You are not connected. Please login or register


Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 brokuł i marchewa on Sob Gru 15, 2012 9:19 pm


    Kuchnia z lodówką, szafkami, zlewozmywakiem i piekarnikiem. Brak tu mikrofali, co jest dla większości mieszkańców utrapieniem. Hugo co chwila wzdycha o robota od wszystkiego.
    Francis lubi przywdziewać fartuch robotniczy, ma specjalną czapkę dzięki której nie ingeruje w jedzenie jego ładna fryzura.

Zobacz profil autora

2 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 15, 2012 9:53 pm

Hugo, pomocnik mój drogi. Trzyma w rękach półmisek wypełniony cytrusami i cytrusopodobnymi owocami. Uśmiecham się do niego, a on do mnie, on do mnie też. - Myślę, że zaraz powinny przyjść Maria i Magdalena - ofiarowuję mu liść laurowy na czubek piramidy pomarańczy. Jest on znakiem zwycięstwa, które odnieśliśmy ja i on, gdy przygotowując danie na dzisiejszą wieczerzę pokroił dobrze pomarańcze. W ćwiartki.
Dzwonek do drzwi, popędziłem myślami przez przedpokój zawalony poduszkami, rozejrzałem się a palenisko wciąż skwierczało dosmażając rybie ogon. Ale to wszystko, więcej już we mnie nie znalało się niepokoju. Spojrzałem na Hugo, wzruszyłem ramionami, cóż czas otwierać. Myślałem, że przyjdą za godzinę. Ech te kobiety, urocze stworzenia.
- O witaj- nie mógłbym się nie uśmiechnąć, chociażbym jej nie znał, jak zresztą było może jeszcze rano dziś. Później wprawdzie rzuciłem do niej, by przyszła coś u mnie zjeść, jaka miła niespodzianka. Jednak się zdecydowała. (ej nie wiem, wrzucam to bo może ona przyszła do hugo i francis jej nie zna, albo francis ją poznał dopiero dziś i ją zaprosił, no nic, enjoy)

Zobacz profil autora

3 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 15, 2012 10:21 pm

Chodziłam sobie tu i tam, nic nie było w stanie wzbudzić mojego zainteresowania, bo to przecież tylko jakaś trawa, może tej trawy brak, nie było kangurów, z którymi mogłabym nawiązać kontakt, nie było pand, bo to inny kontynent, misie koala wzięli pod ochronę i zamykają na jakimś zadupiu, a Diego mnie nie kocha i pewnie nidy nie będzie. Jak teraz żyć? Tak często zadawałam okrutnemu światu to pytanie, a nadal nikt mi nie odpowiedział.
Dobrze tak było, jak się miało murzyna od gotowania. Właściwie, to nie mogłam powiedzieć tak na sto procent, że Franek zostanie moim murzynem, ale skoro już tak się zaoferował? No wszystko jedno. Dodatkową atrakcję stanowiło to, że chłopaczek mieszkał z Hugo i nawet jeśli się nie lubimy to można będzie dla rozkręcenia atmosfery zrobić jakiś hejt i rzucać się rybą. Nie, będę dzisiaj jak zawsze grzeczna i poukładana, moja reputacja nie może ucierpieć.
- No cześć. - Uśmiechnęłam się równie promieniście, jakkolwiek to jest promieniście i nie czekając na zbędne 'no wejdź proszę' weszłam.

Zobacz profil autora

4 Re: brokuł i marchewa on Nie Gru 16, 2012 11:36 am

Dobrze, że Francis nie zauważył, że pierwszą pomarańczkę Hugo pokroił źle, w talarki. Ale zjadł dowody i dalej kroił już jak trzeba i dzięki temu czuł się jak znakomity kucharz. Brał udział w tworzeniu dzieł kulinarnych i czuł się z tym wspaniale. Wspaniale się dobrali z Francisem do mieszkania, a kiedy jeszcze były trzeci ze swoją dziewczyną mieli tu wszystko. Teraz potrzebowali dobrego zastępca, ale czy Derek był odpowiedni?
- A wraz z nimi Maryja? - Rzuca żarcik. Wszak przestał się już dziwić Francisowi. Może naprawdę zjawi się Maria i Magdalena, a nie tylko jakaś zwykła Marta i Maria.
Wychylił się z kuchni co by zobaczyć owe dziewczęta i zbaraniał. Chloe, trzymająca się z Derekiem nie zapowiadała się na Marie ani na Magdalenę.
- Jak wiele osób kryje się pod Marią i Magdaleną? - zapytał, nie odrywając wzroku od Chloe. A potem nagle zamrugał i zniknął z powrotem w kuchni. Wciąż trzymał miskę z owocami i liściem laurowym.

Zobacz profil autora

5 Re: brokuł i marchewa on Nie Gru 16, 2012 10:08 pm

- Klo przyszła oddzielnie od dziewczyn - oświadczam, wracając do kuchni, wcześniej zamknąwszy dom. Nie na klucz. Wprawdzie nawet gdy wchodzę na dwór nie zamykam domu na klucz. Mam zaufanie do ludzi, nie boję sie złodziei - taki już żywot kogoś, kto nie panuje nad darem i używa go permanentnie. To dlatego Hugo zachowuje się niczym na ciągłym haju. - Maria i Magdalena zapowiedziały, że przyniosą wino.. o, zapomniałem, że przyniosą wino! No nic, możemy więc to już rozpocząć, Chlo, częstuj się - wskazałem na butelkę zapraszającym gestem. Hugo mój Hugo sterczy z madarynkami na środku kuchni, a może w jej kącie. Czemu tak nie lubi Chlo? Chciałbym, żeby ją polubił, może odrzucą wzajemne niesnaski pod wpływem mego daru.

Zobacz profil autora

6 Re: brokuł i marchewa on Nie Gru 16, 2012 10:40 pm

No taki smutek! Hugo żywił hejta potwornego, pewnie się bał, że mu zabiorę Dereka i już nie będzie się chciał z nim zadawać, bo przecież po co inni mu ludzie, skoro ma taką Chołe? No trudno, musi jakoś przeżyć mą obecność, bo chce mi się jeść i prędko stąd nie wyjdę. Potem najwyżej komuś powiem, że byłam ich zakładnikiem i zmusili mnie do jedzenia śledzi, bez popijania, w ramach tortur, bo niby chcieli się dowiedzieć gdzie leży skarb bogini Artemidy, a niby skąd ja to wiedzieć miałam, jestem tylko głupią blondynką.
- Planujecie jakiś obrzęd orgiastyczny na miarę Leonarda? - No bo niby jak inaczej wytłumaczyć fakt, że spodziewają się aż tylu niewiast? Teraz obawiam się o swoje życie. I O SWOJĄ CNOTĘ. Mam ją w ogóle jeszcze? Miałam pić wino? Ale kiedy chcę mandarynkę. No to sobie wezmę. - To trochę podejrzane, ale nie składajcie mnie w ofierze, dobra?

Zobacz profil autora

7 Re: brokuł i marchewa on Wto Gru 18, 2012 8:16 pm

Pokiwał głową. A nuż naprawdę przyjdzie Maria i Magdalena. Tu wszystkiego się można spodziewać, on już sam nie wie. I źle mu z tym nie jest, życie pełne niespodzianek jest przyjemne.
- Planujemy? - Pyta zdziwiony, bo i dziwnie się zaczyna czuć. Bo to nie tak, że Chloe nie lubi. On po prostu jej nie zna jeszcze, ale wie z doświadczenia, że ciężko jest polubić ludzi, których lubi jego kuzyn. Ale tu może być inaczej. Nie przypomina ludzi jakimi zwykł otaczać się Derek. Tak, on może Chloe polubić. - Chyba nie - dorzuca, lecz pewny nie jest. Potwierdzenia szuka w spojrzeniu współlokatora. Uświadamia sobie, że dalej jak debil trzyma w dłoniach owoce, więc je odkłada byle gdzie. Dobrze, że na blat.

Zobacz profil autora

8 Re: brokuł i marchewa on Wto Gru 18, 2012 10:24 pm

Lubię to, że nie musimy tu pisać długaśnych epopeji mówiących o dupie maryni - jak to mają w zwyczaju nasi koledzy, bądź sami my w innych grach. I chociaż czcionka zabija nas, którym wydaje się że piszemy już dużo, a nagle po wysłaniu wyskakują trzy linijki - nie płaczmy, wprawdzie mamy przed sobą wyjątkowe zdarzenie.
Odnajdywanie się serc to powszechnie uznawane najpiękniejsze z przeżyć. A miałem właśnie z tym tu do czynienia. Nie byłem jeszcze do końca pewien, które serce przyczepi się do którego, ale czułem bicie własnego. Mocno. Gdy zamieszałem w garnku.
- Z tego co mi wiadomo, orgie oznaczały wystawne kolacje, ale niestety u Leonarda nie zdarzyło mi się bywać - zmartwił się Francis, przykro mu się zrobiło, że ktoś zrobił super imprezkę i go nie zaprosił! Westchnął i spojrzał na parkę ptaszków piskających ku sobie. Ciszą. - No dobrze, skoro nie chcesz być ofiarą, to przynajmniej chodź spróbować. Jeżeli nie umrzesz to wybiorę inną ofiarę - mrugnął do niej i zachęcająco odsunął się od kuchni, by zrobić miejsce Chloe. A później zwrócił się do Huga po szklankę z winem. - Podobno im gorsza impreza, tym leprze wino - posmakował, było smaczne. Czy to znaczy, że powinien wszystko odwołać?

Zobacz profil autora

9 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 22, 2012 2:32 pm

Derek ogólnie taki burżujski trochę był, Chloe niby też, bo w końcu ojciec rzucał pieniędzmi na prawo i lewo, kupił ją jak była srającym w pieluchy gnojem, a ona i tak nadal nie wiedziała, którym widelcem co się je. Jeszcze będą z niej ludzie.
- Jeszcze nic straconego, może cię zaprosi. - Jak będzie na przykład propagował swoją wiarę. Chloe nie wiedziała, czy taki Leonard gdzieś istnieje, bo wzięła go z książki, ale wszystko jest możliwe, skoro ludzie zabijają swoje rodziny, bo koniec świata nadchodzi, to może ktoś, wzorując się na książkach tworzy swoją sektę? I o co chodzi z tymi sercami? Franek chce robić jakieś podejrzane szacher macher? Nie rozumiem jego intencji.
- To brzmi jak jakiś plan. - Wzruszyła zatem ramionami i dorwała się do zupy/sosu/czegokolwiek, co to tam było. Nie umarła i idąc za przykładem, też napiła się wina. Nijak ono się miało do taniego jabola, sto procent siarki, ale też mogło być.

Zobacz profil autora

10 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 22, 2012 3:59 pm

Lubię to, że zawsze się złapie na pisanie z Anią i potem sama nie wiem o czym Ania plecie, a tym bardziej o czym ja się staram pleść za Anią, ale jest fajnie i dajcie mi więcej, a co, wyzwania są super.
- Wątpie - bąknął pod nosem Hugon, niezbyt skupiony na konwersacji jaka to tuż przy nim, a podobnież nawet z jego udziałem się odbywała. Aktualnie z jeszcze dziwniejszą miną niż ta jaką to zwykł mieć, gdy obok znajdował się Francis i jego czar, obserwował Chloe. Zdawało mu się, że tak naprawdę widzi ją pierwszy raz i że to nie jest on teraz na nią patrzący, ktoś inny w jego ciele. Znów się otumanił wpływami Francisa, tak mu głęboko ukryty głos szeptał. Jeszcze za cicho, jeszcze Hugo tego nie usłyszał. Patrzył.
- Złamiemy tę zasadę - oznajmił, odbierając wino. Wszak sam pomagał przy doborze, nie mogło być złe, a i ich spotkanie musiało być udane, a to że ktoś twierdzi, że to się ze sobą nie łączy jest zwyczajnie głupi. - Oby nie, bo nie mam na sobie stosownego ubrania. - To był brak szacunku dla ofiary by ją składać w ofierze w byle jakiej marynarce. Hugon czułby się później źle, gdyby teraz przyszło mu brać udział w orgiach czy innych wymysłach.

Zobacz profil autora

11 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 22, 2012 4:11 pm

Zupełnie nie wiem na czym polega problem, bo nie widać, żeby specjalnie coś cie dręczyło podczas pisania, przecież tak ładnie ci idzie! Może po prostu nie lubisz ze mną pisać, smuteczek!
Szkoda! Ja tam nie piszę z nudnymi ludźmi tylko.
- Nie wiem czy to zasada, ale na pewno słowa jakiegoś bardzo mądrego człowieka! - roześmiawszy się, przeszedłszy się po miskę, zostawił ją z parującymi duszonkami. Oparł się o blat, nie było mu źle wcale jak na takie dobre wino. Parsknął śmiechem słysząc słowa Hugo, bo Francis ma okropnie sprośne pomysły, gdy słyszy takie wyznania jak to z ust Huga.
- Ona też nie! - zauważył, może niegrzecznie jest tak otwarcie cisnąć po gościu, po jego stroju, ale odkąd tylko pamięta, nikt mu za to nie zwrócił większej uwagi.
- Leo to twój chłopiec? - jeszcze nie minęły trzy godziny naszej znajomości, mogłem pytać o wszystko czując się bezpiecznie nietykalny. Ona nie może mi zarzucić bym nie interesował się jej życiem. Pomagam przecież Hugo znaleźć dziewczynę.

Zobacz profil autora

12 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 22, 2012 4:29 pm

Skoro Hugo się na nią gapił to ona też postanowiła się na niego gapić. Chciała odkryć jakie ma w tym intencje, ale szybko się jej znudziło. Stwierdziła więc, że pewnie znowu wygląda jak chamski hipster.
- Myślałam, że ofiary się składa bez ubrań. - No bo po co wrzucać niewiastę do wulkanu, odwaloną jak na mszę? Zdecydowanie łatwiej wbijało się sztylety w serca ofiar, kiedy nie miały na sobie garniturów od jednego z tych trudnych do napisania projektantów, no i przecież szkoda by było brudzić krwią takie relikwie. Ale to wcale nie oznaczało, że teraz można ją wrzucić do wulkanu, bez majtek. Trochę zdziwiło ją to pytanie, bo ona chciałaby, żeby tylko jeden chłopiec był jej chłopcem i bardzo niewiele łączyło go z takim Leonardem, choć na upartego Chloe mogłaby znaleźć w Diego jakieś odzwierciedlenie tego wysłannika nowej wiary. - Nie, ja się nie zadaję z takimi rebeliantami. - Takie pytania jej nie przeszkadzały, mógł sobie pytać, choć nie uważała się za świecącą diodę, która wręcz błagała o trochę uwagi.

Zobacz profil autora

13 Re: brokuł i marchewa on Sob Gru 22, 2012 5:40 pm

No właśnie lubię!
- Nie powiedziałbym, że mądrego. - Hugo postanowił twardo tkwić przy swoim. I może to było dziecinne zachowanie, ale panicz Joseph czuł się obrażony przez jakiegoś człowieczka, który twierdził, że jak gospodarzowi udało się dobrać wino to mu zaraz impreza nie wypali. Głupie to i tyle.
- Tylko barbarzyńcy tak czynią, a my odprawilibyśmy kulturalne składanie w ofierze dziewicy - z tą dziewicą to już pewnie za późno, he he he. Wreszcie udało mu się na moment ocknąć. Wystarczyło, że i ona zaczęła się na niego patrzeć. Niedobry Francis i głupi Hugo, który wciąż tak łatwo na czary kolegi się łapał. Dopił wino, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Tak się musiała czuć ona, gdy to on się gapił, teraz miał za swoje.

Zobacz profil autora

14 Re: brokuł i marchewa on Wto Gru 25, 2012 9:15 pm

Hipster? Francis, dziecię z nieba anielskich włosów nie miał pojęcia co to hipster, lecz brzmiało nieco demonicznie. Postanowił więc się jak najprędzej odgrodzić od owego słowa, zbudował sobie mur z czerwonych cegiełek, ale zostawił sobie otworek, żeby podglądać, bo jednak ciekawskie z niego stworzenie. - To bardzo ostrożna z Ciebie dziewczynka! - pochwalił ją, a nie uzyskawszy wiadomości kim jest ów piękny Leonard, znów sięgnął po kieliszek. I jeden i drugi. Uśmiechnął się na słowa Huga, Hugo zawsze tak mądrze myślał!
- Owszem, dziewicy. Ale to ją dyskryminuje - zrobił smutną minkę do kolegi i spojrzał na dziewczynę oglądnie - Chociaż, może jakby skrzyżowała bardziej nogi?

Zobacz profil autora

15 Re: brokuł i marchewa on Wto Gru 25, 2012 11:53 pm

- Mama mnie nauczyła. - Wzruszyła ramionami, bo przecież tak było. Mama zawsze powtarzała, żeby się nie zadawała z jakimiś podejrzanymi ludźmi i teraz miała poważne wątpliwości, czy rodzicielki nie zawiedzie, siedząc na obiedzie z tą dwójką. Byli bardzo daleko od definicji słowa 'grzeczni' i jeszcze mieli zapędy na przyszłych satanistów. - A zaglądałeś mi w majtki, że już mnie dyskryminujesz? - To oczywiście nie była żadna zachęta, nienie, chociaż może Hugo dostałby takie zaproszenie? Bo w sumie nie był taki zły, ale holahola, o czym ona w ogóle myśli? To nie było normalne, przecież Hugo to jakiś taki niedorobiony był i krzywo się na nią gapił, niby z jakiej racji miałby dostać wjazd? Pffffff, aż się jej gorąco zrobiło.

Zobacz profil autora

16 Re: brokuł i marchewa on Sro Gru 26, 2012 12:06 am

- Mądrą masz mamę - odparł z powagą Hugo. On też miał miłą i mądrą mamusie i czasem za nią tęsknił i żałował, że tu przyjechał, bo mama taka samotna została. Potem w jego życie ładował się Francis i jego czary i wnet Hugo zapominał o swych planach powrotu do ojczyzny. Wszak tu było fajnie, imprezki ciągłe, wino, Marie i Magdaleny. Po co mu matka do szczęścia?
- Sądzisz? - Myśli Hugona fruwały sobie w obszarach, do których to nie powinny nigdy zaglądać. Chloe była gościem, Chloe była ulubienicą Dereka, Chloe była nieosiągalna i jeszcze parę chwil temu nawet jej nie znał, w sumie to jej dalej nie znał, a myśli dalej dryfowały ku obszarom, których stanowczo nigdy odkrywać nie powinien. Hugo się bardzo zdziwił, gdy dostrzegł ślady rumieńców na policzkach Chloe. Ona chyba nie umiała czytać w myślach? Bo jak tak to niezła wpadka. - Dajmy spokój tym dziewicom - rzucił, dla efektu wymachując rękami. Spocił się trochę chłopaczek. - Gdzie wino? - Oby Maria i Magdalena się pospieszyły i nadeszły, bo sytuacja zaczynała się robić kłopotliwa dla Lytteltona.

Zobacz profil autora

17 Re: brokuł i marchewa on Czw Gru 27, 2012 8:09 pm

A właśnie, Marie Magdaleny! Zapomniałby. Miał tyle na głowie, sos, makaron, mięso, paprykę, owoce, pomarańcze. Zanurzony w oparach odpowiedzialności, zapomniałby o głównym powodzie, swojej intencji w której tworzył ów orgietkę.
- Zaraz przyniosą, chyba słyszałem ich samochód, ojej, ale przecież one nie będą mogły wrócić do domu. - coś tam jeszcze mówił pod nosem, wycofując się z kuchni, do holu, do drzwi. Powitał dwie dziewczyny, skąd on ma takie dziewczyny. A tak, one pływają, ruszają się w wodzie, syreny, jedna ma włosy blond jasne z niebieskimi przebłyskami, drugiej oczy zielone, zielono się mienią. Francis otwiera im ramiona, daje uściski, całusy, witają się z współlokatorem, nie dziewicą. Wszyscy siadają do kolacji za osiem dziesiąta. Pięć po drugiej blondynka idzie spać, zostaje ich tylko czwórka.
Hipiskie życie.

Zobacz profil autora

18 Re: brokuł i marchewa on Pią Sty 11, 2013 8:49 pm

/////////////

Zapach smażonych warzyw i czegoś tam jeszcze był okropny. Normalnie gdzie nie poszłam w swoim domku, czy to był mój pokój czy klatka w piwnicy (tak mieliśmy klatkę, ale nie pytajcie) to to czułam. W takich momentach przeklinałam głośni Francisa Baudelarie za to, że jest moim sąsiadem. Było tyle zupełnie nie porządnych ludzi, nie wiedzących do czego służy patelnia, ale nie, mi musiał się trafić Francis Baudelarie. Moja złość na niego oczywiście nie dotyczyła jedynie jego durnych, ale wspaniałych umiejętności kulinarnych, ale jeszcze czegoś innego. Nie potrafiłam tylko umiejscowić czego dokładnie. Kiedy miałam takie dni leniucha i siedziałam w domu, to normalnie miałam ochotę wyciągnąć z lodówki karton jajek i robić ją o szybę domu Francisa. Możliwe, że raz tak zrobiłam, ale póki co nikt nic nie wie. Przechodząc jednak do sedna była jeszcze jedna rzecz, która nie tylko powodowała moją złość, co jeszcze nienawiść. Chodziło o to, że ilekroć chciałam rozładować swoją złość osobiście i nawiedzałam Francisa to wszystko znikało i gapiłam się na niego jak na malowane wrota. Choć jak wiadomo w moim typie nie był.
- Boże, powinni ci dać własny program w tv, bo ja mogłabym godzinami patrzeć jak gotujesz - powiedziałam siedząc w jego kuchni i kapiąc się na niego jak jakiś maniakalny prześladowca.


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

19 Re: brokuł i marchewa on Pią Sty 11, 2013 9:07 pm

Jajka kiedyś wysmarowały mi okno - pomyślałem, że to sygnał od bogów, bym nigdy więcej nie zabijał niewinnych zwierząt. I przez miesiąc byłem prawdziwym wegetarianinem. Jadłem tylko to co urodziła matka ziemia, nie ruszałem nic co narodziło się i chodziło. Było mi dobrze z tym, a jajka nigdy więcej nie pojawiły się na moim oknie. A później Hugo zachciał zjeść kurczaka i przezwyciężyłem strach, spróbowałem, musiałem spróbować, może był zbyt delikatny? Okno pozostało czyste, śpię wciąż spokojnie. To musiała być tylko próba, tak pomyślałem. Wziąłem sobie wolne od czerwonego mięsa na dłużej, teraz i tak wolę warzywa. Jem głównie je, ale dodaję makaron, ryby, ryż.
Aurora wpadła niezapowiedziana, właśnie wtedy gdy przedmiotem mojej rozkminy stała się postać Hugona - gdzież go wywiało i dlaczego nie ma go na obiedzie? Pytałem marchewek, lecz one nie mówią. Widząc ją w drzwiach pomyślałem, że dowiem się co z Hugonem, lecz ona też nie miała pojęcia. Posadziłem ją na krześle, teraz siedzi.
- Powinni dać mi własny program, z Tobą jako moim całodziennym widzem szybko stałbym się bogaczem - uśmiecha się krojąc buraki na talarki. Loczki na grzywie podskakują radośnie, robiąc sobie za nic jego poważny wiek. - Jesteś bardzo głodna Aurora?

Zobacz profil autora

20 Re: brokuł i marchewa on Pią Sty 11, 2013 10:07 pm

Ciebie to bym zjadła całego - pomyślałam, słysząc pytanie Francisa, ale ostatkiem zdrowego rozsądku powstrzymałam się wypowiedzenia tego na głos. To było zdecydowanie zbyt słodkie i już z daleka trąciło operą mydlaną, co zdecydowanie przyprawiało mnie o mdłości. Nie potrafiłam znieść takich słów u innych, więc jak bym sobie poradziła z własnymi? W obecności Francisa o wiele za często nachodziły mnie takie myśli, co było jednoznaczną oznaką, że powinnam trzymać się od niego z daleka. Ale nie trzymałam. Bo czy ja kiedykolwiek robiłam coś właściwego? Nie przypominam sobie.
- Niemal umieram z głodu - odpowiedziałam za to.
Kiedy Francis zapytał się mnie wcześniej o to, czy wiem gdzie jest Hugo, skłamałam mu od razu. Całkiem przypadkowo wiedziałam, ale kurwa, do czego nam w tej chwili jest potrzebny ten głupek? Do niczego. Więc lepiej niech pozostanie tam gdzie był, z dala od tej kuchni.
- Ale na serio mogłabym cię zasponsorować, znaczy ten program! Nie wiem tylko z czego. W ogóle co gotujesz? - zapytałam się i zabrzmiałam przy tym jak mała ciekawska dziewczynka. Francis dziwnie na mnie wpływał i miałam niemal zupełną pewność, że problem tkwił we mnie, a nie w nim, czy w jego talencie.


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

21 Re: brokuł i marchewa on Nie Sty 20, 2013 3:45 pm

- W takim razie mogę dać ci coś na przekąskę. Proszę, marchewka nadaje się świetnie - i podaje jej surowe, twarde i pomarańczowe warzywo. Jest jednym z niewielu, którzy bawią się przy garnkach, nie zalewa zupy z proszku.
- Improwizuję - przyznaje i uśmiecha się pod nosem. Aurora nie przeszkadza ze swoją dociekliwością, jest dość urocza kiedy przechyla się ponad blatem. Francis przebiega przypadkiem spojrzeniem po jej dekolcie (nieważne czy dużym), uśmiecha się robiąc sobie pustkę w głowie. Zasmakował on w listkach lawendowymi farbkami barwionymi. Już dawno. - Chcesz mi pomóc?
Nigdy nie posądzi jej o kłamstwo, nie jest też ojcem Huga by chodzić za nim jak pies. Wciąż ma świadomość, że Hugo żyje, nie ma problemu z tym co robi. Mają dobrą więź, na sto procent poczułby gdyby tamten odszedł.

Zobacz profil autora

22 Re: brokuł i marchewa on Wto Sty 22, 2013 3:49 pm

Przyjęłam marchewkę i po chwili już głośno ją sobie chrupałam. Nie potrafiłam jeść cicho. Nie potrafiłam też siedzieć cicho. Taka już była moja natura.
Dlatego kiedy Francis zaproponował bym mu pomogła, od razu się zgodziłam. Chociaż w zasadzie miałam dwie lewe ręce do wszystkiego. Musiał mi podpowiadać we wszystkim, ale tak było spoko.
Zjedliśmy sobie obiad. A potem poszłam.


//zmiana daty//


_________________
Aurora Eddy Maessela

telefon [url=http://]pokój[/url] pb [url=http://]strój[/url] relacje
Zobacz profil autora

23 Re: brokuł i marchewa on Wto Lut 12, 2013 7:03 pm

z tunelu
Kuchnia jest centrum tego miejsca. To chyba oczywiste. Każdy lubi dobrze zjeść, a tu się da. I bardzo się da. Byleby akurat Hugo nie gotował. Jemu wolno przygotowywać jedynie kawę. Pozwólcie mu zrobić kawę, a dobrze wam będzie.
- Rozgość się - rzuca, ruszając do szafek. Wyciąga kawę, kubeczki, swój ulubiony i ciasteczka nawet znajduje. - Masz ochotę? - Macha ciasteczkami w górze, nie odwraca się, a wciąż nurkuje nosem w szafce, a nuż Francis schował coś tu smaczniejszego. Nic lepszego nie ma, a sam czuje, że ochotę na ciasteczka ma. Odwraca się wreszcie i uśmiecha do Ariel. Wcześniej porzucił w swoim pokoju aparat, a i okulary znalazł. Ma je teraz na nosie i co chwila poprawia. Stawia to wszystko na stoliku. Bardzo chciałby czarować jak współlokator, ale nie umie. Strasznie tego żałuje.
- Francis nie może być daleko, zdaje się, że zostawił składniki na kolacje. - Hugo nie może się doczekać Francisa. Kolejna syrenka w ich domu. Gdzie jest wino?

Zobacz profil autora

24 Re: brokuł i marchewa on Czw Lut 14, 2013 6:00 pm

Ariel też miała trochę dwie lewe rączki do gotowania, może udałoby się jej przetrwać, gdyby była zdana sama na siebie, ale na pewno kucharką w życiu nie zostanie. Jednak od razu jej się spodobało w domku Francisa i Hugo, a już szczególnie kuchnia, bo była tak przytulna i tak miło w niej pachniało! Uśmiechnęła się szeroko go Lytteltona, a przynajmniej do jego pleców, ponieważ już czegoś szukał w szafkach. Ariel postanowiła zgodnie z poleceniem się rozgościć, więc zdjęła buty i położyła je pod krzesło na którym przysiadła, aby komuś nie zawadzały. Jednak mając na uwadze fakt, że niektórzy mieli jakąś awersję do stóp, więc usiadła po turecku je chowając, w dodatku tak jej było wygodniej.
- Pewnie - Odpowiedziała na wspomniane ciasteczka - W końcu po to się chodzi do ludzi na kawę lub herbatę. Aby objeść ich ze słodkości - Stwierdziła, zgodnie z prawdą z resztą, ze swoich znajomych zawsze wiedziała kto ma zawsze coś dobrego, a kto nie, więc i do kogo wpaść, a kogo nie odwiedzać. Ach, Ci ludzie łasi na trochę czekolady.
- Na pewno za niedługo zaszczyci nas swoją obecnością. - Też się coraz bardziej Francisa doczekać nie mogła, bo chyba naprawdę był genialnym kucharzem - A powiedz mi, mieszka z wami tutaj ktoś jeszcze? - Spytała z ciekawości, rozglądając się wokół kompletnie bez krępacji.

Zobacz profil autora

25 Re: brokuł i marchewa on Pią Lut 15, 2013 7:08 pm

Jeśli ktoś wejdzie w profil Hugo to ujrzy czemu nie potrafiłam się skupić na poście, a pragnęłam pisać jak bardzo Garfield jest uroczy. Emma ty suko, nie zasługujesz na niego.
- Udam, że tego nie słyszałem by dalej wierzyć, że przyszłaś tu ze względu na dobre towarzystwo. - Woda gotuje się, Hugo pląsa po kuchni, postawił ciasteczka pod samym nosem Arielki. Zerka sobie od czasu do czasu na syrenkę. To wyjątkowa syrenka jest, bardzo go do niej ciągnie. Może chodzi o ten początek ich znajomości? O to, że jest wariatką gorszą niż jego znajomi zwykli? Może po prostu o to, że jest dzisiaj jego muzą? Może jednak jutro mu przejdzie? W końcu zasiada przy stole. Opiera łokcie o blat. - Jak to się stało, że nigdy na siebie nie wpadliśmy? - Woda się gotuje, więc Hugon się podnosi gwałtownie i biegnie do niej.
- Od niedawna jesteśmy we dwóch - odpowiada. - Szukasz domku? -- Interesuje się zaraz.

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach