You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Schody on Nie Sty 13, 2013 1:58 am

Zobacz profil autora

2 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 7:43 am

////////////zmianadaty///////////

Ludzie są nieokrzesani. Do takiego wniosku właśnie doszedłem stojąc przy tablicy z ogłoszeniami, gdzie wywieszono dzisiaj wyniki niektórych końcowych egzaminów. Osobiście moje wyniki przypadłyby mi do gustu, gdyby nie to, że przy ich odczytach towarzyszyła mi dziwaczna dziewczyna. Kiedy tylko odnajdywała swoje wyniki, przesuwając tłustym palcem po szybce (tak przeszkadzały mi plamy jakie po sobie zostawiała), piszczała drażliwym głosem, jakby ktoś ją szczypał. A najgorsze w tym była treść jej pisków. Piąąąąąteczka! Och i znowu piona! Och, och, och, kolejna! Ale tatuś będzie dumny! Jedno cztery i pół też jest fajne! I piątka!
Nie miałem pojęcia jak taka idiotka mogła zdobyć lepsze wyniki ode mnie. Wydawało się, że jej inteligencja nie jest nawet w stanie pojąć zasady dodawania dwóch do dwóch.
Obdarzyłem ją swoją pogardą. Niestety niezauważanie. Trudno jest zauważyć cokolwiek, kiedy się skacze z radości jak opętana i obija o ściany korytarza.
Zdecydowanie nie chciałem mieć z nią nic wspólnego, dlatego jak najszybciej oddaliłem się w kierunku schodów prowadzących na dół. Do wyjścia.
Nie wiedziałem jednak, że ta droga zaprowadzi mnie do jeszcze mniej oczekiwanej osoby, z którą o wiele bardziej nie chciałem mieć do czynienia. A może chciałem. Jeżeli tylko będę miał okazję się ukazać swoją wyższość nad nim. Czasami wydawało mi się to najlepszą z możliwych rozrywek.
- Lahovnik - wycedziłem przez zęby. (Takim wspaniałym i jedynym w swoim rodzaju tonem z jakim Draco mówił Potta!) - Jeszcze cię stąd nie wyrzucili? Czasami świat jest pełen niedorzeczności. - Moim skromnym zdaniem pozbycie się takich brudów jak Lahovik, byłoby zbawienne dla całej społeczności Romy. A nawet Australii.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

3 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 11:21 am

Na początek powiem nie w tej narracji co trzeba, ale to potrzebuje na komentarz, że też lubię wyśmiewać własne postacie <3 Minnie przy tablicy, ktoś to powinien nakręcić. No nieważem czary mary i mamy pierwszoosobową narracje, ale jeszcze jedno: tak wygląda wta nauka? Ja cię z pewnością nie zachęcałam do tego!

Moje wyniki? Trudno było spodziewać się innych dla człowieka, który ma takie problemy ze skupieniem się. Jest tyle innych ciekawych rzeczy jakimi me myśli mogą się zajmować. Poza tym to BHP dzisiejsze... naprawdę nie wiem jak to możliwe, że stało się to co się stało. No nieważne, wszyscy nauczyciele się tak ucieszą, że mogą jeszcze raz sprawdzać moje prace! Mają za swoje, dupki. Ale najpierw musiałem się przekonać czy jest tak źle jak się spodziewałem, czyli wejść na górę. A pewnien tleniony blondas mi to uniemożliwiał.
- Van Vollenhoven - wycedziłem. Nie pojmowałem o co chodzi z tym dwuczłonowym nazwiskiem i ciężko to mi się wymawiało, ale zawsze musiałem odpowiedzieć tym samym. W sumie to fajnie było mieć swojego arcywroga. Jak mi się nudziło to mogłem go znaleźć i go powkurzać samą swoją obecnością. - Rusz się. - Akurat teraz nie miałem czasu go irytować. Chciałem sprawdzić co mnie czeka jeszcze raz. Jak biologia to się zabije, drugi raz nie dam rady skupić się w obecności tej kobiety. Nie chciał się dupek przesunąć.
- Największą niedorzecznością tego świata jesteś ty - podsumowałem może i durnie, ale no coś powiedzieć trzeba było w czasie mierzenia się wzrokiem. Dupek stanął se wyżej. To nie fair.

Zobacz profil autora

4 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 2:32 pm

Z chęcią bym wytłumaczył Lahovnikowi, co oznaczała przedrostek van w Holandii. Gdyby tylko zapytał. Bo oczywiście przypominanie o swoim szlacheckim pochodzeniu również zaliczało się do dręczenia Lahovnika, ale również było czymś co lubiłem sobie przypominać dla własnej satysfakcji. W końcu byłem dumny ze swych korzeni. Może jedynie z ojca odrobinę mniej, ale taki osobnik jak Lahovnik nie miał zielonego pojęcia o holenderskiej arystokracji, co dopiero o moim ojcu. Nie zamierzałem nigdy mu o nim nawet słowem wspominać. Czy się wstydziłem? O nie, Vollenhovenowie nigdy się nie wstydzą, oni tylko unikają niepotrzebnych tematów.
Vollenhovenowie nie wypełniają również niczyich rozkazów dlatego ani mi się śniło ruszać z miejsca, gdzie stałem. Szedłem właściwą stroną schodów, które były na tyle szerokie, że Lahovnik mógł mnie spokojnie wyminąć. Miałbym ustępować takiemu niewychowanemu menelowi? Pff. Nawet na głos prychnąłem.
- Kiedy mi dobrze tu gdzie stoję - odpowiedziałem z pogardą. Przynajmniej ten zauważał moją pogardę, nie jak tamta idiotka. Za to akurat lubiłem Lahovnika, ale to był wyjątek potwierdzający regułę opisującą jego beznadziejności.
Lahovik kalał po prostu swoja obecnością piękno tego świata. Gwałcił wszystkie kanony piękna, był cierniem w oku, wszystkim na co tylko nie chciało się patrzeć. No chyba, że z góry. Jak ja w tej chwili. I tak byłem wyższy, ale stanie na wyższym stopni dodawało mi jeszcze większego prestiżu. Byłem gotowy walczyć o ten wyższy stopień niczym małe dziecko. Trochę żenujące. Ale też i zabawne.
- Robimy się zadziorni? Pewnie stres przed wynikami. Powiedz mi, oblałeś wszystko? Czy prawie wszystko? Po ludziach twojego pokroju niewiele można się spodziewać.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

5 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 3:26 pm

Niestety posiadanie tak ohydnego wroga miało to do siebie, że jeśli dłużej go oglądałem to bardzo chciało mi się rzygać. Wprost na te jego szpanerskie w chuj i wypucowane tak, że świeciły się jak psu jaja, buty. Więc czemu tego nie robiłem? Sam nie wiem, chyba aż tak wielkiej ochoty nie miałem.
- Nie mógłbyś raz jeden odpuścić? - Zmieniłem taktykę. Chciało mi się jeść, ale najpierw musiałem sprawdzić te wyniki i żaden jebany Holender co myśli, że jest panem i doskonale wiem jak na mnie spojrzy gdy go minę, nie mógł mi w tym przeszkodzić. Po prostu nie. - Zresztą po co ja pytam, oczywiście, że nie.
Pokręciłem głową. Diederick jak to ktoś posiadają tak beznadziejne imię z równie durnym nazwiskiem na dokładkę musiał się zachowywać właśnie tak i mnie wkurwiać. Bezczelny typ. I co z tego, że wyższy skoro ja byłem przystojniejszy?
- Faktycznie z twoim planem zajęć też byłby dumny jak paw, że zdałem - sarknąłem. Chyba by się aż tak nie obnosił ze sobą jakby miał jakieś niezaliczenie. Zresztą on zawsze zaliczał. Miał szczęście i grupie bez żadnych durnych przedmiotów jak taka biologia czy chemia. Posrało ich.

Zobacz profil autora

6 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 9:12 pm

Odpuścić? Ja? Kolejna rzecz przypisana Vollenhovenom - oni zawsze doprowadzają sprawy do końca, nigdy nie spoczywają na laurach, dążą po celu nawet po trupach. Zwłaszcza po trupach. Znaczy, nie chodziło o to, że byliśmy jakimiś mordercami. Po prostu wyznawaliśmy zasadę podziału na klasy. Na lepszych i gorszych. Lepszym należało zapewnić godne ich warunki do życia, a gorszych... No wiadomo.
Nie siliłem się na odpowiedź na to pytanie, jak się okazało i dobrze. Lahovnik sam sobie na nie odpowiedział. Zadziwiające, że potrafił prowadzić rozmowy sam ze sobą. Zamiast odpowiadania przechyliłem głowę lekko w bok i założyłem ręce na piersi.
Wyglądałem jakbym czekał aż się ośmieszy. Co powinno, szczerze mówiąc, nastąpić niebawem.
Hm, czy ja wiem czy miałem gorsze nazwisko i imię. Luka Lahovnik? Czemu mi się to kojarzy z Vladem Palovnikiem? Zupełnie niewłaściwie. Vlad miał o wiele więcej gracji. I swoim działaniem, zabójczym dokładniej, pokazał, że miał jaja. Wątpiłem, czy Lahovnik w ciągu całego swojego życia zrobił cokolwiek fascynującego.
Skoro nawet egzaminów zdać nie potrafił.
- Oczywiście, jak zwykle potrzebujesz marnych wymówek, by usprawiedliwić swoją głupotę. Doprawdy słodkie - udałem wzruszenie. - Może jeszcze zwalisz winę na złe ciśnienie, bzyczącą muchę? (Bolącą bliznę, bliznogłowy?)
W zasadzie trochę dziwiło mnie, że Lahovnik jeszcze tu stoi. Hm, chyba potrzebna mu odrobina motywacji.
- To co? Idziesz zobaczyć wyniki? Z chęcią ci potowarzyszę.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

7 Re: Schody on Pon Sty 21, 2013 10:56 pm

- Wal się - wysyczałem pod nosem. To było tak ambitne, że głośniej tego mówić nie należało. Tak nardzo chciałem mu przypierdolić w te jego kretyńską twarz, ale już z wcześniejszej próby wiedziałem, że dupek by mnie w ostatniej chwili zatrzymał. Nawet się bić nie potrafiła pizda jedna. A i zwaliłbym na seksowną nauczycielkę, ale z kim ja to będę omawiał? Z ta pizdą. W życiu. Z wrogami się o takich rzeczach nie dyskutuje. Po prostu nie.
- Idę - postanowiłem, zaciskając rękę w pięść. Tak się jakoś nachylił przez moment, idealnie by go grzmotnąć. Ochłonąłem jednak i idąc niczym na rzeź ruszyłem do miejsca z wynikami. Oczywiście jebany arystokrata pan najwspanialszy we wszechświecie i poza nim też, polazł za mną. Niech cię licho weźmie.
-Kurwa - podsumowałem wyniki. Znów się zobaczę z jebanym Azjatą i Carlos też mi nie wybaczył wypadku. Nawet on. Bo jak kurwa pech to pech. A kiedy typ za mną, dyszący mi przez cały czas w kark, wygłosił swoje zdanie na ten temat nie wytrzymałem i mu jebnąłem. Z łokcia. Nie odwracając się. Zgiął się w pół, więc to wykorzystałem by się na niego rzucić. Nie miał ze mną szans, pizdeczka.

Zobacz profil autora

8 Re: Schody on Czw Sty 24, 2013 10:49 am

Tyle agresji. Tyle niepotrzebnej agresji. W końcu przemoc werbalna jest o wiele bardziej efektywna i elegancka, niż takie rzucanie się na siebie. Przebywając z Lahovnikiem stale miałem wrażenie, że chce się na mnie rzucić. To bywało okropnie niepokojące. Ale rzeczywiście - od czegoś miałem swój dar. Mogłem się w sposób niekonfliktowy i iście sprytny uchylić od walki, i jeszcze wyjść z tego z podniesioną głową. Nie czmychałem jak tchórz, odchodziłem z godnością i chyba tego Lahovnik najbardziej nie mógł znieść. Chociaż kto go tam zna. Nie miałem zielonego pojęcia co czai się w jego poronionej główce. I nie chciałem wiedzieć. Raziło mnie to. W sensie nie chciałem wiedzieć, co głębiej w nim siedzi, bo to co najważniejsze w jego osobowości czaiło się strasznie płytko. Raz dwa dało się to rozszyfrować i wiedzieć, że nie chce się mieć z nim do czynienia.
Ale chce się widzieć jego upokorzenie. Przyznaję się po raz kolejny - zachowanie godne dziecka. Nie zamierzałem jednak przestać i udałem się za nim pod tablice.
Słysząc jego zgrabne podsumowanie nie potrafiłem oprzeć się rzuceniu pewnego komentarza.
- Nawet nieźle. Jak na gorszy gatunek - zaśmiałem się. Nie sądziłem jednak, że takie stwierdzenie (które w wielkim zniekształceniu można by było uznać za komplement!) spotka się z takim przyjęciem. W sensie agresywnym.
Nie zdążyłem zawziąć środków obronnych, kiedy poczułem łokieć Lahovnika.
Moje kurwa żebra.
- Pojebało cię? - wydyszałem w ziemię, ale pewnie moje słowa pozostały niezauważone, bo w następnej chwili ktoś się na mnie rzucił. No nie kurwa ktoś, ale ten debil.
Uczyłem się jednej sztuki walki. Ale jak szermierka miałaby mi pomóc w starciu z takim narwanym idiotą?
Po chwili leżałem na ziemi. Na stopniach schodów. Ale nie sam. Jakimś cudem, zapewne przypadkiem, w ostatniej chwili kiedy czułem jak lecę do tyłu pociągnąłem go za sobą. I całe szczęście, jakbym nie pociągnął pewnie poleciałbym dalej na tych jebanych schodach. Kto wymyśla takie miejsca w szkole gdzie grasuje banda takich brutali?


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

9 Re: Schody on Czw Sty 24, 2013 12:36 pm

Co za fiut, zdążyło przemknąć mi przez myśl, gdy wraz z nim leciałem w stronę schodów. Nawet sam nie umiał umierać, musiał ciągnąć mnie ze sobą. I miał szczęście, że w przeciwieństwie do niego umiałem nas zatrzymać i uratować przed śmiercią. A tak to chyba naderwałem sobie coś w ręce i jeszcze wylądowałem na tym debilu.
A jakże pojebało. Pojebało, że jeszcze wcześniej nie zrobiłem tego co mogłem teraz. Złapać go za włosy i jebnąć o podłogę. Mocno. Na bank złamałem dupkowi nos i było mi z tym zajebiście. Nie obchodziło mnie jak dużą będę mieć za to karę. Kara? Co to jest? Obecnie byłem w stanie tylko myśleć z furią o tym, że póki mam szansę chce go rozwalić. I naprawdę nie wiem co mnie rozproszyło, że to nagle on był górą. Chyba się wkurzył za ten nos.
Rozjebał mi wargę. Krew się lała teraz nie tylko jemu. Przeturlaliśmy się z powrotem na równą powierzchnie. Bolało jak diabli. Ja na górze, szarpnięcie, on na górze. Podniosłem głowę i mu przywaliłem z główki. I wygrywałem rozpłaszczając go na podłodze. Trzymałem mocno za nadgarstki i uśmiechnąłem się triumfująco. I właśnie wtedy zrozumiałem jak w durnej pozycji się znajdujemy. Przełknąłem ślinę. Gniew gdzieś odszedł.

Zobacz profil autora

10 Re: Schody on Pią Sty 25, 2013 3:51 pm

Mój nos. Mój biedny piękny prosty nos. Zawsze tak idealnie pasowałeś mi do twarzy. Marszczyłeś się właściwie kiedy mi się coś nie podobało. Zadzierałeś się w górę w chwilach gdy koniecznie musiałem pokazywać swoją wyższość nad innymi. Byłeś po prostu idealny. A teraz taki prostak! Taki niechluj! Taki zupełnie nic nie warty człowiek odważył się podnieść na ciebie rękę! Zniszczyć twoją doskonałość wraz z białością mojej koszuli, która teraz mieniła się na czerwono. Od krwi, czerwono. No może prostak nie do końca podniósł rękę, co na serio odważył się dotknąć moich idealnie ułożonych włosów i sprawić by mój nos spotkał się na małe randez-vous z podłogą.
W tym momencie miarka się przelała.
Już nie czułem nawet najmniejszej potrzeby zatrzymania czasu i uciec. O nie. Czułem potrzebę odwdzięczenia się Lahovnikowi. Przywalenia mu z całej siły. Poniżenia i zgorszenia fizycznego. No po prostu chciałem mu mocno przypierdolić. I oczywiście nie przyszło mi do głowy to, że przypierdolić mogłem i zatrzymując czas. Oczywiście gdyby przyszło uznałbym to za wielce niehonorowe. Ale czy tej niehonorowy akt zdołałby mnie powstrzymać? Raczej nie.
Tak więc tarzaliśmy się na tej podłodze jak nieokiełznane i dzikie pawiany. Żałować będę później.
A może wcześniej niż mi się to wydaje.
- Ty powaleńcu - wycedziłem po tym jak otrząsnąłem się po dostaniu z główki. Rzeczywiście ten prostak trzymał mnie w dość niekomfortowej pozycji. Ale dopiero kiedy zobaczyłem zmieszanie w jego oczach uświadomiłem sobie jak bardzo była ona niekomfortowa. Dyszałem ze zmęczenia i emocji, nadal czułem wszystkie uderzenia jakie zadał mi Lahovnik, ale chyba była już najwyższa pora na odświeżenie mózgu i swoich myśli.
Szkoda, że myśli mówiły mi jedno: on siedzi mi na kroku.
- Złaź. Ze. Mnie - słowa wypłynęły z moich ust niczym jadowite węże. Nie szczędziłem sobie. - A może taka pozycja za bardzo ci się podoba, co zboczeńcu?
Atak czasami bywa najlepszą obroną. Albo uniknięciem żenujących okryć.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

11 Re: Schody on Pią Sty 25, 2013 4:18 pm

- Chyba tobie - kolejna ma ambitna riposta. Ale na szczęście mu się nie podobało , bo bym chyba miał koszmary do końca mego życia.
Zlazłem. Że też dopiero przez ten jego syk przyszło mi to na myśl. Zwaliłem to na fakt, że mocno mi parę razy w głowę przywalił, innego wyjaśnienia mego zaćmienia nie było. I chyba powinien był się podnieść, wykorzystać sytuacje i zwiać by w pokoju oczekiwać na karę. Dupek na pewno poskarży się na nos. A miał na co. Nie mogłem powstrzymać wielkiego uśmiechu, chociaż warga mnie zajebiście piekła, gdy widziałem ten jego nos. Piękne dzieło. Powinno mu tak zostać, ale nie w tym pierdolonym miejscu nawet nos potrafili naprawić perfekcyjnie. Ba, ja to umiałem zrobić, a to wiele mówiło o trudności zadania.
- Co to ma być? - Usłyszałem głos nad sobą. No zajebiście, jeszcze tego nam brakowało. Nagle nie gapiłem się na sufit, tylko na tę dziwną buzię wariatki co miała grubo ponad czterdzieści wedle tego co się mówiło, a wyglądała na o wiele młodszą. Boże, naprawdę dobrze wyglądała. I nawet cieszyłem się na tę myśl, że dalej lecę na dziwną opiekunkę wizjonerów. - Biliście się? - Zaśmiałbym się, gdyby sytuacja nie sugerowała, że jestem w czarnej dupie. Ona myślała, że co innego mogliśmy robić? Lepić garnki z gliny? - Wedle Bethy byliście blisko pozabijania się, gdy do mnie przybiegła. Wytłumaczcie się.
Podniosłem się ostrożnie. Chyba złamałem żebro, japierdolę. Nawet nie planowałem mówić, ta gnida zaraz wszystko wyjaśni. I wiadome komu uwierzą. I poniosę tę karę, za widok jego nosa w tym stanie warto.

Zobacz profil autora

12 Re: Schody on Sob Sty 26, 2013 8:35 am

(Ojej, tyle czasu powstrzymywałam się od użycia tej emotki w swoich postach, przynajmniej ze dwa razy na jeden post! A ty jednak ją walnęłaś i to w miejscu gdzie nie wiem o co ci chodziło! Albo wiem, ale bez emotki też bym wiedziała by szukać podtekstów! No dobra, ale bez przeżywania. Chociaż bez niego chyba się nie da, bo leje się z każdego zdania, które napiszę!)
Jak mi się do cholery miało podobać pobicie, a zwłaszcza złamany nos? Zresztą nieważne. Oby jak najszybciej tylko zlazł ze mnie i stworzył okazję do oddania mu z nawiązką. On mógł się już uspokoić ale ja już powoli zaczynałem szykować zemstę. Okrutną zemstę pełną przemocy (kajdankibicze, niezwracajuwagi). Zdecydowanie czułem się źle leżąc tak pod nim. Ale zlazł. Jeden plus.
A drugi to przybycie odsieczy, której mogłem się poskarżyć na tego porąbańca.
- Zaatakował mnie! - zacząłem od razu. I w ogóle nawet zgodnie z prawdą. - Wściekł się za oceny i nie miał się na kim wyżyć. Musiałem się bronić - dodałem jeszcze. Bo jednak to, że ja również brałem w tym bardzo czynny udział, a nawet zaangażowałem się w bicie było doskonale widoczne po Lahovniku. Co napawało mnie dumą.
Wyciągnąłem jakąś chusteczkę z kieszeni i spróbowałem zatamować krwawienie z nosa.
- Muszę iść do pielęgniarki. Albo jakiegoś normalnego na umyśle uzdrowiciela - spojrzałem znacząco na Lahovnika. On nie był takim.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

13 Re: Schody on Sob Sty 26, 2013 10:08 am

(Sorka, ale ta gra WYMAGAŁA żeby wreszcie gdzieś tę emotę walnąć).

Otworzyłem usta by zaprotestować, ale cholera to była prawda. Mimo wszystko wymyśliłem co innego mogę powiedzieć, przecie to nie była moja pierwsza bójka, na której mnie tu złapano:
- On mnie najpierw obrażał - oświadczyłem. Rzuciłem mu wściekłe spojrzenie. Bronić się musiał, tak? Bronić się musiał ktoś kto ma taką moc? Dobre sobie. Normalnie dupek od razu tego używał i było po sprawie, a dzisiaj co? Zapomniało mu się? I tylko on miał gdziekolwiek iść? Dobrze, że i różowa go przejrzała.
- Poczekaj troszeczkę Diedericku, dobrze? Najpierw pójdziemy do mojego gabinetu i lepiej to sobie wyjaśnimy. - W tym momencie miałem ochotę się na nią rzucić i tulić do utraty tchu. Wreszcie ktoś kto z góry nie założył, że wszystko to moja wina.
- Ja jestem za. - Obdarzyła mnie uśmiechem, a gdy się odwróciła wyszczerzyłem zęby do dupka, chociaż bolało jak diabli. To ja punktowałem u osoby, która miała nam wybrać karę.

zt

Zobacz profil autora

14 Re: Schody on Sob Sty 26, 2013 2:44 pm

Nie potrafiłem zrozumieć jak rozwiązanie mało istotnej sprawy, które swoją drogą jest prosta jak dwa razy dwa (winien jest Luka), może być ważniejsze niż mój piękny nos? Natychmiast musiałem coś z nim zrobić i to nie podlegało dyskusji. A oni chcą mnie zaprowadzić do pokoju tej wariatki! (Dla mnie każdy kto nie miał naturalnego odcieniu włosów był wariatem i brakowało mu wszystkich klepek). O ile szanowałem wszystkich nauczycieli i opiekunów, do jakoś do tej jeden wyjątkowo mi brakowało. Lahovnik za to wyglądał na diabelsko zadowolonego. Miałem nadzieję, że rzeczywiście przez to, że to mi się tym razem oberwie, a nie przez coś innego (musiałam, chociaż na koniec).
- To niech on przynajmniej częściowo mnie uzdrowi! - zawołałem idą za nimi. Nadal trzymałem chusteczkę przy nosie. Moje zaufanie względem umiejętności Lahovnika nie uległo zmianie, ale... Z dwojga złego wolałem jednak by mi chociaż zatamował krwawienie. Chyba chociaż to potrafił? - Tylko bez żadnych sztuczek!

///gabinet Pinky///


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach