetrwać najbliższy czas dopóki sobie Chloe nie znajdzie brzydszego, głupszego, z gorszymi włosami i w ogóle mniej rozkosznego faceta, który jednak będzie odwzajemniał jej uczucie i z którym będzie szczęśliwa. Tymczasem Reidówna kazała mu kłamać, a Diego wcale nie chciał okłamywać Chloe. Wydawało się to strasznie podłe, ale wiedział, że jak na nic lepszego nie wpadnie to na pewno będzie się trzymał tego planu jak tonący brzytwy - Chujowo jednak doradzasz Bambie, wiesz? - Dodał, aby później nie było wątpliwości, że to wszystko właśnie jej wina, wywierała na nim presję i on w ogóle nie chciał być taki okropny dla biednej Chloe. To wszystko zawsze jest wina Bambusa, ot co! Te drzewko też by zrzucił na Bambusa, ale ta używał swojej pierdolonej mocy. Oczywiście, przecież nie mieszała mu do końca w głowie i mógł jej powiedzieć - Jesteś okropna - Bo tak kimś manipulować było niefajnie. Jak sobie tak pomyślał, że zaraz te drzwi się otworzą i on wypapla wszystko od razu, bez zawahania to wpadł na genialną myśl. W końcu on też ma moc. Dla niego wydawało się to naprawdę dobrym planem, w istocie tak nie było, bo tak czy siak, wcześniej czy później, przyzna się na pewno, ale według niego lepiej później. Co tam, że dostanie jeszcze większą karę, bo Kossik dołoży do drzewka ucieczkę z jej gabinetu. Ale cóż poradzić, nie da Bambusowi tej satysfakcji oglądania jak pięknie jej moc zadziałała - Sory skarbie, kiedyś indziej - Dodał i już był w kompletnie innej części Rezydencji. Nawet fajnie było się teleportować, przynajmniej nie było problemu z dojściem do lodówki.

//no gdzieś

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach