You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Caroline Stillman- Frances Bean Cobain on Czw Sty 10, 2013 6:10 pm

Imię i nazwisko: Caroline Stillman

Wiek:20 lat

Data urodzenia: 17 października

Wygląd: Ciemne włosy, długie nogi, ładna buzia i dziary na połowie ciała. Wystarczy?


Frances Bean Cobain

Historia: Caroline urodziła się w centrum Miasta Aniołów- Los Angeles. Była jedynaczką. Jak większość dzieciaków miała dwoje rodziców, którzy spełniali większość jej zachcianek. Kłócili się rzadko, ale jak już, to przez kilka godzin się do siebie nie odzywali. Typowa rodzina. Na brak przyjaciół też nie narzekała, ponieważ miała ciekawy dar przyciągania do siebie ludzi. Wszyscy ją lubili, ona lubiła wszystkich, nikt nie narzekał. Najbardziej interesowali się nią chłopcy ze względu na jej urodę czy zainteresowania, bowiem ona nie była pod tym względem podobna do dziewczynek z lalkami i innymi wózkami. Ją interesowała motoryzacja: auta, motocykle, quady i tym podobne. Największe marzenie dzieciństwa- kupić motor, najlepiej szybki. Niby z dziewczynkami też się bawiła, ale zawsze uchodziła za chłopczycę.
Życie było piękne, lecz i u niej nie obyło się bez zwrotów akcji. Gdy skończyła 13 lat zaczęła rozumieć, że wokół dzieje się coś dziwnego. Rodzice jakby ciągle na coś czekali, poświęcali jej więcej czasu niż zwykle. Każdego by zdenerwowało, gdyby ich matka co chwilę pytała, jak się czujesz, prawda? Caroline zaczynała odczuwać dziwną, wieczną frustrację, stoczyła się w nauce, zaczęła palić, pić, ćpać i spotykać się z dziwnym towarzystwem. Od tej pory jej przyjaciółmi byli narkomani, alkoholicy i nieletnie prostytutki. Sama siebie nie poznawała, ale jej rodzice zachowywali spokój. Jakby wiedzieli, że musi przejść przez ten okres.
Pewnego szarego marcowego dnia stało się coś co najmniej dziwnego. Miała wtedy 15 lat. Caroline siedziała w szkole podpierając podbródek dłońmi. Lekcja matematyki, szczerze jej nie cierpiała. Na sam widok pani Rumpson chciało jej się wymiotować. Każdego roku ledwie wymigiwała się, żeby przejść do następnej klasy. Tego dnia omawiali geometrię. Dziewczyna zawsze miała smykałkę do rysunków, ale to przecież matma. Matmy nie da się polubić.
Pani Rupi, jak to na nią mawiała, stała właśnie tyłem do klasy i rysowała okrąg. Jej żylasta, przeraźliwie chuda dłoń kreśliła coś bardziej na kształt jaja, ale nikt nie zwracał na nią uwagi. Po sali latały papiery, samolociki, liściki i cyrkle. Tylko Caroline siedziała w miarę normalnie i kopała swoją czarną torbę z rockowymi naszywkami. Musiała się skupić, bo dyrektorka o mało jej nie wywaliła za ostatnią aferę, kiedy rzuciła nauczyciela gumą do żucia. Biedny facet miał całe posklejane włosy, a Stillmanowa się śmiała. To nie była jej pierwsza afera, ale było ich tak wiele, że chyba nikt nie pamięta wszystkich.
Dziwne uczucie przeszyło ją na wylot. Jakby ktoś ją poraził prądem. Wzdrygnęła się, ale siedziała dalej. Chwyciła ołówek, lecz po chwili go odrzuciła. Na jej dłoniach widniały czarne włoski, jakby puch, a paznokcie wydłużyły się. Pomyślałaby, że znów coś jej siadło na mózg lub ma fazę, ale nie. Od pięciu dni nie tknęła maryśki, nie miała ochoty. Szczęście chciało, iż to była jej ostatnia lekcja. Pobiegła do domu i pokazała się rodzicom. O dziwo ucieszyli się niesamowicie. Wtedy poznała prawdę. Że jej rodzice potrafili się zmieniać w zwierzaki- mama w psa, a ojciec w kruka. Tylko czekali, aż ta zdolność objawi się u niej. Tłumaczyli, że to właśnie przez jej moce stała się taka, jaka się stała. Nawet nie zauważyła, kiedy wsadzili ją do samolotu i wysłali do Rezydencji. Tu poznała ludzi takich jak ona, nauczyła się kontrolować swe moce i powoli oduczała się swoich nawyków. Tu był jej nowy dom.

Talent: Przemienia się w czarnego kota.

Charakter: Zmienna jak pogoda. Raz groźna i niebezpieczna jak dziki huragan, innym razem potulna jak baranek. W końcu to kobieta, płeć piękna, a one za każdym razem inaczej się zachowają. Na pewno nie można jej odmówić tego, że strasznie łatwo zawiera kontakty. Potrafi poznać kogoś, a za chwilę wiedzieć o nim wszystko. Jest jak magnes na ludzi, który emanuje pozytywną energią. Tak samo jest z facetami- żaden jej się nie oprze. Do tego wręcz kocha imprezy, spotkania i tym podobne. Nie musi być w centrum uwagi (choć lubi, temu nie można zaprzeczyć), ale ważne, by się dobrze bawić. Mimo to nie mówi nieproszona i nie robi czegoś, zanim nie przemyśli tego kilka razy. Szkolne doświadczenia i kilka mandatów za drobne wykroczenia w zupełności jej wystarczą, nie chciałaby mieć więcej problemów, choć różnie to wychodzi.
Właśnie, problemy. Ma dziwną skłonność do wpadania w tarapaty. Sama nie wie, jak to się dzieje. Jakby szklanki same wyskakiwały jej z rąk, a nogi same niosły gdzieś, gdzie nie trzeba. W życiu zaliczyła już tyle wpadek, że przestała je liczyć. Zresztą, ona nie przejmuje się nimi. Ma tak olewający styl życia, że mało co ją obchodzi. Ważne, iż żyje i ma wszystkie kończyny na miejscu. A nawet, jeżeli już się czymś przejmie, to nie powie o tym nikomu. Po co zawracać dupę innym? Mają swoje problemy. Wolała samemu uronić kilka łez w spokoju, niż okazać słabość przed innymi.
Od czasu, kiedy dowiedziała się o swoich zdolnościach wiele się w niej zmieniło. Z dobrej, grzecznej dziewczynki zmieniła się w ostrą, niedającą sobie w kaszę dmuchać kobietę. Przez jakiś czas nie mogła się wyrwać z nałogów, ale dzięki sile woli i determinacji w końcu rzuciła palenie, a jara tylko okazjonalnie. Tylko czasami zdarza jej się wypić więcej, niż planowała, a wtedy strach się bać. Ale to dobra kobieta, co najwyżej głośno wyrazi swą opinię na twój temat, ale jeszcze nigdy nikogo poważnie nie skrzywdziła. W końcu siniaki i kilka zadrapań na plecach facetów nie są poważnymi ranami, prawda?
Jest niezależna. Nie nawiedzi, gdy ktoś zwraca jej uwagę lub poprawia jej błędy. Jak zechce coś zrobić, to zrobi, nie ma dyskusji. Dlaczego jakiś śmiertelnik, który sam nie jest lepszy ma ją poprawiać? Albo tym bardziej rozkazywać? Carol zrobi wszystko sama, po swojemu i nikt jej nie przeszkodzi. Jak coś sobie obieca, to będzie dążyć do celu, by to osiągnąć. Chyba tylko największy idiota zacząłby się czepiać jej sposobu bycia. Prawdopodobnie wróciłby z odciskiem dłoni na policzku lub z siniakami na jajach.
Zawsze uchodziła za kobietę, która lubi posłuchać ostrej muzyki i nie pogardzi koncertem. Od czasu, kiedy w jej życiu zaczęły się dziać dziwne rzeczy lubiła usiąść, założyć słuchawki i wsłuchać się w gitarowe riffy ulubionych twórców. I tak już zostało. Metallica, AC/DC, Nirvana, Iron Maiden.. Mrał. Nie ma nic lepszego, niż ubranie się w kurtkę z ćwiekami, siedzenie daleko od zgiełku i słuchanie muzyki. Plotki też głosiły, że Caroline była całkiem dobrym gitarzystą, ale sama się nigdy nie chwaliła. Jakoś nie było okazji. Do tego kocha tatuaże. Ma ich trochę na ciele, nigdy nie żałowała pieniędzy na kolejne dzieła. Ogólnie mówiąc- ćwieki, dziary, rozpierducha, Caroline metalu i rocka słucha.

Grupa: Polimorfi

Poziom zaawansowania:Średniozaawansowany

Zobacz profil autora

2 Re: Caroline Stillman- Frances Bean Cobain on Czw Sty 10, 2013 7:18 pm

Hahaha, śmieszny koniec charakteru XDD I ogólnie bardzo fajna postać, taka podobna do mojej Aurory :DDD
akcept!


_________________
Hubert Blaha

♥️ [url=http://][/url] [url=http://]♥️[/url]
Zobacz profil autora

3 Re: Caroline Stillman- Frances Bean Cobain on Pią Sty 11, 2013 7:38 pm

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach