You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Minnie Bravo Reid - Jennifer Lawrence on Pią Lis 16, 2012 6:04 pm

Imię i nazwisko: Minnie Bravo Reid
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 1 sierpnia
Wygląd: Jennifer Lawrence


Historia: Dawno dawno temu, za górami za morzami, w jakimś dziwnym kraju, gdzie wiecznie pada śnieg, a noc może trwać nawet miesiąc (!) Justin Jeremy Reid przeżył najszczęśliwsze lata swojego życia. Znaczy tak mu się wydawało kiedy Ursula Lindberg wywaliła go za zdradzanie tajemnic opiekunów w zamian za jedzenie. Z małą torbą wypakowaną w większości kolekcją kapeluszy i żelkami, wyruszył chłopiec w świat nie wiedząc co go czeka. A czekało wiele. Za cel swojej podróży obrał sobie kraj rodzimy, gdzie panowało przekonanie, że ludzie chodzą do góry nogami. Ale nie chodzą, choć Justin oczywiście próbował to wprowadzić. Niestety kariera polityczna nie zakończyła się takim spektakularnym sukcesem jaki zaplanował (nie zapanował nas okręgiem trzech stanów i Laponią), więc musiał powrócić do pierwotnych planów. W przerwie między nimi jednak koniecznie musiał wystartować w zawodach surferskich, bo nagroda była zacna (złota korona w kształcie ananasa (a może i smaku!)). Tak więc wystartował, ale zamiast zdobyć ananasa zdobył dwa. Hehehe. Jeśli wiecie o co chodzi. Tyle, że okazało się, że te ananasy miały jedną problematyczną wadę, bo były płodne. I w ten oto sposób na świat przyszła... AAA! Wcale nie Minnie! Bo Ariel.
Mama Ariel miała jednak na tyle rozumu, żeby po jakimś czasie pojąć, że Justin to Justin i nie idzie z nim normalnie żyć. Dała mu ładnego kosza i zabrała z sobą Ariel. Wtedy już na drodze Justina do osiągnięcia jego życiowego celu nie stało już nic! Nareszcie mógł zostać psychologiem. Zgadnijcie kim była jego pierwsza klientka i jak to wszystko się skończyło. Brawo, 100 punktów dla was. Końcem była Minnie i utrata licencji.
Minnie była przesłodkim dzieckiem, stale szczerzyła dziąsęłka, a jej pierwszymi słowami nie było nic innego, a 'daj'. Potem już normalnie stała się zaawansowanym mówcą powtarzającym ciągle 'moje' i 'na konia!'. Koniem nie był nikt inny a Justin wspominający wspaniałe chwile patatania po nieboskłonie w postaci jednorożca srając tęczą. Teraz w zamian niósł słodką pyzatą blondyneczkę. Pewnie Ariel byłaby zazdrosna, ale widywali się jedynie w weekendy, a w weekendy Minnie była zbyt zajęta szerzeniem postrachu na placu zabaw między innymi dziećmi. Bo mogła. Tatuś jej nawet pokazał jak. No ale, nietaktownie by było opisywać dzieciństwo Minnie nie wspominając o Bambie! W końcu to ją właśnie darzyła niepojętą miłością, większą niż nawet ta do rodziców. Kiedy pierwszy raz ujrzała małą uznała ją za lalkę i pozostało to na długi długi czas. Kiedy już była na tyle duża, że mogła, zaczęła jej zmieniać pieluchy (bo Bambie długo się ich pozbyć nie mogła), czesać ją na milion sposobów, przebierać przynajmniej pięć razy dziennie i szkolić w zakresie przeróżnych spraw. A to, że Bambie nie była wcale chętnym uczniem, Minnie przyjmowała z jeszcze większą radością, bo im większe wyzwanie tym większa frajda! Podobne podejście miała z jazdą na rowerze. Kiedy tylko dostała swoje pierwsze dwa kółka (znaczy miały cztery, ale po tym jak Minnie się obraziła, Justin natychmiast je zdjął) ruszyła przed siebie nie patrząc na nic i wjebała się w słup. Po tym jak przeszedł jej wstrząs mózgu, podjęła kolejną próbę i rozjechała chomika Bambie. Ale potem już się nauczyła jeździć bo musiała w tajemnicy popędzić do zoologicznego i spróbować podmienić zwierzaka, koniecznie. Bambie przecież znienawidziłaby ją za to (nie wiedziała, że już nienawidzi). Nowy chomik był innego koloru i dwa razy mniejszy, bo nie starczyło drobniaków, więc sami domyślcie się jak się skończyło.
Pewnie chcielibyście wiedzieć też jak się skończył związek Justina z Fioną (w sensie mamą Minnie i Bambie). Ehh, ta jednak nie miała wystarczającego samozaparcia i nie uciekła póki jeszcze była możliwość. O ile wcześniej miała małe problemy z psychiką, to po takim trio jak Justin, Minnie i Bambie, nabawiła się biedna urazów. I poszła w wariatów.
Justin, pan swojego życia, pojęcia nie miał co ma zrobić z dziewczynami. Rozważał założenie z nimi cyrku, a nawet rodzinnego zespołu pieśni ludowych, ale... To go przerastało. Jak na wybawienie przyszła Mathy (mama Ariel) i powiedziała, że zajmie się maleństwami. Wtedy Justin postanowił spróbować życia w dziczy. Z rok nie było z nim kontaktu. Minnie podobało się u przyszywanej mamy, a najfajniejsze było to, że nie była najstarszą siostrą i wszystkie kłopoty mogła zrzucać na Ariel, która lubiła ją niczym Minnie lubiła Bambie. Znaczy Minnie tak myślała, ale z jej myśleniem bywa różnie. Jak i z osądzaniem. W każdym razie ściganie się na rowerach z Ariel było czymś co chciała robić cały dzień. Biedna Bambie zazwyczaj zostawała z tyłu.
No ale dalej. Po roku pojawia się Justin z nową piękną żoną. Max. Jakby mało było Maksów w jego życiu, no ale starych przyzwyczajeń trudno jest się pozbyć. A że nowa Max była niemal tak samo złośliwa i uparta jak stary, to było jeszcze prościej uznać ją za ostateczną miłość życia, z którą można kupić ziemie, założyć farmę i dorobić się kolejnych trzech córek.
Minnie od razu stanowczo oznajmiła, że ona idzie z tatą! Spakowała rower i pluszaki i zaraz się rozbeczała, że nie chce zostawiać Bambie. Skończyło się jednak na tym, że zostawiła. Na jakiś czas.
Życie na farmie było czymś stworzonym dla Minnie, a już zajmowanie się nowymi siostrami było wisienką na torcie. Daisy, Yzma-Amzy i Cindy. Najmłodsze gadulce siejące jeszcze większy postrach niż Minnie (może dlatego, że nie działają w pojedynkę?). W każdym razie nikt lepiej od Minnie zapanować nad nimi nie potrafił. Ona zawsze wiedziała czym je zainteresować i jak odgonić od niebezpiecznych maszyn, na których Justin szalał po polach w słomianym kapeluszu na głowie (w końcu się przydał!). Minnie oprócz zajmowania się siostrami, niańczyła też wszystkie zwierzęta. I nie chodzi tu tylko o zwykłe koty i pieski. Ulubionym zajęciem Minnie było wieczorne macanie kur, czy aby któraś nie ma problemów z jajkami. Albo odbieranie porodów małych cielaczków. Chyba nadal gdzieś w głębi duszy odczuwała chomiczy kompleks. Dobra, wcale nie w głębi. Przynajmniej raz na tydzień miała koszmar, w którym nawiedzają zombie-chomiki. Chciała ratować wszystko i wszystkich. Dla Bambie. Pewnie dlatego uratowała Petera posyłając mu bąbelkowy tlen kiedy się topił. Dla Bambie.
A że dzięki temu trafiła do tej świetnej szkoły, o której tata tak wiele opowiadał to już tylko drobnostka!

Talent: Robi bańki mydlane, które po rozpryśnięciu mogą zadziałaś w różny sposób. Nie zawsze kontrolowany. Mogą po prostu sprawić, że będzie ładnie pachniało, ale też że wszyscy na około zasną. Ale zwykłe bańki z niczego Minnie też potrafi zrobić.

Charakter: Każdy, dosłownie każdy, kto kiedykolwiek miał do czynienia z Minnie, na długo ją sobie zapamiętuje. Nie chodzi o to, że jest brzydka, czy ma jakąś trzecią rękę albo też nie ma nosa. Co przecież czasem się zdarza. U Minnie chodzi głównie o zachowanie, choć jej wygląd, a dokładniej sposób w jaki się ubiera też nie jest bez winy. Ale żeby nie wyprzedzać, wymieńmy na początek choć jedną cechę dziewczyny. Minnie jest zupełnie nierozgarnięta, tak zamotana, że sama nie wie dokładnie co mówi, co robi, albo co powinna zrobić. Trudno jej się skupić na jednej rzeczy i niemal nieustannie schodzi z tematu na temat. Jednocześnie nigdy się nie nudzi i bardzo szybko się nudzi - tak wiem, bez sensu. Ale i cała Minnie jest czasem go pozbawiona. Chodzi o to, że dziewczyna nie potrafi długo zająć się jedną rzeczą, bo zaczyna ona wydawać jej się już zbędna. W tej chwili wyobraża sobie kolejne cudowne zajęcie i zaczyna robić coś całkiem innego. Rzadko kiedy kończy to co zaczęła, choć zdarzają się takie przypadki. Jest bardzo otwarta szczególnie na nowe osoby, uwielbia zadawać im milion pytań, by jak najwięcej o nich wiedzieć, choć z reguły i tak już wcześniej wiedziała bardzo dużo. Dlaczego? Bo się interesuje. Minnie nie grzeszy mądrością i sama się do tego przyznaje. Umie zapamiętywać wiele informacji i to dość szybko, ale zazwyczaj te informacje są nic nie warte. Na przykład zna wszystkie możliwe rasy kotów i ich krzyżówki, a nie potrafi przemnożyć osiem przez siedem. Jest naprawdę przyjacielska i bardzo pomocna, kiedy widzi kogoś w potrzebie, od razu do niego idzie bez zastanowienia i stara się mu pomóc jak tylko potrafi. Jednocześnie jest też trochę naiwna i bardzo łatwo jest ją wykorzystać. Uwierzy we wszystko co powiesz, nie patrząc na konsekwencje. Ale i tak będzie starała się nadal myśleć w samych superlatywach o wszystkich ludziach, nawet jeżeli wcześniej zrobią jej krzywdą. Och, i jeszcze. Mówią, że głupota zawsze wiąże się z odwagą. Tak jest i w przypadku Minnie. Dziewczyna niczego się nie boi, nie patrzy czy grozi jej niebezpieczeństwo, albo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Minnie to wielki żywy przytulaśny pluszowy miś, który rzuca się na ludzi bez powodu i wszystkich traktuje jak swoich najlepszych kumpli, nawet jeśli tamci mają zupełnie inne odczucia. I choć wiele osób próbowało jej to wybić z głowy to nic to nie dało. Dobra, poza jednym wyjątkiem. Ojciec chrzestny Minnie (pewnie z lekką pomocą swojego talentu) odrobinę ją przystopował w pewnym momencie jednocześnie obrzucając drogimi prezentami i swoją mądrością życiową. Minnie wcale nie stała się przez to rozwydrzona, ale chyba tak w głębi siebie na serio uważa się za lepszą.


Grupa: Chemicy.
Poziom zaawansowania: Średni.



Ostatnio zmieniony przez Minnie dnia Pią Lis 16, 2012 9:28 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora http://utsi.forumpolish.com

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach