You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Przed Biblioteką on Sro Gru 19, 2012 7:59 pm



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Gru 21, 2012 9:46 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 8:50 pm

Bibilioteka moim drugim domem. Jestem jakimś naukowcem ostatnio! Nawet zauważyłam, że pogorszył mi się wzrok i częściej muszę mocniej malować oczy, albo szukam szalika pół godziny. I tak szok, że zauważyłam. Kto by pomyślał, że jestem taka spostrzegawcza, wcześniej tego nie widziałam! Jeju, tyle o tym wzroku, ale nie zamierzam nosić okularów. Wtedy Nikołaj na sto procent nie umówiłby się ze mną już nigdy.
Wychodzę z biblioteki, jest jeszcze widno. Lecz to nic dziwnego, że jest widno, w końcu mieszkamy na wiecznie słonecznym końcu świata! Ściema, ale dobra. Mam na sobie dziś sukieneczkę z lekkiego materiału, kończy się gdzieś trochę przed kolanem. Ale mam długie nogi i wygląda to godnie. Nie chodzi się przecież do biblioteki jak na imprezę. Dobrze, że o tym wiem. Wieje wietrzyk, ale nie jest jakoś specjalnie zimno. Na schodach lansujący się chłopcy otaczają dziewczęta, przy drzwiach papierosowe towarzystwo od poezji, gdzieś pary dwie, dalej moi znajomi. Idę, ale wcześniej stoi podrywający jakąś rudą Diego. Uśmiecham się, bo patrzy w bok i mnie widzi. Dlaczego miałabym się nie uśmiechnąć? Gorzej, macham. A dziewczyna patrzy na niego jakby właściwie zobaczyła go dopiero teraz. Jaka zainteresowana nagle!

Zobacz profil autora

3 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 9:22 pm

Diego na szczęście nie miał awersji do rudych kobiet. Właściwie to jego mama ma takiego koloru włosy, a przecież jest taka kochana, że rude osoby nie mogą być złe, chociaż podobno wyjątek potwierdza regułę. Na jego szczęście trafiły mu się włosy po tacie, bo szczerze mówiąc nie widział siebie w kolorze włosów matki. Dziewczętom w rudym było ładnie, facetom natomiast kompletnie odwrotnie. Dlatego Lightwood nie miał problemu z bajerowaniem jakieś rudej ładnej, może nawet inteligentnej, bo przecież stali pod biblioteką, chyba, że owa piękność stwarzała tylko pozory. Jednak niedaleko pojawiła się Bibi i nowo poznana koleżanka już mogła sobie tylko popatrzeć z daleka na taki seks jakim był Diego.
- Brigitte, skarbie! - Przywitał się z uroczym uśmiechem, ale to nie brzmiało tak jak z jakiś nędznych filmów, gdy do ładnej, młodej dziewczyny podchodził stary facet liczący, że ona nie zauważy jego 70 lat na karku! Przy okazji zlustrował szybko wygląd panny Blunderbuss, jak to miał w zwyczaju robić widząc jedną ze swoich koleżanek. A im częściej Diegoś patrzył na Bibi to tym bardziej zastanawiał się dlaczego Nikołaj jeszcze z nią ślubu nie wziął. Może niezbyt korzystne było to dla niej. W końcu posiadanie takiego chłopaka przez rok to jedno, ale na całe życie (przyjmując, że Bibi nie miałaby serca się z nim rozwieść) to kompletnie co innego. Tak mu zawsze było Brigitte przykro, że nigdy nie potrafił jej powiedzieć nic niemiłego!

Zobacz profil autora

4 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 10:04 pm

Myślałam, że skoro pomagam mu poderwać dziewczynę, załapie i w końcu zaliczy. Chociaż nie wątpię, że już dużo zaliczał, tak tylko się mówi! Słowa przecież nic nie znaczą. Chyba, że oznaczają uczucia.
Bardzo prawdopodobne, że owa niewiasta też nie należała do specjalnie mądrej grupy wycieczkomanów bibliotecznych. Dużo tu pozerów, przecież sama Bibi jest trochę pozerką z tym swoim wysyłaniem 300 smsów dziennie do faceta, który ledwo co pojmuje problem rozróżniania mitozy i mejozy, nie wspominając nawet o zapamiętaniu 10 prezydentów USA (nieważne w jakiej kolejności). A ruda? Mogła tutaj szukać tylko fajnego chłopca, znalazła, ale straciła. Bibi miała wyrzuty sumienia.
Przywitała się z kolegą i patrząc przez ramię na odchodzącą rudą niuńkę, wzdychała we wnętrznie.
- Diego, dlaczego zostawiłeś koleżankę!- pyta zaniepokojona. Diego był milusim chłopcem, tylko czasami zapominał głowy. I tak tracił okazje!

Zobacz profil autora

5 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 10:39 pm

Och, już bym się ja, jako ja, obraziła za te pierwsze zdanie, które ani trochę mi się nie spodobało, ale na szczęście Bibi ładnie z tego wyszła, i gdyby tylko Diegoś czytał w myślach to by mu się bardzo miło na serduszku zrobiło! Nie to, żeby on miał jakieś kompleksy na tym punkcie, bo nie miał, a nawet jakby miał to by się nigdy w życiu nie przyznał do nich. Przecież nie to po się całe życie zgrywa, żeby się potem przyznawać do takich rzeczy! Jeszcze się chłopak na chwilę odwrócił i spojrzał na odchodzącą okazję, ale mu nie było ani trochę przykro. Wzruszył tylko ramionami, bo po samej Rezydencji się tyle ładnych kręciło, że zaraz kolejna się pojawi. A co mówiąc kiedy się wyjdzie do miasta, spragnione elity, a przecież jak Diego uczęszcza do super szkoły za miastem to na pewno musi być elitą! Wszystkie się na to nabierały, idiotki.
- Bo ty mnie bardziej kręcisz, złotko - Odpowiedział puszczając przy tym oczko, co miał już opanowane perfekcyjnie. Jakby ktoś miał dawać lekcje z (nie)udane podrywu to to na pewno by był Diego!

Zobacz profil autora

6 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 10:50 pm

Śmieje się wesoło, niech jej mówi więcej tak, ona będzie go brać mało poważnie wciąż. Biedny on, wesoła ona, wesoły on.
- Bardziej? Widziałeś jej włosy? Takie ładne proste i długie! - Bibi myśli, jak każda kobieta, że wszystko czego nie ma jest lepsze. Zamiast więc cieszyć się z nóg długich, włosów ciemnoblond (przy jej sposobie pojmowania świata nie możemy niestety zaliczyć jej do jasnego brązu), jęczy że jej się kręcą, że ma wysuszone dłonie i nie rosną jej paznokcie szybko. Lecz jest zbyt pewna siebie, by się tym długo przejmować. Odrzuca więc włosy kręcone, lekko falowane i czaruje uśmiechem. - Co tam Dieguś, jak Twoje życie sercowe? - pyta i opiera się o jedną z wielu poręczy. Jednocześnie pomyślała, że może zapalić i szuka w torebce papierośnicy.

Zobacz profil autora

7 Re: Przed Biblioteką on Pią Sty 11, 2013 11:18 pm

Bardzo dobrze, że Brigitte nie bierze go na poważnie, bo oznacza to, że mimo jej sposobu bycia, w tym ogromnej naiwności i zaufania do ludzi (co Diego mógłby nazwać nawet głupotą, gdyby to nie była ona, bo jak już mówiłam, takich niemiłych rzeczy o Bibi to on nawet nie myśli!) jest w niej chociaż tyle inteligencji, żeby odróżnić żart od mówienia serio i podchodzić do takich ludzi jak Diego z dystansem. Niby coś tak prostego, a niektórym ludziom przychodzi tak ciężko.
- Co tam włosy! Widziałaś jej cycki?! - Spytał, pewnie retorycznie, bo sądził, że dziewczyny zwracają uwagę na cycki innych tylko wtedy kiedy same miały ze swoimi problem. Chociaż z tymi kobietami bywało różnie. Nie uważał, że Bibi musiała sobie chusteczkami stanik wypychać, jednak nie wiadomo co ona sobie w tej główne myśli, więc postanowił ją skomplementować. Miłych słówek nigdy za wiele! Jeżeli jego teksty w ogóle można uznać za komplementy - Pamiętaj, że twoje też są piękne, chociaż nie miałem ich jeszcze okazji oglądać w pełnej okazałości! - Podkreślił słowo jeszcze, chociaż oczywiście to pewnie nigdy nie miało się zdarzyć.
Nad odpowiedzią na pytanie o jego serduszko (chociaż niektórzy mówili, że go nie ma, ale przecież jak by żył, jakby nie miał) nawet nie musiał się zastanawiać, bo bardzo podobał mu się stan w jakim się obecnie znajdował. Jeszcze czego mu brakowało, miłości kurde, chyba, żeby został do końca życia nieszczęśliwy. Niestety o tym, uważanym przez niektórych za wspaniałe, uczuciu nie myślał zbyt pozytywnie. Pewnie miał za sobą jakąś nieodwzajemnioną miłość, pewnie każdy ma tylko mu już tak zostało na długo. Według niego kobiety (no może nie wszystkie, ale zastraszająca większość) to suki i jak już Ciebie w sobie rozkochają to zostawią na pastwę losu, abyś gnił i więcej nikogo z czułością nie traktował - Po staremu, nic się nie dzieję i oby się nie działo dalej! A co tam Bibi u Ciebie ciekawego się dzieję? Dalej się tego idioty trzymasz? - Aż chciałoby się zapytać: "Dalej Cię Nikolaj zdradza a ty udajesz, że nie widzisz".

Zobacz profil autora

8 Re: Przed Biblioteką on Nie Sty 13, 2013 7:49 pm

- Moje włosy..? - pyta, a jej oczy rozszerzają się naiwnie, może zauważył, jak dziś długo szczotkowała je przed wyjściem? Ale szybko doszło do niej, o czym jej kolega mówi z takim entuzjazmem. Speszyła się trochę, ale nie na tyle, żeby się zgarbić czy coś. - To miłe, że tak uważasz...- Brigitte nie ma problemów z kompleksami, chociaż czasami jej chłopak mówi w bardziej zawiły sposób to co Diegu przychodzi nadzwyczaj lekko i czasami trudno zgadnąć czy ma się martwić czy wręcz przeciwnie.
Szkoda natomiast, że Diego myślał o kobietkach jak myślał. Dziewczyny to ludzie, a każdy ludź potrzebuje miłosci. Jaki niby mają pożytek owe kobiety Diega z tego że rzucają i rozkochują? To tylko tak na filmach! Bri było Diega bardzo szkoda, aż by go przytuliła.
- Nie nazywaj go tak - śmieje się i wsadza papierosa do ust przy czym patrzy na niego, czy się poczęstuje. - Nikoś nie mówi o Tobie tak źle -broni swojego chłopca, nawet za cenę splamienia czystek swej karty i kłamie. Bo Nikołaj mówi różne niemiłe rzeczy na ich znajomych, a przydomki którymi ich określa obrażają czasami nawet samą słuchaczkę, czyli ją. - Jesteśmy wciąż razem i nie rób takiej miny. Nikołaj jest cudownym chłopcem i moim zdaniem powinieneś wziąć z niego przykład i też sobie znaleźć jakąś dziewczynę. Było by oczywiście miło, gdybyście się kochali tak jak my, ale to nie jest najważniejsze! Ważne, że będziesz miał kogoś bliskiego- tłumaczy mu Brigida i pali ładnie i elegancko.

Zobacz profil autora

9 Re: Przed Biblioteką on Pon Sty 14, 2013 6:41 pm

- Twoje włosy też są śliczne, chociaż dzisiaj to przeszłaś samą siebie! - Dodał słysząc nieporadne pytanie. Oczywiście, że Diego nie zauważył, aby włosy Brigitte wyglądały inaczej niż wczoraj aczkolwiek Bibi nie czyta w myślach, więc nie zauważy iż powiedział to, aby jej było milej. A jeżeli faktycznie tak się stało to mu też jest lepiej na serduszku, że sprawił jej radość takim prostym stwierdzeniem, nawet jeśli osiągnął to nie do końca prawdą (chociaż naprawdę Bibi miała ładne włosy), Kłamstwo podobno jest złe, ale jeżeli komuś jest od niego lepiej i nigdy nie dowie się prawdy to mu ono kompletnie nie przeszkadza. Więc na co się starać i być szczerym, co może Ci przysporzyć co najwyżej kłopotów.
- Bardzo fajnie, że go bronisz, ale jednak coś Ci nie wierzę - Powiedział po czym pokiwał przeczącą głową wyciągając swoje papierosy z kieszeni, chociaż często był łasy na czyjeś - Tak, faktycznie cudowny i taki wierny - Powiedział z przekąsem, ale zaraz się zreflektował - Wybacz Bibi, ale chyba jeszcze nie dorosłem do miłości i spotkałem tej jedynej! Chociaż ktoś kto zawsze zrobi Ci jedzenie to dobra opcja.

Zobacz profil autora

10 Re: Przed Biblioteką on Pon Sty 21, 2013 8:17 pm

- Oj Dieguś - wzdycha Bibi i wachluje rzęsami. To prawie jakby go podrywała, szkoda że patrząc na niego nie myśli wcale o nim, a o innym chłopcu. Nikołaj jako najlepszy towar w szkole ma wyjatkowe powodzenie, a Bibi to WIE, nie jest na tyle głupia, żeby nie wiedzieć ile raczy Nikoś miał możliwość do zdradzenia jej. Oczywiście nie wie ile razy z niej skorzystał. Albo może nie chce tego wiedzieć? Poklepuje kolegę po ramionku. - Wiesz, ale to dobrze: jesteś uroczym chłopcem, i to dziewczyna musi cię znaleźć i trochę postawić do pionu. Uwierz, że i na ciebie przyjdzie czas

Zobacz profil autora

11 Re: Przed Biblioteką on Pon Sty 21, 2013 9:19 pm

Diego naprawdę nie był typem niewyżytego nastolatka, który, gdyby tylko mógł, ruchałby wszystko co się porusza i cieszył się jak nie wiadomo z czego widząc cycki czy choćby uśmiechającą się do niego dziewczynę. W dodatku Lightwood był lojalny. Och, jak ja nie lubię tego słowa, brzmi tak jakby było przeznaczone dla psa, więc lepiej powiedzieć, że wyznawał jakiś tam kodeks mężczyzn czy jakąś inną chujnię, które pokazują w słabych, amerykańskich serialach lecących w naszych polskich telewizjach, i pomimo tego, że Brgitte była śliczna, kompletnie przestał zwracać na nią uwagę. W sensie, że z tym całym wachlowaniem rzęsami i tak dalej. Kompletnie tego nie zauważał, więc mogła sobie machać rzęsami ile tylko chciała.
- Dzięki Bibi za te pocieszenie! Po prostu muszę czekać na tą prawdziwą miłość! - Powiedział śmiejąc się, bo dziewczyna była niezmiernie urocza w tej swojej naiwności. A potem poszli czy chuj wie, no nieważne. Nie ma to nie ma.

// gdzieś //

Zobacz profil autora

12 Re: Przed Biblioteką on Czw Lut 14, 2013 12:28 pm

//////

Spojrzałem na zegarek, ale ten skromny gest wcale nie oznaczał mojego zniecierpliwienia, jakie odczuwałem w oczekiwaniu na pewną osobę. W zasadzie byłem na tyle przyzwyczajony do kulturalnych spóźnień (w których sam byłem notabene mistrzem), że uznałem to małe osunięcie w czasie za zwiastun jakiś lepszych zdarzeń, jakieś dobre proroctwo. Przyjmowanie nowych, młodych utalentowanych w nasze skromne progi uznawałem za najgorszą część bycia reprezentantem swojej grupy. Choć i to miało swoje plusy, jak na przykład to, że miałem możliwość jako pierwszy zapoznać się z młodymi i wyciągnąć od nich w miarę naturalnie różne informacje o ich talentach, a potem od razu mogłem rozdzielić ich na trzy grupy: obojętnych, groźnych i przydatnych. W zależności od tego przydziału mogłem różnie rozegrać nasze spotkania, przedstawić siebie w dobrym świetle jako starszego dobrego kolegę, albo pogrozić im i zastraszyć, by w dalszych tygodniach nie wchodzili mi w drogę. Wszystko zależało od tego małego, nieuświadomionego i zazwyczaj przestraszonego młodzika. Dziś jednak to nie kogoś zupełnie zielonego miałem witać, więc w zasadzie to spotkanie większego sensu nie miało. Formalności to jednak formalności i nijak idzie z nimi walczyć. Czasami należy się dostosować, albo przynajmniej udawać dostosowanego.
Kim była ta osoba, na którą czekałem? O ile mi wiadomo miała na imię Amelia i była córką jeden z opiekunek najmłodszych. Do tej pory mieszkała na osiedlu opiekunów, czego wcale jej nie zazdrościłem. Spędzić całe życie w takim zamkniętym na świat otoczeniu, pośród tylu dziwactw i tylu różnych odmian plebsu. Jednym słowem: nieszczęśnica. Na dodatek miała za brata jednego z najgorszych z możliwych ludzi, który nie tylko był magnesem na wszystkie kłopoty, on był ich źródłem. Balthazar. O ile się nie mylę ostatnio jego zachowanie zostało gustownie ukarane. Muszę zapamiętać by odszukać odpowiedzialną za to osobę i wysłać jej list dziękczynny. Wracając jednak do Amelii.
Tym razem nie miałem w planach dokładnego oprowadzania z kąta w kąt i tłumaczenia które miejsce do czego służy. To by było okropnie nudne. I zupełnie nieprzydatne. Ale co obejmowały moje plany jeszcze do końca nie zdecydowałem.
Oparłem się o niski murek przed wejściem i założyłem ręce na piersi.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

13 Re: Przed Biblioteką on Czw Lut 14, 2013 1:05 pm

Czy ktoś kompetentny byłby w stanie wytłumaczyć mi jakiż sens ma cała ta szopka?Doskonale wiem, jak ta 'cudowna instytucja' funkcjonuje i już mam dość przebywania tutaj, oddychania tym przesuszonym powietrzem. Większości ludzi też mam dosyć. Jak na przykład Miriam, która życzyła mi bym 'czuła się jak w domu'. Co za idiota wymyślił to powiedzenie? A jeśli ktoś nie ma domu, ale w swoim własnym nie czuje się zbyt przyjemnie? Albo szlag go (a właściwie ją trafia) na myśl o przebywaniu w 'rodzinnym gronie', gdzie jeden brat próbuje pobić rekord debilizmu, drugi ma zamiar zostać mistrzem nadopiekuńczości, a siostra zajmuje się tylko swoją twarzą przybraną w nadęte usta.
- Myślałam, że sobie darujesz. - Westchnęłam zobaczywszy Dereka, którego poznałam od razu. Był jednym z niewielu, którzy po kilkuletnim pobycie w Australii nadal razili swą europejską bladości. On pewnie mnie nie pamięta i nawet mu się nie dziwię. Nie jestem typem zapadającym w pamięć. Zresztą, kiedy ostatni raz tu byłam miałam trzynaście lat. Nie sądzę by zwracał uwagę na takie małolaty. - Zdajesz sobie sprawę, że to spotkanie nie ma większego sensu? - Uniosłam brwi licząc chociaż na krótkie potwierdzenie, ludzie na ogół ignorowali większość wypowiadanych słów. Liczą chyba, że będę czytać im w myślach. - Przyszłam tu jedynie dlatego, że Miriam wyglądała jakby miała mi odgryźć głowę. - Po co ja się w ogóle tłumaczę.Od tej pory nie będę się odzywać niepytana. Nie chce mi się marnować energii, którą później mogę przeznaczyć na opierniczanie się cały dzień na pomoście.

Zobacz profil autora

14 Re: Przed Biblioteką on Nie Lut 17, 2013 8:41 pm

- Również miło mi cię widzieć - przywitałem się z Amelią, nawet zadowolony z powodu ilości entuzjazmu wyczuwalnym w jej głosie, który świadczył jednoznacznie, że dziewczynka, podobnie jak ja, nie widzi najmniejszego sensu naszego spotkania. Ale jak już przyznałem w myślach wcześniej mus to mus, obowiązki spełniać trzeba. Zwłaszcza, że dziś, z zupełnie nieracjonalnych powodów, podpadłem jednej z opiekunek i została już na mnie nałożona jedna kara. Bardziej się staczać nie zamierzałem.
Zresztą spotkanie z młodą Yanau, traktowałem też jako miłe oderwanie się od ponurych myśli na temat tego co za parędziesiąt godzin miało mnie spotkać. Myśli o okropnej apokalipsie mojego życia, o której, jeżeli tylko uda mi się przeżyć, będę musiał znosić wszechogarniający wstyd. Tak, chodziło mi o tą karę mającą naprawić moją relację z Luką Lahovnikiem, tą z przywiązaniem. Jaką pozbawioną skrupułów i dobrego smaku trzeba być jędzą, by na to wpaść!
- Oczywiście, że jest jakiś sens, chociaż przyznaję, za głęboki to on nie jest - przyznałem. - Uznajesz coś takiego jak dotrzymywanie tradycji? Ewentualnie zgadzasz się z twierdzeniem, by wszystkich traktować jednakowo, by nikt nie czuł się wyróżniony, bądź pominięty? - Uwaga pytanie z haczykiem. Na pierwsze pytanie należałoby odpowiedzieć twierdząco, na drugie już raczej nie jest to wskazane. Teścik na wejście.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

15 Re: Przed Biblioteką on Sob Kwi 20, 2013 2:20 pm

- Oh! Tradycja! Wiesz, że w Nepalu tradycyjnie zabiera się z domów pięcioletnie dziewczynki, wmawia im się, że są boginkami i przez sześć składa się im cześć, a gdy kończą jedenaście lat wracają do normalnego świata? Fantastyczny sposób na zrycie dziecku psychiki. - Uniosła brew i wpatrzyła się w Dereka. - Nie wszystkie tradycje powinno się dalej kultywować, szczególnie te nic nie wnoszące, niehumanitarne, niepraktyczne lub po prostu niepotrzebne. - Rozłożyła ręce w przepraszającym geście. - I mówię to ja. Potomek plemienia Krików z Oklahomy. - Wyszczerzyła swe zęby przyklejone do niezbyt indiańskiego pyszczka.
- A co do równości... Serio w to wierzysz? Traktowanie wszystkich jednakowo jest niemożliwe. Tak naprawdę ważniejsze jest sprawiedliwe traktowanie. Każdy ma inne potrzeby. - Tymi pytaniami Derek ostro sobie zaminusował u Amelki. Część pytania o bycie pomijanym po prostu zignorowała, bo jako najmłodsza z rodzeństwa Yanau całe życie czuła się pomijana.

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach