You are not connected. Please login or register


Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 Koszmar minionej niedzieli on Sob Lut 23, 2013 6:03 pm



Koszmar minionej niedzieli

event drugi

data: 28 listopada 2021r.


__Powoli zapadał zmrok, a cienie robiły się dłuższe. Nie można jednak nazwać otoczenia ponurym, bo nadal spomiędzy drzew prześwitywały pojedyncze promienie zachodzącego słońca. Czasem wydawało się, że las wyglądał, jakby płonął.
Droga prowadząca na zachód od Romy wydawała się niesamowicie pusta, ale takie zjawiska w prawie niezaludnionej Australii wcale nie wydawały się niezwykłe. Tylko jeden samochód przemierzał swoją trasę. Dość szybko, trzeba zauważyć.
W aucie dało się zauważyć sylwetkę trzech osób. Dwóch mężczyzn i kobiety.

__W jednym z pokoi w akademiku dwie dziewczyny toczyły z sobą dziwaczna dyskusję. Dziwaczną, bo wydawało się, że tylko jedna osoba mówi. Zresztą między nimi zawsze było dziwnie.
W pewnym momencie Inka zauważa niezwykłą scenę dziejącą się za oknem i pyta Happy, czy przypadkiem nie zaparkowała (swojego/pożyczonego) motoru tuż przy drzwiach. Bo dzieciaki właśnie zaczęły na niego wsiadać.


Parę spraw organizacyjnych:
1. Mistrz Gry może odzywać się po każdym poście, albo i dopiero po dziesięciu. Innych w dalszej części obowiązuje kolejka.
2. Na razie dzielimy się na dwa obozy. Obóz pierwszy: Sally, Skylar i Hugo jadą samochodem, możecie zdecydować skąd dokąd. Obóz drugi: Inka, Happ, musicie wyjść na zewnątrz w celu uratowania motoru, ale nie może wam się udać.

Zobacz profil autora

2 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Lut 24, 2013 9:04 am

/

-Co?-podniosła się z łóżka, przerywając swój wywód o wpływie osobistych sympatii nauczycieli na ocenianie i podeszła do okna. Oczywiście, że właśnie tam zaparkowała motor. I to nie byle jaki motor, bo pożyczyła go od ojca. A teraz.. teraz banda jakiś gówniarzy się do niego dobierała. Nie mieli pojęcia, że ta rzecz jest święta, ale Happy miała i zaraz im wytłumaczy.
-Skurwysyny. Chodź.-zdecydowała i razem z Inką, która zwykła nie opuszczać jej w potrzebie, wyskoczyła z pokoju ratować to co powinno być uratowane. Wychodząc już na zewnątrz zauważyła, że dzieciaki pozwalają sobie na co raz więcej i chyba dawno nie była tak zdenerwowana.
-Hej! To chyba nie wasze, małe gnojki, więc się wynoście.-warknęła, będąc już przy gówniarzach. Nie wiadomo czemu liczyła na to, że posłuchają. Młodym utalentowanym zawsze wydawało się, że mogą wszystko i teraz też chyba właśnie to chcieli zademonstrować. Happy jednak nie zamierzała im odpuścić. Zerknęła kontrolnie na Inkę, a potem szarpnęła tego gówniarza, który już siedział na motorze, chciała go zwalić, ale skubany się trzymał, więc teraz będzie się tak z nim szarpać póki młody nie odpuści.

Zobacz profil autora

3 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Lut 24, 2013 7:04 pm

Chyba nie do końca słuchała wywodu Happy. Co jakiś czas tylko zerkała w jej stronę, albo kiwała głową, żeby sprawiać pozory, uciekła do swojej własnej rzeczywistości, w której siedziała na łące pełnej kolorowych kwiatów, a woń którą wydzielały można było zaliczyć do afrodyzjaków. Przymknęła nawet na chwilę powieki, ale wtedy głosy Happy wydawał się głośniejszy i jakiś taki...bardziej agresywny, otoczony wrzaskami dzieci. Czyżby przesiedziały tu tak długo, że Pumpkinowa dorobiła się gromadki dzieci? A skoro tak, to w jakim miejscu była Inka? Ile lat minęło od ich wejścia do pokoju? Otworzyła oczy, tu wcale nie było żadnych dzieci, ale były za oknem. Blondynka uśmiechnęła się delikatnie, bo to były przecież takie beztroskie stworzenia, ale chwilę później zrozumiała, że te beztroskie stworzenia zatraciły się w swoim dzieciństwie do tego stopnia, że teraz okupują motor jej współlokatorki.
- Happy. - Przerwała jej monolog i wskazała na okno. - Zaraz zrobią sobie krzywdę. - Nie myślała o ewentualnym uszkodzeniu motoru dziewczyny, bardziej przerażała ją myśl, że te bachorki maszynę odpalą i pozabijają siebie, a przy okazji wszystkich dookoła. Szybko podniosła się z łóżka i wyszła za Happy. - Ale, ale czekaj! Nie szarp go tak! - Przeraziła ją trochę ta agresywna reakcja, ale nie co miała zrobić, odciągnąć ją od dziecka? No chociażby, ale zamiast tego tylko stała i patrzyła zmieszana na tą śmieszną pod pewnym względem sytuację.

Zobacz profil autora

4 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Lut 24, 2013 7:24 pm

__Dzieciaki, mimo tego, że zazwyczaj pyszniły się z tego co to nie one, na widok wyskakującej przez okno Happy, z takim a nie innym wyrazem twarzy (czytaj mordem w oczach), zrobiły jedyne co były w stanie zrobić. A mianowicie wrzasnąć i za wszelką cenę uciec z miejsca zbrodni. W tym przypadku dwójka z nich porwała też i motor.
A właściwie jeden, bo po chwili jeden dzieciak (który okazał się ku zdziwieniu wszystkim jednak dziewczynką) zleciał z motoru przy pierwszym zakręcie. Biedna mała sierotka rozpłakała się, a z pomiędzy jej szlochów można było wyłowić pojedyncze słowa.
- Marty... On... ooon-boże, on, przecież on nie umie jeździć na motorze! MAMAnaszabije! Jak się wcześniej Marty sam nie zabije! - lamentowała.

Zobacz profil autora

5 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Lut 24, 2013 9:19 pm

Trochę przykro, że Happy nie pomyślała o bezpieczeństwie dzieci, a jedynie o maszynie. Ale na spokojnie można to rozsądnie wyjaśnić. Po pierwsze dla złodziejstwa nie ma litości, po drugie tacie będzie przykro jeżeli coś się stanie z jego motorem, Happy nadużyje jego zaufania, bo nie zadbała o pożyczoną rzecz i mimo tego, ze on jej wybaczy prędko to w pamięci wszystko zostanie. Wszystkim wtedy będzie przykro.
To normalne, że nie martwiła się o dzieciaki.
Nawet kiedy się okazało, że potrafią ot tak odpalić motor.
Może trochę, ale nie za długo.
-Albo jak ja was nie zabije?-warknęła Happ stojąc nad dziewczynką i zerknęła w stronę odjeżdżającego motoru, a wraz z motorem ulatniała się jej nadzieja, że wszystko skończy się bez szwanku.
Happy to jednak Happy. Nie mogłaby tak stać i patrzeć, więc olewając dziewczynkę, co jest plusem, bo właściwie miała ochotę ją dodatkowo skopać, nie wiem skąd w Happy tyle agresji, to w gruncie rzeczy miła dziewczyna. Olewając dziewczynkę, a złapawszy Inkę za nadgarstek pobiegła za motorem. Znaczy za tym całym Martym. W razie czego Inka będzie go reanimować. Bo istnieje spora szansa, ze dogonią go na kolejnym zakręcie, tak myślała.

Zobacz profil autora

6 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Lut 24, 2013 9:48 pm

Na widok ruszającego motoru zrobiło się jej niedobrze. Chwilę później zrobiła się blada i jedyne co jej teraz chodziło po głowie to jak opanować sytuację i obrócić ją tak, żeby nikt poza osobami, których to dotyczyło, nie dowiedział się o niczym. Chude dziecko, które w ogóle dziewczynki nie przypominało, takie bezkształtne i w błocie wytarzane, jakby przed chwilą stoczyło walkę z hipopotamami, upadło pod jej nogami. Było wystraszone, a Inka poczuła, że musi się tym dzieckiem zaopiekować. Kucnęła nawet przy niej i obejrzała stłuczone kolano.
- Nie, ona was wcale nie zabije, tak tylko mówi. - Uśmiechnęła się delikatnie i zastanawiała, co jeszcze mówi się dzieciom w sytuacjach kryzysowych. Chyba zupełnie zapomniała o tym drugim na motorze. Całe szczęście pamiętała o ni Happy. Nim się blondynka zorientowała już biegła gdzieś w ciemności, za majaczącymi w oddali światełkami motoru. Takie maratony nie były dla niej, za chwilę padnie na zawał i zrobi współlokatorce jeszcze jeden problem. W głowie już miała wizję, w której Marty wjeżdża do wody, albo spada z klifu, a zostaje po nim tylko mała plamka. Nad ich głowami leciały czarne chmury.

Zobacz profil autora

7 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pon Lut 25, 2013 7:25 pm

__Mordowanie dzieci jest okrutne, Happy. Może jednak się powstrzymasz?
W każdym razie płacząca dziewczynka została na drodze przyglądając się plecom starszych dziewczyn kiedy goniły za jej bratem, ale o nią się nie bójcie, bo zaraz do niej podleciały inne dzieciaki, z których jeden okazał się uzdrowicielem i wyleczył jej rozbite kolanko.
Inka i Happy idąc drogą widziały wyraźny ślad pozostawiony przez motor, ale samej maszyny ani trochę. W pewnym momencie jednak i ślad się urwał, a dokładniej ostatnim zrywem poprowadził do lasu.
Słońce nadal powoli zachodziło, ale las wydawał się już mroczny.

__Z kolei w samochodzie, toczyła się jakże żywa konwersacja, która była tak tajemna, że nawet mi nie dane było poznać czego ona dotyczyła. Pisać dziewczyny, albo Mistrz sam opowie wasze losy.
W każdym razie tą jakże porywającą konwersację zakończyło nagłe uderzenie samochodem w coś ciężkiego. Obróciło ich wszystkich o jakieś sto jedenaście stopni. Skylar wrzasnęła. Hugo pewnie też. Z kolei Salvador sobie przeklął.
Nie ruszyli się póki co z samochodu.

Zobacz profil autora

8 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pon Lut 25, 2013 8:22 pm

avatar
2 KARNE KUTASY
2 KARNE KUTASY
Napisałabym zapewne wcześniej, ale czekałam na Julię i jako, że nie wywiązała się ze zobowiązania oberwie Skylar,tak jak zagroziłam.
Savador, jako właściciel auta i najlepiej utrzymujący kontakt z rzeczywistością z całej trójki, starał się bezpiecznie odwieźć dwójkę podpitych znajomych. Nie miał pojęcia co działo się z Hugonem na tylnym siedzeniu, bo za ważniejsze uważał pilnowanie by Skylar się wreszcie od niego odkleiła. Robił to z ciężkim sercem, bo ostatnimi tygodniami o niczym innym nie marzył,jednakże wolałby żeby Sky nie byłą pijana i nie próbowała się w ten sposób odegrać czy też cokolwiek co tam sobie umyśliła udowodnić. Chociaż gdyby nie zaczęła się nim interesować spędzałby zapewne czas na lataniu za nią po klubie i odrywaniu jej od kolejnych kolesi próbujących wykorzystać jej stan. Pozwolił sobie nie zwracać zbytnio uwagi na jazdę, ponieważ uważał przemierzanie prostych jak drut arterii komunikacji samochodowej Australii z dość prostą czynność, szczególnie w niedzielę o tak późnej porze, gdy w ciągu ostatnich trzydziestu minut nie minęli żadnego samochodu. Nic dziwnego, że Salvador stracił czujność i w coś lub kogoś uderzył albo coś lub ktoś uderzyło w niego, szczególnie, że w tym właśnie momencie Sky postanowiła przyciągnąć go do siebie i pocałować. Salvador zupełnie inaczej to sobie wyobrażał i śmiem twierdzić, że bym nawet rozczarowany. Wolał całować Sky w nieco romantyczniejszych warunkach, niż w śmierdzącym alkoholem aucie. I oczywiście wolałby by była trzeźwa. Teraz jego marzenia o Sky legły w gruzach. Bo cóż innego mogłoby się z nimi stać skoro dziewczyna jego marzeń zainteresowała się jego osobą, w takim stopniu jaki mu odpowiada, dopiero po wypiciu pięciu piw? Biedny Salcio.
- Nosz kurwa.- Jęknął pod nosem.

Możemy mieć w postach czcionkę taką jak MG? O wiele lepiej się czyta.

Zobacz profil autora

9 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pon Lut 25, 2013 10:58 pm

DOBRA DOBRA, i tak byś nie napisała wcześniej, a poza tym ja tu jestem chorym, cierpiącym człowiekiem i przydałaby się odrobina ludzkiego współczucia oraz zrozumienia!
Nie trzeba było być znawcą by móc z całą pewnością stwierdzić, że Sky była kolokwialnie mówiąc najebana. Na obronę tego bezbronnego i, jak z resztą wszystkie moje postacie, niewinnego dziewczątka trzeba zauważyć, że wprowadzanie się w stan porządnego upojenia nie należało u niej do często praktykowanych czynności, a dzisiejszego wieczora było spowodowane tylko i wyłącznie zawodem miłosnym. I lekką utratą kontroli. Mimo iż teoretycznie zdawała sobie sprawę z tego co dzieje się dookoła niej, znajdowała się w tym śmiesznym stanie w którym cały otaczający świat znajduje się za swego rodzaju zasłoną, nadającą całej sytuacji lekko abstrakcyjny i nierealistyczny charakter. Trochę marudziła, kiedy Salvador uparł się, że czas wracać - rozumiała, że się o nią martwił albo za nią wstydził, ale bez przesady, noc była jeszcze młoda, a oni tak rzadko wychodzili! - ale nie stawiała większego oporu. Bądź co bądź Sally również należał do uroczych chłopców, co zauważyła jakimś cudem dopiero teraz, kiedy szumiało jej w głowie, a świat wydawał się znacznie weselszy. Fakt faktem, była uciążliwą pasażerką już od chwili odpalenia samochodu; rozsiadłszy się wygodnie na przednim siedzeniu zaczęła przerzucać stacje radiowe, od czasu do czasu zatrzymując się na chwilę przy czymś i śpiewając, albo opowiadała obu panom różne w jej mniemaniu bardzo zabawne historie, których nie kończyła z powodu nadmiernego rozbawienia. To wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania, ale Sky przecież musiała odwalić coś więcej. Przerzuciwszy kolejną stację uznała, że ma dosyć szukania, i przeniosła spojrzenie na Sally'ego. Wypity alkohol cały wieczór podpowiadał jej, że jej kumpel jest naprawdę uroczym chłopcem, a teraz w świetle zachodzącego słońca, skupiony na drodze, wydał jej się jeszcze bardziej pociągający. Do tego stopnia, że nie myśląc za wiele - albo raczej wcale - nagle przechyliła się w jego stronę i, chociaż początkowo planowała tylko niewinnie cmoknąć go w policzek, zwyczajnie go pocałowała. Nie pytajcie mnie, czy pojebało ją do reszty, bo chyba tak; była pijana, nie rozpatrywała spraw w tak przyczynowo-skutkowych kategoriach jak to, że rozprasza kierowcę prowadzącego pojazd, co może prowadzić do różnych konsekwencji. Ogarnęła się dopiero kiedy w coś uderzyli, i nawet pomimo ilości wypitego alkoholu krzyknęła.
- Co to było? - zapytała, próbując dojrzeć za szybą źródło uderzenia. Przez moment chciała nakrzyczeć na Sally'ego, że powinien był uważać na drodze, ale nie była aż tak pijana, by nie dostrzec w tym pewnej hipokryzji. Wyprostowała się w fotelu pasażera, by zerknąć na drogę, nagle czując się nieco bardziej trzeźwo.

/sory że długo, następny będzie krótki, obiecujęęęęę
+ tamta czcionka lepsza, zgadzam się

Zobacz profil autora

10 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 9:49 am

I oto wchodzę wraz z Hugonem. Jak to mówi Owsiak: oj się będzie działo. Hehe żarcik mamy za sobą.
Także Hugon na tylnym siedzeniu podśmiewywał się pod nosem z kumpla nękanego przez swą miłość i coś tam też sobie nucił. No ogółem był w genialnym nastroju i wcale nie aż tak pijany. Chociaż cicho siedział, bo co miał gołąbeczką z przodu przerywać? Pewnie nikogo nie obchodziło, że jak się od nich odłączył na momencik tylko, za potrzebą wtedy szedł, to akurat trafiło mu się tak, że poznał samą Marylin. Co z tego, że nie żyła od lat, on ją poznał. Idealna, pijana kopia Marylin, tylko bardziej opalona jak każdy tutaj. I w sumie to w ogóle niepodobna i chyba trochę psychiczna. No nieważne. Poznał Marylin,
Po jakże nagłym zdarzeniu Hugon uśmiechnął się niczym debil i zapytał:
- Czy my właśnie bierzemy udział w wypadku? Bo to mój pierwszy raz, jeśli chodzi o wypadki samochodowe i chce być przygotowanym. - Nie czekał na odpowiedź, odpiął pas, tak Hugo jeździł bezpieczny i wyskoczył z samochodu. Chyba tylko dzięki swojemu talentowi nawet lekko, ale to tylko lekko wstawiony!, chodził idealnie prosto i z gracją. Niech żyje nadnaturalność!
- Tak, to wypadek - oznajmił jakby kto jeszcze nie wiedział.

Zobacz profil autora

11 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 6:15 pm

__Hugosia niestety, czeka kara, za to, że bezmyślnie porywa się na wysiadanie z samochodu, kiedy Mistrz mówi, że się jeszcze nie ruszyli. Karą będzie poślizgniecie się na psiej kupie przykrytej dla niepoznaki liściem. I co w takiej sytuacji jego pajęczy zmysł?
Panienka Skylar i panicz Sally, również za długo nie siedzieli w aucie. W końcu trzeba było zobaczyć zagniecenia w karoserii, albo inne niespodziewane mechaniczne ubytki. Och, no i sprawdzić kogo zabili.
W pierwszej chwili jednak wydawało się, że nikogo nie ma w pobliżu, że ulica jest pusta, że ofiara (z dobroci martwego serca) chciała im ułatwić życie i zniknęła by o niej zapomnieli.
Niestety Hugo po swoim małym wypadku z psią kupą dostrzega na skraju drogi but. A obok buta jakieś niezbyt naturalnie wyglądające krzaki. Jakby przed chwilą ktoś na nich leżał.


W zasadzie Skylar też powinna dostać karę, za długi post XD

Zobacz profil autora

12 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 7:28 pm

Ileż tak było można biec? Inka czuła się już maksymalnie zmęczona i miała wrażenie, że z każdym kolejnym krokiem jej nogi zapadają się pod ziemię, tylko po to, żeby mogła wysunąć je z kolejną warstwą cementu. Dlatego właśnie po przekroczeniu pewnej granicy już nie biegła. Motor zniknął im z pola widzenia wieki temu, jaki był sens tej katorgi? Może powinny wrócić i zawiadomić jakiegoś nauczyciela? Zawiadomić kogokolwiek? Przecież właśnie to powinny zrobić na samym początku, a one głupie wolały na własną rękę sprawę wyciszać, żeby przypadkiem nie nabawić się jakichś strasznych dla ogółu konsekwencji.
I wtedy nastał huk. Koniec świata i totalne zaćmienie mózgu blondynki. Hehe, to takie typowe i stereotypowe, ale nieważne. Z przerażeniem spojrzała na koleżankę i teraz miały kolejny powód, żeby biec, ale jeszcze nie dobiegły bo Mil zakazała. I powiększyłam sobie czcionkę, bo taka mała i nadziabana i znowu brzydko posty będą wyglądały.

Zobacz profil autora

13 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 8:31 pm

avatar
2 KARNE KUTASY
2 KARNE KUTASY
Jula, tracę teraz czas, który powinnam poświęcić na statystykę i kartografię i demografię i geografię ekonomiczną i pewnie coś jeszcze ale ja już nie ogarniam mimo, że to drugi tydzień semestru i jestem tym nawet przejęta, chociaż zapewne nie tak mocno jak Salvador tym, że chyba kogoś zabił.
- Brawo, geniuszu! Za Chiny ludowe bym się nie zorientował, że W KOGOŚ JEBNĄŁEM! - Salvador nie krzyczał, miał tylko nieco podniesiony głos. - I to przez Ciebie. - Wycelował palcem w Skylar po czym wysiadł z samochodu. Był na nią niesamowicie wściekły. Sam chyba nie wiedział za co konkretnie.Czy za to, że się upiła, czy za to, że zaczęła się do niego dobierać (co nie byłoby złe GDYBY SIĘ NIE NAPRUŁA), czy za to, że prawdopodobnie kogoś zabił. Tak, Salvador należy do tej grupy osób,która wkurza się na innych za swoje własne czyny, co sprawia, że jest przeciwieństwem swojej matki, która obwinia siebie za czyny innych. Rodzinka pełna logicznych zachowań.
Kiedy wysiadł z auta trzasnął drzwiami i obszedł auto by sprawdzić, z której strony oberwało. Jeśli z boku to nie jego wina. Przy okazji wypatrywał również krwi, trupów i innych obrzydliwości. No i włączył czytanie w myślach nasłuchując głosu innego niż kogoś z jego towarzyszy.

Zobacz profil autora

14 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 9:57 pm

Katarzyneczka, widzisz jaka ty kochana! W przeciwieństwie do Sally'ego, który okazał się być trochę chujkiem, skoro nagle się na nią wściekł, wprowadzając jeszcze bardziej nerwową atmosferę. Sky miała ogromną nadzieję, że wpadli na zwierzę albo jakąś inną nieruchomą przeszkodę i nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. Kiedy Sal tak bezczelnie zrzucił na nią winę za wypadek, sama też się na niego wkurzyła i nagle przestała czuć że ponosi odpowiedzialność. Jakim prawem tak nagle się na nią wkurwiał i wytykał jej błędy? To nie była pora na takie kłótnie. Zupełnie jakby sama też nie była zdenerwowana tym całym wypadkiem. Frajer. Odczekawszy kilka sekund wysiadła, chwiejąc się nieco.
- To nie była moja wina! O co ty się tak wściekasz? - Nawet trzasnęła drzwiami od samochodu żeby zaakcentować swoją złość. Nie da sobą pomiatać w kryzysowych sytuacjach! Postanowiła skupić się na sprawie priorytetowej i podobnie jak Sal (choć postanowiła go teraz ignorować) zaczęła szukać śladów z przodu pojazdu. Jeśli coś się zepsuło, natychmiast mogłaby to naprawić, więc to akurat nie był problem. Pozostawała jednak ta gorsza kwestia - w co uderzyli. Sky bała się rozejrzeć dookoła, nie wiedząc czego może się spodziewać. Z drugiej strony, przecież nie było słychać żadnego wołania o pomoc ani innych dźwięków wskazujących na czyjąś obecność, a to musiał być dobry znak, prawda? Nie dopuszczała do siebie myśli, że to mogłaby być aż tak poważna sprawa. Że coś albo kogoś zabili.

Zobacz profil autora

15 Re: Koszmar minionej niedzieli on Wto Lut 26, 2013 9:59 pm

Cóż, skoro jeszcze nie mogą dobiec, to Happy przyjęła to przerażona spojrzenie Inki na klatę. Znaczy się póki co zachowywała zimną krew. Ona właściwie dobra była w zachowywaniu zimnej krwi, niech nikogo nie zmyli ta cała akcja z dzieciakami na motorze i chęci ich zamordowania, bo to jeszcze nic nie znaczy. Happy w sytuacjach kryzysowych bywa ogarnięta. Huk też ją nieco wystraszył, ale na co obie miały być przerażone.
-To w sumie mogło być wszystko.-powiedziała, jakby to miało jej koleżankę pocieszyć. Już lepiej by ją pocieszyła próbując swojej empatii, ale nie, jakimś cudem wydawało jej się, że słowa będą bardziej trafiona.
-Ugh.. chodź, sprawdzimy to.-dodała i kiwnęła głową w stronę, z której wydawało jej się usłyszeć huk.
-Marty! Marty!-zawołała. Tak miał na imię, nie?
I w końcu martwi się bardziej o dziecko niż o motor!

Zobacz profil autora

16 Re: Koszmar minionej niedzieli on Sro Lut 27, 2013 10:42 am

Skoro oni ruszyli się czegoś tam szukać to Hugon nie był gorszy i polazł za nimi. I wtedy to się wydarzyło: jakimś dziwnym trafem psia kupa znalazła się akurat pod stopą biednego arystokraty. Proszę państwa jak on jechał na tej kupie! A potem tylko musiał z obrzydzeniem znaleźć jakiś kijek co by wydłubać to i owo z podeszwy buta, bo samo pocieranie o trawę nie dawało rady. Urwał sobie kijka z krzaczka. Tu było dużo krzaczków, nawet takie jeden bardzo dziwnie wyglądający, ale w Hugonie żadnych podejrzeń krzaczek ten nie wywołał. Chyba był za bardzo wstawiony by zauważyć, że krzaczek to pognieciony był. Zauważył jedynie buta jak odrzucił kijka. Dziwne. Bo tu muszę zdradzić, że Hugo cały czas wierzył, że oni wpadli w jakieś zwierzę, takiego kangura na przykład, a tu but. Kangur w burach? To ci heca.
- Ej ludzie, czemu tu jest but? - Machał rękami wskazując na miejsce. Przed momentem rzucił na niego kijka ubrudzonego w fekaliach, oczywiste, że nie chce tego dotykać. - Przecież zwierzęta nie noszą butów. - Chyba nie powinien robić tej uwagi o zwierzakach. Ale samo mu się wyrwało. - Myślicie, że... - przełknął? - Myśmy uderzyli w zwierzę, prawda? - Hugon już więcej nie chce brać udziału w wypadkach. To pewne. - A ten but to sobie tylko tu tak leży - myślał na głos.

Zobacz profil autora

17 Re: Koszmar minionej niedzieli on Czw Lut 28, 2013 6:09 pm

____Salvador nie usłyszał czyiś myśli z jednego poważnego powodu - ludzie nieprzytomni (półżywi) raczej ich nie miewają. Z kolei trzaśnięcie drzwiami przez Skylar odniosło nieoczekiwany skutek w postaci pękniętego bocznego lusterka, ale pewnie dziewczyna nie zmierzała się do tego przyznawać. Ciekawe czy swoim sprawnym móżdżkiem jest w stanie i takie rzeczy naprawiać? Jeżeli nie może się zająć migającym złowieszczo prawym przednim lusterkiem. Bardzo złowieszczo, bo przez ten niezbyt cykliczny mrug, mogło się wydawać, że coś w lesie się porusza.
I wtedy Hugoś zauważył buta, w dosyć niecodzienny sposób, ale jaki do niego podobny. But był sam, nie połączony ze stopą, ale tuż za nim były ślady czołgania. A gdy krzaki się urwały, zaczynał się niezły spadek terenu. Jak najbardziej coś mogło się tędy stoczyć.

____Inka i Happy usłyszały huk, przez co ku mojej rozpaczy zignorowały fakt, że ślad motoru, o którym pisałam również prowadził do lasu. Hm, dwie zupełnie inne drogi. Wybrały tę pierwszą. Jeżeli dalej będą nią szły rzeczywiście dojdą do samochodu z trójką naszych znajomych, ale jeżeli zobaczą ślad, znajdą Marty'ego. W dosyć ciekawym stanie. Wybierajcie.

Zobacz profil autora

18 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pią Mar 01, 2013 8:33 am

Teoretycznie to Happy ciągle szła śladami motoru, znaczy do czasu aż się ślad urwał, ale teraz skoro znowu był, to Happy, bo jest spostrzegawcza, jak to mają kobiety w naturze, ten ślad zauważyła z łatwością. W końcu nawet przyspieszyła kroku. Dziecko może gdzieś tam umierało, bo w jej wyobraźni ten huk wywołał motor kontra drzewo. A drzew tu wiele, trzeba przyznać, i motor duży. Spore prawdopodobieństwo.
Już się dziewczyna nawet nie obracała za koleżanką, znaczy nie narzucam Tośce drogi, hehe.
Aż w końcu był ten mały złodziej nieszczęśnik. Karma go dopadła, to się dzieje jak ktoś kradnie wbrew ostrzeżeniom!
-Jest !-powiedziała do Inki, jeśli ta szła za nią.
Happy niby odetchnęła z ulgą, bo dzieciak już był, ale z drugiej strony jeśli był martwy, to żadna to ulga. Podbiegła więc do niego szybko, żeby rozwiać wątpliwości.
-Marty?-nie wiem co to za ciekawy stan, więc Happ najpierw obczaja czy Marty jest przytomny. I nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby teraz motoru szukać. Może na sekundkę. Może się nawet rozejrzała jakoś tak odruchowo, ale dziecko i tak było ważniejsze, więc na motorze skupi się później.

Zobacz profil autora

19 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pią Mar 01, 2013 2:29 pm

Postanowiła jednak biec za Happy, bo jeśli się tak logicznie zastanowić to ten wybuch mógł mieć z nimi bardzo mało wspólnego. Nie, żeby nagle dopadła ją znieczulica, ale skoro ślad motoru i miejsce, w którym nastąpiła ta mini eksplozja się nie zbiegały to jaki był sens? Może to tylko grupa chemików bawi się swoimi mega talentami, albo głupie dzieciaczki sprawdzają, jak soda zadziała z kwasem, z wodą może, no nieważne, ważne było to, że Inka powoli zaczynała się w tym wszystkim gubić, była spanikowana maksymalnie.
W końcu zobaczyły małego łobuza, w stanie ciekawym, jakkolwiek on wygląda...może zmienił się w nie do końca...dobra, daruję sobie, bo takie spizgane słowo chciałam napisać, że mnie satiacja semantyczna dopadła.
- O boże, Happy. - Wydyszała ledwo, patrząc z przerażeniem na chłopca w krzakach. Nawet do niego podeszła, ale bała się dotknąć, bo przecież nie wiadomo, czy kręgosłup ma cały. - No, odezwij się, Marty, odezwij się. - BYŁA ZA MŁODA, ŻEBY ODPOWIADAĆ ZA NIEUMYŚLNE SPOWODOWANIE ŚMIERCI PRZECIEŻ.

Zobacz profil autora

20 Re: Koszmar minionej niedzieli on Sob Mar 02, 2013 6:39 pm

avatar
2 KARNE KUTASY
2 KARNE KUTASY
Z wielką przykrością muszę Mistrza Gry uświadomić, że tylko ludzie kompletnie nieżywi nie myślą, mózgi żywych czy półżywych nadal wytwarzają fale mózgowe, a jak zapewne Mistrz wie wg wielu teorii naukowych fale mózgowe to właśnie nasze myśli. Tak więc jeżeli gdzieś w krzakach leży osoba, którą Salvador raczył potrącić i nie oddała ostatniego oddechu, postać ma powinna usłyszeć jej myśli, które zapewne, ze względu na stan myślącego, nie są zbyt poukładane i prawdopodobnie ich tematyka skłania się bardziej ku marzeniom sennym i narkotycznym wizjom aniżeli jakimkolwiek sensownie ułożonym zdaniom lub rzeczywistym obrazom.
Rozumiem jednak, że Mistrz uważa, że nasza trójka nie powinna na razie odnaleźć ofiary (trzeba było kazać mi spadać, gdy zgłosiłam Salvadora, wiecie co potrafi), tak więc uznajmy, że ze względu na te pół promila alkoholu we krwi, zdenerwowanie i parę innych czynników Salvador potrafił odczytać jedynie myśli Skylar i Hugo.I tu zwracam się z prośbą do Julii i Jas, by przez parę postów postarały się pisać nieco więcej o przemyśleniach i odczuciach postaci, bo inaczej sama będę musiała coś wymyślić, a wtedy możecie żałować.
Niezbyt to standardowa forma postu, musicie mi wybaczyć. Tak jak Sky będzie musiała wybaczyć Savadorowi jego chamskie zachowanie.
- Gdybyś nie zaczęła się do mnie dobierać, nic TAKIEGO by się nie wydarzyło. - Powiedział dobitnie i głośno, po czym wskazał wgniecenie w aucie. Gdyby był gdzieś tu denat, zapewne wskazałby na niego, chociaż auta też szkoda.
- O co mogę się wściekać? Pomyśl! - Cały czas wskazywał na auto, próbował też patrzeć w oczy Skylar, jednakże było to na ten moment zbyt trudne zadanie więc odwrócił się w stronę Hugo.
- But! - No but! - Skąd mógł się tu wziąć but? - Burknął sarkastycznie. - Nie sądzisz, Hugo, że kiedy się pierdolnie w człowieka autem, może on zgubić BUTA?!?! - Był wściekły, sądzę, że łatwo to zauważyć, więc kopnął ów but z całą siłą, a że nie jest chucherkiem, zapewne poleciał on dość daleko.

Zobacz profil autora

21 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Mar 03, 2013 3:09 pm

___Ciekawy stan Marty'ego był stanem przytomnym i o dziwo nie posiadającym nawet najmniejszego draśnięcia. Siostra chłopca naprawdę niepotrzebnie panikowała i zdecydowanie powinna wspomnieć, że jej brat posiada talent regeneracji. Ale wtedy nie mogła by biadolić o tym, że umrze on w męczarniach. A dziewczynka lubiła zwracać na siebie uwagę.
Podsumowując Marty siedział przy rozwalonym motorze bujając się w przód i nazad jak dziecko wojny w głębokim szoku. Nie był on jednak spowodowany samym wypadkiem.
- Ja-aa-a - jąkał się przełykając głośno ślinę.- Nie, nie widziałem. Nicniewidziałem. To sen. Jaśpię - mamrotał. Wydawał się całkiem obojętny na obecność osób trzecich. Przynajmniej do chwili, kiedy poderwał się z ziemi. - TO FREDDY KRUGER. TO NA PEWNO ON. WE KRWI. O BOŻE - widocznie panika byłą rodzinna.

___Mistrz Gry chciałby jeszcze dodać, że nieważne jakie są szczegóły umiejętności Sally'ego. Ten po prostu nie usłyszał nikogo obcego. I tyle. Nie ważne jak i jakie wyjaśnienie jest bardziej logiczne.

Zobacz profil autora

22 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Mar 03, 2013 4:47 pm

No to nieładnie Marty. Wręcz bardzo brzydko.
Happy szybko skojarzyła fakty, bo jak to tak, żeby bez żadnego draśnięcia kiedy motor rozwalony? W tym musiały brać udział wyjątkowe geny chłopca. Happ o tym wiedziała i pewnie Inka też wiedziała. Niewiarygodne było jak w jednej sekundzie wyraz twarzy Happy się zmienił. Z zatroskanego na ostro wkurwiony.
Podniosła się z ziemi zaraz za Martym i zero było w niej zrozumienia dla jego paniki. To żaden Freddy Kruger. To głupi dzieciak, który rozwalił jej motor o drzewo.
-AAA!-wrzasnęła rozzłoszczona. Cóż, ludzie różnie sobie radzą ze złością.
-To my biegniemy jak te głupie piczki, w las, za gówniarzem, żeby się przypadkiem NIE ZABIŁ, A TEN SAM SIĘ REGENERUJE, TYLKO JEGO ZAJEBISTA SIOSTRA ZAPOMNIAŁA O TYM WSPOMNIEĆ!-warknęła i zaraz zaśmiała się histerycznie. To nie Freddyego powinien się gówniarz bać.
-zniszczyłeś mi motor, gnojku.-dodała, wymierzając w chłopaka złowrogie spojrzenie, a potem przerzucając je na Inkę. Znowu motor był ważniejszy. Teraz oczekiwała, że Inka pozwoli jej się na dziecku wyżyć bardziej fizycznie niż tylko słownie, ale jeśli ją pamięć nie myli to Inka w myślach nie czyta.
-Zrobię mu coś.-ostrzegła. A z całą pewnością pójdzie wszystko powiedzieć jego matce!

Zobacz profil autora

23 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Mar 03, 2013 7:49 pm

No i po co była ta cała panika? Inka odetchnęła, bo jednak lepiej, że się nic temu dziecku nie stało. Zaczynała się jednak bać Happy, która wyraźnie miała ochotę zabić kogoś ponownie.
- Matry, Marty wracaj lepiej do siostry już, szybko, no biegnij. - Blondynka pomogła mu wstać i jeszcze raz wysłuchała wiązanki i potworze z koszmarów nocnych. - I może nie oglądaj już filmów, bo głupoty gadasz. - Nawet przez chwilę jej nie przyszło na myśl, że to może biadolenie przez wstrząs, bo po co, skoro sam się regenerował, to chyba to też byłby w stanie? Czy nie? Nie mam pojęcia, czy ten dzieciak zdecydował się uciec czy nie, bo jak bym napisała to mnie Mil zaraz nakrzyczy, że to Mistrz Gry rządzi takimi sprawami, dlatego Inka po prostu stała jak ta pizda, czekała na akcję, żeby już mogła się ze strachu posrać, albo chociaż przez przypadek wrzucić kogoś w czarną dziurę. Nastąpiła też minuta ciszy, jako oddanie honoru temu rozwalonemu motorowi, bo też się przecież należało. - Błagam Cię Happy, no tylko spokojnie, chodźmy też już stąd, tu wcale nie jest fajnie. - Było ciemno, wiatr pizgał na wszystkie strony, zaraz pewnie jakiś kangur zamarznie, a ona tak w tej ciemnicy stały, kucały, siedziały i rozpaczały. Osom.

Zobacz profil autora

24 Re: Koszmar minionej niedzieli on Nie Mar 03, 2013 8:13 pm

Happ nie miała wyboru i musiała posłuchać głosu rozsądku, chociaż w tym przypadku był to głos Inki. Potrząsnęła jeszcze głową z niezadowoleniem, bo bądź co bądź, się dziewczyny sfrajerowały nieźle. Z ciepłego pokoju trafić w ciemny i zimny las.
To jest właśnie ta chwila, kiedy Happy postanowiła nie mieć dzieci. Prawdopodobnie nie miałaby do nich cierpliwości.
-No.-mruknęła i wzięła głęboki wdech. Czas się ogarnąć. -Pomóż mi-machnęła ręką na motor, bo, ze rozwalony, to chyba nie znaczy 'w kawałkach'? Happy się przymierzyła, żeby go dźwignąć i zaprowadzić do domu, a wiadomo, ze to ciężka bestia jest.
Jak jest w kawałkach to zbiera szczątki.
I jest jej bardzo, BARDZO przykro.

Zobacz profil autora

25 Re: Koszmar minionej niedzieli on Pon Mar 04, 2013 10:36 pm

Kacha, Jas, czasami was nienawidzę, mam przejebane, bo na środę na historię mam do przeczytania 800 stron, i oczywiście zaczęłam dopiero dzisiaj, a wy tutaj jakieś posty chcecie! Więcej przemyśleń i odczuć? Skylar po pierwsze czuła się zdecydowanie nietrzeźwa, chociaż cały stres i adrenalina związana z wypadkiem sprawiły, że płynnie przeszła z najradośniejszej fazy upojenia alkoholowego do tej mniej pożądanej, w której bardzo chcesz wytrzeźwieć, bo zdajesz sobie sprawę, że nie możesz sobie teraz pozwolić na bycie pijanym, ale mimo wszystko alkohol krążący w organizmie nie pozwala ci na pełną koncentrację oraz ogarnięcie. Z tegoż powodu wcale nie czuła się aż tak głupio, jak powinna. Po pijanemu pocałowanie Sally'ego nie wydawało jej się jakąś wielką rzeczą; przecież on co rusz zaliczał jakieś dupeczki, więc jeden niewinny pocałunek nie powinien być dla niego złamaniem ślubów czystości. Westchnęła ciężko, poirytowana zachowaniem kumpla, ale zaraz później zaczęła się cała afera o buta i Sky zrozumiała, że to wszystko nie jest śmieszne.
No bo Hugo miał rację ze swoim bystrym spostrzeżeniem - zwierzęta nie nosiły butów.
- PRZESTAŃ! - Ponownie odwróciła się do Salvadora, tym razem z niebezpieczną nutą paniki w głosie. Kto wie, może zaraz wpadnie w histerię. No bo kurwa, nie mógł tak sobie bezceremonialnie ogłaszać, że uderzyli w człowieka. Nie miał do tego prawa. - Hugo ma rację. To na pewno było jakieś zwierzę, a ten but to zbieg okoliczności i niepotrzebnie panikujesz i ... - urwała, nie wiedząc jak mogłaby bardziej uargumentować słuszność takiej wersji wydarzeń. No i bała się, że załamie jej się głos, bo to naprawdę było dla niej za dużo wrażeń!

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach