You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Przed 11D on Nie Sty 13, 2013 2:13 am

Zobacz profil autora

2 Re: Przed 11D on Nie Sty 13, 2013 6:36 pm

Bubuś chodził w tą i we w tą przed swoim Akademikiem. A raczej tuptał, bo tuptanie to Bubusiowy sposób chodzenia. Tuptał spod schodów do chodnika, z chodnika pod schody, tuptał na schodach w górę i w dół, a czasami sobie klapał na ostatni lub pierwszy schodek, ale zaraz potem znów tuptał. Po tym tuptaniu można było rozpoznać Bubusiowe zdenerwowanie. Bo Bubuś kiedy był spokojny tuptał jedynie tyle ile było konieczne, a kiedy się martwił nadrabiał normę tuptania. Kilkunastokrotnie. A czymże się nasz słodki Bubuś tak zamartwiał? No oczywiście, że swoim ostatnim wypadem do lasu, w czasie którego omal nie umarł na śmierć, bo go zaatakowały leśne żądne krwi potwory. Jego i Nikolę. Ale kiedy Bubuś opowiedział to pani dyrektor Kosiik (którą bardzo lubił) to ona powiedziała, że musiało się to wszystko Bubusiowi tylko przewidzieć. Bubuś nie chciał wierzyć, że pani Kosiik kłamała, ale kłamała. Bo to w lesie to prawda była, no.
No i teraz Bubuś musiał znaleźć sposób by zainteresować sprawą kogoś od niego mądrzejszego. Takiego kto dowie się prawdy, a potem powie Bubusiowi o co chodzi. Ale przecież nie chciał nikogo narazić na niebezpieczeństwo!
Bubusiowy mętlik w głowie specjalnie dla Happy!


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

3 Re: Przed 11D on Nie Sty 13, 2013 7:59 pm

Happy za to lubiła biegać. Jednak na bieganie pozwalała sobie tylko w dobrym humorze. Wtedy ją jakoś natychało i wszystko mogła robić, bez zbędnego myślenia. Dzisiaj humor miała średni, ni to dobry, ni to zły, a to tak naprawdę jest najgorszy z możliwych stanów ducha. Bo musisz się zastanowić nad tym jak ci właściwie jest, dlaczego tak ci jest i co dalej. To dziewczę niby lubi się zastanawiać, ale wolałaby się zastanawiać nad czymś sensowniejszym. Hap miała chyba problem z ustawianiem priorytetów i stosowaniem się do nich. Z trudem jej przychodziło stwierdzenie, ze coś nie jest w tym momencie ważne, bo są rzeczy ważniejsze. Dla niej, wszystko co się działo, musiało być przemyślane tu i teraz. Dlatego teraz zastanawiała się nad swoją obojętnością, wobec spraw, które obojętne jej być nie powinny, a nad swoim szczenięcym zakochaniem w opiekunie grupy, który jest karłem i do niej nie pasuje, pomyśli pewnie na zajęciach. O ile na nie pójdzie, bo Happy lubiła nie chodzić. Przez tą swoją empatyczność tak miała. Ale dobra! Bo dziś sprawa miała się tak, ze Happy, albo w tym przypadku może lepiej przypomnieć sobie jej drugie imię- Demon. Demon właśnie zerwała ze swoim chłopakiem, który codziennie przynosił jej kwiaty i codziennie mówił do niej 'mój kwiatuszku'. Musiał mieć jakąś obsesję na punkcie tych kwiatów. Demon potraktowała go okrutnie i nawet nie było jej żal. Czy to jakoś źle o niej świadczy? Nie może źle świadczyć, bo przecież dziewczyna serce ma zajęte! Musi żyć w zgodzie ze sobą! Nawet łzy tamtego chłopca nie poruszyły jej zajętego serca, sorry.
Happy Demon szła teraz w las. Albo gdzieś indziej, gdzie dałoby się ukryć przed matką, bo dziewczyna miała ochotę zrobić coś złego. ZAPALIĆ PAPIEROSA. Problem z matką taką jaką jest Fangora jest taki, że się palenia przed nią ukryć nie da. I Happy zawsze ma dylematy. Zrobić, nie zrobić. No koszmar.
Idzie więc dziewczyna przed siebie, aż coś ją tyka w środku, bo tu niedaleko widzi człeka zmartwionego.
Właśnie dlatego Happy chętnie zamieniłaby swoją empatię na chociażby szybkość, bo jej talent tak wrył się w jej charakter, ze czasem trudno jej było przejść obojętnie obok tych zmartwionych. Podeszła więc bliżej, przegrywając walkę z samą sobą.
-Cześć Hubert.-rzuciła, rozglądając się na boki. Hubercie, nie masz przyjaciół, którzy mogliby cię pocieszyć, żebyś nie kuł w oczy swym zmartwieniem? Chciałoby się zapytać, ale to pytanie, chociaż niby nie ma głupich, było głupie. Bo jak widać, żadnych przyjaciół wokół nie było.
-Nie martw się.-dodała po chwili, pomijając serię pytań na temat co się stało, kiedy, dlaczego, sranie w banie. I tak wszystko sprowadza się do tego, żeby już się tak nie martwił, bo to źle na Happy wpływa. Jest niemal dręczące. U niektórych ludzi naprawdę wystarczą trzy słowa i uśmiech, czują wtedy jakieś zainteresowanie i jak ręką odjął.

Zobacz profil autora

4 Re: Przed 11D on Nie Sty 13, 2013 11:03 pm

Bubuś nie zauważał ludzi, którzy przechodzili obok niego kiedy tak sobie tuptał. A trochę ich było. Przeszedł ich szkolny pedagog, bardzo szybciutkim krokiem (prawie-że-tuptaniem) ściskając do piersi obszerną teczkę i rozglądając się na boki. Bubusia ominął bez słowa, co było niecodzienną sprawą, bo zazwyczaj miał dla niego cukierka. Albo lizaka. Albo gumę. Ogólnie pan Archibald był bardzo miłym człowiekiem i pewnie gdyby Bubuś zauważał to co się wokół niego działo zadziwiłby się jego zachowaniem. Obok niego przeszedł też mały Kostek Berlioz, tak ten od komiksów, zamieniając na chwilę odpływ ściekowy w wejście do jaskini i powodując, że z któregoś z pokoi w akademiku zamiast płynąć zwykła muzyka, wyskakiwały czarne nutki. Ale mały Kostek też był zajęty sobą i nie zauważył Bubusia. Po chwili dwie dziewczynki z różowymi kaskami na główkach zakręciły parę kółek na pobliskim skrzyżowaniu drogi. Roześmiały się i pojechały dalej. Ogółem mówiąc tłok, a Bubuś i tak się czuł jakby był sam. Albo przynajmniej odgradzała go niewidzialna bariera.
Dlatego Bubuś ogromnie się zdziwił słysząc strasznie znajome imię gdzieś obok siebie. Z początku oczywiście nie skojarzył, że to było do niego, że to w ogóle było jego imię. Bo nikt Bubusia nie nazywał Hubertem. Bubuś przypuszczał nawet, że większość uznała imię 'Bubuś' za całościowe i właściwie, nie domagając się poznania prawdy. Poza tym bubusiowa siostra Natalka, zawsze mówiła, że istnieje Bubuś i Hubert i to są oddzielne osoby. Natalka poznała Huberta po raz pierwszy na urodzinach ich mamy, kiedy wujek klaun Maurycy, zamienił Bubusiowy soczek na winko. No i tak to właśnie było. Oj, nie chcecie poznać Huberta, Natalka również nigdy nie chciała.
Happy pewnie też nie chciała, ale nie zdawała sobie sprawy z różnicy i Bubuś wcale nie miał jej tego za złe. W końcu znali się tylko z widzenia. No bo byli w tym samym wieku, choć mentalnie dzieliły ich chyba lata świetlne.
- Och! Hubert to ja! - wypalił oświecony chwilowo Bubuś. - Cześć Happy! - odpowiedział jeszcze zatrzymując się w miejscu. Tuptanie kiedy się z kimś rozmawia było raczej uznawane za niegrzeczne, a Bubuś rzadko robił niegrzeczne rzeczy. W zasadzie wcale. No chyba, że ktoś mu wmówił, że to jednak dobre.
Bubuś lubił imię Happy, bo to było szczęśliwe imię. Jego zdaniem na pewno przynosiło jej szczęście od samego urodzenia. Bubusiowi tak się nie poszczęściło i tylko co raz wpadał w kłopoty. I pewnie Happy o tym wiedziała, bo by inaczej nie pomagała Bubusiowi. Ewentualnie mogła to wyczuć. Bo Happy chyba też ma talent z tym wyczuwaniem, ale nie taki jak Bubusiowy.
- Ja-a... Się nie m... Znaczy. Ok. Nie będę - obiecał Bubuś, ale już czuł, że nie będzie w stanie tego zrobić nawet jeżeli chciał. - A przynajmniej się postaram. Gdzie idziesz?


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

5 Re: Przed 11D on Pon Sty 14, 2013 10:02 pm

No tak, imię jak imię, Happy sama nie lubiłaby gdyby ktoś mówił do niej Hubert, tak samo jak nie lubi kiedy ktoś mówi do niej Happy. Od zawsze się biedaczysko boryka z nieadekwatnym imieniem! I z innymi rzeczami też się boryka. Niestety. Dziewczyna od zawsze za wzór stawiała sobie ojca i jak gąbeczka chłonęła wszystkie jego słowa pogardy wobec ludzi. Pewnie gdyby była facetem, byłaby jak tata. Wszystko zniszczył dziadowski chromosom X.
Ale nic już, nie narzeka się. Znaczy Happy nie ma na co narzekać naprawdę. Szuka dziury w całym. Może na niespełnioną miłość, ale to przecież ma każdy człowiek w jej wieku. Może nawet Bubuś.
-Yhym.-przytaknęła, chociaż nie była pewna czy dobrze teraz rozumiała jego emocje. Ten jej talent raz działał lepiej, raz gorzej, czasem po prostu nie była go pewna. Teraz nie była pewna, bo czuła coś innego niż mówił, po części, a że z wygodnictwa nie chciała się zagłębiać, postanowiła przyjąć jego słowa jako prawdę. Zresztą w tym, ze się postara musi być trochę prawdy. Na tyle prawdy, żeby Happy mogła zachować czyste sumienie i nie zignorować człowieka w potrzebie. A czasem bywa tak, ze Happy wie o twoich potrzebach więcej niż ty, haha.
-Znaczy w sumie nigdzie.-odpowiedziała. Gdzie to ona szła? Palić fajki w krzakach? Nie wiem czemu, ale z czasem ten pomysł wydawał jej się coraz głupszy.-Tak sobie wiesz, spaceruję. Trochę jak ty.-zauważyła, chociaż on tuptał w ten dziwny sposób, a ona faktycznie gdzieś szła. No to faktycznie tylko trochę jak on.-Bo pogoda ładna.-dodała wzruszając ramionami. Happy nie lubi długich, złożonych zdań. To sobie od taty zapożyczyła i nawet chromosom nie ten jej w niczym nie przeszkodził. Krótkie zdania nie pasowały jedynie do jej wymuszonej chęci pomocy, ale jak wiadomo, nie można mieć wszystkiego.
-Słyszałam dobry kawał.-przypomniała sobie.-Jak się nazywają zęby murzyna?-Happy jest fanką rasistowskich żartów, szczególnie, że jej brat jest nieco ciemnoskóry.-Kiełki bambusa.-dokończyła i patrzyła na Bubusia badawczo, nieświadomie kręcąc prawym butem w trawce. Dziura będzie.

Zobacz profil autora

6 Re: Przed 11D on Czw Sty 17, 2013 10:00 pm

Bubuś uważał, że chodzenie nigdzie jest tak samo dobre jak chodzenie gdzieś. A może nawet lepsze, bo gdy szło się gdzieś to się skupiało na celu, a kiedy chodziło się nigdzie chodziło wtedy o samo chodzenie. Według Bubusia chodzenie było zdecydowanie niedoceniane, a przecież to podstawowy sport. Tuptanie też, ale tuptanie było w stosunku do chodzenia jak na przykład... styl motylkowy do pływania. Właśnie. Idealne porównanie, dawno juz mi takie nie wyszło.
- To dobrze, że spacerujesz - odparł Bubuś. - Ale nie idź tylko do lasu. Tam się dzieją dziwne rzeczy. - Bubuś wcale nie chciał zabrzmieć jak nawiedzony dzieciak, ale właśnie tak zabrzmiał. Niczym jakiś mały szatan, chociaż nim był prędzej brat Happy. Chodzi o to, że Bubuś niby jest taki, że taki. Pluszaczek. Ale kiedy coś walnie, takiego jak to to można się przestraszyć.
I ogólnie Bubuś też lubił proste niezłożone zdania. Dlatego uznał, że musi też lubić Happy. A jak kogoś Bubuś lubi to się i o niego martwi. Choć o resztę też się martwi. I ostrzega przed potworem czyhającym w lesie.
Ale co do kawałów... To Bubuś raczej ich nie lubił. Bo zazwyczaj ich nie rozumiał. Nawet tych zwykłych, co dopiero chamskich. Dodatkowo chamskie miały to do siebie, że aby je zrozumieć trzeba było posiadać chociaż parę mrocznych myśli. A Bubuś takich nie posiadał niestety.
- Nie rozumiem - przyznał się bez bicia.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

7 Re: Przed 11D on Pią Sty 18, 2013 4:43 pm

Co z tym chodzeniem? Happy nie rozróżniała stylów i celów chodzenia. Chociaż gdyby ktoś ją zapytał to mogła by wymienić chodzenie szybko i wolno, do sklepu i na imprezę, ale póki się nad tym dziewczyna nie zastanawia to chodzenie jest tylko chodzeniem, pewnie by Bubusia rozczarowała, gdyby się dowiedział, ze ona, choć taka miła, to też chodzenia nie docenia. Ale nie będzie się przyznawać, chyba, ze zapyta.
On zresztą też ją rozczarował, szybko uznała, że nie rozumie jej żartów, jak się zaraz okazało - słuszne to było stwierdzenie. Nic fajnego, kiedy twoje żarty bawią tylko ciebie. Westchnęła więc ciężko i machnęła ręką. Nie chciało jej się tłumaczyć żartu, ale coś wytłumaczyć musiała.
-Nie jestem rasistką.-powiedziała więc, unosząc ku górze brew.
-Co z tym lasem?-dopytała. Nie bała się dziwnych rzeczy, ale ton głosu i w ogóle sposób w jaki Bubuś ostrzegł Hap przed dziwnymi rzeczami, napełnił ją swego rodzaju niepokojem. Może to bardziej udzieliło się od niego, niż zakwitło w środku dziewczyny, bez znaczenia, tak czy inaczej wierzyła, ze faktycznie dziwne rzeczy mogą się dziać. Oczywiście nie odstraszyło ja to, a wręcz przeciwnie, zainteresowało.
-Akurat o dziwne rzeczy tutaj wcale nie jest trudno.-zauważyła, nieco umniejszając powadze sytuacji. Jak się ma brata krakena, a ojca wilkołaka, to naprawdę nie wiele rzeczy może być już dziwniejszych.

Zobacz profil autora

8 Re: Przed 11D on Sob Sty 19, 2013 9:48 am

Bubuś nie zapyta. Bubuś nigdy nie pyta jeżeli miałby usłyszeć złą odpowiedź, która by mu się nie spodobała. To wbrew bubusiowej naturze. Wystarczy, że widzi wiele złego bez pytania o to. Jakby jeszcze pytał to by zwariował kompletnie, albo całościowo. Bo zwariowanie kompletne, a całościowe różni się tym, że kompletne zawiera w sobie komplet różnych zwariowań, a całościowe to jedno zwariowanie, ale na całej długiej linii. Nie wiadomo co gorsze.
Hm, chociaż czasami gorsze wydaje się nie pojmowanie kawałów. Bo Bubuś naprawdę lubił się śmiać, a większość ludzi raczej śmiała się z żartów. To z czego Bubuś mógłby się śmiać?
- Oczywiście, że nie jesteś. Czemu miałabyś nią być? - zapytał zaskoczony Bubuś. Rasiści kojarzyli się Bubusiowi z łysą głową i dresem. Hm. Bubuś miał prawie łysą głowę i dres na sobie, akurat teraz. No, ale on się nie liczy bo jest Bubusiem. Bubusie nie hodują włosów, bo we włosach zalęgają się potwory i noszą dres, bo w dresie jest wygodnie i zdarza się najmniej wypadków śmiertelnych.
- W lesie jest potwór - kontynuował Bubuś swoim mrocznym i złowieszczym głosem, nad którym nie panował. - Poszedłem tam z koleżanką i prawie nas zabił. Na śmierć. Gdybyśmy się nie ukryli w krzakach to byłoby po nas! Ma ze dwa metry, wielką szczenę, i sprawia, że myślisz tylko o śmierci! - Bubuś tak naprawdę nie widział potwora, ale tak go sobie wyobrażał. A jego uczucia to już była prawda.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

9 Re: Przed 11D on Sob Sty 19, 2013 8:09 pm

Dobre pytanie. Czemu miałaby nią być? Happy nie miała pojęcia czemu miałaby być, przecież kawały o niczym nie świadczą. Czemu więc jej to przyszło do głowy, nikt nie wie. Ona zaś, na dowód swojej niewiedzy, rozłożyła bezradnie ręce i uśmiechnęła się lekko.
A w tego potwora wierzyła jak najbardziej. Mało tego, przekonana była, że zna go osobiście. Nawet opis w miarę pasował.
-Może być.-przyznała.-Znaczy nie żeby tam od razu zabić. On chyba tak tylko sobie biega. Jest.. ten.. taki z futrem?-dopytała. To już by rozwiało wszelkie wątpliwości na temat tego kto jest potworem. Bo Hap miała teorię, że jej ojciec. Saturn mógł być potworem z lasu. Są tu właściwie jakieś inne potwory?

Zobacz profil autora

10 Re: Przed 11D on Nie Sty 20, 2013 9:45 am

Bubuś zastanowił się. Naprawdę mało widział chowając się przed tym krwiożerczym potworem i nie wiedział czy jest w stanie jeszcze dokładniej go opisać. Możliwe, że nawet wcześniejszy opis powstał bardziej dzięki bubusiowej wyobraźni niż bubusiowych wspomnień. Często bubusiowa wyobraźnia jest silniejsza od całej reszty. Hmm. Hmm. Bubuś postanowił jednak przytaknąć, bo przecież nie chciał wyjść na takiego, który zmyśla. Tylko ci co zmyślają plączą się w zeznaniach.
- Całkiem możliwe, że miał futro. Ale mówię ci takiego potwora to ja jeszcze nie widziałem! A raz niechcący się zaplątałem na lekcje zmiennokształtnych i polimorfów! - Bubuś się zaplątał, bo się zgubił, a potem wstydził się już przyznawać, że nie powinien być tam gdzie był i został. Później przez trzy miesiące śniły mu się koszmary jak któryś z tych potworów przychodzi w nocy do jego sypialni i go zjada.
Bubuś nie wiedział dlaczego zawsze potwór go zjadał. Ale całkiem możliwe, że sam wieczorem najczęściej bywał głodny, ale bał się wychodzić z pokoju po zmroku.
- On na pewno nie tylko biegał. Przecież ja czuję kiedy jestem w niebezpieczeństwie. A wtedy byłem - zabłysnął Bubuś. Nie często udaje mu sie wydedukować takie stwierdzenia, ale jak już udaje to na pewno dotyczą one jego lęków.


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

11 Re: Przed 11D on Wto Sty 22, 2013 8:44 am

I tak póki Bubuś był pewny swego to Happy mogła mu wierzyć. Zresztą, nawet gdyby nie był.. ją tak naprawdę wcale nie było trudno oszukać, nie była przecież jakąś mistrzynią w obsługiwaniu tego swojego talentu, żeby rozpoznać źródło tych czy innych emocji. Współczuła mu szczerze, że taka straszna historia mu się przytrafiła. Obojętnie ojciec, czy nie ojciec, Bubuś w niebezpieczeństwie czy nie. Stres jest niezdrowy i niepotrzebny. Chociaż niektórych motywuje. Happy jednak nie sądziła, ze Bubuś należy do tych, których stres motywuje.
-No tak..-przytaknęła, chociaż i tak nie była przekonana o prawdziwości tego niebezpieczeństwa, które mu groziło. Może potwór biegł w jego stronę z wysokim prawdopodobieństwem zderzenia się?To też niebezpieczeństwo, bardzo duże nawet, kiedy potwór ma dwa metry, ale chyba z mniejszą ranga niż zagrożenie jakieś celowe. Znaczy gdyby się czaił na niego jakiś łysy dres i chciał go zamordować, a gdyby ten sam łysy dres tylko go nie zauważył i obił z bara, to czy Bubuś czułby zagrożenie tak samo? Pewnie nie tak samo, ale teraz, kiedy oboje są młodzi i wcale nie tacy sprawni z tymi talentami, to może on, jak i ona, nie do końca wszystko rozróżnia.
Happy musiała jakoś to sobie wytłumaczyć. Znaczy to jego niebezpieczeństwo. Bo ciągle widziała potwora jako swojego ojca i nie mogło stać się tak, by w jej oczach tata był kimś złym. A nawet gdyby chciał faktycznie zamordować Bubusia, to pewnie miałby ku temu dobry powód.
Albo to jednak nie był Saturn. Będzie musiała zapytać przy obiedzie.
-Wiesz co..-spojrzała na niego uważnie i wyciągnęła rękę, co by dotknąć jego ramienia. Chciała mu trochę ulżyć w tym stresie.-tym potworem na pewno już ktoś się zajął. A najlepiej gdybyśmy odpuścili sobie spacery w głąb lasu.-stwierdziła i chociaż lasu i potworów się nie obawiała, to dziś postanowiła zrezygnować ze swojej wycieczki. Oznajmiła mu więc, że wraca do rezydencji. W sumie od palenia lepsze jest jedzenie budyniu. Zebrała się i poszła, ściskając go jeszcze na pożegnanie.

/

Zobacz profil autora

12 Re: Przed 11D on Wto Sty 22, 2013 3:17 pm

Bubuś energicznie po kiwał główką.
- Odpuszczę, obiecuję! - obiecał Bubuś. A zawsze dotrzymywał obietnic. No chyba, że zewnętrze warunki mu na to nie pozwalały. Takie jak deszcz, śnieg, za duży wiatr. Wtedy już nie było pewne... No ale tu chodziło o obiecywanie, że czegoś nie zrobi. Co mogło mu przeszkodzić w czegoś nie robieniu? Mało rzeczy. Naprawdę mało.
Bubuś w zasadzie po rozmowie z Happy poczuł się już lepiej, więc też potuptał do akademika. Może coś zjeść.

//zmiana daty//


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach