You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 12:24 pm

Zobacz profil autora

2 Re: Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 12:40 pm

Nie wiem gdzie podziało się rodzeństwo Giovanniego, ani dla kogo on w tej chwili przygotowywał obiad. Ze wszystkich Edów to chyba on najczęściej robił śniadania, obiady i kolacje, których potem i tak nikt nie jadł, bo i Rora i Zac widzieli coś fajnego w żywieniu się na mieście. Śmieciowe jedzenie. A Van za śmieciowym nie przepadał. Znaczy lubił, ale tylko śmieciowe zrobione w domu. Wtedy już się chyba nawet nie mówi, ze śmieciowe.
Giovanni robił stertę hot-dogów i skromnie przyznam, ze jego hot-dogi były wyśmienite. Miał jakiś swój specjalny sposób na ich zrobienie, którego nikomu nie zdradzał. Chyba, że ktoś zapytał.
Był już w połowie drogi do genialnych hot-dogów, włożył parówki do garnka i na szafce kredą zapisał godzinę. Uprzednio musiał zmazać z szafki penisa. Zawsze ktoś rysował na szafce penisy, ale nigdy nikt się nie przyznał. Van kiedyś zamontuje tu kamerę i wszystko się wyda! Ale wracając do hot-dogów, to jak wspomniałam, był w połowie drogi, kiedy usłyszał, że drzwi się otwierają i idzie ktoś.
Oni nigdy drzwi nie zamykali. Każdy mógł wejść i ich okraść, albo zamordować. Znaczy zamordować ciężko, bo cała trójka umiałaby się obronić.
Wiedział, ze to nie Zac, bo Zac jest głośniejszy, kiedy wchodzi.
Nie spodziewał się jednak, że to nie Aurora.
Ujrzawszy Carol momentalnie zaschło mu w gardle i w tym całym zaskoczeniu cebulka, którą właśnie siekał, omsknęła mu się z reki. Cebulka właściwie okazała się źródłem nieszczęść, bo Van zaskoczony i nieco speszony postanowił wytrzeć swoje cebulą załzawione oczy dłonią, która przed chwilą cebulę trzymała.
I to nie był dobry pomysł.
-Jebane..-jęknął, czując jak oczy pieką go niemiłosiernie. Mrugał nimi szybko, aż przypomniał sobie gdzie ma kran i wodę.
Odchrząknął jeszcze kiedy sytuacja była w miarę opanowana i niby to na luzaka, oparł się o stół, dyskretnie podkopując leżącą na podłodze cebulę gdzieś w bok. Co? Cebula mu upadła? Niemożliwe, gdzie? Jaka cebula?
-Cześć.-przywitał się w końcu.

Zobacz profil autora

3 Re: Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 4:51 pm

I nie wiadomo też dlaczego Carol w akurat w tym momencie chciała odwiedzić Aurorę. Jakby coś ją kopnęło w tyłek wrzeszcząc "Ej, a może pójdziesz się spotkać z kimś normalnym?". A że niewidzialnej, kopiącej mocy nie warto się opierać, to czym prędzej poszła do jakże dobrze znanego jej domku nr 5. Nie brała jednak pod uwagę, że może nie zastać Aurory w domu. No nie, po co w ogóle miałaby gdziekolwiek wychodzić? Przecież każdy oczekuje w domu na przybycie Carola co najmniej jak na przybycie księdza po kolędzie. Chociaż ona tak na prawdę nie znała tego super fajnego uczucia, gdy się czeka na opasłego pana w czarnej sutannie, bo nigdy do szczególnie wierzących nie należała, ale to nie ważny szczegół.
Dlatego zdziwiła się nie mniej niż Giovanni, gdy to właśnie jego ujrzała w domu. I jakoś nie wyglądało jakby był tam ktoś jeszcze, ponieważ było dość cicho. Zbyt cicho.
Słyszała tylko dźwięk gotującej się wody. Ktoś jej kiedyś mówił o tym, jaki to Van jest świetny w kuchni, ale nigdy nie miała okazji widzieć go w akcji. No, kiedyś musi być ten pierwszy raz, jakkolwiek by to nie zabrzmiało.
-Siema Van- przywitała się. -Aurory nie ma, no nie?
Znała odpowiedź na to pytanie, ale wolała się upewnić. Kto wie, może tamta zaraz wyskoczy zza rogu drąc się "A tu cię kurwa mam!". Po utalentowanych można się spodziewać dosłownie wszystkiego, już różne rzeczy w rezydencji widziała.
Do jej nozdrzy wciąż dolatywał przyjemny zapach. Jak na złość poczuła się głodna jak wilk. Broń Boże nie chciała mu się wepchnąć do obiadu, więc lekko się speszyła. W końcu ciekawość i głód przemogły zdrowy rozsądek, którego i tak jej pożałowano.
-Co tam gotujesz?- zapytała i delikatnie oblizała wargi. Powinna zacząć w końcu normalnie jeść, a nie. Później po chatach znajomych lata żebrając o posiłek, hyhy.

Zobacz profil autora

4 Re: Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 5:43 pm

Do Aurory w sumie często ktoś przychodził. Od Zaca za to często ktoś wychodził. A Giovanni był z tych, do których się nie przychodzi, bo on przychodzi, a jak nie przychodzi, to znaczy, ze nie chce, żeby przychodzono. Co prawda on nigdy nie powie, że nie chce, bo głupio byłoby wyjść na samotnika. On przecież zawsze robi za takiego towarzyskiego. Tłum, impreza, wódka, łohoho! Naprawdę by mu wystarczyła jedna osoba i szklanka herbaty, ale to tajemnica, której nigdy nie pozna nikt.
Ogólnie, chociaż speszony wizytą uroczej koleżanki, całkiem był zadowolony. Giovanni lubił Carol. Lubił na nią patrzeć i jej słuchać, albo raczej podsłuchiwać, bo sam był zbyt nieśmiały, żeby na siłę zaczynać rozmowę i cieszyć się wrażeniami wzrokowymi, słuchowymi i jeszcze innymi.
-Nie.-odpowiedział szybko, jak zamyślony uczeń wyrwany do odpowiedzi. I ten syndrom zamyślonego ucznia jeszcze przez chwilę nie znikał, bo Vanni zaczął się miotać.-Znaczy tak. Znaczy tak, że nie ma. Nie ma jej.-powtórzył, wyjaśnił, wybrnął? Miał nadzieję, że wybrnął, bo biedak miał świadomość, że w takich sytuacjach sam na sam ma tendencje do robienia z siebie głupka.
Całe szczęście zapytała o to gotowanie. Mógł się przestać głowić nad tym czy wyszło dobrze, czy nie wyszło.
-Robię hot-dogi-powiedział, skinąwszy głową na garnek z parówkami. I zaciął się na sekund kilka, bo nie uszło jego uwadze jej oblizywanie warg. Miała piękne wargi. Malinowe, pełne, miękkie. Chociaż tego ostatniego nie wiedział.
Zapatrzył się chłopak, ale zaraz otrząsnął. Czujna z niego bestia.
-Trochę się trzeba przy tym pobawić, żeby wyszły tak jak chcę. Sos powinien dokładnie penetrować..znaczy wchodzić..-penetrować to jakieś takie zbyt erotyczne słowo do parówek! Zirytował się trochę, ze właśnie takie mu do głowy przyszło, a to następne wcale nie wydawało się lepsze.-Znaczy jak wkładam parówkę..-pogrążał się. Potrząsnął głową. Głodnemu chleb na myśli, ale on był przecież normalnym, zdrowym facetem, wiadomo, że myślał o jednym, tylko że bardzo nie chciał, żeby ona pomyślała, że on o tym jednym myśli. Giovanni miał w głowie więcej niż tylko seks. Teraz na przykład gotuje i naprawdę..
-To po prostu hot-dog.-poddał się w końcu, żeby uniknąć całkowitej kompromitacji i buraka na twarzy.
-Lubisz ze wszystkim?-zapytał, ale chyba najpierw powinien zapytać czy w ogóle chce jeść. -Masz ochotę?-poprawił się szybko, za szybko?-..na hot-doga?-żeby nie było niedomówień.

Zobacz profil autora

5 Re: Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 7:05 pm

Kurde, w sumie głupio tak wpadać bez uprzedzenia. Mogła zadzwonić, a przynajmniej biedny Van nie miotałby się jak ryba złapana za ogon. Ale jak już przylazła, to sobie posiedzi. W końcu Giovanni złym człowiekiem nie był, Carol nic do niego nie miała. Spoko gość. I jeszcze gotować potrafił- prawdziwy ideał faceta. Nie ważne, że to były tylko tępe hot-dogi, liczyły się chęci. Tym bardziej, że Carol przypalała nawet wodę i dla niej każde danie przyrządzone bez spalenia połowy mieszkania było czymś, czym można szpanować przed znajomymi. Zaparzyłam herbatę i jestem mistrzem, yeah!
Po każdym jego słowie zastanawiała się, czy dobrze, że przyszła. Chłopak się bez wątpienia plątał w zeznaniach. Już jej się nawet odechciało pytać, czy Aurora na pewno jest w domu. I jeszcze te erotyczne skojarzenia.. Wolałaby nie wiedzieć, czy on na pewno robił tylko hot-dogi i czy tylko o nich w tej chwili mówił. Ciekawe, jakie filmy trzyma na laptopie, hm. Lepiej byłby nie sprawdzać. I po tym wszystkim prawie spłonęła rumieńcem. Oj Giovanni, biedaku, czy na pewno takich efektów oczekiwałeś?
-Głodnemu chleb na myśli..-mruknęła cicho i usiadła na krześle obracając bokiem do stołu. Ta sytuacja była tak głupia, że ledwie powstrzymywała chichot. Tylko się głupkowato uśmiechała, ale to właściwie robiła zawsze. Głupi uśmiech na pysku i można iść dalej!
W sumie nie. Bardzo dobrze, że poruszył temat jedzenia. W końcu Carol należała do takich, co potrafiliby zjeść konia z kopytami. I do tego nie przytyć, o! A jak już, to w cyckach. Ale wracając do tematu: świetnie się składa, że Vanni robił hot-dogi. Bo jak Carol była głodna, to traciła swą zajebistą chęć do życia i pozytywne nastawienie, a wtedy potrafiła każdego pojechać z góry do dołu chociażby za krzywe spojrzenie w jej stronę. A tym bardziej nie miałaby litości dla kogoś wplatającego wątki erotyczne do rozmów o hot-dogach.
-Jasne, jak masz hot-dogi, to dawaj- odpowiedziała. Może i wyglądało to tak, jakby się lekko narzucała, ale w na wojnie i w głodzie nie ma zasad, a przynajmniej taką teorię praktykowała Carol. No cóż, jaki człowiek, takie teorie.

Zobacz profil autora

6 Re: Kuchnia on Pon Lut 11, 2013 7:39 pm

Filmy na laptopie, phi! Kto teraz ściąga pornosy, jak wszystko można mieć online za free? Na pewno nie Giovanni. On jest człowiekiem, któremu postęp nie jest obcy i dlatego na jego laptopie są wyłącznie rzeczy takie, które go nie zawstydzą, a i historia przeglądarki.. no tak, ją można by wyczyścić czasem. Dobrze chociaż, że laptop chroniony hasłem.
Właściwie, jeśli już o pornosach mowa, to Giovanni ma w pokoju kilka starych numerów świerszczyków. Z dzieciństwa. Trzyma, bo bywa sentymentalny i ich się akurat nie wstydzi. Planuje je sprzedać do jakiegoś muzeum za 50 lat.
Głodnemu co? O nie, nie. Giovanni tylko zdążył na Carol zerknąć w ten zakłopotany sposób i do jego umysłu dotarło polecenie 'ignoruj'. Jak mu mózgownica kazała tak zrobił. Udał, ze nie słyszał i przerzucił wzrok na garnek z parówkami. Miały 97% mięsa. Giovanni kupuje tylko te dobre. Poza tym on naprawdę nie planował nawiązywać swoimi słowami do jakiś erotyzmów. Biedak.
Ocenił, że parówki są ok i wziął się za przygotowanie bułki i dodatków. Kiedyś pracował w barze fast-food, więc tak jakby miał wprawę w ładowaniu dodatków do bułki. Poszło mu sprawnie, aż do momentu kiedy przyszło wyłowić parówkę.
Miał do tego szczypce i umiał ich używać, ale Carol go rozpraszała. Zerkał to na garnek, to na nią, na jej uroczy uśmiech i właśnie, jak tu się skupić? Jak włożyć parówkę do bułki, kiedy patrzysz w drugą stronę?
Giovanni odruchowo też się uśmiechał do dziewczyny i uśmiechałby się nadal gdyby nie usłyszał PLASK. PLASK przyciągnął jego wzrok i okazało się, że żeby włożyć parówkę do bułki trzeba zerknąć chociaż na chwilę. Dobrze, że było ich więcej, bo tej z podłogi nikt nie zje. Znaczy Giovanni by zjadł, ale chyba nie wypada?
-Pies zje.-rzucił nonszalancko, jakby to wszystko było zaplanowane.-Nie mamy psa.-przypomniał sobie, tylko dlaczego na głos?!-Jeszcze.. Jeszcze nie mamy psa, ale planujemy.-naprostował.-Nie widziałaś gdzieś? Jakiegoś błąkającego się..psa?-jak już wdepnął to niech idzie dalej. Trudno. Może matce go odda, jak się nie da z nim żyć.
Ponowił próbę włożenia parówki na jej miejsce i tym razem się udało. Z parówką w bułce było już łatwiej. Ostatnie dodatki, prażona cebulka i gotowe! Podał hot-doga Carol. Aż zapomniał, ze sam był głodny. Pamiętał za to, żeby nie patrzeć na nią zbyt perfidnie, bo to nigdy nie było dobre. Zerkał więc co chwilę, ukradkiem.
-Smacznego.-dodał z dobroci serca.

Zobacz profil autora

7 Re: Kuchnia on Wto Lut 12, 2013 5:01 pm

Nie wiem, co Świerszczyki mają do pornosów, ale niechaj będzie. Jeżeli Vanni preferował gazetki dla dzieci, to spoko, ale niech nie mówi, że mu staje na widok rysunków z pieskami i kotkami, bo Carol by jebła o ziemię i nie wstała. Ze śmiechu, oczywiście.
W sumie nie potrzebowała słyszeć takiego tekstu, żeby się śmiać. Jeżeli Giovanni specjalnie robił z siebie błazna, to na prawdę był tym dobry. Mógłby iść do cyrku na klauna! Rozśmieszałby tłumy i jeszcze by zgarniał za to kasę.
I zastanawiało ją, dlaczego się tak głupawo uśmiechał w jej stronę. Pryszcza miała na nosie? Lub czekoladę? No raczej, że nie. Ale ponoć uśmiech jest jak takie AIDS- nie wiesz kiedy, ale zaraża każdego.
PLASK chyba zbudziłby nieboszczyka. Nawet Carol zwróciła na niego uwagę i cicho się zaśmiała. Co więcej, na wcześniejszy upadek cebulki też zwróciła uwagę, ale przymknęła na to oko. Przecie to tylko głupia cebulka, jej gorsze rzeczy spadały. Ale wracając do parówki- cóż, takie są efekty gdy się nie patrzy na to, co się robi. Nie wolno patrzeć się na koleżanki, gdy się gotuje. To tak na przyszłość.
-Widziałam błąkające się koty, króliki, a nawet kangury. Ale psów nie. Może otworzyli nowy bar wietnamski, to by wszystko tłumaczyło- odpowiedziała speszonemu Giovanniemu. Nawiasem mówiąc nie lubiła psów, nawet bardzo. Od kiedy jeden z nich wziął ją za prawdziwego kota, wolała się trzymać od nich z daleka. Lekko by ją zirytowało, gdyby następnym razem po wejściu do domku nr 5 rzucił się na nią pies, naprawdę.
Chwyciła podanego przez niego hot-doga. Bez dłuższych wstępów zabrała się za jedzenie, bo jeszcze chwila, a jej kiszki zaczęłyby grać marsza. Dopiero po kilku sekundach przypomniała sobie, że istnieje coś takiego jak zasady dobrego wychowania.
-Dziękuję. I nie patrz się tak, bo mnie peszysz- powiedziała. No cóż, trudno było nie zobaczyć tych "ukradkowych" spojrzeń. Nawet Carol zajęta jedzeniem je widziała. I znów zaczęła mieć dziwne wrażenie, iż coś jej się przykleiło do nosa.

Zobacz profil autora

8 Re: Kuchnia on Sob Lut 16, 2013 11:56 am

/sorry za przerwę długą, ale miałam sytuację kryzysową!

Świerszczyki coś tam miały, ale nie chodziło o pieski i kotki. Zwierzątka jako tako znosił, właściwie chyba nawet lubił, bo w domu, przy domu zawsze było ich pełno. Znaczy nie w tym domu tutaj, tylko w tym, w którym mieszkali z rodzicami. Ale nie lubił zwierzątek w jakimś zboczonym sensie, to niesmaczne, bleh.
Dobrze więc. Ustaliliśmy, że Giovanni preferuje gatunek ludzki i dodatkowo wyłącznie przedstawicielki płci żeńskiej. Dla jasności. Żeby nie było niedomówień.
A że robił z siebie błazna, czego miał świadomość, ale nigdy tego nie planował, stanowiło jego życiowy problem. Jego życie na tej płaszczyźnie było przeklęte. Mało tego im bardziej starał się z siebie błazna nie robić, tym bardziej mu to nie wychodziło. Błędne koło. I biedak, nie miał nawet z kim o tym pogadać, bo wstyd. Zero wsparcia. Chociaż gdzieś tam w głowie od czasu do czasu kołatała się myśl, żeby zapytać Aurorę jak rozmawiać z kobietami.
Wietnamski bar. Zastanowił się nad nim. Może teraz powinien ją zaprosić do tego baru? Może wyszłoby tak naturalnie, nonszalancko? Chciał iść na całość i już nawet zdążył otworzyć usta, ale jak to zwykle była, nabrał tylko powietrza i niczego nie zaproponował, przekonany o tym, że i tak by nie poszła. Znaczy, może kiedyś spróbuje. Carol była jedną z niewielu osób, które mu się faktycznie podobały. Nie, żeby był jakiś zakochany. Uważał przecież, że do miłości nie jest już zdolny. Był tylko zainteresowany, o.
-Koty też są w porządku.- króliki niekoniecznie, bo przegryzają kable, ale nie wspominał o tym, na wypadek, gdyby okazało się, że ona akurat króliki lubi.
-Niby smakują jak kurczak.-przypomniał sobie. Tak słyszał, nigdy nie próbował. Pewnie by o tym nie wspomniał, gdyby wiedział, że Carol też jest kotem. Ale już trudno, stało się.
-Nie patrzę.-zaprzeczył odruchowo.-Trochę..-dodał po chwili, bo przyłapany na gorącym uczynku nie będzie przecież kłamał!. Uśmiechnął się nawet, ale troszkę niepewnie. Dobra, potem zapyta siostrę o jakieś tajniki współistnienia z jej płcią. Zrobi to.
-Znaczy.. dlaczego właściwie cię to peszy?-zapytał, tym razem otwarcie skupiając na niej wzrok, mimo jej zaleceń. Taka już natura myśliciela. Głupie pytania.
Po prostu nigdy nie spodziewałby się, że Carol by w jakiś sposób przeszkadzało bycie w centrum uwagi.

Zobacz profil autora

9 Re: Kuchnia on Nie Lut 17, 2013 6:38 pm

I słusznie, że Van nie zaprosił jej do baru wietnamskiego, bo ona szczerze takowych nie cierpiała. Raz poszła do pewnego ze znajomymi i zamówili danie o tajemniczej nazwie, którą zresztą zapomniała wieki temu. Przynieśli zarumienione mięso z ryżem i kilkoma sosami. Smakowało jej do czasu, aż nie dowiedziała się, czym właściwie to było. Pies. Żarła pieczonego psa. Nigdy nie przepadała za tymi zwierzakami, ale żeby od razu zjeść? Nie, nie i jeszcze raz nie. Oczywiście po jakimś czasie bar zamknięto, bo w USA jedzenie psów jest karalne, ale trauma pozostała. Od tamtego czasu omijała miejscówki z dziwnie brzmiącą nazwą szerokim łukiem.
Właśnie, zżeranie zwierząt. Czy on coś powiedział o zjadaniu kotów? Carol poczuła się jak taki zjadany kot. Wcale niemiłe uczucie. Aż ją w żołądku ścisnęło i odechciało jej się jeść na samą myśl, jak ktoś ją kroi nożem i mięso wkłada do ust.. Brrr. I jeszcze porównywanie kota do kurczaka. Ona sama nigdy kota nie tknęła, bo to jak kanibalizm, ale na pewno nie można porównywać kota do kury.
-Stój, czekaj, stop. Czy ty kiedykolwiek tknąłeś kocie mięso?- zapytała w końcu. Nie wiadomo czemu skojarzyło jej się to z czarnymi mszami, jakie odprawiają sataniści. Kiedyś ją na taką namawiali, ale najzwyczajniej w świecie odmówiła sądząc, że to bez sensu. I tyle.
Niechaj postawi się w jej sytuacji. On je hot-doga, a Carol stoi mu nad głową i się gapi. Każdy by się wkurzył. Nawet taka osoba, która lubi być w centrum uwagi.
-Peszy, bo peszy. Na chuj drążyć temat?- odparła. Fakt, nieco za ostro, ale niechaj ma za swoje. Na głupie pytania są głupsze odpowiedzi. A zdania o zjadaniu kotów zdenerwowały ją do tego stopnia, że już nie kontrolowała słów.

Zobacz profil autora

10 Re: Kuchnia on Nie Lut 17, 2013 9:52 pm

Giovanni psa nigdy nie jadł, mam nadzieję. Znaczy on nic o tym nie wie, jeśli tak było. Czasem zamawiał kebaba, ale kebabów z psów się nie robi. W ogóle nigdy by takiego domowego zwierzaka nie zjadł! To okropne. Naprawdę okropne, a Vanni ma dobrą duszę.
Dobra! Kiedyś zjadł królika. Już nawet nie pamięta dlaczego. Ktoś powiedział, ze to dobre i sobie zamówił w jakiejś restauracji. Smakowało mu, ale moralnie czuł się nieswojo.
I poczuł się nieco zdezorientowany tym jej pytaniem. Dlaczego tak sobie wywnioskowała? Szybka analiza własnych słów nie przyniosła odpowiedzi, więc zwyczajnie będzie trzeba z tym żyć.
-Nie.-odpowiedział krótko i stanowczo.-To..-ale co jej będzie mówił o moralności, nie?-nie-powtórzył i zaśmiał się nawet. Szczerze mówiąc, to było absurdalne pytanie. On nawet nie wyglądał na kogoś kto by się takich niecnych czynów dopuszczał. Naprawdę nie wyglądał. Wyglądał na dobrego. Po prostu.
-Iii.. nie popieram tego.-dodał.-Znaczy wiesz, kultury są różne, niektórzy nie zjedliby wieprzowiny, ja nie zjadłbym kota. Ani psa. Ani nic takiego.- i nawet konia nigdy by nie zjadł! Ojciec by go chyba zatłukł za coś takiego, wszak ojciec ma ten niesamowity dar przybierania końskiej postaci.
-Peszy bo peszy.-powtórzył, unosząc brwi. Nic takiego złego nie powiedział, żeby trzeba było się zaraz unosić. Weź ogarnij kobietę. Westchnął, zbierając myśli.
-Niepotrzebnie. Po prostu patrzę na osobę, z która rozmawiam, to nic złego.-stwierdził.-Ale, jasne, mogę przestać.-dodał szybko, chociaż nie przestał tak od razu. W sumie poczuł się w jakiś dziwny sposób niezadowolony. W taki sposób, że przestał zastanawiać się w jaki sposób ją gdzieś zaprosić, bo uznał, że i tak to by nie wyszło. Życie.
Chciałby jeszcze zapytać czy zawsze jest taka nerwowa, ale zamiast tego zmienił temat, sprowadzając ich, ale bardziej siebie, na jakiś bezpieczny grunt.
-A słuchaj, może zrobię ci coś do picia? Chcesz?-walnął, no bo miało być neutralnie. Ale chyba miał już plan, na dalsze działanie. Siostrą się wspomoże, haha! Wyciągnął więc telefon i napisał szybciutko do Rorki!

Zobacz profil autora

11 Re: Kuchnia on Sro Lut 20, 2013 2:08 pm

/też przepraszam za przerwę, ale miałam niezły zapierdol. obiecuję poprawę!

Carol odetchnęła z ulgą, że nie ma jednak do czynienia z pożeraczem biednych kotów. Chociaż kto tam wie, co teraz jest w tym mieście.. Ale nie ważne. Dobrze, iż nie zrobił tego z pełną premedytacją. Już nawet pomijam tego zjedzonego królika, bo każdemu się kiedyś zdarzyło. Ale co jak co, ale kota by mu nie wybaczyła. Chociaż z drugiej strony nie wyglądał na kogoś, kto by się dopuścił takiego niecnego czynu.
-I dobrze. Koty nie są smaczne- powiedziała. Chciała mieć pewność, że nigdy nie tknie kociego mięsa. Lepiej się upewnić, niż przez zbieg okoliczności wylądować na stole- Psy też- dodała jeszcze. W końcu miała jakieś niewielkie doświadczenie, fuj.
No kurde no. Czym innym jest patrzenie na kogoś podczas rozmowy, a czym innym jest gapienie się. To tak samo, jak by porównać jedzenie i samo patrzenie się na posiłek. Różni się jak dwie krople wody. Ale przecież to był facet, a oni inaczej patrzą na świat.
-Dobra, rób co chcesz- rzekła i machnęła ręką. Już jej zwisało, czy sobie patrzy czy nie, bo i tak kończyła tego swojego hot-doga, więc nie miała co się peszyć.
Życie, życie. Chociaż z drugiej strony Carol nie miałaby nic przeciwko wyjścia z Vannim. Lubiła człowieka, ale jako kolegę, a nie nie wiadomo jak. Bo ponoć przyjaźń damsko-męska istnieje i ona w to wierzyła.
-Picie? A co masz?- zainteresowała się. Z chęcią by się czegoś napiła. I wcale nie mam na myśli procentów. No, może trochę. Ale jej to by nawet herbata wystarczyła, chociaż za nią nie przepadała i miała cichą nadzieję, że jej tego nie zaproponuje. Nadzieja matką głupich.

Zobacz profil autora

12 Re: Kuchnia on Sro Lut 20, 2013 8:32 pm

/:)

Już nawet nieważne skąd wiedziała czy koty są smaczne czy nie. Znaczy normalnie to by zapytał, ale że w międzyczasie wysłał do siostry smsa z zapytaniem jak zainteresować sobą kobietę, a ta odpisała mu, że w sprawach damsko-męskich ma być tajemniczy, to już sobie pytanie podarował. Ale nie wiem czy to dobry trop - tajemniczo się nie interesować. Giovanni tym bardziej nie wiedział. W ogóle wydawało mu się, że rady siostry są głupie, ale innych rad nie miał. Może więc warto było skorzystać nawet z tych najgłupszych rad, a wtedy kto wie, może zdziałają cuda. Bo Vanni i tak się nie znał. Z kobietami był jak dziecko we mgle, poruszał się bardzo po omacku. Po omacku jak ktoś kto nie ma rączek na przykład. Ale może ważne było to, że się starał?
Przeczesał palcami włosy i tajemniczo zerknął w okno. Równie tajemniczo wydał z siebie ciche westchnięcie, przybierając tajemniczą, nieco zamyśloną minę. Mina była zamyślona tylko trochę, ale w środku wszystkie trybiki pracowały aż wrzało. Bo niby jak nagle zacząć być tajemniczym?
Jeszcze jedno tajemnicze 'hmm' wyskoczyło z jego ust, tajemniczo złożył ręce na stole i tajemniczo spojrzał na Carol. Tym razem nie tak upierdliwie. Tym razem w miarę normalnie. I tajemniczo przede wszystkim! I niestety ciągle w tym spojrzeniu znalazłaby się nutka niepewności i stremowania.
-Co mam..-powtórzył TAJEMNICZO. Jak mu Aurora źle poradziła to on się zemści. Pewnie teraz byłaby zadowolona z tego jak bardzo wziął sobie do serca jej rady. Albo wyśmiałaby go po całości.-Powiedz na co masz ochotę, a jakoś to załatwię.-zapewnił z tajemniczym lecz niepewnym uśmiechem. Pójdzie na to? Oby słowo 'jakoś' było wystarczająco tajemnicze.

Zobacz profil autora

13 Re: Kuchnia on Czw Lut 21, 2013 4:14 pm

Haha. Nie wiem, co dokładnie Aurora mu nagadała, ale na pewno nie odebrał tego tak, jak miała na myśli. Coś przesadził z tą tajemniczością i to ostro. Chyba, że Carol nie była typową dziewczyną, bo jakoś ta tajemniczość jej nie pasowała. Lepiej walnąć prosto z mostu, niż tak się pierniczyć. Dlatego czasami dobrze nie słuchać kobiet, a przynajmniej własnych sióstr, bo może wyjść różnie. Tym bardziej, jeżeli ma się za siostrę taką osobę jak Aurorka.
Ale że Carola jest Carolą, to musiało jej coś do tego głupiego łba strzelić. Już chciałaby zapytać, czy Vanni na pewno dobrze się czuje, ale tylko ugryzła się w język. Takie pytanie mogłoby stremować gospodarza, który i tak był już wystarczająco nerwowy. Nie chciała, żeby się biedaczek całkiem posypał, bo byłyby nici z darmowego picia. Tak, wiem, to chamskie z jej strony, ale life is brutal.
Jakoś. Ciekawe, czy i jak zdobyłby coś takiego.. nietypowego. Na przykład jakby go poprosiła o ręcznie wyciskany sok z pomarańczy. Nie, to za łatwe, ciekawiej byłoby przy chińskim piwie. I leć tu teraz i szukaj takiego. Ale jak już mówiłam, Carola nie chciała jeszcze bardziej stremować Vanniego, więc wyjątkowo postanowiła się zbytnio nie wyżywać .
-A Coca-Colę masz?- zapytała i to wcale nie tajemniczo. Odezwał się w niej wielki miłośnik napojów gazowanych, do których miała niemal słabość. I w dodatku były dostępne w każdym normalnym sklepie. A nawet w automatach, o!

Zobacz profil autora

14 Re: Kuchnia on Pią Lut 22, 2013 5:40 am

Dziwnie mu się wydawało, że jego tajemniczość wcale nie wzmaga zainteresowania Carol jego osobą. Może to działa ze skutkiem opóźnionym.. albo wcale. Ciągle nie był pewny czy słuchać Aurory w tej jakże delikatnej sprawie, czy też nie. Może lepiej by było gdyby na doradcę wybrał brata. Toż to on co noc idzie do łóżka z inną dziewczyną! Możliwe jednak, że Giovanni nie miałby życia, gdyby się przyznał bratu do z swoich problemów z.. pewnością siebie właściwie.
Całe szczęście, że Carol była na tyle miła, żeby nie wystawiać Giovanniego na zbyt wielką próbę. Coca-colę to on akurat w domu miał, ale co by było gdyby zażyczyła sobie czegoś mniej oczywistego? Tajemniczość tajemniczością, ale ze słów swoich trzeba się wywiązywać. I tym sposobem Vanni musiałby lecieć do sklepu, albo cokolwiek. Możliwe, że i tak by podołał, bo zawzięty z niego człowiek i całkiem nieźle sobie radzi z załatwianiem spraw. Tylko te kobiety go dołują. Już chyba lepiej by mu było gdyby nie umiał niczego załatwiać, a umiał rozmawiać z płcią przeciwną. Ale jest jak jest. Life is brutal.
I nieważne czy powody jej (póki co) siedzenia tutaj były chamskie czy nie. On nawet nie chciał się ich domyślać, bo zawsze dochodził do wniosków, które dobijały go jeszcze bardziej. W sumie doceniał, że Carol jeszcze nie miała go dość. Taka była miła i śliczna.. i jeszcze żeby ta tajemniczość przyniosła skutek oczekiwany to w ogóle byłoby bosko. A nie przynosiła. Nie dostrzegł żadnych iskierek w oczach dziewczyny, które podpowiedziałyby mu, że jest dobrze.
-Tak.-odpowiedział krótko, bo 'krótko' też ma w sobie coś z tajemniczości. Poza tym przede wszystkim radą Aurorki było to, żeby nie gadał, haha.
Za to miał robić. I robił. Wstał, wyciągnął wysoką szklankę, dał lodu, nalał Coli i podał Carol. Dopiero w tym momencie zastanowił się czy ona w ogóle chciała z lodem, ale już nie pytał. I tak za późno.
Chwilę tak siedział nie mówiąc ani słowa, ale zaraz chwila ta stała się ciążąca. Dla kogoś stremowanego cisza nigdy nie jest dobrym lekarstwem, więc i Giovanni zaczął szukać ratunku w postaci neutralnego tematu do rozmowy.
-Masz..-pierwsze co mu przyszło do głowy to zapytać czy ma jakiegoś faceta, ale w porę zorientował się, że mało to neutralne. Aczkolwiek gdyby może wiedział, że ma, to jego trema zeszłaby gdzieś na bok, bo przecież czym miałby się stresować z zajętą dziewczyną. Z zajętą i tak nie miał szans, więc wiadomo. Dobra, postanowił już nie pytać o tego faceta. Nie w taki oficjalny sposób. Żeby sobie nie pomyślała, że on coś tam do niej. W końcu ma być tajemniczy.
-..ładne oczy.-dokończył i zupełnie odruchowo, ale o dziwo delikatnie, żeby może nie do końca zauważyła, pacnął się w czoło. Teraz dopiero zaczynał wierzyć w potęgę milczenia.

Zobacz profil autora

15 Re: Kuchnia on Sob Lut 23, 2013 3:44 pm

Tak, ta tajemniczość dobra nie była. Carol zaczęła odnosić dziwne wrażenie, że sama coś robi źle. No bo który człowiek tak nagle milknie? Tym bardziej, że wyglądał na zdenerwowanego. A ludzie stremowani zazwyczaj gadają niezwykle dużo, byleby tylko gadać i przerwać ciszę. No ale różni są ludzie. Widocznie on należał do takich, co nie chcą palnąć głupoty. I tak mu nie wychodziło, haha.
Natomiast ona wcale nie wyglądała na niepewną. Miała już takie doświadczenie z ludźmi (w tym z facetami), że nie obawiała się niczego. Powie coś bądź zrobi coś głupiego- wymyśli rozwiązanie na poczekaniu. Nie z takimi ludźmi się gadało. A Vanni był dla niej tylko znajomym, więc nie martwiła się o to, że źle wypadnie. Nie chciała się też podlizać, bo po co? Chociaż z drugiej strony świetnie znała to uczucie, gdy się siedziało naprzeciwko osoby, na której widok motylki jej w brzuchu latały. Z tym, iż wtedy zachowywała się wręcz odwrotnie do Giovanniego- nabierała pewności siebie, alleluja i do przodu.
-Dzięki- powiedziała uśmiechając się. Cola z lodem, tak jak lubiła. Zastanowiła się chwilę, skąd wiedział, że chce akurat z lodem, ale ta myśl minęła tak szybko, jak się pojawiła. Dał to dał, nie ważne. Upiła kilka łyków. Przyjemnie jest czuć bąbelki walące o podniebienie, mrrr. Najlepsze uczucie na świecie.
I tak sobie chwilę piła, ale zdanie wypowiedziane przez Giovanniego chamsko wytrąciło ją z transu. Tak, podczas picia Coli można wpaść w trans, a nawet się nią upić, potwierdzone naukowo. Ale wracając- uniosła brew i mało brakowało, a by się zakrztusiła i pękła ze śmiechu. Nie zrobiła tak. Zamiast tego odstawiła szklankę głupkowato się uśmiechając i popatrzyła na niego. Początkowo chciała zapytać, czy to było pytanie, bo początek zdania tak właśnie brzmiał. Co nie oznacza, że nie zrobiło jej się miło na duchu, ale miała dziwne wrażenie, że on po prostu chamsko do niej zarywa. A nie, to Vanni, raczej spodziewałaby się tego po jego bracie.
-Emm, dziękuję- odrzekła z nutką niepewności w głosie. Chciałaby odpowiedzieć jakimś zajebistym komplementem, ale nic nie przychodziło jej do głowy. W końcu coś jej zaświtało. A nie, to tylko głupie myśli po Coli, ehh. Ale tak bardzo chciała rozkręcić rozmowę, że każdy temat byłby dobry. Jak na złość nie przychodził jej żaden fajny pomysł, więc siedziała cicho. Lepiej się nie odzywać, niż palnąć kompletną głupotę i jeszcze bardziej stremować gospodarza.

Zobacz profil autora

16 Re: Kuchnia on Nie Lut 24, 2013 9:22 am

Vanni chciałby umieć chamsko zarywać, bo obojętnie jak bardzo to może irytować, to i tak zwykle przynosi pożądany skutek. Wie to z opowieści brata. Bo sam to wiadomo..
-Yhym.. -pokiwał głową, starając się zrobić jakąś dobrą minę do niewątpliwie złej gry. Taki z niego biedak jest, że aż mi go szkoda. Ale serduszko ma dobre. Przekonała się o tym tylko jedna osoba do tej pory, ale Giovanni potrafi przychylić nieba osobie, która jest z nim. "Jest" z tym związkowym sensie. Może nie sprawia takiego wrażenia, ale mógłby naprawdę dużo. Właściwie gdyby tylko się przełamał, otworzył umysł, to mógłby być geniuszem w sprawach damsko-męskich. Może jakaś hipnoza kiedyś, coś? Tylko ile by wtedy zostało Giovanniego w Giovannim? Jeszcze mniej niż teraz?
Ciężko nawet powiedzieć czy Vann chciałby być jakimś wielkim macho. Jemu by chyba wystarczyło mieć tą jedną jedyną u swego boku, albo chociaż dziewczynę, z którą mógłby spędzać noce. Nie musi być zawsze inna, hyhy.
-Nie ma za co.-przypomniał sobie, że właśnie to należałoby powiedzieć.
I miał teraz dylemat, czy tkwić w swojej pseudo-tajemniczości, która zdecydowanie mu nie leży, czy nie. Zerkając na Carol szybko doszedł do wniosku, że tajemniczość to nie jest to czym mógłby ją zdobyć jednak. Odpuści więc.
-A jak tam egzaminy?-rzucił. To ostatnio chyba taki temat na czasie, chociaż wyluzowani ludzie o nim nie gadają. Giovanni nie miał jednak lepszych pomysłów. Ze wszystkich tematów do rozmowy ten mu się wydał najrozsądniejszy, więc poszło. Ale przecież może wyjść z tego coś dobrego też! Prawda? A może gdyby tak był szczery..Nie. To odpada.

Zobacz profil autora

17 Re: Kuchnia on Nie Lut 24, 2013 4:13 pm

Geniusz w sprawach damsko-męskich? Nope. Wtedy byłoby w nim więcej Zaca, niż Giovanniego. Po prostu trudno mi sobie wyobrazić go w tej roli. Carol nieźle by się uśmiała widząc go z jakąś laską pakujących się do samochodu. No dobra, niekoniecznie do samochodu, wystarczyłoby, żeby się lizali na ulicy. Pamiątkowa fotka i wrzucenie jej na fotobloga- obowiązkowe.
Egzaminy. Najgorsze, co mogło spotkać człowieka. Tym bardziej, jeżeli ten człowiek jest leniwszy od leniwca. Miała szczęście, że na czas się o nich dowiedziała i nawet się czegoś nauczyła, o! Szczerze mówiąc, poszło jej lepiej niż przypuszczała. Najbardziej obawiała się logiki, ale jakoś poszło. Oczywiście nie obyło się bez potknięć.
-Średnio. Zjebałam BHP- powiedziała. No kurde, jak można zawalić coś takiego jak BHP? Po prostu żenada. Ale nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem (tudzież Colą, jak kto woli), stało się i tyle. Nawet się tym zbytnio nie przejęła, bo resztę pozdawała co najmniej na dostateczny.
-A co z twoimi? Ponoć same pozytywy- odrzekła po chwili. Plotki szybko się roznoszą. Tym bardziej, że gadała o tym z Rorką, a ta wie wszystko. Z drugiej strony nie wydawało jej się, żeby Vanni potrafił coś zdać na mniej niż 3. Taki porządny człowiek nie mógłby ot tak zawalić egzaminu. Przynajmniej Carol tak sądziła.

Zobacz profil autora

18 Re: Kuchnia on Nie Lut 24, 2013 9:41 pm

To dziewczę nie wiedziało co czyni, wypowiadając takie, a nie inne słowa. Giovanni nagle jakby się bardziej pobudził. Zerknął na Carol z niemałą uwagą i intensywnie musiał się zastanowić. Już wyjaśnię jego naiwny tok rozumowania, który trzeba mu wybaczyć, bo chłopak jest trochę samotny. Nie, żeby tego nie lubił. To trochę skomplikowane właściwie, bo samotność sama w sobie zła nie była, ale samotność przez którą nie miał komu powiedzieć 'dobranoc' czasem ciążyła. Nie często, bo on to jednak twardziel jest. Ale w takich chwilach, kiedy siedział na przeciwko kogoś, na kogo widok zamierał, wtedy robiło się mniej fajnie. Chociaż miłości nie szukał i upierał się przy tym, że nie umie się zakochać, to jednak towarzystwo bliższe by się przydało.
Właściwie gubię się w jego skrajnościach, ale nic!
Giovanni, ale nie śmiejmy się z niego, uznał, że może Carol troszkę go lubi, skoro wie coś o jego egzaminach? Bo to przecież znaczyło, ze musiała o nim z kimś rozmawiać. Możliwe, że warto byłoby się zastanowić w jakim sensie rozmawiała, ale to już sobie podarował. I tak myśli nad zbyt wieloma rzeczami.
Zrobiło mu się miło i nawet uśmiechnął się w nieco bardziej wyluzowany sposób. Naturalny, można by rzec.
-Jakoś poszło.-odpowiedział, bo nie zwykł się przechwalać, jeśli już coś mu wychodziło. I dobrze, że Carol miała go za porządnego. To chyba zaleta. On może aż tak porządny nie był, bo zdarzało mu się czasem kogoś uderzyć bez powodu, a nawet bez wyraźnej chęci. Jakaś frustracja nim w takich chwilach kierowała.
-Gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy z tym BHP, to wiesz..- on chętnie. Końca powinna się domyślić, on nie dokończył, bo nie był pewny jak można pomóc przy BHP, ale jak będzie potrzeba to coś wymyśli.
Zresztą, teraz skoro wywnioskował, ze go Carol trochę chociaż lubi, to może zaprosi ją gdzieś normalnie, a nie podstępnie na naukę BHP.

Zobacz profil autora

19 Re: Kuchnia on Pon Lut 25, 2013 8:37 pm

Kuźwa, co nie powie, to źle. Jak nic nie mówi, to też źle. Chociaż z drugiej strony wynikało to też z tego, że często nie kontrolowała swej niewyparzonej gęby, przez co mogła kogoś urazić i nawet tego nie zauważyć. Chyba powinna zacząć patrzeć na słowa, jeżeli nie chciała rozwścieczonego tłumu obrażonych ludzi wokół siebie.
W sumie to z tymi wynikami było nieco inaczej. Gadała z Aurorą na temat tych egzaminów zaraz po tym, jak poznała swoje oceny. Tej coś się wymsknęło na temat tego, jak poszło jej kochanemu bratu i jak mu zazdrościła, że nic nie zawalił. Więc niechaj nie myśli, że sama się dopytywała, bo tak nie było. W ogóle mało ją obchodziły oceny innych, ale jak już ludzie nie mieli innych tematów, to i o szkole mogła posłuchać.
Chociaż i to wcale nie oznaczało, że lubiła gadać o szkole, bo gadanie i słuchanie gadania znacznie się od siebie różnią. Carol nigdy nie miała i raczej nie miała w planach mieć dobrych ocen, zwłaszcza z przedmiotów ścisłych, tylko czasami miała farta. Nie wiem, czy BHP aby zalicza się do przedmiotów ścisłych, ale z tego też nigdy nie miała świetnych stopni. Nie podchodziło jej to.
-Zapamiętam to, w razie problemów wpadnę- rzekła mrugając porozumiewawczo w stronę Vanniego. Sądziła, że skoro sama się tego nie nauczyła, to na pewno nie uda mu się ot tak wbić jej tego do głowy. Chyba, że będzie ją tłukł książką po łbie, może to by coś dało. Ale wcale nie było głupim pomysłem wziąć i kiedyś spróbować. Zwłaszcza, że był on jednym z niewielu kompetentnych utalentowanych, jakich znała. I jeszcze pomogłaby mu w innej sprawie, jaką jest samotność. Jak już mają siedzieć osobno i się uczyć (lub, jak w przypadku Carola, napieprzać na PSP lub cokolwiek podobnego), to chyba lepiej się zebrać i pouczyć razem, no nie? Przynajmniej mi się tak wydaje.
Popatrzyła się na szklankę Coli, a właściwie na resztki napoju osadzone na dnie. Napadła ją strasznie dziwna myśl.
-Stary, myślałeś kiedyś, co w tym jest? Pewnie strach mówić- rzekła po namyśle. Kiedyś czytała napisy na etykiecie, ale zrozumiała tylko takie pojęcia jak woda, cukier i CO2. Ludzie się trują, a kasa leci. Carol niby niezbyt się tym zraziła, ale nie chciałaby znaleźć się nagle w fabryce Coca-Coli i patrzeć, co oni tam wrzucają. Zniechęciłaby się do końca życia. Dobra, przesadzam, do końca dnia by nie ruszyła Coli, a potem by zapomniała o wszystkim.

Zobacz profil autora

20 Re: Kuchnia on Pią Mar 01, 2013 8:49 am

Spoko, spoko. Tak źle wcale nie jest. Może gdyby Giovanni był bardziej narwany i ciut bezmyślny to wyskoczyłby teraz z jakimiś wyznaniami? Ale nie był. Nic nie zamierzał zrobić ze swoimi wnioskami, poza tym, żeby pocieszyć się trochę, że nie jest znowu taki niewidzialny jak mogłoby się wydawać. Skoro już się o nim gada, czy tam wspomina.
I uśmiechnął się nawet z zadowoleniem, kiedy usłyszał, że wpadnie. Nie znaczy to, że wierzył jej tak do końca, bo często słyszał 'wpadnę', 'zobaczymy się później', albo coś takiego. A później już nie było okazji i tyle. On jednak dziury w całym szukać nie lubi, więc jeśli nie wpadnie to uzna, że nie miała potrzeby. Bo serio, gdyby to była..nie wiem.. chociażby fizjologia, to tam się można czegoś uczyć, a niezaliczenie z BHP pewnie wynikało z lenistwa, może pecha? Najważniejsze, że mu nie powiedziała 'weź spadaj'. Chociaż może wtedy przestałby robić z siebie głupa.
-Śmiało.-dodał, pokiwawszy twierdząco głową. Zawsze by ją jakoś ugościł, w lepszy czy gorszy sposób, nawet gdyby wpadła bez powodu. To by pewnie było fajniejsze niż wpadanie z powodem.
Co do drugiego pytania. Tak, Giovanni wiedział co w tym jest, ale pewnie znowu wyszedłby na dziwaka. Kogo w końcu obchodzi co w tym jest. Jego kiedyś tak, ale on się po prostu szybko nudzi i czasem w ramach tej nudy szuka jakiś dziwnych rzeczy.
-Pewnie tak.-zaśmiał się.-W końcu rury tym odrdzewiają. Wiedziałaś?-zapytał. O tym mógł mówić, bo to akurat widział w tv. Oglądanie tv nie psuje tak imageu jak czytanie książek, nie? Bo on w końcu ma być luzak, a nie jakiś mól książkowy.

Zobacz profil autora

21 Re: Kuchnia on Pon Mar 04, 2013 1:37 pm

No dobra, mogła kłamać mówiąc, że przyjdzie po poradę z BHP. Ale miała dobre intencje, a to nie zdarza się na co dzień! Chociaż jakby popatrzeć na to z innej strony, to już dużej ilości osób tak mówiła. Gdyby ich wszystkich zliczyć, to musiałaby codziennie chodzić do kogoś innego, bo obiecała. I tak przez kilka tygodni. Ale nie ważne. Lepiej powiedzieć, że się przyjdzie, niż walnąć tekstem typu "a spadaj na drzewo".
Wpadanie bez uprzedzenia jest fajne z błahego powodu- że się nie uprzedza. Że gospodarz się nie spodziewa, więc nie kombinuje, jak by tu gościa ugościć i nie spędza pół dnia w kuchni, bo "gość w dom, Bóg w dom". I dlatego wpadanie na chama jest lepsze i dlatego Carol nie preferowała informowania, że się przyjdzie.
Lepszy dziwaczny temat o właściwościach chemicznych i fizycznych Coli, niż siedzenie jak ten słup soli i gapienie się przed siebie. Przynajmniej można się dowiedzieć czegoś nowego. Lub udawać, że to kogoś obchodzi.
-Mhm- mruknęła. To o odrdzewianiu akurat wiedziała, ha!- Czyli jedno dobre zastosowanie więcej.
Wpadanie wpadaniem, ale czas mija. Popatrzyła ukradkiem na telefon chcąc sprawdzić godzinę. Lekko się zasiedziała.
-Dobra, muszę się zmywać. Ten, no.. Dzięki za wszystko- rzekła wstając. Mówiąc "wszystko" miała na myśli oczywiście hot-doga i Colę, po której szklankę włożyła do zlewu. Obróciła się na pięcie w stronę wyjścia.
-Cześć!- zawołała jeszcze i pomachała niedbale ręką. A potem tylko zamknęła drzwi zostawiając Giovanniego samego. I poszła gdzieś w pizdu.
/zt

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach