You are not connected. Please login or register


Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 3]

26 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 10:09 am

Wszyscy wkręceni. Dlaczego chociaż na trochę przestać się śmiać. Radośnie bywa żyć w tym świecie, radośniej nie mogło być. Oglądali zielone pioruny, twarze ich oświecone. Myśleli niewiele, niewiele mówili, myśli były wielkie. Leżeli na ganku, a deszcz iskier spadł na ich twarze. Jedna z nich wstała pognała wziąć rytualną kąpiel w jeziorze, pognali wszyscy. I Gilbert i Janka, i nie było ich długo. Ich wszystkich i każdego z osobna. Jeziora też nie było. Kąpali się w basenie sąsiadów. Pięciu chłopców, trzy dziewczęta.
Wracali oddzielnie, nikt nie rozmawiał o tym co się zdarzyło.
Gdzieś tam dostrzegł Jorunn, ktoś pomagał jej przejść spowrotem przez płot. Gilbert nie myślał dużo gdy cofnął się i ruszył pod prąd.

Zobacz profil autora

27 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 12:32 pm

Gilbertowi chyba na serio zaczynało się coś mieszać w tej głowie, bo zielone światła były wszędzie. Dosłownie.
-Pada śnieg... Od kiedy deszcz jest zielony?- spytała inteligentnie, unosząc dłoń do góry. Zielone iskry lekko przesuwały się między jej palcami. -Kap, kap- powiedziała i odstawiła butelkę, po czym leżąc na plecach zaczęła obijać ręką o podłogę.
Nagle dopadło ją olśnienie.
Wstała i pobiegła na niewygodnych koturnach przed siebie. Dopadła płot i niezdarnie wgramoliła się na niego. Stanęła na górnej belce po czym machając rękami spróbowała złapać równowagę.
- Jestem pelikaneeem- zawołała inteligentnie, gdy już stała jako tako prosto.
Wreszcie, gdy jeszcze kilka osób przyszło, Zeskoczyła na drugą stronę płotu, i machając łapami pobiegła do brzegu, by wskoczyć do jeziora. Znaczy się basenu.
Nie ważne.
Gdy zauważyła jakiegoś chłopaka, złapała go za włosy i wlazła mu na ramiona. Hmm.. jakiś znajomy..
-Ooo, hej Gill...- stwierdziła pochylając się do przodu, tak by widzieć jego twarz. straciła jednak równowagę, i zleciała mu przez głowę, z powrotem do wody.
Dobra, po jakimś czasie wyczołgała się z wody.
-Oooo...sława, -powiedziała do jakiegoś chłopaka, po czym zmusiła się do wstania na nogi i sobie po prostu odeszła, potykając się co chwila przez niewygodne buty.
Z powrotem wlazła na płot, ale zejściem było ciężko. Ktoś tam jej pomógł i wtedy znów zobaczyła Gilberta. Ruszyła biegiem, w celu skoczenia mu na plecy, ale ostatecznie zaryła twarzą w ziemie, przez niewygodne buty.Usiadła po turecku na drodze, z oburzoną miną. Ściągnęła dłonią pył z policzka.
-Au..-powiedziała rzeczowo, mrużąc brwi.
O. Poszedł sobie. Wstała i zaczęła szukać kogoś do pogadania.

Zobacz profil autora

28 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 3:12 pm

Impreza w latach 70? Nawet trochę depresyjna Bambie nie mogła tego opuścić. Wdziała na siebie jakąś dziwną spódniczkę do kolan nawet i do tego koronkowy gorset i kurteczkę, chyba pasowało jak wpisała Madonna,( a ta kobieta była tak stara, że na pewno akurat w tych latach musiała być gwiazdą), to jej takie straszne rzeczy wyskoczyły, więc na pewno pasowało. Zresztą tu sami ujarani co kogo obchodziło czy pasuje? Mogłaby nawet wpaść w tym w czym była w swoich czasach. Ale fajnie było się przebrać, więc się z Chloe przebrały. Szkoda, że ta zaraz zniknęła i Bambie pozostała sama w tłumie. W radosnym tłumie, gdzie każdy uśmiechał się do każdego. Więc i ona się uśmiechała za co zaraz została poczęstowana machem od jakiegoś brudnego hipisa, podziękowała. Wystarczało jej to w powietrzu.
- Jesteś pierwszym ponurasem jakiego tu widzę - odezwała się do kolesia, który ewidentnie musiał być z ich czasów. Nawet stojąc z nie wiadomo skąd wytrzaśniętym piwem w dłoni wciąż podrygiwała do rytmów disco. Podobało jej się tutaj. - Nie podoba ci się tu?

Zobacz profil autora

29 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 3:20 pm

Bubuś czuł się jak ryba w wodzie. Chociaż lepiej go nie porównywać do ryb, bo się ich bał. Jedynie paluszków rybnych się nie bał, a kochał, ale kogo to w ogóle obchodzi. Pozostańmy na tym, że Bubuś czuł się jak Bubuś na parkiecie! Czyli wspaniale! Bo Bubuś niby taki nieśmiałek i w ogóle, ale kiedy słyszy disco budzi się w nim MACZO. Znaczy nie taki do końca maczo, bo co końca maczo ma wokół siebie tłumek lasek, a wokół Bubusia była raczej pustka, bo każdy bał się zbliżać do Bubusia kiedy Bubuś był w takim transie. No i dobrze, że się bał. Bo w pewnym momencie gdy Bubuś wykonywał arcy trudną figurę taneczną (bioderko-bioderko, podskok z powietrznym wymachem nóg) to coś się nie udało i Bubusiem zarzuciło do tyłu.
Znacie ten trik domino, co jak się popchnie jedną kostkę to pada reszta? Właśnie tak się stało.
Bubuś padł na Jorunn, Jorunn na Bambie, a Bambie na Vana. W zasadzie wszyscy na Vana, ale był największy to może mu się nic nie stało.
- Ja przepraszam! - zawołal Bubuś. A potem powtórzył to słowo jeszcze z dziesieć razy. Bo było mu przykro za dominowy trik.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

30 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 3:31 pm

Mokra Jor postanowiła wrócić na imprezę. Włosy ociekały jej wodą, więc na chwilę oklapły, ale wiedziała że gdy wyschną, będzie z nimi jeszcze gorzej. Wycisnęła z nich wodę, widząc że już teraz zaczynają się skręcać. Podniosła głowę i dokładnie w tej chwili została bezwzględnie popchnięta. Nie zdążyła złapać równowagi, kiedy wbiła koturn w stopę chłopaka za sobą- Vana. Wpadła na niego plecami, sama będąc przygniatana plecami chłopaka przed sobą.
-Na Odyna!- jęknęła wstając z ziemi. Rozejrzała się po osobach dookoła jej. Zdawały się jej być raczej z współczesnej epoki.
-Sława, korsarze!- zakrzyknęła unosząc rękę, po czym znów spróbowała wycisnąć wodę z włosów.

Zobacz profil autora

31 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 3:40 pm

No i z obserwacji go wyrwał ktoś. Przerzucił wzrok swój na źródło głosu i się prawie biedaczek zakrztusił. Potrząsnął przecząco głową, kaszląc jednocześnie w zaciśniętą w pięść swoją dłoń. Najlepiej by mu było zbudować radar, który podpowiadałby z której strony zbliżają się osobniki płci pięknej, co by mógł się jakoś na to spotkanie przygotować. A tak z zaskoczenia go brać.. jest źle.
Ogarnął już swój kaszel, nie umrze tu przez zachłyśnięcie.
-Nie.-odpowiedział nieco ochrypniętym głosek, ale chrząknął jeszcze raz i było lepiej.-Znaczy tak.-poprawił, ale teraz to sam nie był pewien czy ostatecznie jego odpowiedź sens miała taki, że mu się podoba czy nie.-Podoba.-dodał więc, i już miał wyjaśnić, że tak tu sobie jest.. nie wiem, coś chciał wymyślić, żeby tylko nie przyznać się do tego, że go dziewczyna przejrzała, ale nie dał rady, bo ta zaraz na niego poleciała. Normalnie to by mu pochlebiało bardzo, gdyby taka dziewczyna na niego leciała, ale ona nie poleciała w tym przenośnym znaczeniu, tylko w dosłownym, bezczelnie przez kogoś pchnięta.
Giovanni jest zdrowym facetem, wiec nie powiem, żeby mu jakieś nie na miejscu rzeczy przez myśl nie przeszły, ba, można by dodać, że ta cała sytuacja była dla niego wcale nie jakaś nieprzyjemna. Ale ogarnąć się trzeba.
Jedynie z niewielką dozą niepewności się Giovanni podniósł, po czym pomógł podnieść się dziewczynom i upewnił się, ze wszystko w porządku. Taki już z niego troskliwy misio.
Dopiero kiedy wiedział, ze wszyscy żyją i mają całe zęby, rzucił złowrogie spojrzenie na Bubusia. Facetów się nie krepował. Podszedł do niego i złapał biedaka za koszulę. Trochę poczuł się głupio, bo to jakby rzucał się do dziecka niższego od siebie o głowę czy dwie. Poluzował więc nieco uścisk, ale nie puszczał i tak.
I choć w rzeczywistości trwało to ze dwie sekundy, to w jego odczuciu całą wieczność zastanawiał się czy mu walnąć, czy pogadać.
Chciał pogadać, ale walnął. Zgonił to na zły dzień. On naprawdę nie lubił imprez i wszystko go wkurzało.
Chciał walnąć z liścia, żeby krzywdy nie zrobić, a żeby się chłopak opamiętał, ale to pedalskie. Walnął zaciśniętą pięścią. Za to nie jakoś mocno. Zęby całe.
-Ogarnij się, kurwa.-mruknął do Bubusia, o dziwo spokojnym tonem.
I być może nie był pewny czy to było dobre, albo nawet był pewny, że nie było, ale co się stało to się stało. Jebnął to jebnął, na chuj drążyć temat.

Zobacz profil autora

32 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 4:13 pm

Bubuś w wielkości swojego ducha jednak miał nadzieję, że Van pogada. Nie walnie. Dopiero w momencie gdy pięść była milimetr przed jego nosem Bubuś zdał sobie sprawę, że dzieje się coś złego. W sensie talent mu zadziałał, wiedział, że jest w potrzebie. Ale za późno było zareagować...
Bubuś padł na ziemię jak długi. Po tym uderzeniu co nie. Niemal słyszał jak gwiazdki latają mu wkoło głowy, ale nie otwierał oczu.
- Czy ja żyję? Bo ja myślę, że nie żyję - powiedział w przestrzeń, albo do kogoś. W zależności czy ktoś zwracał na niego uwagę. A pewnie nikt nie zwracał, bo Bubusiowe życie to jednak istne piekło. Nawet jeżeli wieczór zaczyna się dobrze, a nawet wspaniale, to i tak później jest dramat. - Czy leci mi krew? - zapytał znowu. Jeszcze jeden powód czemu nie otwierał oczy. Bo bał się widoku krwi.
Ale w sumie Bubuś przedstawienie bardziej robił bo wcale tak go nie bolało.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

33 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 4:36 pm

Spojrzała zdziwiona na to, jak jeden z chłopaków dostał z pięści.
-Au...- jęknęła na sam widok. -A to za co?- spytała atakującego.
Sama nie uważała by było to mocne uderzenie. Nogi miała tak pocięte nożami i toporami (rekonstrukcja walk wikińskich to nie sielanka...), więc do dziś ma je pocięte ciemnymi bliznami. Na policzku ma lekki ślad szycia, a tak z pięści to dostała parę razy.
Skoro walczy razem ze stadem facetów, a nie udaję tkaczkę, to znaczy że musi być tak samo poobijana.
-Nie żyjesz...- stwierdziła, pochylając się nad chłopakiem.-Nie żyjesz, ale nie umieraj.- stwierdziła, jak zwykle bardzo inteligentnie. Przekrzywiła głowę, po czym spojrzała na ranę.
-E tam, bez tragizmu...- powiedziała, wyprostowała się i spojrzała na Vana.-O co tak w ogóle poszło?

Zobacz profil autora

34 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 4:49 pm

No.. serio, po co drążyć temat? Giovanni, jakby się miał zastanowić, to nie był pewny czemu zrobił to co zrobił. Znaczy to, że był ogólnie zły i się wyładował to wiedział, ale to raczej powód jest głupi. Głupio się do takiego przyznać nawet.
-Bo pałęta się.-spróbował wyjaśnić, ale już wiedział, ze to wyjaśnianie do niczego nie prowadzi, więc machnąwszy ręką, oficjalnie odpuścił.
Mało tego, klepnął Bubusia w ramię i wyciągnął rękę, żeby pomóc mu wstać. Chyba, ze dalej oczu nie otwierał i nie widział pomocnej dłoni, która przed chwilą go zdzieliła, to pewnie Giov sam targnął go ku górze.
-Przecież nic mu nie jest.-stwierdził na swoją obronę.-Nie?-to pytanie akurat do Bubusia skierował.

Zobacz profil autora

35 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 4:58 pm

Pocieszenie Juranta zdecydowanie podniosło Bubusia na duchu bo otworzył swoje oczka i odetchnął z ulgą, że nie ma jednak krwi. Jak dobrze.
Chwilę później ten niebezpieczny człowiek znowu zwrócił uwagę na Bubusia, co Bubusia oczywiście przeraziło. Byłby się zwinął w kłębek, gdyby nie to, że jednak rzeczywiście trzeba wstać. No i wstał patrząc oczami wielkimi jak piłeczki do ping ponga na Giovanniego. No co... Bał się Bubuś, że znowu dostanie. Wy byście się też bali.
- No ni-i-ee - odpowiedział Bubuś okropnie się jąkając. Nie żeby czuł się zastraszany i myślał, że jeżeli nie przytaknie to znowu mu się oberwie. Dobra, właśnie tak myślał.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

36 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 5:25 pm

Uniosła jedną brew i odwróciła się do leżącego.
-I tylko przez to?- powiedziała głośno wypuszczając powietrze.
Serio? Tylko po to?!
Usłyszała kolejne stwierdzenie, więc uśmiechnęła się lekko.
-No i dobrze. - wstała na nogi,
Jej język angielski brzmiał... Co najmniej dziwnie. Jak szczekanie psa.
Zabrała jakiemuś człowiekowi nieotwartą butelkę z ręki. Jakoś nie specjalnie się tym przejął. Wyjęła scyzoryk i otworzyła butlę. Wzięła głęboki łyk.
Odkleiła od brzucha mokrą koszulę. Choć była naprawdę szeroka, to od pływania w jeziorze przylegała jej do ciała.
-Mokroo...- stwierdziła cicho i znów wycisnęła nieokrzesane kudły.
TELEFON!
Wyciągnęła go z kieszeni i korzystając z chwili trzeźwości, sprawdziła czy działa.
HA! Pogryziona i zniszczona obudowa, dalej chroniła telefon przed wszystkim. Nawet wodą.
Otarła więc krople i schowała do kieszeni. Znów wzięła głęboki łyk i wyszczerzyła się szeroko.
-Jestem Jorunn- powiedziała wesoło.
Taa, hał, hał... Pomyślała krytycznie o swoim akcencie

Zobacz profil autora

37 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 5:33 pm

Ona? Smutna w środku? Aż się szeroko uśmiechnęła, jakby zaprzeczając, ale czy mogła Franka tym wielkim uśmiechem zwieść? Właśnie dowiódł jej, że dla trochę bardziej spostrzegawczego obserwatora jest badziewną aktorką. A może po prostu naćpała się oparami? Zdecydowanie. Nie mogła dobrze oddychać, czuła, że jak weźmie głęboki oddech to nigdy już nie wyjdzie z tej dziwnej fazy nieważkości, zostały jej płytkie, mało satysfakcjonujące wdechy. Widziała Bubusia, widziała jak był głupiutki, ledwo się pojawił, już narozrabiał. Lubiła, kiedy Bubuś rozrabiał, wtedy wszystko było takie zabawne, chociaż Klo taka wesoła niby była, to chyba jednak potrafiła normalnie spojrzeć na więcej rzeczy niż Hubcio, dla niego wszystko było różowe, różowe jak jej włosy.
- Chodźmy tańczyć Franek, tu nikt cię chyba nie oskarży o pedofilię. - Złapała rękaw jego hipisowskiej koszuli i ciągnęła troszeczkę. Przesrane miał taki staruszek w takiej rezydencji. Same małolaty dookoła. Bambie wychodziła spod Bubusia, Klo posłała jej uśmiech, pomachała nawet, ale nie chciała przeszkadzać, może musiała pocieszyć się u kogoś innego, może musiała pocieszyć się inaczej, niż mogłaby Chloe. A tu Lusi. Zupełnie nie wiadomo skąd, jakby wyrosła przed chwilą ze ściany. - Cześć Lucy! - Uśmiechnęła się jeszcze raz, bardzo szeroko i przestała gnieść koszulę Franeczka, miał przecież wyglądać schludnie, hipisowsko schludnie.



Ostatnio zmieniony przez Chloé dnia Nie Sty 27, 2013 6:35 pm, w całości zmieniany 2 razy

Zobacz profil autora

38 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 5:54 pm

W jednym momencie usiłuje zrozumieć co siedzi w głowie ponurasa, mając nadzieję, że jak pojmie jednego takiego to może uda jej się naprawić to co ją mogłoby łączyć z innym ponurasem, a już w następnym momencie na owego ponurasa leci. No i weź tu żyj z debilami co nawet utrzymać się prosto na nogach nie potrafią.
- Kurwa Bubek - jęknęła jeszcze z pozycji leżącej niezbyt wygodnej. No bo sory ona miała na sobie spódnicę i teraz pewnie jej było coś tam widać. I chciała Bubka zabić, chociaż on się chyba troszeczkę inaczej nazywał.
Pozbierała się i obserwowała z boku wymianę zdań tamtych. To się kurwa nie mogło dziać naprawdę. No nie, po prostu nie. Głupota ją oszołomiła. A szczególnie reakcja Bubka po ciosie. Zasłużył, a przeżywał gorzej niż baba.
- Bubek ogarnij się po prostu i wróć tańczyć, ale bez zabijania reszty tym razem - poleciła mu. Odwróciła się do tamtej co z nim prowadziła tę dziwną rozmowę. - To super - odparła ze swoim słodziutkim uśmiechem, a potem nie bacząc na własne niebezpieczeństwo pociągnęła tańczyć Bubusia, machając do ponurasa. I tak by z nim nie potańczyła.

Zobacz profil autora

39 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 6:24 pm

I chuj, że nie ogarniała, co się wokół dzieje. I że stała jak ten debil gdzieś na dyskotece w latach 70-tych. Robiła za nieogarniętego obserwatora, ot co.
Gdzieś tam wokół sobie tańczyli, udawali martwych bądź upijali się w trzy dupy, a tymczasem Carol wyjęła tylko papierosa i z tym oto papierosem udawała, że tańczy. Wolała udawać taniec, niż wygibywać się jak Bubuś. Ten to miał ruchy, jak słoń w składzie porcelany. Ale po kija się tym interesować.
-Co ja tu kuźwa robię..- mruknęła do siebie ciskając papierosem o ziemię i depcząc go koturnem. Jak to co tu robi? Stoi z resztą i tańczy, co to za tępe pytanie. Aż musiała otrzeć pot z czoła, tak zajebiście się bawiła.

Zobacz profil autora

40 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 6:36 pm

Ej zaginam czasoprzestrzeń bo mi przykro, że Carolinka sama stoi. Więc nim Gilbert się oddalił zdążył jeszcze wrócić i znaleść przy sianie Carolkę. Była taka kolorowa, taka czarno biała, zachciał ją pomalować swoimi kredkami.
- Jesteś słonecznikiem - wita się z Carolą stając obok i mając dłoń już na jej palcach, co trzymają tam papieros. Wziął go. - Jak sie ma słonecznik w to pochmurne zawirowanie teczowej muzyki - zapytuje i obejmuje ją, albo ten stóg siana obok którego stała.

Zobacz profil autora

41 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 6:47 pm

Giovanni miał chyba lekki wyrzut sumienia, bo nie miał zamiaru nikomu psuć zabawy. Co może teraz poradzić. Na pewno nie będzie się długo przejmował. Tak to jest jak się dużych chłopców zmuszą do zabawy, w której nie chcą uczestniczyć. Albo jak sami siebie zmuszają.
Giovanniego w sumie ta sytuacja oczyściła w jakiś sposób i postanowił wcale tu na siłę nie siedzieć. Zmywa się chłopak, nie ma to tamto.
-Ymm, tak, Giovanni.-przedstawił się też, bo przecież wypada, a potem wskazał ręką w jakimś kierunku i za chwilę się zmył.

Zobacz profil autora

42 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 6:48 pm

Oh, jak miło. Carol aż się zastanowił, od kiedy ludzie mówią do niej per słonecznik. Przynajmniej słonecznik, a nie jakaś róża czy inny chwast. Inaczej zwymiotowałaby tęczą.
-Ahoj wesoły człowieku- przywitała się. Aż głupio by było się nie uśmiechnąć. Nawet taki czarno-biały słonecznik musiał sobie na paszczy namalować ten głupawy uśmieszek.- Słonecznik ma się dobrze, tęczowa muzyka dobrze działa na rozwój chwastów. A jak się ma ten wesoły człek?- zapytała.

Zobacz profil autora

43 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 6:54 pm

- Krasnolud Ananas, zwią mnie tak nie bez przyczyny, chociaż ja owej nie znam - skoro już tak odkrywamy przed sobą prawdziwe oblicza! Gilbert, tfu: pan Ananas poczuł, że powinien poznać swoją przyczynę. Nie uczynił jednakowoż nic pod tym względem pozytywnego, co więcej zakołysał się tylko i taki kres jego działań. - Czuje się przednio! Wypiłem sok z gumijagód, mam go jeszcze tam trochę w sakiewce nawet

Zobacz profil autora

44 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:24 pm

Spojrzała za oddalającym się Giovannim, po czym spojrzała na pozostałą dwójkę.
No dobra. Jak widać się znają. Nie przeszkadzaj.
Odeszła więc, co chwila popijając zawartość butelki. Usiadła gdzieś, sama nie wiedząc gdzie. Może to był jakiś stół, ale dookoła mniej więcej nikogo nie było. Stół stał koło ściany. Taa, gdyby nie to że się mogła o nią oprzeć, to by sobie nie zdała z tego sprawy i wylądowałaby po drugiej stronie stołu.
Wtedy dokładnie to się stało.
Aha, czyli to nie była ściana, tylko jakiś człowiek. Człowiek który właśnie teraz postanowił wstać,
Fajnie.
Tym bardziej że przywaliła z całej siły łbem w podłogę.
-Na Thoraa...-jęknęła.
Podrapała się po głowie, po czym zmusiła do podniesienia z ziemi. Znów odciągnęła od siebie koszulę i złapała butelkę którą na cale szczęście zostawiła na stole. Napiła się i rozejrzała po ludziach.
Może warto do kogoś podejść?
Nie.. Jednak nie... nie chce mi się..

Zobacz profil autora

45 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:28 pm

Bubuś w tej chwili pokochał Bambusa miłością wielką i równie nieogarniętą co sam Bubuś. Ale w zasadzie Bubuś tak kocha wszystkich. Może poza Giovannim, bo on go bije. Kochanie osób które biją chyba nie byłoby oznaką zdrowego rozsądku, co nie? Ale kto by się u Bubusia doszukiwał zdrowego rozsądku. W każdym razie ucieszył się jak dziecko, że dzięki Bambusowi może uciec od olbrzyma. I NIE TYLKO TO! Może również wrócić do tańczenia, które kochał kochał kochał.
Bo bioreka-biodreka.
- Dobrze, Bambie! Nie będę zabijał! Ale wcześniej też nie chciałem zabijać! Tak się stanęło się! - powiedział bardzo gramatycznie Bubuś. Ale Bubuś nie był gramatyczny, nawet jak pisze jego imię to mi zawsze podkreśla na czerwono, więc zdecydowanie nie był gramatyczny.
Ale za to umiał tańczyć.
Bo bioderko-bioderko.
- Bambie, więcej bioderek, to DISCO! - zawołał do swej przyjaciółki.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

46 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:36 pm

Kiwała tylko głową na te jego śmieszne tłumaczenia, ruszając bioderkiem. Co ją to obchodziło? Ona chciała się bawić! I cieszyła się, że widziała zadowoloną Chloe. To bardzo dobrze, że i jej przyjaciółka się bawiła, potrzebowała tego jeszcze bardziej niż Bambus.
- WIEM - odkrzyknęła, wykonując obrót. Bardzo jej się to disco podobało Było śmieszne, wszyscy ludzie się tak nienaturalnie wyginali. I ona też się tak wyginała, mając najlepszego partnera tutaj. I najwięcej przestrzeni, bo zdecydowanie oboje byli dosyć destrukcyjni. Kloe miała rację w takim stanie Bambus aż zbytnio nie posiadała ograniczeń. - Ja to znam! - pisnęła zadowolona, bo oto poczęło lecieć Fernando.
- There was something in the air that night. The stars were bright, Fernando - Śmiała się do Bubusia. Mogłaby go polubić tak naprawdę, nawet jeśli był ofiarą losu jeszcze większą jak jej siostra.

Zobacz profil autora

47 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:42 pm

Bubuś czuł jeszcze większą miłość kiedy wiedział już że Bambie wiedziała, zanim nawet jej o tym powiedział, bo wiedza o podejściu do DISCO to było coś co Bubuś cenił i po tym też oceniał i innych. Nie próbujcie zrozumieć moich rozbudowanych zdań, bo ja sama ich nie rozumiem, staram się tylko użyć jak najwięcej imienia Bubusia w jednym zdaniu. Bo to zabawne.
Bubuś również znał piosenkę, albo przynajmniej wydawało mu się, że znał, ale i tak śpiewał. Przekręcając oczywiście co drugie słowo. Gdyby przypadkiem puścili jakieś disco polo, to wtedy by nie przekręcał słów. To pewne.
Rzeczywiście, fajnie było tańczyć z Bambusem, bo było jeszcze więcej miejsca niż poprzednio. Bubuś nie wiedział jak ludzie przeczuwali katastrofy, ale czasami było to na bubusiową rękę.
Dlatego zrobił szpagat.
- Ała - stęknął Bubuś. - Bambie pomóż bo nie wstanę.
Nie był to najlepszy z bubusiowych pomysłów.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

48 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:50 pm

Tańczyli, śpiewali, tańczyli, śpiewali i nagle już nie tańczyli. Bambie zrobiła zdziwioną minkę, gdy po obrocie okazało się, że jej partnera gdzieś wsiąkło. A gdy usłyszała jego głos z podłogi. No powiedzmy, że się bardzo ubawiła. Nie pomagał temu fakt, że dym w powietrzu sprawił, że była aż nadto wesolutka. Więc śmiała się i śmiała, a biedny Bubek w tym czasie musiał być atakowany przez innych tańczących.
- To... takie... zabawne - wydyszała. w końcu. Elokwentnie jak diabli. Jeszcze powinna dodać, że wokół jest dużo ludzi i w ogóle opowiedzieć Bubusiowi co się wokół nich dzieje jakby sam nie wiedział. - Nie mogę - dodała już na jednym tchu. Ona pomagająca? No weźcie. Ale im dłużej tak na niego patrzyła tym bardziej miała ochotę wyciągnąć dłoń i mu pomóc się podnieść no bo przecież nie miała z kim tańczyć! Tylko dlatego! No i było jej bardzo wesoło i widocznie miała nastrój na pomaganie. Jak nie ona. Ale jeszcze tego nie zrobiła.

Zobacz profil autora

49 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 7:53 pm

Słonecznikowa Carola poczuła nieodparte wrażenie, że Gilb.. Przepraszam, Krasnolud Ananas prawdopodobnie zbyt dużo wypił bądź źle na niego wpływał otaczający ich dym papierosowy. Chociaż kto wie, czy to na pewno były tylko fajki..
-Sok z gumijagód? A dasz łykaaaaa?- zapytała, nienaturalnie przeciągając ostatnią głoskę i wlepiając wielkie, niebieskie paczadła w jego twarz. Jak już przylazła tutaj, to przynajmniej dokończy dzieło robienia z siebie wariata. Przecież i tak nikt nie patrzył! No prawie.

Zobacz profil autora

50 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 8:08 pm

- Nie stój tak nade mną Bambie! Poooooomóż - jęczał biedny obolały Bubuś. Biedne bubusiowe jajeczka. Dlaczego nie pomyślał zanim zrobił? Dlaczego nie przewidział tego bólu? Oj, Bubuś, Bubuś. Jakby mało ci było pobicia przez tego wielkoluda. - Ał, ał, ał - łkał dalej Bubuś. Jak mały szczeniaczek.
Niestety Bambie rzeczywiście nie była najlepszą pomocą. Na szczęście byli w latach pokoju i miłości, więc zaraz jakiś cuchnący hipis popruł do Bubusia i pomógł mu wstać. Bubuś ze zdziwieniem zauważył, że pomacał go po tyłku i puścił oczko zanim go zostawił ponownie z Bambusem.
- Bambie, ja chyba spotkałem geja - powiedział zszokowany Bubuś. Bo to był jednak jego pierwszy raz.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-

» Dzień, wspomnienie lata...

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach