You are not connected. Please login or register


Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 3]

1 Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 3:50 pm



Red zawsze wydawał się takim poukładanym dzieckiem. Znaczy o ile dzieckiem można nazwać szesnastolatka. No i jeszcze o ile można określić jakąś osobę po pół roku znajomości. Bo dokładnie pół roku temu Red trafił do Rezydencji. I choć nikt nawet nie zauważył jego przybycia, czy istnienia, to tego dnia miało to wszystko się zmienić.
WSZYSTKO.
Red planował tą akcje przez cały pobyt tutaj. Chował się po kątach i po piwnicach, by uczynić dzisiejszy dzień LEGENDARNYM.
W swojej szkole Red był kimś, o kim wszyscy mówią. Nikt nie był tak popularny jak on, chociaż nie należał ani do zespołu koszykarskiego, ani nie był też prymusem. Po prostu na takie pomysły jak on, nikt nie był w stanie nawet wpaść a co dopiero zrealizować. Oczywiście im więcej akcji zrobił w swojej starej szkole, tym częściej patrzono mu na ręce.
Ale tutaj, w Australii, miał czyściutkie konto i mógł knuć.
Knuć o imprezie, którą zapamięta każdy. Będą o niej mówić przez lata. Opowiadać wnukom. I tak dalej.
Red od razu zrozumiał na czym polega jego talent. I choć Starsi starali się mu wmówić, jakie to niebezpieczne, on sobie nie robił z tego nic. Znaczy udawał, że się boi swoich portali między czasowych, ale tak naprawdę każdą wolną chwilę poświęcał na to by zapanować nad swoim talentem. I w końcu mu się to udało. Choć miał parę wpadek (przeniósł niejaką Gąbkę i Jeremy'ego i nie potrafił ich wrócić, ale to już inna historia). W każdym razie tuż przed egzaminami przeniósł się samodzielnie do średniowiecza. Parę dni później kilku przyjaciół do czasów przed drugą wojną.
A dzisiaj otworzył portal do lat siedemdziesiątych. A dokładniej portal prowadzący prosto na szaloną lipcową zabawę gdzieś w stanach zjednoczonych.
I wysłał na posterze wiadomość do wszystkich.

Zejdźcie do podziemi. Wejdźcie w niebieskie światło.
A nie zapomnicie tego wieczoru już nigdy.
Obowiązuje strój w stylu lat 70-tych.


W skrócie (dla tych którzy nie chcą czytać całości):
- Portal wytworzony przez Reda znajduje się w podziemiach i przenosi każdego chętnego na imprezę w latach 70-tych.
- Na serio obowiązuje przebranie w stylu tamtych lat.
- Dyrekcja póki co nic o tym nie wie. PÓKI CO. Więc trzeba się przygotować na pewne konsekwencje.
- Gramy tylko w tym temacie.
- Jakimi chcecie postaciami, nawet jeżeli gracie nimi gdzie indziej.

Zobacz profil autora

2 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:09 pm

Jeżeli widzę ogłoszenie z wyraźnym wskazaniem na krótkie posty, to lecę pędzę odświezyć Franeczka, wyjmuje go z kuchni, wpycham w grono ludzi z domków, a każdy z nich ciągnie Franeczka w dół, w dół. No chodź Franio, chodź pobawimy się. I Franio zakłada różową koszulę na guziki, ma spodnie normalne, miła dziewczyna zawiązała mu przepaskę na głowie, dostał okulary w serduszka. Pędzi w grupie osób, oni mówią: na dół, do podziemi. Nie waha się, jest uśmiechnięty, a wszyscy z nim cieszą się, czemu smucić mieli by się?
Trzaskpraskfiuwju - oto oni wszyscy są nagle gdzieś gdzie jest jakby inaczej. Oglądają sobie dłonie: chociaż jest szok, nie trwa on długo. Są wprawdzie przyzwyczajeni do nienormalnych zjawisk.
Wziął Huga na pewno, jakże mógłby go nie wziąć.
Wiele innych ludzi widzi, widzi nawet że tu jest gdzie indziej. I że można to, czego normalnie nie można. Bez problemu stało się tak, że znalazł swoją syrenkę.

Zobacz profil autora

3 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:19 pm

Szkoda, że nie umiem pisać tak fajnie jak Ania. Wielce szkoda. Tak to pozostaje mi tylko napisać, że ufnie biegł Hugo za Francisem, zapewne wciągnięty w kolejny jego czar. Dobrze mu się tak żyło. Jemu dali do włożenia koszulkę z nazwą zespołu i wepchnął ją byle jak w dzwony, okularków śmiesznych nie mieli, musiały mu wystarczyć jego własne. I fryzurkę starał się przyklepać na taką jaką miał ten cały kaczer w serialu, ale to też nie wyszło, bo włosy Hugona nigdy grzeczne nie były. Przynajmniej za stylówę od razu doczepiły się do niego panienki, piszcząc, że też uwielbiają AC/DC i wybierają się na koncert niebawem. Uśmiechnął się do Francisa. Tu było genialnie.

Zobacz profil autora

4 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:32 pm

- Mógłbym tu zostać, mamo? - jęczy wzruszony Gilbuś oglądając pióropusze, whiskey, śmiesznych uśmiechniętych mięśniaków, dziewczyny bez staników. I nie ma niestety obok niego multum panienek, bo chociażby chciał ma zbyt pocieszną mordkę by którakolwiek uznałaby go za takiego jakim był. Różowe lata, zaiste są różowe i każdy tu ma inną twarz niż kilka minut, godzin temu w rezydencji.
Gilbert opiera się na ganku, siedzi obok Jorunn i wierzyć oczom nie może. I nie patrzy już wcale, bo mija jakiś czas.
Wciąż siedzą na ganku, dostali nawet butelki i dzielą się z otaczającymi. Ktoś zaczął temat przyszłości, zaśmiewa się Gilbert. - O uwierz mi, nie chciałbyś mieszkać w przyszłości mój druhu - zaśmiewa się do zwitka papieru, a gdy próbuje oddaje towarzyszce. Poklepuje ją po nodze.- Znacie Jankę? Janka widzi rzeczy. Janka, powiedz im- zachęca Jorunn, by ta powiedziała co widzi. Widzi?

Zobacz profil autora

5 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:44 pm

Tadam! Pojawiła się tu Jor. Napadł na nią jakiś tłum.
Kurde, co to jest?!
Wszyscy postanowili ją.. yyy... Ubierać. Jakieś ubrania nie zauważone przez nią latały w powietrzu w dziwacznym tempie.
Cóż, ubrana była nie do końca po swojemu.
Na sobie miała na prawdę obszerną, białą, luźną koszulę włożoną jeansowe spodnie z wysokim stanem i szerokimi nogawkami. Buty były diabelnie nie wygodne. No i te włosy...
Wyglądały tak, jak przeważnie wyglądają jej włosy nie opanowane, np. świeżo umyte, i o zgrozo wysuszone i rozczesane- tworzyły okrągłą kulę, napuszoną i sterczącą. Włosy kręciły się jak głupie.
Wyglądały prawie jak afro.
Gdyby nie to, że ktoś je związał długim kawałem zielonej szmaty to były by całkowitym wielkim kołtunem.
Spojrzała na Gilberta słuchając jego wywodu.
O ktoś dał jej butelkę.
Wzięła głęboki łyk, GIl coś od niej chce.
-Co widzę... Ludzi widzę.- stwierdziła dziwnym głosem. Spojrzała na chłopaka. - A ty co? - spytała wskazując na kogoś obok.
Jaki to ma sens? Chyba żaden, ale sens świata to to, by nie miał sensu.

Zobacz profil autora

6 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:46 pm

Koleżanki zawsze mają podobno dobre pomysły, ale z drugiej strony za kadym razem gdy posłuchałam ich pomysłów źle to się wszystko kończyło. Dziś wieczorem miałam uczyć się do wielkiego zaliczenia, a zamiast tego wypiłam pół wina i dwa driniki martini. Po martini zawsze mam love mode on.
Wytłumaczę jeszcze dlaczego nie było tu mojego chłopca. Otóż mój najprzystojniejszy, najfajniejszy, najlepiej całujący i najlepiej wiadomo-co robiący chłopak miał dziś co tygodniowe spotkanie ze swoimi ziomami. Nie wolno mi było wtedy im przeszkadzać, a że jestem dobrą dziewczyną, to nie przeszkadzałam. Zresztą to nie jest przecież tak, że skoro on się bawi to ja nie mogę. Jeszcze nie dzielimy wspólnego samochodu i możemy bawić się kiedy chcemy. Mówię jeszcze, ale nie wiem czy kiedykolwiek Nikoś pozwoli mi prowadzić swoje auto. Mówi, że do niego trzeba mieć pewną rękę. Tak jakby narzekał na moje ręce! Pewnie inna dziewczyna by sie tym przejęła, ale przecież wiem, że Nikołaj nie ma nic złego na myśli. Więc się nie przejmuję.
I przyszłam wesolutka na podziemną imprezkę. Trochę byłam niepocieszona, że wrzucili nas w grupę jakiś brudasów którzy słuchali dziwnej muzyki (nawet moi rodzice takich rzeczy nie słuchali) , trochę się przejęłam, że mam buty zbyt wysokie, ale później poznałam pana na koturnach i mój lekki niepokój minął.
- O Hugo! - ucieszyłam się, bo był jedną z niewielu osób, które w tym całym tłumie przypominały jeszcze siebie. Omiotłam spojrzeniem dziewczę, które najwyraźniej z Hugo rozmawiało, lecz stwierdziłam, że skoro jestem ładniejsza to wolno mi usiąść z drugiej strony i przejąć jego uwagę. Na pewno pomagał mi w tym procenty, bo zapewniam że bez nich nawet mój brak pewnych elementów w mózgu nie chronił mnie przed różowieniem sie na widok pana Lyttelona. Śmieszne nazwisko! - Hugo, Hugo, Hugo, a wiesz nie mogę zupełnie znieść tych ich papierosów. Są takie MOCNE. Ojej, a coś ty za smutną koszulkę włożył, nie słyszałeś że idziemy na imprezę?- w końcu udało mi się wyjąć z mojej miniaturowej torebeczki papierośnicę. - Jedyna pociecha, że nie przeszkadza im palenie wewnątrz. O, przerwałam ci? Ale nie przejmuj się, przecież zaraz znów sobie znajdziesz jąkąś panienkę. - machnęłam ręką, wesolutko obejrzałam sobie dziwaczne stylówy. A jak machałam rączką to było mi tak wesolutkooo - Jak ci się podoba?

Zobacz profil autora

7 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 4:54 pm

Uśmiechał się szeroko i dalej czuł się dziwnie w dzwonach. Że też ludzie mogli kiedyś takie rzeczy nosić, no i tak dziwna muzyka. Ogółem to były ciekawe lata, ale on by tu pewnie dłużej nie wytrzymał. Kiwał na zgodę panience co opowiadała o jakiś braciach i Australii, i nawet na moment nie dawała mu przerwać by ją już całkiem zdobył dzięki temu jak genialnie udawał australijski akcent. Nie to nie. Naprawdę się ucieszył gdy zobaczył Brigitte. I to bez tego jej chłoptasia, który to nie umiał docenić faktu, że miał taką śliczną dziewczynę i wciąż coś kręcił na boku ku zaślepieniu dziewczyny.
- Tak mnie ubrali - odparł zdziwiony, że ktokolwiek jego czarną koszulkę z logiem zespołu mógł wziąć za smutną. No owszem oni tu byli poubierani w śmieszne, kolorowe koszule z kołnierzami i porozpinane pod szyją tak, że wystawały kłaki, ale on aż tak się nie wyróżniał. I niech będą dzięki, że nikt mu przygotowawczo nie zrobił trwałej. To było straszne. Widać przed momentem jednego typa w koszuli w kwiaty i z trwałą na głowie.
- Co? - Mruknął, bo nawet nie zauważył, że panna się zmyła. Chyba nie spodobało jej się to, że tylko tak Hugona ubrali. Biedaczka. - Mam papierosy od nas - rzucił, wsadzając rękę do kieszeni. - Uh nie te spodnie - wyjaśnił. Rozczarowany był niezmiernie. - Nie jest źle. A ty co o tym sądzisz? - Przysunął się bliżej, ale to tylko po to by lepiej słyszeć co tam Bibi mówi do niego.

Zobacz profil autora

8 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:08 pm

Dziewczyna w afro z chłopcem o brodzie, oboje siedzą i zabierają co nie ich. Jorunn była trochę jakby już wkręcona, lecz nie w to, w co wkręcił się sam Gilibili. Nie załapała mocno jego chwytu. Zwraca uwagę gdy pochyla się konspiracyjnie i mówi: - Janka widzi ludzi, widzi co z ludzi zostanie gdy ludzi ogarnie żądza pieniądza- a pomruk znów odwraca głowy w stronę Jorunn. Niech mówi, niech mówi, mówi cisza do dziewczyny. Gilbert ciśnie bekę ze swoich pradziadów. Ma tu przewagę, jest wprawdzie mądrzejszy o trzy pokolenia.
- Powiedz im, powiedz im prawdę - rozkłada się, trafia na kolano mężczyzny lub kobiety, rozkłada się, ciekawy czy Jorunn już zgadła, że wkręcają naiwnych amerykanów.

Zobacz profil autora

9 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:23 pm

- Nie martw się, mam jeszcze pięć swoich. Mogę ci dać, chcesz? - zachwiałam się, pewnie to przez wino. Stuknęłam go przy tym papierośnicą w smutną koszulkę. Co mnie niezwykle uradowało! Sądziłam przez chwilę, że jest to najśmieszniejsza rzecz którą mogłam zrobić.
Ciekawe czasy, ciekawe. Osobiście uważam, że niestety mało się w nich dbało o własną higienę. To znaczy: od razu, kiedy wyszliśmy z łazienki poczułam dziwny zapach i wkrótce przypisałam go wielorakiemu potowi. Owa myśl przyprawiła mnie o zawrót głowy, jakie to szczęście, że ktoś przyszedł mi z pomocą. Ten chłopiec w koturnach. I zaprowadził na zewnątrz. Paliliśmy wesolutko. Ja jednego, on w tym czasie dwa. Zawsze mnie śmieszyli tacy filozofowie jak on: ale jak przystało na ładną dziewczynę mi pozostawało tylko słuchać i uśmiechać się, w trakcie gdy on mówił i się produkował.
- Haha, ale spodnie masz wesołe przynajmniej - stwierdziłam kładąc mu przy okazji dłoń na kolanie, no bo chciałam poczuć jaki to materiał. Śmieszny materiał, mięciutki. Zostawiłam to jego kolano, złapałam papierosa i spojrzałam czy nie ma gdzieś zapalniczki on albo sąsiad.
- Straszny harmider! Haha, zresztą jest zabawnie: oni mówią w tak zabawny sposób. I ogólnie to nawet nie wiem, bo i tak przewiduję, że nie zapamiętam nic - znów śmieszka z tej Bibi, tak wesolutka, że można posądzić ją o to, że jest stąd. - A właśnie, masz coś do picia? Ja muszę się czegoś napić, albo nie, potańczyć, potańczmy!- szkoda, że ona sie nie utrzyma na tych swoich obcasach. Może lepiej niech jej poda coś do picia.

Zobacz profil autora

10 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:28 pm

O kurde oświecenie...
Usiadła po turecku i wytężyła wzrok bladych oczu. No tak, ich kolor pasował teraz genialnie do naszej sytuacji.
-Widzę...- stwierdziła i przymrużyła oczy.
Z gardła wycisnęła jakieś dziwne "coś" jakby właśnie bardzo intensywnie nad czymś myślała. Takie "Ugh!" Otworzyła raptownie oczy i zmusiła się do długiego niemrugania.
-Widzę ciebie!- pokazała i wskazała palcem na jakiegoś faceta o długich włosach i brudnej brodzie. -Zabijesz się by zdobyć to na czym ci zależy ludzie cię znienawidzą. Och! Zostaniesz całkiem sam. Tak, samotny jak nigdy!-stwierdziła, po czym przerażoną miną zerwała się na nogi.
-Chciwość pochłonie ciebie- pokazała palcem na jakąś dziewczynę o długi włosach do bioder.- i ciebie- wskazała jakiegoś niewysokiego rudego chłopaka.- strach wedrze się w wasze serca głęboko je zmieniając! Strzeżcie się i pamiętajcie, że ludzie z pieprzykiem na nosie, przyniosą wam nieszczęście i strach!
O kurde, Jor, zachowujesz się jak jakaś średniowieczna wiedźma.
Z poważną miną usiadła na ziemi i spojrzała na Gilberta.
-Ale ty wiesz jak im pomóc. Wyjaw tajemnicę! pomóż tym dobrym ludziom!- stwierdziła do chłopaka.
Nie tylko ona będzie się wysilać, co to to nie...
Ciągle miała jednak poważną, surową minę i wytrzeszczone oczy. Mrugała jak naj rzadziej, chodź piekły ją oczy.
Jor, po co się tak wysilasz? Nie możesz siedzieć cicho i lakonicznie odpowiadać na pytania?

Zobacz profil autora

11 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:39 pm

Gilbert jako jedyny w całym kręgu się śmiał. Zaśmiewał się widząc Janeczkę machającą rękoma, a mężczyzna/kobieta za nim - który nie został wskazany - podjął uśmiech Gilberta. Ruszały się ich ramiona, gdy komentowali bez słowa (lecz nie milcząco) poczynania wiedźmy. Długo nie śmiał się, nie śmiał się też głośno. To trochę jakby śmiech oświeconego starca, który ma prawo się śmiać, bo widzi jak jego uczniowie po wielu wpadkach wreszcie rozumieją.
A pradziadowie rozumieli dosadne słowa reniferowej panienki. Przerażeni, naćpani, wkręceni, patrzyli po sobie. Rudy objął nogami się wokół. Jor usiadła, on ją czuje obok. Jej przewietrzone kolana trzeszczą, gdy siada.
- Wiem - pokwiał głową, popatrzył po osobach. Trójka wskazanych, czwórka z ósemki. Oni mieli być zniszczeni. A reszta, to wybrani. Gilbert nie myśli, że własnie mógł zniszczyć komuś życie, przecież jest też już znieczulony, leż już palił. Przeciera twarz, zakrywa oczy obiema łapkami, jakby sobie miał przypomnieć. Zasłania się. Zaśmiewa się. Myśli, że jest zbyt nietrzeźwy by mówić cokolwiek. A usta same się formują. - Musicie dziś oddać się księżycowi we władanie. Dziś jest właśnie ten czas, gdy was los stoi na rozdrożu i może pokierowany zostać w dwie różne strony. Jeżeli się oddacie, zobaczycie zielone iskry o wschodzie to.. to właśnie wtedy się - śmieje się, odkrywa twarz. Jakby się obudził z wizji jakiejś. Ludzie patrzą ponad głowami na iskry, płomień, strach, które niechcący pokazał im. Śmieje się, oni też. Bo wszyscy są zbyt naćpani by wiedzieć, że pokazał im swoją moc.

Zobacz profil autora

12 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:45 pm

Chloe miała bardzo fajne okulary i jeszcze fajniejszą, przedpotopową kieckę. Chociaż stwierdzam rozżalona, że Haiden pasowałaby na taką imprezę znacznie bardziej niż Chlo. Ona przecież wolała lata 50. Babcine sweterki i wełna, wszędzie wełna, nieważne jak ciepło było na zewnątrz. Szła za Bambie, ale bambie gdzieś po drodze zagubiła. Teraz rozglądała się dookoła, nieładnie tak było ją zostawiać, zwłaszcza, że miała doła. Opaska na głowie trochę za bardzo uciskała jej mózg. Odnalazła grupkę bardzo ładnie wyglądających hipisów, leżeli na kocu i podziwiali, jeszcze nie wiedziała co, ale była pewna, że też chce. Bardzo owłosiony kolega poczęstował ją ciastem, nieodpowiedzialnie je przyjęła. Cóż jednak mogło się jej stać? Dookoła wychwyciła znajomą twarz, Hugo z Bibi, czy znała Bibi? Nieważne, chciała się do nich uśmiechnąć, ale jeszcze jej nie zauważyli. Zauważył ją natomiast Franek. A może tylko sobie to wmówiła? Wstała powoli i podeszła, uśmiechnięta, za bardzo uśmiechnięta.
- Cześć Franek. - Jeszcze chciała pomachać dla podkreślenia tego przywitania, ale sobie darowała, chyba tu się takich rzeczy nie robiło.

Zobacz profil autora

13 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 5:58 pm

Franek ogarniał się już jakiś czas z ładną brunetką. Ogarniali się i ogarniali, aż nuda w stopy swędzi. Jak powiedziała mu, że dziś nie, bo dziś jest dziewicą a jej chłopiec zaraz tu będzie, ale ze chciałaby bo Francis jest taki i owaki - Franeczkowi nagle jakby zachciało się iść do łazienki. A kiedy wrócił z łazienki znalazł blond czuprynę.
- Cześć Klo - trochę jakby zmęczonym (normalnym w jego przypadku) wzrokiem oglądał sobie Klo, która stała z ciastem i jadła je, zjadła je? - Powietrze pachnie miłością- pokiwał głową i wciąż patrzył sobie. Jakie ma ładne okulary. Franek, no własnie, zostawił je u brunetki. A to strata.

Zobacz profil autora

14 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:03 pm

No dobra. Jor słysząc odpowiedź Gilbert miała ochotę wyszczerzyć się szeroko.
Oj nie, jak udawać to na całego.
Spojrzała nagle na Gilberta piorunując go wzrokiem złej królowej z bajek.
-Takie poważne problemy mamy na głowie a ty się śmiejesz!- powiedziała ze sztucznym oburzeniem, -To jest chwila dzięki której może się zmienić życie tych ludzi!
Raptownie uniosła butelkę i wzięła głęboki łyk. Od tych "przepowiedni" bolało ją gardło.
Sama spojrzała na zielone gwiazdki, ale póki jeszcze ludzie byli nimi zainteresowani, spojrzała na Gilberta.
-Fajne..- powiedziała tak cicho by tylko chłopak ją usłyszał.
Ale potem nie wytrzymała. Wszyscy się śmiali. Widząc że już długo nie wytrzyma, zamrugała raptownie oczami, i spojrzała po ludziach oszołomiona.
-O, sława!- zawołała wesoło do Gilberta, po czym wyszczerzyła się szeroko, i parsknęła śmiechem razem z resztą. No, ona miała się z czego śmiać.

Zobacz profil autora

15 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:06 pm

Jadła je nadal, wcale nie dlatego, że było jakieś niedobre, było wielkie. Szkoda, że nigdzie nie znalazła Diego, oh, jak ona by chciała tak za Diego popędzić do łazienki. Nieważne jak dziwnie to zabrzmiało, ale jego tu nie było, jej marzenie się nie spełni. Dobrze jednak, że był Franek, przy nim zawsze było tak śmiesznie. I trochę się jej wydawało, że on nie potrzebował już żadnych wodnych fajek, on zawsze był na haju. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu tej miłości i faktycznie, było jej pełno, ona ją widziała. Dała mu trochę ciasta, musi dbać o linię.
- Ah, wszędzie miłość, taka odurzająca. - Ale ona jej nie czuła. - Czemu tak sam tu stoisz?

Zobacz profil autora

16 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:15 pm

- Nie sam - mówi jej w odpowiedzi, zaiste nie trzeba mu już nic, bo zawsze może chodzić taki jak ona mówi, że chodzi. Ale kontaktuje, wie że nie stoi sam. Stoi obok niego Kloe, trochę może mniejsza, ale przyzwyczaił się do tego, że ma młodszych ludzi wokół siebie. Na tej imprezie ma kilkoro starszych od siebie. Brunetka też zapewniała, że ma więcej lat. - Chyba, że jesteś nieobecna - zachwali się jakby w czaso i miejsco przestrzeni i usiedli na niewidzialnych hamakach. On się zamienił w grubą murzynkę, zadaje jej pytanie. Na spowiedzi, czemu jest smutna. On ogląda zapatrzony i wzdycha : - duchem?

Zobacz profil autora

17 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:28 pm

I nagle wpadła Carol. Ona, podobnie jak większość ludu nie wiedziała, jak się tu znalazła. Po prostu poszła za innymi, a że oni się dobrze bawili, to i Carol chciała.
Ale to co wokół ją otaczało było fajne. Nie wiedziała, w co się się gapić. Różowe lata 70-te, yeah.
A jeszcze dziwniejsze było to, co miała na sobie. Obwisła, czarna koszulka z logo The Rolling Stones była o wiele za duża i wyglądała, jakby się miała w niej zaraz utopić. Do tego dzwoniaste, szare spodnie oplecione wokół ciała Carola dużym paskiem, który niestety zasłaniała jakże zacna koszulka. Baaaardzo nieswojo czuła się w butach na koturnie. Nawet, jeżeli ten miał tylko kilka centymetrów. Czuła się tak, jakby zaraz miała zaryć łbem o ziemię, ale nie ważne. Jest lans.
-O jaaacieeeeee..- udało się jej wydusić z siebie. Rozglądała się wokół tak, że zdawałoby się, iż zaraz skręci sobie kark. Pierwszy i zapewne ostatni raz miała okazję być na takiej imprezie.

Zobacz profil autora

18 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:35 pm

Klo nie wiedziała co się dzieje, tak nie do końca. Może nie dla niej były te różowe lata? Może nie dla niej nieodpowiedzialne płodzenie dzieci w warunkach ekstremalno-pokojowych? Chyba powinna zostać w domu i uczyć się intensywnie.
- Jestem? - Nie wiedziała, może on jej powie? Chyba miał racje, uśmiechnęła się tylko, o co chodziło z tą murzynką? Spowiedź? Nawet nie wiedziała, kiedy ostatni raz była w kościele, a może to po prostu objawienie Buddy? W co właściwie wierzyli hipisi? Może Franek powie jej coś o czym nie wie? Może Franek pomoże zrozumieć? Sprawiał wrażenie mądrego, czemu nie mógł być jej wyrocznią? Czuła się taka lekka, chciałaby latać.

Zobacz profil autora

19 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:36 pm

Pokręcił głową na nie. Wystarczało mu dymu w powietrzu i to chyba nie były tylko papierosy, cóż takie lata. Pewnie dlatego każdy tak się szczerzył do każdego.
- Jeśli będzie coś warte zapamiętania to ci opowiem - obiecał. Lubił Bibi, nawet bardzo lubił. Była urocza i nie miała nosa do facetów. Właśnie pamiętając o tym dupku, trzymającym się blisko Brigitte Hugo wiedział, że na nic sobie pozwolić nie mógł. I w sumie to nie chciał. Brigite była tym typem, który on wolał podziwiać z daleka.
- Najpierw napijesz się wody - uśmiechnął się do niej, machając na kogoś kto tu chyba robił za barmana. I był na takim samym haju jak każdy tutaj. Dla siebie wziął piwo. - Masz rację co do tego mówienia - mruknął, bo barman powiedział coś tam, chyba o dziewczynie i o jakimś kolesiu. Że to o nich było? Biedny Hugo by się tu zgubił na dłużej.

Zobacz profil autora

20 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 6:59 pm

Diego powiedział Bubusiowi, że Bubuś jest imprezowiczem i Bubuś w to uwierzył. Dlatego kiedy dostał smsa mówiącego o jakiejś tajemniczej imprezie w podziemiach z przebraniami od razu zaczął szukać bubusiowego przebrania. Na początku chciał się przebrać za Kubusia Puchatka, ale Chloe go uświadomiła, że to trzeba być jednak nadal człowiekiem. Ale z lat 70tych. Bubuś nic nie wiedział o tych latach, więc szybko wpisał w google by pokazało mu obrazki i już wiedział. Podkradł pani Mirjam perukę i nastroszył ją troszkę (strasznie się czuł z tego powodu, ale kiedyś ją przeprosi!). W zasadzie nie wiem skąd wziął oczojebne różowe dzwony, ale bufiastą koszulę w kolorowe wzorki miał w swojej szafie. Nie pytajcie. Ach, i na dopełnienie pełni stroju postanowił sobie jeszcze przykleić sztuczne wąsy! No i nie można zapomnieć o butach. Białych, na platformie. A całość wyglądała tak.
No i Bubuś przeszedł przez niebieskie światło i znalazł się w piekle. A może w raju. Zależy jak patrzeć.
- DISCO! - zawołał z pełni płuc Bubuś. Akurat to kochał. Od razu bubusiowe bioderka poszły w ruch i na sam środek parkietu. Bioderko-bioderko, palec do góry, bioderko-bioderko, obrocik. Tak to Bubuś mógł tańczyć!


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

21 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 7:41 pm

HAHAHA trochę bekłam z barmana na imprezie. Myślę, że tu nie ma nikogo takiego jak barman. Raczej jakaś spinająca pośladki współorganizatorka co nie do końca wie co tu robi, no albo chłopiec - w ostateczności - chłopiec, który jest taki milusi i ma śmieszny mode on: oddaje wszystko mode. Może to on miał pod pachą wodę czy piwo. Ciepłe pewnie. Ale kto by się tym przejmował.
Więc tak, wracam na Bibi.
Och jaki on był przemiły, że się tak mną zajął. Myślałam, że mi oczy wyjdą z głowy gdy próbowałam się na niego patrzeć, uśmiechając się bezmózgo. Ja oczywiście nic nie mówię, ale nie jestem jakimś tam obiektem do oglądania czy podziwiania, bez przesady. Gdyby tak było, wcale nie rozmawiałabym z każdym kogo spotkam, pewnie rzucałabym pogardę na brzydali, albo robiłabym wszystko by spłoszyć delikatnych chłopców. Nikoś to Nikoś, a ja to ja. W gruncie rzeczy nie widzę nic złego w małym flirciku, póki nie dojdzie do czynów czuję się czysta jak łza. Przecież nie jestem ślepa, onaboga!
Przyssałam się do tej wody co mi dał. -Jeju, jaka smaczna woda!- pochwaliłam go z niedowierzaniem bo pomyślałam o tym, żeby złożyć hołd tej wodzie. - Hihi, patrz, Bubuś ukochany Ariel - zaśmiałam się i opadłam na poduszki kanapy.

Zobacz profil autora

22 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 7:54 pm

Sorka, ale nie wiedziałam co wymyślić i wciąż żyłam moim rozlanym kakałkiem xd Teraz do mnie doszło jakie to głupie, ale nie wiem czemu wierzyłam, że są w jakimś klubie disco, a tam barman by był nie. Albo coś ala barman, albo się zamknę i przestanę pogrążąć, o.
Oj nie chodzi o to, po prostu Bibi była typem dziewczyny jakąś Hugo wolał tylko oglądać, a próbować z całkiem innym typem dziewczyny. I znowu sorka.
- Miejmy nadzieję, że przynajmniej wodę maja tu czystą - Czyścioszek się znalazł, ale jak sobie pomyślał ile w tych brudnych czasach musiało być świństw w wodzie to nawet swego pić mu się odechciało.
- Śmieszny - podmusował Bubusia. O jakąś tam Ariel nawet nie próbował pytać, jak dziwna musiała być osoba nosząca takie imię? Biedaczek jeszcze nie wiedział, że ją poznał. I tak teraz przyszło mu na myśl, że on tego Bubusia zna. - Znam go - oznajmił sam tym faktem zdziwiony. - Poznałem w internecie - dodał.

Zobacz profil autora

23 Re: Różowe lata 70-te on Sob Sty 26, 2013 11:13 pm

Zeszłam na dół po schodkach, przeszłam przez magiczne światło i weszłam do pomieszczenia niesamowitego, z papierosem w ustach i zainteresowaniem na twarzy. Prześlizgnęłam wzrokiem ciekawskim po kolorowych koszulach, rozszerzonych spodniach i bujających się biodrach. Sama nie obwiesiłam się hipisowską biżuterią. Byłam za to młodą Deborą Harry - w za krótkiej spódnicy, zakolanówkach, na czarnych platformach, nasuwającą na nos ciemne wayfarery, za raz po tym jak podwinęłam rękawki koszulki. Szkoda, że nie pamiętałam o tym, żeby zapomnieć o bieliźnie. Odnalazłam spojrzeniem twarze mi znajome i zaraz zdecydowałam się obdarować jedną z nich całusami. Tęczowowłosą Chloe. - Co za wspaniałe miejsce - rzuciłam na przywitanie i choć nie miałam być tą w długiej sukience i różowych okularach, zabrzmiałam jak gdyby ktoś, tak jak panom z najbardziej znanej na świecie czwórki, doprawił piwo, które wypiłam chwilę wcześniej. Równie nieobecnym spojrzeniem, który kłócił się z uśmiechem na moich ustach przywitałam twarz pod blond sprężynkami, gdy już z powrotem objęłam ustami papierosa.

Zobacz profil autora

24 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 9:14 am

Tyle miał na dziś chłopczyna planów. Wieczór zapowiadał mu się całkiem udanie, aż próg domku przekroczył Zac. Ten wyraz twarzy brata Giovanni znał aż zbyt dobrze i zwiastował on tylko jedno. Mianowicie "Jest zajebista impreza!". Tym razem Zac miał ze sobą jeszcze karton z ciuchami, co wróżyło dla Giovanniego coś jeszcze gorszego niż zwykłą imprezę, bo przebieraną imprezę.
Plany w jednej chwili chuj strzelił, bo przecież nie mógł odmówić bratu. Zaraz by się zaczęło czemu i co jest, a nie było nic, Vanni po prostu nie lubił imprezować.
Sprytnie jednak ukrył to przed bratem swoim standardowym wyrazem twarzy znaczącym mniej więcej 'no to w dechę' i chwilę później byli już gotowi do drogi, a kolejną chwilę później znaleźli się w tłumie rozbawionych ludzi.
Van wybrał najmniej inwazyjne ciuchy, w przeciwieństwie do brata. Zanim się rozdzielili, wymienili się jeszcze gestami aprobaty, typu - kciuk w górę i tyle. Zac zapewne poszedł na podryw, a Van oczyma swymi wyszukał alkoholu. Na nieszczęście głowę ma mocną jak nikt inny kogo przyszło mu poznać, więc będzie długo próbował, a i tak się nie upije. Nieważne. Lepsze to niż miałby tańcować do rytmów disco.
Pił i obserwował. Lubił tak obserwować z daleka. Wypatrzył w tłumie Caroline, uśmiechnął się nawet pod nosem, ale bardziej do siebie niż do kogoś. Caroline znał jako tako, bo była przecież z tego co kojarzę, przyjaciółką Aurory. Tak czy inaczej rzadko rozmawiali, bo Van, jak to Van, peszył się strasznie kiedy przychodziło mu rozmawiać z kobietami. A Carol dodatkowo była jak stworzony do dominacji anioł, czyli chyba pesząca jeszcze bardziej.
Później zerknął na drugą stronę tłumu i jeszcze gdzieś, i pił, i nawet z ludźmi się witał- na szybko, żeby zaraz móc wrócić do picia.

Zobacz profil autora

25 Re: Różowe lata 70-te on Nie Sty 27, 2013 10:03 am

Nie wiadomo dlaczego, lecz wszyscy nagle podnieśli się do jego poziomu. Francis czuje się więc wreszcie spęłniony, mógłby siedzieć tu i słuchać jak sufit ma śmiesznie deseczki przytwierdzone. Mógłby leżeć na szorstkich kocach, z tyłkiem przyjaciela pod głową. Oglądać muzykę, próbować kleju do tapet.
Myśli, że wtedy było jeszcze bezpiecznie. Nadchodził co prawda zmierzch, lata 80-te, lecz to tylko pozwalało cieszyć się pęłnią. Rock'n'roll był już z tyłu, teraz cieszyli się kolorami, nieodpowiedzialnością. Wszyscy. Nie wszyscy. Za resztę będzie składał obietnice poprawy.
Franek jest stary, jest za to zbyt o sobie przekonany, zbyt o wolności przekonany, więc nic się nie stało, gdy zabiera jej przestrzeń przed sobą, kładzie jej wątpliwości na stół poza nimi.
- Jesteś taka smutna w środku - mówi ogladając jej wnętrze. Ma lekko przymnięte oczy, chciałby usnąć w takiej chwili. Jeszcze chwila, niech zrozumie. Zostawia ją, daje jej odetchnąć. Ktoś wchodzi wtedy obok, oglądam wciąż czystą sukienkę. - Dobrze, że ci się podoba - komentuje, komu się tu nie podoba. Patrząc po twarzach: wszyscy równie zadowoleni. Wyczaił braci Mesala, rozpromienił się widząc Huga, bohaterskiego Huga, wrócił spojrzeniem do dwóch landryneczek, które swoim wiekiem zawstydzają jego sprężynki. Mówią.

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 3]

Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach