You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Kuchnia na piętrze on Sob Lis 17, 2012 2:33 pm

    Pewnie jesteś głodny. Próbój szansy, może coś dorwiesz. O ile się wciśniesz.

Zobacz profil autora

2 Re: Kuchnia na piętrze on Czw Gru 20, 2012 5:12 pm

Złe dziecko z tej Miszy, żeby coś zjeść zamiast odwiedzenia kuchni w internacie, szła do tej w akademikach, a raczej nie powinna się tak bardzo kręcić po tych budynkach, ponieważ po ich korytarzach biegało tyle zła, które chciałoby ją zdemoralizować! Oczywiście, szybko im się odechciewało takich posunięć wychowawczych, gdy dowiadywali się, że ma na nazwisko Berlioz. Nie licząc jej kochanego kuzyna Nikołaja, którego wprost uwielbiała oraz się o niego czasem strasznie martwiła. Misza dalej pozostawała w pewien sposób niewinnym dzieckiem, pomimo tego, że dokładnie zdawała sobie sprawę z tego co dzieję się w Rezydencji za plecami opiekunów, nigdy sama tego nie próbowała i jakoś jej to nie przeszkadzało. Była na tyle rozsądną osobą, że sama myśl utracenia nad sobą, swoim ciałem i umysłem, kontroli przerażała ją i odechciewało jej się jakichkolwiek buntowniczych posunięć. W dodatku nie miała przed czym się buntować, co już w ogóle odbierało jej chęci na próbowanie niedozwolonych rzeczy. A dlaczego przyszła sobie robić kanapki z czekoladą tak daleko od swojego właściwego miejsca zamieszkania? Bo nie przepadała za chodzeniem do kuchni w internatach, biegało tam tak dużo dzieci, a ona jako najstarsza z nich wszystkich, zaraz pewnie musiałaby im pomóc czy coś. Może nawet by jej nikt tego nie kazał, ale zaraz by się złamała i tyle by było z jej robienia kanapek, bo by wszystkie oddała! Dlatego uciekła tutaj, gdzie będą ją prosić o jedzenie, ale ona chociaż będzie w stanie im odmówić.

Zobacz profil autora

3 Re: Kuchnia na piętrze on Sob Gru 22, 2012 8:03 pm

Kropla kap, kap, kap, Kap, Kap, KAp, KAp, KAP, KAP. KAP. Mucha bzzy, bZZy, BZZY. BZZY. KAP, KAP. Ktoś drzwiami TRZASK. TRZASK. BZZY. KAP, KAP. Po prawej przytłumione ścianami HIHIHI. HIHIHI. TRZASK. BZZY. KAP, KAP. Za oknem ryk RAAAWRR. RAWRR. HIHIHI. TRZASK. BZZY. KAP, KAP. Nad głową kapciami szuruszuru, szur. SZUR. RAWR. HIHIHI. TRZASK. BZZY. KAP, KAP. Potęga niepotrzebnych dźwięków, zbędnych chrząknięć, stukotów i słów. Milionów słów, które doprowadzały mój mózg do wrzenia. Gotował się we mnie każdy najmniejszy neuron, każda komórka i jej atom. Każdy włos na mojej głowie wciskał się do środka, chcąc doprowadzić mnie do szału. Gładka powierzchnia ściany. Biała i zimna. Potrzebowałam wody. O drzwi. Weszłam przez drzwi, w końcu do tego służą. Tak jak kac służył do stawiania sobie postanowień, że więcej nie będzie się pić. I nie będzie. Ja nie miałam przynajmniej zamiaru.
- Wheincej niee pije - zachwiałam się i podparłam się o oparcie krzesła przede mną. Znajome krzesło. Czyżby kuchnia? Może i kuchnia, ale nie moja. Albo moja. W mojej jednak nie hasały krasnoludki. - Powiec mi Nori, Ori, Doriii, czhy jak ci tam o krasnale, nieważne, gdzie tu znajdee źróóódło? Wody źródło.
Może nie tyle kac. Co dalsze upojenie alkoholowe, choć nie wiem ile minęło od ostatniej butelki. Czy był świt? Czy popołudnie? To za trudne pytania jak dla mnie, bo istniało za wiele odpowiedzi. Filozoficznych odpowiedzi, bo właśnie na filozofie mi sie zbierało po takich pięknych nocach jak ostatnia. Po takich nocach nabierałam przekonań, że powinnam coś zmienić w swoim życiu, ale nie zmieniałam.
Kierując się krańcem blatu aneksu kuchennego dotarłam jednak do swojego źródła, a kiedy z niego zaczerpnęłam uświadomiłam sobie poważne niedopatrzenie z mojej strony. Krasnoludy zazwyczaj miewali brody. Podniosłam wzrok na małą osóbkę.
- Misza? Och, nie. Powiedz mi że nie zaplątałam się znów do kuchni w internacie! - po ostatnim razie dostałam godzinny wykład na temat gorszeniu najmłodszych. W sumie ten wykład jeszcze bardziej mnie do tego pobudził, ale nie ważne. Akurat dziś nie miałam głowy do wykładów.


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

4 Re: Kuchnia na piętrze on Wto Gru 25, 2012 10:28 pm

Właśnie kiedy Misza myślała o substancjach zakazanych, w kuchni nagle pojawił się idealny przykład tego co dzieję się z człowiekiem kiedy spożyję ich zdecydowanie więcej nie powinien, a widząc tak piękne zainscenizowane skutki następnego dnia po wielkiej imprezie, dziewczynie odechciewało się wszystkiego związanego z taką formą dobrej zabawy. Także, biorąc pod uwagę fakt, że miała tylko dwanaście lat, to była nudna i aspołeczna czy raczej rozsądna i w miarę inteligentna, bo jej się do tego nie spieszyło? Ciężko powiedzieć, chociaż ona wolałaby tą drugą opcję, czasem za bardzo przejmowała się opinią innych ludzi na jej temat, a bycie nudnym i nieciekawym człowiekiem wcale by jej nie ucieszyło. Jednak uśmiechnęła miło znad kanapek do ledwo stojącej Aurory, chociaż ta pomyliła ją początkowo z krasnalem, za co już mogłaby się obrazić. Nie była aż taka niska i gruba.
- Tak, Misza, a nie żaden krasnolud! - Ucieszyła się, gdy w końcu Aurora ją rozpoznała. Wielce niezręcznie by było, gdyby dalej myślała iż Misza jest krasnalem! - Oczywiście, że nie! Właściwie, czemu miałabyś przebywać w Internacie? Tyle tam dzieci, dość szybko byś zauważyła, że coś jest nie tak - Panna Berlioz ponownie się uśmiechnęła do Aurory i zostawiając na chwilę swoje nie zrobione do końca kanapki i odwróciła się zalać sobie herbatę świeżo ugotowaną wodą. Oczywiście nie zapomniała o tym, że nie jest sama i nawet już sięgając po kubek spytała się przez ramię - Chcesz może kawę? Lub coś innego!

Zobacz profil autora

5 Re: Kuchnia na piętrze on Sro Gru 26, 2012 7:26 pm

Właściwie to bardzo dobrze, że nie trafiłam na żadnego krasnoluda, a właśnie na Miszę. Gdybym trafiła to oznaczałoby, że zdecydowanie działo się ze mną coś złego i albo trafiłam do wędrownego cyrku dziwadeł, albo do kopalni diamentów, gdzie teraz będę zmuszana wytwarzać magiczny pył dla wróżek chrzestnych. W zasadzie nie wiem co gorsze, bo przecież żadne z tych miejsc nie chciałoby mnie tak łatwo wypuścić. Dziwadłem byłam - to pewne, a w kopalni odwalałabym pracę przynajmniej za pięcioro krasnoludów. Marny byłby mój los. Z kolei widok Miszy powinien oznaczać jedno - że jestem w Internacie. Zbiła mnie doszczętnie twierdząc, że wcale a wcale tak nie jest.
- To gdzie właściwie jestem? - zapytałam marszcząc czoło i siadając na jednym z krzeseł. Nie wiem czym przysłużyłam się Miszy w przeszłości ale po chwili przede mną pojawił się jak na życzenie talerz kanapek, i bez wahania poczęstowałam się jedną z nich.
Smaczne. Każde żarcie, które nie trzeba było robić samodzielnie było smaczne. Szczególnie kiedy się było takim leniem jak ja. I nieważne, że byłam na mega kacu po imprezie Halloweenowej. Serio nieważne. Jedzenie mogłam przyjmować w niezliczonych ilościach w każdym stanie ciała i ducha, a w niektórych stanach nawet i więcej.
- Za barco rozpieszczasz mnie, słonko. Ale kawę - odpowiedziałam przeżuwając kanapkę i spoglądając w plecy Miszy. Serio nie wiem czym się jej przysłużyłam, ale w przyszłości na pewno będzie miała wielkiego dłużnika!


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

6 Re: Kuchnia na piętrze on Sob Gru 29, 2012 9:17 pm

Naprawdę straszny był by los Aurory, gdyby trafiła do tej kopalni diamentów, się aż wzruszyłam. Jednak może by zajumała jakiś diament, wydostała się z kopalni, a potem go sprzedała i miała mnóstwo pieniędzy? We wszystkim trzeba widzieć jakieś pozytywy i posiadać, chociażby nikłą nadzieję! Miejsce nadzieję, nie tę lichą marną, sialala. To chyba była piosenką czy coś. Misza nie lubiła gdy ktoś zadawał takie głupie pytania i sama uważnie się pilnowała, aby tego nie robić, bo ostatnie kim by chciała zostać to hipokrytą! Doskonale rozumiała, że na kacu mózg człowieka nie pracuje tak doskonale jak normalnie, ale no kurdę! Czy ciężko było jej się rozejrzeć na około, trochę się skupić i zastanowić, że właściwie mieszka całkiem niedaleko i na pewno już tu kiedyś była oraz, że jest to po prostu kuchnia, nikt jej nie zabroni tutaj siedzieć, nikt nie wygoni. Ale przecież trzeba było zadawać takie debilne pytania, prawda? Oczywiście Misza nie sądziła od razu, że Aurora jest debilem, co to to nie, tylko wiadomo. Są takie cechy w ludziach, których się nie lubi i które bardzo wkurzają, jednak panna Berlioz zawsze starała się, aby takie malutkie rysy na ludzkim charakterze nie wpływały na jej myśl ogólną o człowieku, bo to po prostu było idiotyczne. Westchnęła tylko głośno i odpowiedziała Aurorze spokojnie:
- Jesteś w kuchni, w Internacie, dokładniej w budynku 11C - Następnie sięgnęła po czajnik z zagotowaną wodą, zalała Aurorze kawę, a sobie herbatę, postawiła kubki na stole, przy tym wyjątkowo nic nie rozlewając i siadła na przeciw Aurory - To co tam u Ciebie ciekawego?

Zobacz profil autora

7 Re: Kuchnia na piętrze on Czw Sty 03, 2013 7:51 pm

A weź ty się wydostań z krasnoludziej kopalni, kiedy za każdym zakrętem czyha na ciebie smok, albo i gorzej - krasnoludzie wcielenie Mirjam Kosiik. Nie ma szans. Nawet bym nie próbowała się wydostawać, pogodziłabym się z losem, płakała co noc w poduszkę, aż pewnego dnia bym się pozbierała i wybrała z krasnalami na coś mocniejszego. Choć oczywiście nie zamierzałam już nigdy w życiu pić, o nie. Chyba, że rzeczywiście trafiłabym do kopalni.
Zmarszczyłam brwi i spojrzałam zmieszana na Miszę. No oks. Czyli w końcu jestem, czy nie jestem w Internacie, a jak już jestem to czemu ten Internat zmienił tak nagle i bezczelnie swoje cyferki. Albo coś mi się pojebało, albo Miszy. Nie zamierzałam jednak rozwiązywać tego problemu, bo to było bezsensowne.
- Aha, ok. Ważne aby żarcie było, nie? - machnęłam ręką niemal rozbijając cukierniczkę, na szczęście jakimś cudem zadziałał mój refleks. Brawo ja! - KAWA! - ucieszyłam się jak dziecko, ale można mi wybaczyć w końcu kto z kim przystaje takim się staje, hehe. Sorki Miszka. - U mnie? - powtórzyłam za nią parząc sobie jak można było przewidzieć język. Zastanowiłam się. Nowego to nic nie było słychać, ale pytanie było o ciekawe. A ciekawe było wiele rzeczy. - Przedwczoraj odkryłam mega bar dla motocyklistą tylko dwa miasta dalej! - zawołałam nagle sobie przypominając. - Boże, zaprosili mnie na halloween, ale na śmierć zapomniałam. Myślisz, że Ogar się na mnie obrazi za to?


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

8 Re: Kuchnia na piętrze on Sob Sty 05, 2013 9:08 pm

Jeju, Mil, grasz z Poksem i nie domyśliłaś się, że to nie Misza się pomyliła tylko mi się pojebało. Myślę jedno, piszę drugie, no brawa dla mnie po prostu, a potem dziwota, że moje postacie są jakieś spizgane, bo pierdolą trzy po trzy. Trzeba to było zignorować, a nie pogrążać! Dlatego ja to kompletnie oleje i Misza była przekonana, że powiedziała dobrze, są w Akademiku i koniec. Jebłam to jebłam, nie drążmy tematu. Misze zawsze bardzo cieszyło kiedy ktoś jej opowiadał jakieś ciekawe sytuacje ze swojego życia, a Aurora chyba naprawdę dużo przeżywała każdego dnia! Pewnie dlatego, że ją częściej niż Misze wypuszczali z Rezydencji. Niby budynek wielki i można tu odkryć jeszcze wiele ciekawych pomieszczeń oraz miejsc po za budynkiem, ale jednak teren ograniczony jak jakieś więzienie!
- Ogar na pewno nie będzie zły! Miałaś prawo zapomnieć, w dodatku, skąd możesz mieć pewność, że oni pamiętali o sobie. Nawet jeśli to jak go ładnie przeprosisz, dasz coś do jedzenia, o, na przykład... czekoladę! To wtedy na pewno nie będzie zły! - Ach, ta dziecinna naiwność, że wszystko da się załatwić słodyczami i jednym słowem przepraszam. Misza nie była normalnym dzieckiem, bo chociaż myśląc o motocykliście z baru dwa miasteczka dalej, który miał na przezwisko Ogar pojawiał jej się obraz grubego, łysego pana na strasznym, czarnym i wielkim motorze, z ogromną ilością tatuaży (ten pan, nie motocykl) wszędzie, nawet na tej łysej głowie to do tego dopowiadała sobie inne rzeczy. Od razu zaczynała sądzić, że te tatuaże to nie żadne czaszki tylko serduszka, pan jest łysy, bo może miał raka, gruby jest, bo ma w sobie tyle miłości, że aż musiał przytyć, a w rączkach trzyma uroczego kotka - swojego najlepszego przyjaciela. No jak można by się bać takiej osoby, no jak?!

Zobacz profil autora

9 Re: Kuchnia na piętrze on Nie Sty 06, 2013 1:51 pm

Hehehe, Poks nigdy nie wątp w moją inteligencję, bo ja doskonale wiedziałam, że to ci się pokiełbasiło, ale nie mogłam oczywiście oprzeć się pokusie, by tego nie podkreślić tak, być później nie mogła zmienić posta, bo wtedy mój już by całkiem nie pasował. Dodatkowo wyjątkowo mi to zdanie pasowało, więc jak mogłam je zignorować? Nie mogłam!
Tak, Aurorę może i częściej wypuszczali niż Miszę, ale nie do końca wiązało się to z wiekiem. Bo w sumie gdyby dyrektorka Kosiik mogła to by zamknęła Aurorę w ciasnej celi i nie wypuszczała nigdy. A najlepiej to by ukłuła ją magicznym wrzecionem by zasnęła na wieki. Niestety Mirjam mimo wszystko nie ma takich mocy, choćby chciała. Ale kiedyś może będzie miała, bo przecież z takim podłym usposobieniem nigdy nie przesatanie szukać sposobu by zwiększyć swoją władzę. Ale wracając do tematu Aurora mogła wychodzić tak często bo tego chciała. Nic nie mogło jej powstrzymać, nawet kiedy była wieku Miszy. Wystarczy trochę samozaparcia i masz. Misza powinna się tego nauczyć, albo przynajmniej znaleźć przyjaciela, który by ją w tym wspierał.
- Czekoladę? - zapytała odrobinie nieprzytomnie wyobrażając sobie dwumetrowego zarośniętego Ogara cieszącego się jak dziecko na widok tego smakołyka. Nie, zdecydowanie to nie to co było mu trzeba. - Chyba lepiej jak postawie mu piwo - sprostowała. W myślach dodała jeszcze jedną cenną uwagę, której tu nie przytoczę by nie deprawować ani Miszy, ani Poksa (przecież to nasza niewinna maskotka). Albo dobra przytoczę, bo nie wiem czy się domyślicie: Albo dałaby mu dupy.
Ogólnie to Misza była naiwna, ale co do jednego jej przypuszczenia o Ogarze się zgadzały. Miał tatuaż w kształcie serduszka. Z napisem mamusia. Ale nikt nie mógł o tym wspominać na głos, bo mógłby skończyć z koszem na śmieci na głowie.
- Ej, Misza, nie chciałabyś kiedyś zobaczyć bar motocyklowy?


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

10 Re: Kuchnia na piętrze on Pon Sty 07, 2013 7:34 pm

Och, nie wiem czy takiego typu "przyjaciel, która by ją wspierał" to dobry pomysł! Już ja sobie wyobrażam takiego super kolegę, który pokazywał by jej, może i nawet ciekawe rzeczy, ale na pewno nie byłby one przeznaczone dla dziewczyny w wieku dwunastu lat! Jeszcze jej się nie zdarzyło tak bardzo chcieć uciec z więzienia czy tam szpitalu psychiatrycznego, jak rezydencje zwał tak zwał, i się zbuntować! Nie no, raz Misza się oparła władzy i systemowi, wyszła bez pozwolenia do miasta, ale to była bardzo wyjątkowo sytuacja! No bo kto zjadł wszystkie słodycze z kuchni, no kto?! Nie wiadomo, ale przecież słodkości same się nie zmaterializują, więc Misza musiała pójść je kupić, za pieniążki.
- Och, no wiesz, jak wolisz... - Powiedziała sięgając po jedną z kanapek. Trochę poczuła się urażona, że jej pomysł jednak nie był trafiony, a jej dziecinny pod pewnymi względami mózg nie mógł zrozumieć tego, że ktoś wolał śmierdzące i smakujące nawet w połowie nie tak dobrze jak czekolada, piwo. No po prostu coś, czego jej mózg na obecny czas nie mógł w żaden sposób ogarnąć. Jednak nie było jej dane się smucić za długo, bo Aurora złożyła jej wspaniałą propozycję nie do odrzucenia! - Och! Oczywiście, że bym chciała! Jeju, to by było super, nigdy wcześniej w takim miejscu nie byłam! Naprawdę byś mnie tam zabrała?!

Zobacz profil autora

11 Re: Kuchnia na piętrze on Pią Sty 11, 2013 8:33 pm

- No pewnie, że bym zabrała - odpowiedziałam szeroko się uśmiechając. Położyłam łokcie na stół, a głowę oparłam o swoje dłonie. W takiej pozycji przyglądałam się Miszy i zastanawiałam jak takiego małego człowieczka przemycić do baru. Podobał mi się entuzjazm, przynajmniej jeden problem z głowy. No i jeszcze Misza za nic mi nie wyglądała na taką, która się czegoś boi, lubiłam ten typ.
No więc plan mógłby być taki: przylepię Miszy wąsy i będzie robiła za karła. Zajebiste w swej prostocie, co nie? Szkoda tylko że motocykliści raczej za karłami nie przepadają. Podobno przynoszą nieszczęście. Hmmm. Ewentualnie mogłabym wszystkim wmówić, ze to moje dziecko-przewodnik, no wiecie, w stylu psa-przewodnika. Uczepiłabym jej smycz i mówiła wszystkim, że Misza ostrzega przed napadem padaczki. Tyle że ja nigdy takiego napadu nie miałam, nawet nie widziałam. Nie, jednak moje plany posiadały zajebiście dużo luk.
Musiałam się kogoś w tym celu poradzić.
- No to bądź przygotowana, Miszka. Mogę cię tam w każdej chwili porwać. A teraz wybaczysz, ale muszę... - zrobiłam milion nic nie znaczących gestów, a potem machnęłam tylko ręką i wyszłam.
Gdzie są moje bliźniaki kiedy są potrzebni.

//////////////////


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach