You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 1:06 am

Imię i nazwisko:
Amelie Xocheltsea Yanau

Wiek:
15 lat

Data urodzenia:
29.02

Wygląd:
Wzrostu natura jej poskąpiła, ojcu-wielkoludowi to chyba do kolan sięga. Co do tęczowych oczu odziedziczonych po mamusi: niby jakieś dziwne kolory się pojawiają ale wszystko zależy od nastroju więc na ogół są jakieś szaro-niebieskie... Jaki długi opiiiiis -.-'

Historia:
Nie mam pojęcia co mogło się dziać przez pierwsze dziesięć lat życia Amelii. Nie sądzę zdarzyło się wtedy coś niesamowicie ważnego, czy druzgocącego jej psychikę. Była zwyczajnym dzieckiem, które czekało na dzień, w którym odkryje swój talent tak jak jej bracia, siostra, rodzice i wszyscy znajomi rodziców wraz z ich dziećmi. Fakt, że jej mama opiekuje się najmłodszymi utalentowanymi, i przez to mieszkają w pobliżu Rezydencji, tylko potęgował niecierpliwienie się małego pieguska, ponieważ środowisk, w którym się obraca przepełnione jest dzieciakami zamieniającymi się w zwierzęta i mityczne stwory, nadludzko silnymi dziewczynami, chłopcami czytającymi w myślach lub powielającymi przedmioty jak jej brat. Nic dziwnego, że całe jej życie polegało na czekaniu na TEN DZIEŃ, na moment, w którym obudzi się i będzie mogła dołączyć do swojego rodzeństwa i znajomych w najcudowniejszej szkole na świecie.
Jednakże gdy nadszedł okres dorastania, jej rodzeństwo już dawno odkryło swoje moce, podobnie jak wszyscy koledzy w jej wieku, zaczęła się zastanawiać czy wszystko z nią w porządku. Przecież nikt z nich nie musiał tak długo czekać. Dodatkowo, fakt, ze jej oczy nie były tak tęczowe, jak mamy czy siostry sprawiał, że zaczęła podejrzewać, że nigdy nie trafi do Szkoły dla Utalentowanych.
Na spotkaniach wszyscy rozmawiali o tym co działo się na zajęciach, kto jak radzi sobie z talentem, kłócili się komu trafiło się lepiej. Amelia coraz częściej czuła, ze zupełnie do nich nie pasuje, coraz rzadziej wychodziła ze znajomymi z Rezydencji na miasto, wolała zostać w domu i zamknąć się w swoim pokoju. Po pewnym czasie nawet jej tata nie potrafił jej już pocieszyć i rozweselić. Zamknęła się w sobie, stała się odludkiem, czasem wydawało jej się, że gdyby przestała istnieć zbyt wiele by to nie zmieniło. Gdy miała trzynaście lat całe wakacje surfowała w internecie by znaleźć rozwiązanie. Gdy nadszedł odpowiedni moment poinformowała rodziców, że ma zamiar zapisać się do szkoły w Brisbane, znalazła żeński akademik (by tata nie dostawał co wieczór zawału na myśl, ze jego córeczka jest zamknięta w budynku wypełnionym stadem napalonych gimnazjalistów), wysłała już dokumenty i nawet zapisała się już na wszystkie interesujące ją zajęcia, a także zarezerwowała bilet i zamówiła mundurek na swój rozmiar. Nie mogę powiedzieć, że Ianelle i Shaque Yanau dobrze znieśli taką wiadomość, jednakże w końcu się z tym pogodzili.
(Możliwe, że Shaque pojechał z Amelią, by towarzyszyć jej przez pierwszy semestr, ale nie mam pewności czy Justyna przypadkiem nie żartowała, akurat w tym momencie rozmowy wyłączył się mój detektor ironii.)
Dwa lata spędzone w Brisbane nie przywróciły jej dawnego usposobienia, jednakże pomogły jej zaakceptować siebie i przyzwyczaić do normalnego świata, w którym, jako Charłak (Jak zwykła nazywać siebie w myślach - Nigdy na głos! Nie wiadomo co mogłoby strzelić do głowie tacie gdyby dowiedział się w jakich kategoriach myśli o sobie jego maleństwo) spędzi resztę swojego życia. Kontakty ze znajomymi oziębiły się, rodzeństwo spotykała raz w miesiącu i ich stosunki wydawały się takie same jak przed jej wyjazdem, jednakże coś się chyba popsuło. Przynajmniej jeśli chodzi o nastawienie Amelii.
Aż w końcu nadszedł dzień, w którym ujawnił się jej talent i... wściekła się. W ciągu tych dwóch lat zdołała już zapomnieć o swoich dziecięcych marzeniach, o wymyślaniu mocy, którą mogłaby władać. Przyzwyczaiła się do bycia zwykłym, nieoryginalnym, i na pewno nie wyjątkowym dzieckiem. A do tego ten talent jest zupełnie bezużyteczny! Znikanie? W ciągu ostatnich kilku lat czuła się tak nieważna i nic nieznacząca, że ujawnienie takiej mocy tylko umocniło ją w przekonaniu, że gdyby zniknęła, absolutnie nikt by tego nie zauważył i nic by się nie stało.

Talent:
Dematerializacja - potrafi rozszczepiać atomy dzięki czemu może dokonywać dyfuzji (czyli przenikania), objawem tego procesu jest również niewidzialność, ale ciężko nie stać się niewidzialnym jeżeli Twoje atomy rozpłynęły się po całym pokoju. Amelia może dokonywać tego procesu na wszystkich rzeczach martwych i na sobie, ale póki co zmaterializować potrafi tylko siebie (czyli jeśli pożyczona od Ciebie książka rozpłynie się w powietrzu nie licz na zwrot).
W stanie gdy jej atomy są rozszczepione jedynymi działającymi zmysłami są słuch i wzrok, oprócz tego ma nieco zaburzoną percepcję, ponieważ, jeśli nie dochodzi do dyfuzji, wypełnia całe pomieszczenie, w którym przebywa, więc nie znajduje się w żadnym konkretnym miejscu i wszystkie obrazy i dźwięki tworzą jedną panoramiczną całość.
Jeśli chodzi o przemieszczanie się w tym stanie, jest ono na pewno szybsze niż u osób jedynie fazujących się (przenikających przez przedmioty), ponieważ w momencie, gdy przenika przez ścianę do kolejnego pomieszczenia jej atomy wypełniają je poruszając się z prędkością światła. Gdy trafi do przestrzeni otwartej oczywiście nie może rozsypać się po całym globie, jej atomy tworzą wtedy kulę o promieniu 5 metrów.
Co się dzieje ze zdematerializowanymi przedmiotami, których Amelia nie potrafi przywracać do stanu pierwotnego? Nie wiadomo, więc lepiej żeby Amelia zbyt długo w stanie zdematerializowanym nie przebywała.

Charakter:
Miał to być mały, żeński i nieco bardziej okrzesany Shaque, ale szczerze powiedziawszy sama nie wiem co mi wyjdzie, dlatego otwieram kartę Pana Yanau z poprzedniego forum i zżynam ile się da, a także z góry przepraszam za niezbyt długi charakter, jednakże, chcąc nie chcą upchałam go trochę w historii.
Z ojcem na pewno łączy ją ośli wręcz upór. Kiedy coś sobie umyśli, doprowadzi to do skutku, nie ważne jakie będą tego konsekwencje. Lubi też stawiać na swoim i w kłótniach z rodzeństwem to ona zawsze ma ostatnie słowo, lub dwa. Nawet jeśli przegrywa.
Z historii można by wywnioskować, że nie jest zbyt ambitna, i to akurat prawda, ale kto spodziewałby się tego u piętnastolatki, a także, że nie jest pewna siebie i prawdopodobnie ma się za nieco gorszą. I tutaj akurat można się pomylić. To, że nie lubi być w centrum uwagi oraz sądzi, że jej nagłe zniknięcie absolutnie nie odbiłoby się na jej otoczeniu nie wynika z jakiejś wrodzonej nieśmiałości czy z nieakceptowania swojej osoby, a z faktu, że uważa się za niedocenioną przez owe otoczenie, składające się w większości z osób niepotrafiącym sprostać jej wymaganiom i na każdym kroku ją rozczarowujących. Ciężko mi to przyznać, ale zdarzają się też osoby, którymi po prostu gardzi, aczkolwiek nie jest aż tak cyniczna jak jej ojciec, ze względu na odrobinę optymizmu wszczepionego przez jej mamę i starszą siostrę. Bo przecież cały świat nie może być aż tak paskudny, skoro chodzą po nim takie osoby jak wspomniane przed chwilą panie.
Kolejną jej cechą, niezbyt przyjemną dla jej znajomych, jest dobijająca wręcz szczerość i wrodzona wredność. Po prostu nie potrafi się czasem powstrzymać od kpin czy komentarzy.
Jeśli chodzi o cechy łączące ją z mamą... nie ma ich byt wiele. Ale sądzę, ze coś da się wymyślić. Są momenty, w których odzywa się w niej dziesięcioletnia Amelka, ufna i nieco naiwna, jednakże po zderzeniu z rzeczywistością, owa Amelka rozczarowuje się i przeżywa kolejne złamanie serca, które naprawdę łatwo zranić gdy już się do niego przedrze. To zbyt wielkie oczekiwania i wymagania wobec otoczenia w dzieciństwie sprawiły, że teraz bardzo łatwo ją rozczarować i zawieść. Nadal zbyt wiele sobie wyobraża, a w jej głowie ciągle tkwią dziecięce, utopistyczne marzenia, które, zapewne przez odziedziczony przez ojca pociąg do masochizmu i autodestrukcji, co rusz roztrzaskuje na szarym bruku, tak źle przez nią odbieranej, rzeczywistości.

Grupa: Kinetycy

Poziom zaawansowania: Brak - moc odkryta dwa dni przed rozpoczęciem pierwszej gry (bo nie wiem kiedy uda mi się nią z kimś zagrać)

Kartę dedykuję Justysi! <3

Zobacz profil autora

2 Re: Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 1:38 am

Aaaa i wiem o co chodzi w talencie XD W sumie Sybilla/Black Marysi taki coś miała, ale bez przedmiotów ^^

Ogólnie słodziaszna jest <3 i ma imię po cioci <3333333

AKCEPT!


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

3 Re: Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 1:40 am

Nie wierzę, chyba pierwszy raz dostałam akcept w pierwszym poście XD
Aż musiałam zaspamować bo mi dziwnie się zrobiło, a imiona to Hania z Justyną wymyślały :D

Zobacz profil autora

4 Re: Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 8:42 am

dedykacja <33333333333333333

córka Szaka <333
oczko w głowie tatusia <3

i oczywiście, ze z nią pojechał na semestr! miał wcale nie wracać, ale chyba żona kazała mu wrócić.. bo pewnie źle by wyglądało gdyby zlał resztę dzieci dla najmłodszej :D

Zobacz profil autora

6 Re: Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 4:16 pm

Pierwszy raz mnie ktoś pobił w opisie długości talentu, Kaha jestem z ciebie dumna ^^

btw, w sumie to Amelka i Balthazar mają jakby przeciwstawne talenty i to jest fajne :D

Zobacz profil autora

7 Re: Amelie Xocheltsea Yanau - Georgie Henley on Nie Gru 16, 2012 4:29 pm

huehuehue XD

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach