You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Piłkarzyki on Nie Sty 13, 2013 2:03 am

Zobacz profil autora

2 Re: Piłkarzyki on Sob Sty 26, 2013 3:06 pm

///////


Moje. Niczyje inne. Tylko moje. Muhahahahah - myślał sobie Lucky. Możecie pomyśleć, że miał jakąś manie własności, ale to nie do końca tak. On po prostu nie lubił się dzielić, nie lubił dawać za darmo, nie lubił też pokazywać swojego miękkiego serca. Czyli właściwie miał tą manię własności. Ale przy innych jego dobrych cechach, taki jak... eeee... no jakieś miał, no i przy nich ten drobny szczegół na temat jego charakteru nie miał wielkiego znaczenia. No przynajmniej dopóki nie zaczynał robić cyrków.
A dzisiaj właśnie takie odstawiał.
Po tym jak wkurwił Diegosia, bo na pewno to zrobił zadając się z Bambusem (Lucky był przekonany, że wkurwił - nie ważne co twierdziła reszta, w tym sam Diego) postanowił to uczcić. A jak można lepiej coś uczcić niż giga pudełkiem nóżek kurczaka, tylko i wyłącznie dla niego? Nie da się lepiej!
Lucky postanowił się zataić w jakimś ustronnym miejscu by nikt mu nie przeszkadzał w pożeraniu mięcha. Jego pokój nie był bezpieczny, bo czaiło się tam widmo wiecznie głodnego Luki. Nie Lucky'ego. Luki. Posiadanie współlokatora o podobnym imieniu mogło być wkurzające, ale Lucky miał to gdzieś. Dopóki się nie dowiedział jaki z Luka jest pazerny koleś. Na pewno wyjadłby mu z połowę.
Więc jako bezpieczne miejsce wybrał jakiś oddalony pokój w dwójce ze starymi piłkarzykami, w które nikt już nie grał. No sorry, w 2021 roku są lepsze gry. Na pewno.
- Cześć maleńkie - przywitał się z nóżkami i zaciągnął się ich zapachem. Później też coś gadał do siebie, ale nie przytoczę, bo nie chce by wyszedł na durnia.
Ehh, gdyby chociaż pozostał niewykrytym durniem... Ale nie. Ktoś musiał za nim przyleźć.
Lucky nie jest towarzyski, kiedy je. W zasadzie bardzo rzadko jest towarzyski. Tak tylko ostrzegam.

Zobacz profil autora

3 Re: Piłkarzyki on Sob Sty 26, 2013 7:06 pm

[z/t]
Wparowała tu w rozwiązanych neonowo-zielonych martensach ( glany miała zimowe, z futrem w środku) i z poczochranymi włosami (niby związanymi dwoma pędzlami, ale i tak kosmyki wariowały wokół jej głowy). Do tego także z Colą, blokiem i węglem pod pachą.
Zatrzymała się jednak w wejściu z szeroko wytrzeszczonymi oczami. Niecodzienny był widok chłopaka wąchającego grę w piłkarzyki. Kilka razy widziała jak ktoś gra, ale nigdy jak ktoś wącha ten przedmiot.
-To musi być pasjonujące. Wąchanie stołu...- stwierdziła dość głośno.
Weszła do sali i oparła się o ścianę przy drzwiach
Po co akurat tutaj? Przecież nie ma tu nic interesującego.
No dobra.
Ma przynajmniej niecodzienny widok na kogoś komu radość sprawia wąchanie starych zabawek.
-To taki nałóg? Czy od tak pachniało ci czekoladą?- zadała kolejne pytanie. Twarz miała chłodną, jak zwykle w stosunku do obcych. Tylko czasem się zdarzało by podchodziła do kogoś z góry radośnie.

Zobacz profil autora

4 Re: Piłkarzyki on Sob Sty 26, 2013 7:36 pm

Kiedy Lucky usłyszał, że ktoś idzie schował kubełek z udkami kurczaka w wybornej panierce pod stół z piłkarzykami, więc rzeczywiście jego pozycje można było uznać za dziwaczną. I możliwe, że można było wziąć to za obwąchiwanie tego całego stołu. Tyle, że... Ile w tym było sensu? Nic! Człowiek o zdrowych zmysłach od razu by się skapnął, że coś za tym musi się kryć, ale w zasadzie Lucky się cieszył, że nie ma do czynienia z osobą o zdrowych zmysłach. Wolał mieć ukryte żarcie i być brany za wariata, niż dzielić się owym żarciem. Żarcie w końcu było JEGO. MOJE.
- Czy to jakiś nałóg? Czy tylko dla rozrywki wpieprzasz się w życie innych? - przedrzeźniał ja Lucky. Dosyć udanie, nie powiem. Ale w końcu bronił swojego żarcia. Każdy mężczyzna staje się waleczny jeśli chodzi o jego żarcie.
Lucky również nie zachowywał się zbyt przyjaźnie wobec obcych. Hehehe. Żeby go lepiej poznać trzeba trafić na dzień w których wygrywa zawody w skakaniu z klifu do morza i jest po kilku butelkach piwa. Wtedy jest fajny. A tak to to nie podchodź z kijem.
- Czego tu szukasz?
W każdym razie zawsze warto próbować dotrzeć do lepszej strony Lucky'ego. A nóż widelec wyda ci się fajny.

Zobacz profil autora

5 Re: Piłkarzyki on Sob Sty 26, 2013 10:19 pm

Gdy usłyszała słowa chłopaka, miała ochotę uśmiechnąć się szeroko, ale skończyła na lekkim, uśmiechu.
-Raczej dla rozrywki- stwierdziła spokojnie.
Przekrzywiła głowę. Coś tu pachniało. i to ciekawie. Odrzuciła jednak myśl o jedzeniu. Pewnie głodna jesteś...
-Szukam miejsca do odprawienia czarnej mszy.- stwierdziła głosem zimnym od braku emocji. -Nie widziałeś jakiegoś samotne go kota i świec?
Oderwała plecy od ściany i stanęła pod oknem.
-Albo jakiegoś ptaka przynajmniej.- dodała dalej śmiertelnie poważnym głosem.
Wbiła wzrok za okno.
Po co tu tu siedzisz Jor?

/Wybacz, że tak wolno i tak krótko, ale jestem... rozchwytywana dziś xD

Zobacz profil autora

6 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 10:58 am

Gdyby Lucky nie uznawał strojenia min za wyjątkowe głupie, przewróciłby w tej chwili oczami. No doprawdy! Nie pojąć tak jasnej iluzji, że Lucky ją chce stąd jak najszybciej wypie... wyprosić.
- A nie możesz szukać tej rozrywki gdzie indziej? - zapytał z lekką nadzieją, choć wcale tak nie chciał zabrzmieć. Czasami jednak się zdarza. Odchrząknął i kontynuował. - To naprawdę nie jest dobre miejsce na czarne msze, serio - spróbował ją przekonać. Oczywiście nie miał zamiaru wspominać o tym, że w jego rodzinnym domku na osiedlu nauczycieli i opiekunów, jego ojciec gdzieś na strychu przechowuje ładny zestaw świec, mini ołtarzyk, czarne obrusy, czerwone jak krew świeczniki, ładną plansze z pentagramem i oczywiście coś co przypominało zwłoki. Kocie zwłoki. Lucky odkrył te wszystkie tajemnicze rzeczy kiedy miał osiem lat i od tamtego czasu tam nie zaglądał. Zbyt wielką tarumę wywołały na nim tamte obrazy.
Hmm, zresztą dziewczyna pewnie nawet nie mówiła poważnie, to co on będzie wspominał o tym, że jednak wie gdzie znaleźć te wszystkie potrzebne rekwizyty.
- Lepsza byłaby piwnica, albo nasze podziemia... Byłaś już w podziemiach? Z chęcią bym si je pokazał. Ale nie teraz. - Niewypowiedziana końcówka wypowiedzi Lucky'ego (Więc spieprzaj) unosiła się znacząco w powietrzu.

Zobacz profil autora

7 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 2:42 pm

Wbiła wzrok w chłopaka,a po czym odpowiedziała od tak:
-Nie
Wyraźnie słyszała że chłopak usilnie ją wyganiał z tej sali. Specjalnie więc zostawała i udawała, że kompletnie nie słyszy tego jak bardzo chciał by być tu sam.
-Wystarczające. Chcesz dołączyć?- spytała pogodniej. Jakoś w naturze miała, że jak coś udawała coś, to na całego. Będzie ciągnąć to do końca. Ale teraz raczej jej się znudziło.
Klęknęła i zawiązała buty. Raczej nie będzie wracała w najbliższym czasie do pokoju.
Napiła się Coli i spojrzała z ukosa na chłopaka.
-Nie byłam w podziemiach. Nawet nie wiedziałam że istnieją.- powiedziała spokojnie, -Ale czemu nie teraz? Nie wyglądasz na specjalnie zajętego- dodała z przekąsem.
Hmm.. Na czymś temu chłopakowi musiało na prawdę zależeć, że tak stanowczo ją wygania. Tyle że na czym?
Dokładnie w tej chwili wpadła jej do głowy inna myśl.
Jor, czemu akurat czarne msze?
Uśmiechnęła się lekko, do siebie. Coś się jej w tym łbie pomieszało. Może powinna coś powiedzieć o złożeniu ofiary Odynowi? Tak, to bliższe jej. Przecież jeszcze przed wyjazdem sama była bliższa w uwierzenie istnienia Asgardu, niż bardziej powszechnych religii
Tak po prawdzie to było tak do dziś..
Mniejsza o to. Nie jest to miejsce do gadania na temat wyznawanych religii.

Zobacz profil autora

8 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 3:06 pm

Jak już wspomniałam Lucky miał uraz do czarnych mszy, bo tym co zobaczył na strychu, ale nie byłby sobą gdyby nie próbował walczyć ze wszystkimi swoimi słabościami, by pokazać jakim to on nie jest wielkim i silnym mężczyzną! Dlatego był na prawdę blisko zgodzenia się na towarzyszenie tej dziewczynie, gdyby nie małe, ale znaczące wydarzenie.
Jego brzuch pamiętał bardziej o żarciu i niż jego mózg i kiedy Lucky już otwierał usta by się zgodzić brzuch przemówił pierwszy. Okropnie głośnym burczeniem.
- Na Posejdona - westchnął wzywając pierwsze lepsze bóstwo, bo jemu też na religii za bardzo nie zależało. Jedynie Posejdon był mu bliski, bo wiadomo: Kraken-morze-Posejdon. - Nie teraz, bo jestem cholernie głody - powiedział w końcu się poddając i wyciągając kubełek. Postawił go z powrotem na stół z pałkarzykami i wepchnął sobie trzy na raz. - Nawet nie myśl, że się chodź trochę podzielę. Moje nóżki.

Zobacz profil autora

9 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 3:36 pm

Jorunn wyszczerzyła się szeroko.
-No! Nie jestem jedyna!- stwierdziła ze śmiechem. No tak. Nie tylko ona tu odrzuca normalne religie. Tyle że u niej to było "Na Odyna", "Na Thora" lub "Na Lokiego".
To ostatnie było u niej używane tylko w niektórych sytuacjach.
-Oooo, a co ty tam masz?-stwierdziła i zajrzała mu przez ramie do kubełka. Oczy jej się powiększyły do wielkości talerzy. Do tego wkradł się do nich chciwy błysk.
Mięęęchoo...
Następne słowa ściągnęły jej uśmiech z twarzy.
-Podzielisz się prędzej czy później... Zobaczysz...- powiedziała z tajemniczym uśmiechem na twarzy, chciwie gapiąc się na mięcho.
Tak, tak Jor, Loki ci pomoże...
Uśmiechnęła się szerzej.
-Amuuu...- powiedziała i wolno zaczynała się przesuwać na drugą stronę stołu, by móc jakoś zabrać panierowane nogi.

Zobacz profil autora

10 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 7:19 pm

Lucky nie do końca zrozumiał w czym Jorunn nie jest jedyna, ale wolał się nie pytać, bo pewnie dotyczyło to czegoś czym się zupełnie nie interesował. A jak się Lucky czymś nie interesował to nie pytał. Dzięki temu nie zapychał sobie głowy niepotrzebnymi informacjami. Miał miejsce na ważniejsze. Na przykład na wymyślanie stu przymiotników opisujące jego żarcie. Bo jego żarcie było cudowne, że wymagało szczegółowego opisu.
Ale nie wymagało dzielenia się.
Lucky wiedział, że gdy jego mała tajemnica wyjdzie na jaw wpadnie po uszy! Wiedział że zaczną się jakieś wymuszenia, na które nie był przygotowany. Nawet nie wiem czy był odporny, bo on tylko lubił zgrywać twardego, a tak był... Cóż, zdecydowanie za miły.
- Nie dam! - nie chciał się jednak poddać bez walki. Jakby się poddał to by się nie nazywał Dynia. - Możesz sobie robić słodkie oczy, ale na mnie to nie działa. - Na potwierdzenie swoich słów znów władował sobie trzy kawałki do gęby, wyglądając przy tym jak jakiś łakomy chomik.

Zobacz profil autora

11 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 7:50 pm

Słodkie oczy...
HAHAHHAHAHAHA.
Jorunn była bliska padnięcia na ziemię i tarzania się ze śmiechu. Zrobiła jednak coś całkiem przeciwnego- przeszła na drugą stronę stołu, i wpatrywała się spokojnie w kubełek. Jak kot, zanim napadnie na kłębek wełny.
Loki, dopomóż mi...
Hahah, dobre...Przetarła dłonie pod stołem i...
Wyskoczyła nagle na stół, celując dłonią w kubełek.
Póki mogła, grzebała nią, by wyjąć przynajmniej jedną nogę. Ha! Coś złapała!
Szybko zsunęła się ze stołu, i wpakowała sobie nogę do ust.
Jakkolwiek to brzmi.
-Mniam- stwierdziła, gdy przełknęła.
Podniosła wzrok na chłopaka, z nie ukrywaną dumą.

Zobacz profil autora

12 Re: Piłkarzyki on Nie Sty 27, 2013 8:18 pm

Lucky się nie spodziewał ataku w ten sposób. Naprawdę. Choć wcale się ataku właściwie nie spodziewał, bo myślał, że ma do czynienia z uczciwą osobą. Mimo tej całej czarnej mszy, o której mu powiedziała. Mylił się jednak. Miał do czynienia z podłą zołzą.
- Nieeeeeeee - wyrwało mu się, a czas jakby nagle zwolnił. Wiesz jak na filmach. Lucky widział jak ta obca ręka sięga po jego skarby, ale nie mógł temu zapobiec bo sam poruszał się jak ślimak. Kiedy jednak czas powrócił w normalne ryzy to ta już pożerała biedne kurczątko. - Tyy... Tyyy.... - zapowietrzył się Lucky. - TY! - Nic lepszego nie mógł z siebie wykrzesać. - Jeszcze mnie popamiętasz, TY! - wrzasnął i nie czekając na dalszy obrót sprawy ulotnił się z tego pomieszczenia w jeszcze bardziej ustronne.
Oby dalej od tej kradziejki mięcha.

/////////////////////////////

Zobacz profil autora

13 Re: Piłkarzyki on Pon Sty 28, 2013 6:30 pm

-Taaak!- Stwierdziła chwilę przed zjedzeniem kurczaka. Słysząc rozpacz chłopaka wyszczerzyła się wesoło.
Jednak po chwili chłopak przegiął. Wyszedł od tak.
Jorunn opadła szczęka, a jej oczy przybrały wielkość talerzy.
-Yyyyy...- zdołała tylko jęknąć. Ale po chwili, wzruszyła ramionami.
Co z tego że się obraził?
Jor, to ciebie przecież nie interesuje/
Dziewczyna parsknęła i spokojnym krokiem wybyła z sali z piłkarzykami, wyciągając z kieszeni ciemne lennonki, które ochoczo wepchnęła na nos.
No tak, jej nie spadały.
[z/t]

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach