You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Kanapa on Pią Gru 21, 2012 9:50 pm

Zobacz profil autora

2 Re: Kanapa on Sob Sty 12, 2013 8:14 pm

pierwszy post

A kto tu śpi na kanapie? Chyba ten ktoś dobry dzień wczoraj miał. O tak, zdecydowanie, a teraz odpoczywa, nieboraczek. Nie budźmy, przechodźmy na paluszkach obok niedojdy co nawet trafić do swego pokoju nie umiała. Przegapił już zajęcia, nieboraczek. Chrapie troszkę, ale tylko troszkę. Świetnie się wczoraj bawił doprawdy, wybaczmy mu dzisiejszy stan. A gdy się obudzi dowie się o swej karze, kogoś tu sprzątanko czeka niemałe.
Poruszył się, jęknął, stęknął i już żadnych dźwięków nie wydaje. Twarzą w poduszce, oj chyba kogoś będzie wszystko bolało, słoneczka unika a i dźwięki poduszki wokół niego tłumią. Dobrze mu tu, ale i tak potem tego pożałuje. Zresztą zaraz dowie się jak to źle nie trafić w nocy do swego pokoju. Az dziwne, że do tej pory nikt go nie obudził! Wszak to już pora lunchu będzie, a on nic. Niedobry Luka.

Zobacz profil autora

3 Re: Kanapa on Sob Sty 12, 2013 8:30 pm

Kary, kary i tylko te kary! Ci opiekunowie to by tych starszych tylko cały czas karali, za nic tak naprawdę! No może coś tam przewinęli, ale to przecież ten okres dojrzewania (Misza też bardzo czekała na ten czas z niecierpliwością, bo bardzo ciekawie i pełen przygód się zapowiadał!). Ludziom trzeba wybaczać! Jeszcze jak ich wszystkich zabierali na jakieś szlabany to biedna nie miała do kogo starszego się uśmiechnąć albo coś! Bo z swoimi rówieśnikami przebywała naprawdę niezbyt często, już jej się dawno znudziły te głupie lalki barbie albo oglądanie jakiś bezsensownych programów z chłopcami posiadającymi, chociaż ładną, ale zbyt dziecinną buźkę jak dla niej. A ona miała dwanaście lat! Powróćmy jednak do tego, że szmędziła się po Rezydencji w poszukiwaniu kogokolwiek lub czegokolwiek co zajęło i zaintrygowało by ją choć na chwilę, ale nic nie mogła znaleźć. Aż pojawił się jaki człowiek leżący na kanapie. Normalna osoba pomyślałaby : śpi, ale nie Misza. Misza pomyślała, że nie żyję! Dlatego szybko podeszła i szturchnęła owego chłopaka w ramię, leciutko. Gdy ten w ogóle nie zareagował to nagle się strasznie przestraszyła. Swoja drogą, ona daje życie i boi się, że ktoś obok niej nie żyje, geniusz. Dlatego postanowiła się już nie patyczkować i z całej siły przywaliła chłopakowi swoją małą piąstką w ramię!
- ŻYJESZ?!

Zobacz profil autora

4 Re: Kanapa on Nie Sty 13, 2013 9:52 am

- Nie - padło zachrypiałe i nieco przyduszone. Delikwent spał dalej. Chyba. Bardzo powoli zaczęło do niego docierać, że napierdala go nie tylko łeb, ale i kark. I że to raczej nie jego łóżko. Co on tu do cholery robił? - Co ja tu do cholery robię? - wysapał, unosząc się zaledwie o milimetry, czyli dalej w poduszkę. Wątpię by ktokolwiek cokolwiek z tego zrozumiał, raczej jakiś bełkot, ale on nawet nie wiedział, że ktoś go słucha. Zaraz, mówił do kogoś. Ktoś tu był.
Czyn godny bogów - przekręcił się i zaraz pożałował. Poduszką przykrył sobie twarz.
- Kimkolwiek jesteś odejdź - zażądał. - Wróć z wodą - dodał, po przemyśleniu. Woda nie była zła. Ale on był zawsze tak samo głupi. Zawsze. Złapie się grupy tych jebanych Polaków i Ruskich, a potem cierpi. Idiota. Przypomniało mu się jak im opowiadał, że jutro świeżutki wejdzie na zajęcia. I dupa. Słoneczko tak napierdalało, że jak nic musiało być coś koło południa. Czyli po zajęciach, czyli chyba przegrał jakiś zakład, czyli nie wie. Nie umie myśleć. Za bardzo źle się czuje.

Zobacz profil autora

5 Re: Kanapa on Nie Sty 13, 2013 2:54 pm

Misza głośno odetchnęła z ulgą, gdy usłyszała, że ów człowiek żyję, rusza się i nawet mówi, a nie jęczy z bólu, bo to oznaczało, że absolutnie nic mu się nie dzieje, jest cały i zdrowy. A jakby nie był to by go uratowała, bo przecież w nocy Misza była superbohaterem i mogła zrobić jeden wyjątek - ratować w dzień. Szczerze mówiąc to panna Berlioz po prostu w nocy lunatykowała, a to, że posiadała w szafie strój batmana pozostały z któregoś balu przebierańców i często budziła się w nim rano sądząc, że kiedy inny spali ona uratowała świat, po raz kolejny. Oczywiście nikt o tym nie wiedział, bo jak się jest superbohaterem to się o tym nikomu nie mówi.
Na idiotyczne pytanie Luki wywróciła oczami, bo już doskonale wiedziała co to oznacza. Czemu oni wszyscy nie mogli być choć jeden dzień w roku być trzeźwym? Misza napotykała ich tak często w stanie przed, podczas lub po upojeniu alkoholowym, że ich zachowania przestały już być śmieszne tylko zrobiły się okropnie nużące. Musiała się głęboko zastanowić czy koleżanki z internatu bawiące się w dom nie były ciekawszą opcją od takiego wraku człowieka.
- Wybacz, ale nie - Odpowiedziała miło. Może i była dobrą duszyczką, ale na pewno nie służącą, proszę tego nie mylić - Nazywam się Misza i jeżeli Cię to uszczęśliwi to mam żelki! - Uśmiechnęła się do niego szeroko siadając obok na fotelu i wystawiła do niego rączkę z otwartą paczką żelków. Zawsze miała coś słodkiego do jedzenia. Definitywnie to było już uzależnienie. Dziewczyna z reguły nie podawała swojego nazwiska witając się z kimś nowo poznanym. Nie dlatego, że się go wstydziła, bo była niesamowicie dumna, że nazywa się Berlioz, ma taką wspaniałą rodzinę, mamę, tatę, rodzeństwo, ciocie, kuzynów, wszystkich kochała ponad wszystko! Jednak ludzie dziwnie reagowali na dziecko, którego mama jest opiekunką jednej z grup, w końcu nie wiadomo czy jak się coś takiej młodej zrobi to nie poleci zaraz do mamy. Chociaż Misza nigdy by tego nie zrobiła, to z obawy przed dziwnym zachowaniem niektórych w jej towarzystwie wolała do siebie ludzi nie zrażać. A jak patrzyła na osobnika leżącego na kanapie to wydawał jej się dziwnie znajomy i aż zaczęła się zastanawiać czy też przypadkiem nie jest z grupy uzdrowicieli.

Zobacz profil autora

6 Re: Kanapa on Pon Sty 14, 2013 7:23 pm

Ileż tak można leżeć z poduszką skrywającą twarz? Pewnie długo, ale to też strasznie niekulturalne, więc Luka przestał. I zaraz pożałował, ale wziął się chłop w garść, w końcu nie pierwszy raz z Ruskimi pił i nawet odważył się usiąść. Dobrze. Było dobrze. Nie, nie było. Zaklął pod nosem cichutko, bo to jednak dziecko było i nawet jeśli mieszkało tutaj to on nie chciał wpływać na jego demoralizacje. Nie kiedy był zbyt obolały, by się z tego cieszyć. Uniósł głowę, bo imię Misza i ten głosik coś mu nasuwał na myśl.
- Znam cię - wychrypał. Chyba ta chrypa nigdy od niego nie odejdzie i to nie dlatego, że lubię słowo chrypać. Każdy ma swoje dziwactwa, nie. - Jesteś z mojej grupy - stwierdził z nadzieją. Niestety zapomniało mu się, że ona ma przeciwieństwo jego talentu, czyli mu nie pomoże. On też sobie nie mógł pomóc. Głupia moc. Znaczy. Spróbował. Nie. Za bardzo łeb go bolał. - Zabierz to - wymamrotał, odsuwając się od żelek. Zrobiło mu się niedobrze na samą myśl, że mógłby to wsadzić do ust. - Proszę - bo to jednak była mała dziewuszka, a on miał swój dobry dzień, chociaż niedobrze zaczęty.

Zobacz profil autora

7 Re: Kanapa on Wto Sty 15, 2013 6:47 pm

Miszy kompletnie nie przeszkadzało to, że miał zakrytą buzie poduszką i nie uważała tego za coś bardzo niekulturalnego. Jednak ona czasami naprawdę nie rozumiała niektórych zasad savoir vivru i uważała je albo za zbędne, albo za na tyle bezsensowne, że nie zauważyła nawet jeżeli ktoś w jej otoczeniu lub ona sama, je łamała. Przykładowo, trzymanie łyżeczki w kubku z herbatą kiedy ja pijesz. Owszem, mama powtarzała, że przez to sobie można oko wydłubać, ale to była jedna z tych rzeczy, którymi się straszy dzieci, a która żadnemu z normalnych ludzi się nigdy nie przydarzyła. Chociaż ja sama znam rodzeństwo, gdzie starszy zmielił drugiemu palca i z tego powodu raczej ani ja, a tym bardziej moja siostra, nie dotykamy się maszynek do mięsa.
- O, to ja też Cię w takim razie znam! Wybacz jednak, jak masz na imię? - Spytała, choć jej trochę głupio było o to pytać. Każdemu człowiekowi robi się głupio i niezbyt miło, gdy o jego imię pyta go ktoś, kogo on sam zna. Jednak skoro nie chciał się poczęstować żelki to wzruszyła ramionami i sama sobie włożyła kilka do buzi, więcej dla niej.
- Hmmm, to może nowo poznany kolego opowiesz co u Ciebie? - Spytała niepewnie. Cisza to nie było coś co jej się podobało.

Zobacz profil autora

8 Re: Kanapa on Wto Sty 15, 2013 7:09 pm

Nie zdziwiło go, że nie zna jego imienia. W ogóle. On też by nie kojarzył jej gdyby nie powiedziała, po prostu wiedziałbym, że ta buźka się mu gdzieś na zajęcia przewinęła.
- Luka - mruknął, na próbę podnosząc się odrobinę i opadając z powrotem. Gdzie tu uzdrawianie skoro on nawet podnieść się by usiąść nie mógł. - Cóż - mruknął, miotając ramionami w powietrzu. - Tam sobie umieram - dorzucił. Chyba chciał brzmieć nonszalancko czy coś, ale to wcale nie jest prosto kiedy łeb cię napierdala. Przynajmniej powoli, ale to bardzo powoli przeszedł do pozycji siedzącej. - Wczoraj było to amerykańskie święto, nie? - Trochę głupie pytanie, ale Luka ogarniać zaczyna dopiero po jakieś godzinie od pobudki. Wcześniej nawet nie ma co próbować dyskutować z nim o problemach tego świata. - Wiesz cukierek albo psikus. - Wyjaśnił jakby ona też była głupia i nie ogarniała. - Chyba nie obraziłem właśnie twojej kultury, co? - Miał nadzieję, że nie. Właśnie udało mu się usiąść i był z siebie wielce zadowolony. Jeszcze trochę i się uzdrowi. Na pewno. To byłby pierwszy raz w życiu, ale zawsze warto w to wierzyć.

Zobacz profil autora

9 Re: Kanapa on Wto Sty 15, 2013 7:35 pm

- No to cześć Luka - Powiedziała uśmiechając się do niego szeroko. Kolejna poznana osoba w Rezydencji i jeszcze tyle przed nią! Wątpiła, aby kiedykolwiek mieszkanie tutaj się jej znudziło, kiedy było tyle ciekawych osób, z różnych stron świata, mówiących w tylu języka i z taką ciekawą kulturą! - Och, nie móż, że umierasz, bo wcale tak nie jest! Jednak pomyśl sobie, że gdzieś faktycznie ktoś teraz umarł, a ty takie rzeczy mówisz, bo Cię głowa boli - Misza odczekała jakieś dwie sekundy i dodała - O, i teraz też ktoś umarł. Wyobrażasz sobie? - Powiedziała, chociaż wcale nie była na niego zła. Po prostu jej się to nie podobało. Sama starała się narzekać, a gdy już chciała to w jej głowie pojawiała się myśl, że przecież gdzieś, ktoś ma gorzej, pewnie dużo gorzej niż ona i nie narzeka. Okrutnym i egoistycznym było by z jej strony skażenie się na jej życie albo zwykłe dolegliwości.
- Ano było - Powiedziała po chwili przypominając sobie wczorajszy dzień kiedy biegała przebrana za wielką dynie i prosiła o cukierki. Tyle było w tym zabawy, chociaż niektórzy byli przebrani naprawdę przerażająco! Na wieść o obrażeniu jej kultury tylko się zaśmiała, bo nawet jeśli by faktycznie obraził to by się nie zdenerwowała - Nie, nie przejmuj się! Moja mama jest Kanadyjką, a tata Rosjaninem, więc właściwie nie wiem co mógłbyś powiedzieć, żeby mnie obrazić.

Zobacz profil autora

10 Re: Kanapa on Czw Sty 17, 2013 10:10 pm

Uśmiechnął się. Przywykł, że imiona były różne odbierane, on sam nie mógł pojąć jak w niektórych krajach takie śmieszne słowo mogło być traktowane jako piękne imię damskie. Serio śmiechowe czasem wymyślali. A on sam jako Luka dla wielu przez bardziej popularne Luke był frajerem z przekręconym imieniem. Znawcy się znaleźli. Ale wracając do uśmiechniętego Luki - zawsze to czynił, gdy ludzie tak swobodnie wypowiadali imię bez żadnej aluzji, że to się chyba inaczej wymawia i odmienia też. No nieważne, czuje że piszę bzdury tylko po to by pisać, bo coś odwykłam strasznie. - Nie wiem - wymamrotał, szukając poduszki. Za dużo zdań o czymś ważnym do myślenia i jeszcze to słońce wszechobecne, musiał się przed nim schować. Przytknął sobie ją do twarzy, tak się o wiele lepiej myślało, serio serio powinniście sami spróbować, ale nie wolno za mocno przyciskać poduszki. - Wiem. Nic mnie to nie obchodzi. - Tylko troszkę obsunął w dół poduszkę, o tak żeby zerknąć na Miszę i znowu się schować. - Nic nie poradzę na to, więc czemu mam to przeżywać? - Koleś gadasz z dzieckiem. Ogarnij się trochę.
- To... dobrze? - Chyba tak. Biedny Luka akurat w takim stanie musiał spotkać mądre dziecko, z którym dobrze się gadało. Biedny Luka był, bo wychodził na głupszego.

Zobacz profil autora

11 Re: Kanapa on Pią Sty 18, 2013 10:16 pm

Gdy tylko Misza skończyła gadać, ponownie włożyła sobie do ust całą garść żelków i właściwie nie był to zbyt dobry pomysł. Były wyśmienite, a i owszem, ale również małe i twarde, a co za tym idzie trudne do ogryzienia i gdy zaczynała próbować jej jeść zaraz szczęka ją bolała, więc musiała to robić powoli. Jednocześnie zaraz miała coś do powiedzenia i w kłapać buzią jeszcze szybciej co przysporzyło jej jeszcze więcej bólu. W dodatku w buzi zbierała jej się ślina, a żeby nie wyjść na dziecko z gruźlicą, któremu japa cała się pieni, zaniechała gryzienia żelków i połknęła je jak najszybciej.
- Oczywiście, że na to nic nie poradzisz, ale sobie pomyśl. Ja też nic nie poradzę na to, że boli Cię głowa, bo za dużo wczoraj wypiłeś, jednak współczuję Ci, nie dokuczam, przejmuję się! Wiesz dlaczego? Bo jestem człowiekiem i mam uczucia! Potrafię je też okazywać, bo jak będę traktować innych, tak inni będą traktowali mnie. Dlatego mi przykro, zarówno jak z twojego powodu, jak z powodu tego, że ktoś co chwilę umiera i myślę, że ty też powinieneś obudzić w sobie więcej uczuć, takich jak empatia przykładowo, a wtedy one do Ciebie powrócą! - Powiedziała próbując ukazać mu jak najlepiej swój sposób myślenia. Jakby nie patrzeć to ten Luka nie był za bardzo rozmowny i Misza zastanawiała się czy to wynika z niezbyt komfortowego stanu, w którym się obecnie znajduje czy też z jego charakteru.

Zobacz profil autora

12 Re: Kanapa on Pią Sty 18, 2013 10:34 pm

Zagięła go. Po prostu siedział biedny ledwo przytomny na kanapie, dalej ściskając poduszkę i z otwartą buzią gapił się na dzieciaka. Dzieciaka, który zdawał się być inteligentniejszy od niego! Zgroza.
- Ile ty masz lat? - Wydusił z siebie, gdy skończyła mówić. Chyba musiał wyglądać jak ostatni idiota, nieuczesany, znaczy się włosy to były we wszystkie strony świata zwrócone, nieogolony też i w pogiętych ubraniach z taką miną jaką teraz robił. Misza powinna wiać, po prostu wiać. - Poczekaj moment, odpowiem. Odpowiem. - Zacisnął oczy. On to wiedział, ludzie mu to często zarzucali na zajęciach. Znieczulice dla ludzkiego nieszczęścia. Otworzył oczka, bo sobie przypomniał. - Kojarzę, że twój talent nie opiera się na pomocy, a mój tak. I teraz wyobraź sobie co by ze mną się stało jakbym współczuł każdemu cierpiącemu. Ześwirowałbym. Po prostu bym kurwa ześwirował, więc nie będę tego robił, po prostu nie. Każdy ma swój los i nikomu nie każe współczuć mi, bo mnie łeb napierdala. Moja wina, ja wczoraj piłem z ruskami jebanymi, sorka chyba mówiłaś, że twój tata jest Rosjanninem? No nieważne. Ważne, że współczuć komuś, bo umiera nie zamierzam. Każdy kiedyś umrze. - Zamilkł, bo dotarł do niego, że to był słowotok nieopanowany i że musi przestać. Że chyba obraził jej ojca. I że chyba przeklinał. - Ummm chyba nie czuje się na tyle dobrze by kontynuować ten temat - wydukał cichutko. Chciał spierdalać, ale sił nie miał.

Zobacz profil autora

13 Re: Kanapa on Sob Sty 19, 2013 8:31 pm

- Dwanaście i dziewięć miesięcy! Więc właściwie to trzynaście, prawda? - Odpowiedziała na pytanie o swój wiek szeroko się uśmiechając. Coraz bliżej jej było do tych trzynastu lat, więc już nie było jej tak bardzo wstyd, że ma tylko marne dwanaście. Nie oznaczało to, że Miszy spieszyło się, prawie jak każdemu dzieciakowi, do dorosłości, bo wcale jej na tym nie zależało. Owszem, nie mogła sobie pozwalać teraz na wiele rzeczy, ale ich również nie potrzebowała. Nie oszukując się, w gruncie rzeczy zawsze zdobywała to co chciała, ale nie była rozwydrzonym dzieckiem, żeby to wykorzystywać na swoje własne egoistyczne zachcianki! Jedyne czego pragnęła to to, aby ludzie przestali traktować ją lekceważąco, ze względu na to iż była jeszcze dzieckiem. Zastanawiało ją to trochę. Ludzie traktują poważnie idiotę po 30, ale już (Misza była skromna i sama przed sobą nigdy nie przyzna, że jest inteligentna, bo to tak, jakby przyznała, że jest lepsza od innych, a przecież jedną z ważnych zasad w jej życiu było stwierdzenie 'ludzie są równi'. Jedyne co mogła powiedzieć to to iż niektórzy twierdzili, że była inteligentna i to nie jej było stwierdzić czy mówili prawdę bądź nie) inteligentna dwunastolatka ich nie obchodzi. Trochę to niemiłe!
Co do wyglądu Luki i tego, że Misza powinna się go bać - było wręcz przeciwnie! Dziewczyna nigdy nie oceniała ludzi po wyglądzie i im dłużej rozmawiała z Luką tym bardziej go lubiła! W dodatku był taki śmieszny kiedy starał się pilnować w przeklinaniu i mówieniu czegoś brzydkiego o Rosjaninach. Kompletnie jej to nie przeszkadzało, nie odbierała tego jako indywidualny atak na jej osobę, chłopak mógł mówić co chciał, a ona byłaby głupiutka gdyby o takie rzeczy się obrażała! A do przeklinania była przyzwyczajona, ludzie starsi jakby nie potrafili się bez tego obejść, potrzebowali tych brzydkich słów, Misza nie wiedziała dlaczego, ale było to dziwne! Dziwne, nie złe. Jeszcze chciałabym dodać, że twój błąd Jasiek, uwierzyłaś w to co było napisane w profilu postaci Poksa, Misza nie regeneruje sił kosztem innych, tylko daje życie. Panna Berlioz dała by za wygraną i skończyła ten dziwny temat, bo naprawdę nie była osobą tak mocno upartą, aby walczyć o swoje zdanie, nawet jeżeli byłoby błędne i twierdzić, że tylko to co ona mówi jest prawidłowe. Jednak nie mogła przetrwać pewnego rodzaju niezrozumienia jej słów przez Luke co pewnie wynikało z tego, ze źle się wyraziła. To była jedna z jej najgorszych wad, miała tyle do powiedzenia, że czasem tak się w tym wszystkim zaplątywała i ludzie nie mogli jej zrozumieć. To jej wina i twardo starała się z tym walczyć, ale czasem po prostu dawała za wygraną.
- Przecież nikt Ci nie każe płakać na widok każdego człowieka z złamaną nogą lub ręką, czy innym urazem. Po prostu chciałam Ci tylko powiedzieć, że jeżeli byś nie podchodził do ludzi tak przedmiotowo i nawet udawał empatię to inni szybko by zauważyli, że jesteś sympatyczny i byliby dla Ciebie mili! A każdy lubi kiedy się go miło traktuje, nie możesz temu zaprzeczysz. Przecież do miłych, lekkich uczuć nie da ześwirować a uśmiechnięcie się do tej czy tamtej osoby nie spowoduje, że Ci ręka odpadnie albo coś równie strasznego - Dopowiedziała i uśmiechnęła się miło. Zaraz sobie pomyślała, że pewnie teraz nie będzie chciał z nią rozmawiać, więc postanowiła ratować resztki z tej znajomości - A teraz możemy skończyć ten temat i, o ile chcesz jeszcze ze mną rozmawiać, możemy pomówić o czymś mniej wymagającym. Na przykład, patrz, jaka ładna dzisiaj pogoda!

Zobacz profil autora

14 Re: Kanapa on Sob Sty 19, 2013 10:37 pm

- Ja bym ci dał nawet czternaście - zapewnił ją lekko osłupiały, że ona serio jest taka młoda. Przecież mogła tylko wyglądać na dziecko, tak mądrze mówiła. A to że wpierdalała żelki? Ile starszych ludzi tak nie robiło, to o niczym nie świadczyło.
Przytkało go. Mówiła jak każdy! Ale on się łatwo nie da, oj nie nie. Mogli sobie tłumaczyć, że trochę współczucia jest potrzebne, ale to się zaczynało od trochę współczucia i potem było tylko gorzej i gorzej.
- Bycie miłym to inna sprawa - uciął. Bo tak było. Przecież nie był dla wszystkich skończonym chujem tylko dlatego że nie współczuł, gdy coś im się działo. Dajmy spokój, nie umiałby takim być pewnie.
- Śliczna - wymamrotał, przypominając sobie jak bardzo go aktualnie wkurwia słońce. - Tu tak prawie zawsze jest, czym się zachwycać? - dodał nieco ponurastym tonem. Powinien się podnieść i wpakować łeb pod strumień wody. Ale nie chciało mu się ruszać i to było złe.

Zobacz profil autora

15 Re: Kanapa on Nie Sty 20, 2013 1:28 pm

- Dzięki - Odparła uśmiechając się szeroko do Luki, bo zawsze gdy ktoś dziwił się, że ma tylko dwanaście lat to jej się bardzo miło robiło! To był chyba najlepszy komplement jaki można było jej powiedzieć. To i to, że jest inteligentna. Teksty typu: 'jaką masz dzisiaj ładną sukienkę' lub jak 'ładnie dziś wyglądasz' mówione do tego takim tonem jakbyście chwalili trzyletnie dziecko, ponieważ dzisiaj nałożyło skarpetkę bez niczyjej pomocy, Misza uważała za zbędne banały, które dorośli mogliby sobie po prostu odpuścić. Jednak za każdym razem jak takie co słyszała nie omieszkała podziękować, kultura przede wszystkim, ale też dodać iż chwalenie jej wyglądu nie ma dla niej znaczenia. Dziewczyna wywróciła oczami słysząc kolejny komentarz chłopaka.
- Jesteś takim pesymistą! Trzeba cieszyć się z takich mały rzeczy, które ubarwiają nasze życie, aby było lepszym! - Powiedziała z szerokim uśmiechem, ale też zatroskanym spojrzeniem, bo smutno jej było, że Luka była tak nieprzyjemnie nastawiony do świata. Zastanawiała się czy to wynikało z jego obecnego stanu fizycznego czy też cały czas taki był. Oraz czy nie męczyło go cały czas na wszystko smęcić.

Zobacz profil autora

16 Re: Kanapa on Nie Sty 20, 2013 2:16 pm

Zacisnął zęby, bo podjąć decyzje. Wstanie. Tak po prostu wstanie. Uda mu się! Odłożył poduszkę i przygotował się na ten nieludzki wręcz wysiłek. I był z siebie dumny, gdy już powstał, chociaż świat przez moment wirował, ale był też taki piękny z nowej pozycji Luka.
- Bardzo chętnie z tobą porozmawiam o cieszeniu się z małych rzecz, ale najpierw prysznic, dobrze? - Uśmiechnął się zakłopotany, z pewnością musiał śmierdzieć. - Także skoro już zmarnowałem pół dnia zajęć będę siedział w jedynce jakbyś chciała - dodał. Nie chciał być nachalny, bo ona była młoda i czuł się jak pedofil trochę, ale no chciał sobie z nią jeszcze porozmawiać. Przy takiej kawie.
- Do zobaczenia potem, Misza - pomachał jej zakłopotany i poszedł sobie.

zt

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach