You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Sherlock Holmes on Nie Lis 04, 2012 12:37 pm


    Miejsce spotkań młodych. Początkowo speluna, pod rządem nowego właściciela stała się najlepszym barem w mieście. Dalej idzie tu spotkać nieciekawe osobistości, pamiętające stare czasy. Uważajcie na Lewego Toma!

Zobacz profil autora

2 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 01, 2012 5:05 pm

pierwszy post

Niektóre niezwykłe szczęścia mogłyby nas ominąć. Mogłyby to zrobić i nikomu nie byłoby przykro. Właśnie do takiego zdania doszedł Hugo, gdy jego spotkało niezwykłe szczęście: na ulicy wpadł na swego kuzyna - Dereka. A skoro już spotkał to przyszło mu na myśl porozmawiać z kuzynem, zwłaszcza że dla jasności sytuacji należałoby zauważyć, że nie tyle co Hugo spotkał kuzyna, a brutalnie był wziął na niego wleciał, ponieważ zagapił się na piękną istotkę zmierzająca w przeciwnym kierunku. Także kuzyna Dereka należało przeprosić i zaprosić do środka baru u progu którego tak się stuknęli.
- Słyszałem, że wujeczek Peter ostatnio spadł na formie. Żadnego skandalu od dawna. Doprawdy jestem zasmucony. O czym tu plotkować na rodzinnych zjazdach, ale zresztą nieważne nieważne, gdzie Dereku pragniesz usiąść? O tutaj, świetne miejsce, ostatnio byłem tutaj z uroczą blodyneneczką, która to okazała się... a zresztą nieważne nieważne. - Niezwykłe szczęścia zwykły działać w obie strony, więc skoro Hugo był średnio zadowolony ze spotkania, Derek też powinien pójść w jego ślady.
Zasiedli przy stoliku. Tak naprawdę trudno powiedzieć który wybrał to miejsce. Przy Hugonie niezwykłe łatwo było się pogubić, ale czyż nie za to zwykły kochać go tłumy? Zaraz podeszła do nich kelnerka i tu ku zdziwieniu obsługujących ich kobiety, bo ona już dobrze Hugo znała, ten dał pierwszeństwo kuzynowi, sam zajął się przeglądaniem zdjęć na aparacie.

Zobacz profil autora

3 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 01, 2012 8:50 pm

Derek zawsze stanowił dość niecodzienny widok idąc ulicą. Czy była to wina jego nienagannie ułożonych blond włosów? A może idealnie dobranego garnituru, który nawet takim którzy się nie znali, wyglądał na drogi? Można by też zwalić winę na jego dość nieciekawie wyglądającą minę, którą można było odczytać tylko w jeden sposób: pogarda. Można, ale po co kiedy odpowiedź jest jasna nawet dla pięcioletniego dziecka, który kiedy tylko zobaczył Dereka i jego dwustu-kilową obstawę postanowił szybko zmienić chodnik na ten po drugiej stronie ulicy. Obstawa Dereka w postaci Gustava i Clinta (to nie są wcale imiona) robiła wrażenie. Jeden wysoki i ciemnoskóry z ciemnymi okularami, ogolony na łyso. Drugi o dość orientalnej urodzie, mongolskiego pochodzenia, z zanotowanym brakiem szyi. Szyli ramię w ramię w odległości dwóch metrów za Derekiem. I choć chłopak wiedział, że w razie czego (napadu, rabunku, nie daj boże - gwałtu) potrafiłby poradzić sobie sam (w końcu z zatrzymywaniem czasu radził sobie doskonale)) to i tak lubił mieć tłumoków za sobą. Lubił robić wrażenie.
Niestety ani wyczesany talent, ano dryblasy, nie uchroniły Dereka przed wpadnięciem na Hugona. Niektóre rzeczy po prostu się stają i nie ma sensu obwiniać o to szczęście. Prędzej siebie. Albo Gustava i Clinta.
- Witaj Josephie Hugonie - przywitał się miło Derek. Przez głowę mu przeszło, by spróbować się uśmiechnąć, ale nie lubił odnosić porażek.
Przyjął bezsłownie zaproszenie Hugo, lecz pewnie nie zrobiłby tego gdyby wcześniej nie planował i tak posilić się gdzieś tutaj na mieście.
- Pieter ma się dobrze - odpowiedział uprzejmie, jednocześnie wymawiając imię ojca z odpowiednim (właściwym) akcentem. Hugon robił to źle. - Brak aktywności jego działań uważam za osobisty sukces. Może w końcu wziął sobie do serca jeden z moich treściwych listów. - Derek był miłośnikiem pisania listów, bez względu jak teraz się je traktowało (źle). - Całe szczęście nie plotkuje się o nas - dodał jeszcze. Zignorował uwagę o blondynkach, bo osobiście uważał obnoszenie się z takimi rzeczami za nietaktowne. Robić można było wiele, ale rozpowiadać o tym na prawo i lewo? Co za niemoralność.
Derek nadal nie mógł zdecydować czy uważać swój ponadprogramowy talent za coś dobrego, czy nie. Zdecydowanie świadczyło o tym, że jest kimś lepszym niż wszyscy, lecz w takim razie... Dlaczego jego cała rodzina nie była utalentowana? Bo zdecydowanie była lepsza. Jedynie Hugon wykazał się odrobinę ponadprzeciętności, a jego raczej nie można stawiać za przykład. Chyba.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

4 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 01, 2012 9:33 pm

Hugon tak mocno przyzwyczaił się do śmiesznych gości zawsze czających się w cieniu jego kuzyna, że praktycznie przestał zwracać na nich uwagi. Nie żeby to mogło przynieść dobre skutki: o takich co mogą ci dać wpierdol, należałoby pamiętać, ale przecież on miał swój talent i mógł im dać wpierdol. Gdyby jeszcze tylko nie brzydził się tak bardzo przemocą (pijackie wybryki się nie liczą, jasne). Także kiedy ta dwójka stanęła sobie z boku, gdy oni już przy stoliczku siedzieli, a Hugo dopiero rozpoczynał swoje plecenie nie wiadomo o czym, się trochę zdziwił, że oni nie siadają, tylko tak jakoś durnie z boku stoją. Ale podobno kuzyn tak lubił, niech będzie. Należy tolerować niezwykłości innych by ci inni tolerowali twoje. Taka zasada.
- O właśnie, czuje się przez ciebie pominięty gdyż nie dostałem od ciebie dawno listu. Prawdopodobnie ostatnim był ten, w którym dziękowałeś mi za odżywkę do włosów, którą to muszę po raz kolejny przypomnieć wspaniale dla ciebie wybrałem bo ze swoich źrodeł wiem, że do tej pory właśnie tej używasz. - Tak naprawdę to miał ochotę uderzyć głową w stół. Jakoś tak się działo, że w obecności kuzyna Dereka czasem podłapywał ten styl mowy. I nawet starał się wszystko poprawnie akcentować! - Ależ naturalnie, że się nie plotkuje. To tylko rodzinne zainteresowanie w celu dalszego wspierania w niedoli, bo jak wiesz mój drogi kuzynie rodzina powinna być razem w radościach, ale też smutkach. Nie rozumiem skąd te zarzuty. - To było dobre. Oczywiście, że chodziło o ploteczki. Nawet się z mamą założył jak długo mamusiny brat cioteczny czy jakiś tam, akurat w tym Hugo dobry nie był, wytrzyma ze swoją najnowszą kochanką i w sumie właśnie z powodu tego zakładu Hugo o Petra się wypytywał.
- Słyszałem, żeś wreszcie osiągnął wiek, który upoważnia do wyprowadzki z akademika. - Słyszał. Chyba nawet na jakieś uroczystości z tej okazji był, ale nie pamiętał. Tylu ludzi tu co chwila urodziny czy inne święta, chociażby narodziny kota, obchodzi. - Wiesz, że to się wspaniale zbiegło z wyprowadzką z mego domu Tate z jego przeuroczą Cindy? Jakbyś szukał lokum to mamy wolne. - Rzucił spojrzenie dwójce stojącej niedaleko. - Twoi koledzy też się powinni zmieścić. - Dzisiaj to go pokręciło mocniej niż zwykle. To było już oczywiste. I wcale nie chodziło tu o to, że za kuzynem nie przepadał. Skądże znowu, lubił go niezmiernie, ale zwykł go lubić z odległości większej, więc czemu w ogóle wyskoczył z tą propozycją? Prawdopodobnie miało to coś wspólnego z tym spojrzeniem jakim zwykł go obdarzać Derek. Hugon po prostu strasznie się wtedy denerwował i plótł gorsze głupoty niż zwykle, więc Derek jeszcze z większą pogardą się patrzył, a to napędzało Hugona. I tak w kółko.

Zobacz profil autora

5 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 01, 2012 10:51 pm

Kiedy Derek zauważył chwilowe i bezsłowne zainteresowanie Hugona jego 'kolegami' i on sam skierował na nich swoje spojrzenie. Stali nad nimi jak bezmózgie małpy, którym zabrano banana i dano w zmian liczydło. Derek był zresztą pewien, że małpy lepiej poradziłyby sobie z liczydłem, niż ci dwaj.
- Usiądźcie w końcu - zwrócił się do nich z lekką kpiną w głowie. Rzadko zwracał się do nich normalnym tonem, bo i w jakim celu? Podyskutować z nimi o najnowszym dziele znanego francuskiego malarza? Dobre sobie. Z Gustaven i Clintem trzeba było obchodzić się w specjalny sposób. Na przykład dokładnie wskazać to co w tej chwili mieli zrobić, bo inaczej zaczynali się gubić. - Przy tamtym stoliku - wskazał lekceważącym ruchem ręki.
W tej chwili Derek poczuł, że towarzystwo Hugo wcale nie jest takie złe jakie na początku się wydawało. Jeżeli miał do wyboru tamtych dwóch, a kuzyna, wybór był jasny. Co też sobie Derek myślał wybierając się tylko z nimi na miasto. O wiele zabawniej przecież byłoby wziąć ze sobą... Dobra, żadna konkretna osoba mu w tej chwili nie przychodziła do głowy, ale mniejsza z tym. Listy. Odżywka.
- Jeszcze raz niezmiernie ci dziękuję. Niebywała porada - odpowiedział mu w myślach wspominając okropne świństwo jakie Hugo mu polecił. Maniery jednak kazały mu podziękować listowie i teraz jego kuzyn był święcie przekonany o czymś co nie miało miejsca. Derek jednak nie zamierzał prostować. W każdym razie zaciekawiło go ta wzmianka o swoich źródłach, więc uniósł brwi w geście zapytania. - Cóż za źródła? - zapytał obojętnie i dopiero wtedy złożył zamówienie idealnie wymawiając wypisane w nim francuskie nazwy. Bunia przykładała do akcentu wielką wagę, więc i Derek ją przykładał. Widać, że Hugo również się starał co wywoływało w Dereku uczucie zadowolenia. Lubił sprawiać, że świat stawał się lepszy. - Zainteresowanie bywa czasem zgubne - stwierdził Derek przyglądając się skromnej zastawie na stoliku i przywiędłym z lekka kwiatom. Co za niedopatrzenie. Jednak nie spodziewał się wiele po knajpach w takich miasteczkach jak Roma. Zresztą nie spodziewał się wiele po Australii. Wiele by dał by znów znaleźć się w Europie, gdzie jak wiadomo, znajduje się kwiat ludzkiej cywilizacji. - Wolałbym, by o mnie jednak nie rozpowiadano. - Czcze kłamstwo. Derek lubił zainteresowanie, ale okazywanie temu swojej ignorancji, lubił jeszcze bardziej. Z kolei zainteresowanie jego ojcem doprowadzało go jedynie do szału. Bycie potomkiem, a nawet pierworodnym, takiego człowieka było czymś odrażającym i Derek gdyby mógł wyrzekłby się tego. Gdyby jednak to zrobił byłoby to jednoznaczne z wyrzeczeniem się całej rodziny, czego zwyczajnie by nie zdzierżył. Bo jednak był przywiązany. Nawet do Hugona.
Dlatego na poważnie rozważył jego propozycje.
- Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym poważnie. W zasadzie czekałem aż tamten - ruchem głowy wskazał na Clinta - też dociągnie do dwudziestki. - Nie żeby Derek był jakoś przywiązany, choć czuł się jakoś nienaturalnie odsłonięty bez obecności pół-małp. Derek kojarzył dom Hugona jako jeden z nie najgorszych, a i Tate z Cindy byli w miarę cywilizowanymi ludźmi. Choć nadal otrzymywanie po kimś pokoju napawało go lekkim obrzydzeniem. Powinien do tego przywyknąć w ciągu czterech lat, lecz do obrzydliwości człowiek raczej się nie przyzwyczaja. - Rozważę twoją propozycję - obiecał.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

6 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 01, 2012 11:28 pm

Hugon trochę współczuł tym dwóm debilom, którzy nie mieli nic lepszego do roboty jak tylko łazić za jego kuzynem. To naprawdę musiało oznaczać brak życia lub też co gorsze brak mózgu, że oni coś takiego chcieli czynić, zwłaszcza jeśli chodziło o łażenie za jego kuzynem.
- Ależ nie ma za co - wypiął pierś do przodu, uśmiechając się jednocześnie do kelnerki. Niech wszyscy wiedzą jaki to z niego dobry doradca. - Nie mogę zdradzić. - A ton jego był niezmiernie tajemniczy. Nie no, takie żarty. Powiedział o tych źródłach, żeby tak poważniej było i na wyższym poziomie. Derek ma swoich przydupasów, Hugon ma swoje źródła. Klasa sama w sobie. Za to na stwierdzenie, że szanowny van Vollenhoven nie pragnie by o nim mówiono Hugon był tylko w stanie pokiwać porozumiewawczo głową. No oczywiście, że pan jestem z rodu królewskiego nie pragnął by wszyscy o nim mówili. Skądże znowu. Przecież Hugo był głupi i wcale kuzyna nie znał.
- Jak sobie życzysz, ale taka szansa drugi raz się nie powtórzy. To największy pokój. - Już jego by przeżył, bez tych debili, a wedle Hugo jak nie pójdzie jeden to i drugi będzie musiał szukać miejsca gdzie indziej.
Coś niezwykłego! Gdy tylko Hugo złożył zamówienie na kawę i ciasto, gdyż w przeciwieństwie do Dereka żadnego posiłku nie planował, wzrok jego przykuła ulica za oknem się malująca. Aparat miał się schowany i bardzo tego żałował, gdyż przez szyby świat rysował się tego dnia pięknie. Nieważne. Nie o tym teraz pora pisać, teraz pisać należy o tym, że nie tyle ulica przykuła wzrok Hugona co jedna konkretna postać znajdująca się po drugiej stronie. Hugon zerwał się i zaczął wymachiwać rękami do Francisa.
- To właśnie mój współlokator - wyjaśnił, odwracając się do Dereka zapewne już zniesmaczonego jego zachowaniem. Nie miał pojęcia czy ten kojarzy z kim Hugo mieszka. - Wspaniale gotuje i chociażby dla tego warto z nim mieszkać - dodał. Jeszcze raz gestem dłoni zachęcił współdomownika do wejścia do baru i usiał spokojnie przy stoliku jakby nagły zryw wcale nie miał miejsca. -Ale herbaty porządnej zaparzyć nie umie - dodał pochylając się nad stolikiem, zerkając jednocześnie na wejście jakby się obawiał, że Włoch go usłyszy.

Zobacz profil autora

7 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 02, 2012 10:02 am

Duma Hugona była ujmująca i Derek by się nawet nią wzruszył gdyby nie wylał całego zapasu swoich łez oglądając setną powtórkę Titanica. Nie, żart. Derek najprawdopodobniej urodził się bez kanalików łzowych, choć lekarz nigdy tego nie stwierdził. Dobre obserwacje życia Dereka jakie prowadziła pewna blogowiczka aż do jego zniknięcia w wieku szesnastu lat potwierdzają jednakże tą tezę. Biedaczka nada zachodzi co stało się z małym królewiczem, ale w końcu dała sobie spokój i zajęła się najmłodszym dzieciakiem księcia Willema-Concustiusa. Połowa mężczyzn w bliższej rodzinie Dereka nosiła imię Willem, co było spadkiem po pierwszych królach dynastii. Niestety Derekowi nie przypadł ten zaszczyt, co pewnie stało się za udziałem oślej woli jego ojca. Bunia z całą pewnością nazwałaby go Willem. Zabawne, że w rodzinie Hugona również panowała taka tradycja, ale jemu jednak udało się odziedziczyć imię Joseph. Derek wielokrotnie zastanawiał się dlaczego w takim razie każe na siebie mówić Hugon? Ani to ładniejsze, ani dostojniejsze. Przywodzi na myśl tylko okropny poranny program dla dzieci, które niepotrzebnie podniecały się wygraną. Phi, Derek nigdy nie pojął pojęcia wygranej, bo zawsze miał to czego zapragnął bez wielkich starań. Pieniądze są chyba darem od samego Boga.
Derek nie zamierzał naciskać na kuzyna, bo to nie było w jego stylu. Jeżeli nie chciał wyjawić swoich źródeł zwyczajnie, to Derek dowie się ten czy w inny sposób. Z pewnością po cichu.
- Hm, w zasadzie planowałem umieścić tamtych w jakimś sąsiedztwie, nie dokładnie z sobą - przyznał neutralnym tonem, którego zawsze używał, kiedy mówił o swoich planach. Wierzył w to co robił, ale podniecanie się swoimi przyszłymi dokonaniami, miało taki prostacki smak. Zupełnie jak danie, które zostało mu podane, którego zapach raczej nie zachęcał do spożycia. Derek naprawdę tęsknił za luksusowymi restauracjami Europy. - Także naprawdę dam ci znać za jakiś czas. Ale jakbyś był tak miły to rzeczywiście wstrzymaj się z zapraszaniem do tego pokoju byle kogo - poprosił uprzejmie kładąc serwetkę na swoje kolana.
Wtedy drygnął, gdy kuzyn niespodziewanie zerwał się z miejsca i zaczął machać jakby atakowało go stado pszczół. Co było raczej niemożliwe w tych czasach, bo każdy wie jak niewiele z tego gatunku zostało przy życiu. Chociaż pewna utalentowana dziewczyna mająca nadprzyrodzony kontakt z owadami prowadziła hodowlę pszczół. Może rzeczywiście ich zaatakowały? Derek odrobinę się przestraszył, bo był uczulony na wszelkie robactwo. Psychicznie, nie fizjologicznie. Na całe szczęście jego przypuszczenia okazały się błędne.
- Ach, Francis. Tak, kojarzę - odpowiedział obojętnie. Nie obchodziło go jak gotuje ten chłopach. (Znaczy obchodziło, że w ogóle gotuje! Co za pospolite hobby!). Ani też nie obchodziła umiejętność herbaty. Od tego miał przydupasów. Może nie byli inteligentni, ale jak dawało im się konkretne instrukcje (jedź do tej i do tej restauracji, zamów to i to) to radzili sobie świetnie. - Oczywiście może do nas się przyłączyć, nie mam nic przeciwko - westchnął Derek. Właściwie samo wygłoszenie tego zdania brzmiało jakby rzeczywiście miał. Nie obchodziło go to jak odczuje to Hugon.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

8 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 02, 2012 1:06 pm

Przechadzałem się ulicą promieniami oblaną. I było mi ciepło w nos, kiedy dojrzałem cię oblaną potem: kropelki delikatnie zraszające ramiona, sukienka przylegała do bioder rubasznie, a stopy twe w pantofelkach, klikają klikają. Poczułem się jak w niebie, jak w mej Italii. I gdy wciągałem powietrze słońcem naelektryzowane, ty znów zarzuciłaś włosami, zawachlowałaś oczami, czy spojrzę, czy patrzę, czy dotknę cię gdy będę cię mijał?
A w oknie zamachała do mnie postać mi znana. I twa niewinna twarz miga mi za plecami, gdyż już roześmiany unoszę głowę i rękę by w powolnym geście odpowiedzieć Hugonowi. On jakiś radosny jest mocno, to sprawia, że i mi się twarz uśmiecha. Nie rozglądam się czy coś jedzie: uliczka jest mała, maszyny są wolne, ja idę, czas staje, ja idę - kobieta się ogląda, a jej twarz jest smutna. Myślała pewnie o wielu rzeczach, lecz ja nie odwracam się, wchodzę do pubu moich znajomych.
A droga do ich stolika taka znajoma. Lawiruję pomiędzy stolikami pełnymi hipsterów w indiańskich koszulach, ich wesołe i smutne miny zmieniają się gdy idę. Ale tylko na chwilę, staram się utrzymywać dar w środku. Słabo mi idzie. Stawiam torbę płócienną wypełnioną jarzyną na stoliku moich przyjaciół, uśmiecham się do nich w ten mój szeroki sposób.
- Byłem na targu i kupiłem świeże warzywa. I rybę, patrzcie jaka dorodna! - sięgam ręką tam gdzie mokre i tłuste, a wyciągam wielką tuszę podwodnego stworzenia, podsuwam pod nos koledze mego współlokatora. - Wybaczcie, że się wtrącę.. - i siadam pomiędzy nimi, chociaż najpierw ryba woląduje spowrotem w torbie - Lecz zaprosiłem dziś na obiad trzy moje przyjaciółki, może chciałbyś i ty przyjść? - zwracam się więc do blondyna o dziwnym wyrazie twarzy. Jesteśmy tak inni, lecz nie staram się znajdować kontrastów na razie. Raczę go kawałkiem mej kolorowej duszy, kawałkiem mej mocy radosnej.

Zobacz profil autora

9 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 02, 2012 1:32 pm

Kiedy tylko Francis wszedł do środka Hugon zrozumiał swój błąd: nigdy nie powinien pozwolić by kuzyn spotkał się bliżej z kimś takim jak Francis. Kuzyn po prostu wychowany był w innym świecie i nie powinien być narażany na pokazywanie mu, że nie tylko jego świat istnieje. To mogłoby chłopaka zbytnio przerazić. Hugon to rozumiał,a teraz na takie rzeczy go narażał. Bo tu należy wspomnieć o tym, że Hugo w kwestii orientacji w świecie miał się za lepszego od Dereka. Bo on się umiał odnaleźć w tym miejscu gdzie przyszło mu żyć, a kuzyn to by najlepiej caly świat pod siebie ustawił. Tak ciężko byłoby mu wytłumaczyć, że to siebie trzeba dostosować. Derek by nie zrozumiał, dlatego Hugo nie zamierzał być tym który zepsuje jego wymyślony świat i pokaże mu jak to jest naprawdę z tym wszystkim. Gdyby go nie zabrano z Holandii, mógłby tak żyć, ale tutaj nie.
- Wiem, że się kojarzycie, nie wiem czy znacie osobiście, także Dereku poznaj Francisa, Francisie poznaj Dereka i nie przejmuj się tamtą dwójką, która na nas spogląda, a jeśli pragniesz wiedzieć kim oni są to Clint i Gustav. - Powstał szybko, zabierając w ostatniej chwili rybę spod nosa kuzyna i pakując ją do torby, z której nowoprzybyły był ją wyciągnął. Nie wiadomo jak kuzyn by na takie zapachy i oślizgłości zaraz pod swym wielce arystokratycznym nosem zareagował. Wiadomo, że Francis chciał dobrze jak zawsze, ale jak to z Derekiem trzeba się obchodzić dopiero się chłopak dowie, jeśli ten daj Boże nie, zamieszka z nimi. Uspokojony Hugon zasiadł przy stoliku ponownie. Akurat przyniesiono mu zamówienie. Podziękował kelnerce. Kawę mieli tu naprawdę dobrą.- Znam je? - Hugo zwykł znać dużo ludzi, lecz nie każdy zwykł znać jego. Tak to jest, gdy się wciąż gdzieś kręci i wiele słyszy. - Dereku to wspaniała okazja byś zobaczył jak mieszkamy. - Całkiem zapomniał o pytaniu jakie przed chwilą zadał. Francis mógłby mu na nie nie odpowiadać, bo i tak Hugo by nie zwrócił na to uwagi. - Francisie musisz wiedzieć, że Derek wreszcie może wyprowadzić się z akademika i być może wybierze pokoik u nas, ale to nic pewnego - wspominać o tym, że sam ich w to wpakował nie zamierzał. Pewne rzeczy należy przemilczeć i tylko w skrytości ducha żałować, że jest się tak rozgadanym gdy to zupełnie niepotrzebne jest.

Zobacz profil autora

10 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 02, 2012 3:41 pm

Ależ Derek doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia świata zupełnie różnego od jego własnego. Świata, w którym wszystko jest nie tak i prowadzi jedynie do ogólnego zgorszenia i destrukcji. Świata pełnego bezprawia i pogwałcenia wszelkich cnót. Świata gdzie dobro jest złem, a zło nadal pozostaje złe. Przez lata próbował pojąć jego zasady i ze spokojem ducha można przyznać, że niektóre tajniki sobie nadal przyswoił, lecz by pojąć wszystkie zagadnienia potrzeba było o wiele więcej czasu i zapału, na które Derek raczej nie mógł liczyć.
Zaskoczeniem tego wieczoru było to, że najwidoczniej Francis posiadał świat trzeci, jeszcze gorszy od tego drugiego. Gorszy, bo zupełnie niepoznany przez Dereka. To co było nieznane przerażało chłopaka, lecz ani trochę nie sprawiało by zmieniał sposobu swojego postępowania. Coś innego to sprawiło i było to równie niewytłumaczalne jak trzeci świat, ale chyba bardziej przerażające, bo odbierające zdrowy osąd i właściwie reakcje.
Więc Derek zamiast skrzywić się z zaskoczenia na widok ryby i grzecznie odsunąć się ukrywając zniesmaczenie w serwetce, patrzył się zafascynowany na Francisa. Ogólnie to niegrzecznie tak używać mocy w miejscach publicznych, wam powiem. Może prowadzić do ślinotoku u mnie odpornych psychicznie, na szczęście Derek był odporny.
- Fascynujące - nie był w stanie wydobyć z siebie więcej. Zagapił się na moment w swoje danie, a jego apetyt odparował całkowicie. O ile wcześniej naprawdę rozważał spróbowanie chociaż kąska, to teraz zmienił już swoje zamiary. Skinął na Gustava, który be pytania zabrał od niego posiłek i postawił na swoim stoliku. Ci zawsze chętni na dodatkowe porcje. Ich uzależnienie od resztek było czymś o czym Derek obawiał się nawet myśleć, co dopiero robić z tym coś więcej.
Derek westchnął i postanowił więcej nie spoglądać w stronę Francisa, bo czuł, że nie za dobrze na tym wyjdzie. Skoro tamto krótkie spojrzenie potrafiło sprawić by nadal uważał chłopaka jako równego sobie pomimo ryby, to strach przewidywać co byłoby dalej.
- Masz rację, Hugo. Okazja jest. Jak najbardziej wpadnę - obiecał. Nie miał pojęcia co miał się niby spodziewać po "przyjęciu" urządzanym przez tą dwójkę, ale coś mu mówiło, że nie będzie to przypominać zamkowego bankietu. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Albo przynajmniej próbuje udawać, że się lubi i przynajmniej od czasu do czasu przypominać tamtych. Derek nie lubił tego robić, ale jaka inna opcja mu pozostaje?


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

11 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 02, 2012 8:16 pm

Niegrzeczny bowiem ten Francis, a w żyłach jego płynie niegrzeczna krew. Krew z krwi ojca swego, niezbyt z pozorów do ojca podobny, doprawdy zadziwia jak będąc uśmiechniętym można wiele przykrości narobić ludziom dookoła. Niech się nie zwiedzie widz uważny jego minką niewinną, niech nie śmieje się z jego loczków i palców zakończonych na okrągło. Krew z krwi ojca dziś pobudza jego dar do mieszania, mieszania.
Francis opiera się zainteresowany na stoliku, podpiera głowę i przechadz się ścieżkami od jednej osoby ku drugiej personie. Ma dziwne wrażenie, że mają oni pomiędzy sobą barierę, zachowują bowiem dystans. Słowny, fizyczny. Francis wyzbył się już dawno podobnych dystansów, Francis nie myśli o barierach, on ich nie ma. Nie mają ich inni przy nim. - To dziewczyny z miasta, nie wiem czy je możesz kojarzyć. Mają jasne włosy i pływają o świcie w morzu - rozmaroznym wzrokiem przypomina sobie, kiedy dzisiejszym rankiem wzięli w czwórkę kąpiel a morska piana pieściła ich nagie ciała. (lol to zabrzmiało jak rym jakiegoś słabego rapera z polski)
- O, to pewnie, niechże wybiera. Bo DEREKU- dziwnota wypowiadania jego imienia w ten sposób zdumiała Francisa do głębi, jednak kiedy już tak mówi, zdaje sobie sprawę, że będzie tak musiał zawsze zwracać się do młodszego kolegi. - musisz wiedzieć, że w naszych progach powitamy z radością kazdego różnego człowieka, nawet Ciebie! I twoich tworzyszy: Eastwood i Holoubek, istna mieszanka wybuchowa dwóch wspaniałych aktorów. A wy przepadacie za owocami morza?

Zobacz profil autora

12 Re: Sherlock Holmes on Pon Gru 03, 2012 9:58 pm

Pokiwał głową na opis Francisa. Nie było to wcale trudniejsze jak przystosowanie się do życia z Derekiem. Obaj mieli swoje odpały i Hugon to rozumiał. Z Hugona był tolerancyjny człowiek. Mamusia go tak nauczyła.
- Syrenki mówisz. Lubię syrenki, nawet jedną ostatnio spotkałem, ale nie mogła być jedną z twoich koleżanek, bo miała zielone włosy i chyba jej się nie spodobało, że też chciałem akurat z basenu skorzystać. - Hugon poczynał odkrywać, ale bardzo powoli jak na razie, że tylko on gada jak najęty i za wszelką cenę stara się udawać, że wszystko jest okej i przez to jeszcze gorszą czyni obecną sytuacje. Naprawdę zaczynał to pojmować, lecz powoli, więc ciągnął dalej swoje durne historyjki, które to zapewne nikogo nie interesowały. - Ale to nic, chcę jedynie powiedzieć, że cieszę się na dzisiejsza kolacje. Zawsze miło spotkać nowych ludzi. - No i zamilkł, bo wreszcie do niego dotarło. Rzucił się na ciastko. Znaczy wszystko z manierami prawda.

Zobacz profil autora

13 Re: Sherlock Holmes on Wto Gru 04, 2012 11:24 am

Derek nabierał wątpliwości, chociaż robił to z dziwacznym trudem, którego nigdy dotąd u siebie nie zanotował. Zazwyczaj wszelkie możliwe wady danego przedsięwzięcia nawiedzały go bez wysiłku i robiły zamęt w jego głowie do tego stopnia, że nie potrafił odnaleźć zalet. Całym sobą skupiał się na tym, co może pójść nie tak, by móc zapobiec temu i w ten sposób ustrzec się od poniżenia i zgorszenia, którego Bunia z całą pewnością by nie pochwaliła. Tak jak i pozostała część rodziny (może za wyjątkiem Pietera) (i, ku rozpaczy Dereka, Hugona pewnie również). Takie zapobiegliwe spojrzenie na życie pozwalało mu być tym kim chciał być, więc teraz kiedy tak jego bariery opadły i wszystko namawiało go by przystać na propozycje nie patrząc na konsekwencje, czuł się obco. Nie swój.
Jak on nienawidził kontrolerów. Bo właśnie nim był Francis, co do tego nie ma wątpliwości. Wcześniej o tym nie myślał, ale teraz wiedział już na pewno. Kontrolerzy byli najgorszym typem utalentowanych, bo zabierali to co Derek cenił w sobie najbardziej. Zabierali jego doskonałą i niepowtarzalną osobowość, czyniąc z niego zwykłego uległego pieska. A on pieskiem być nie zamierzał! Chyba właśnie ta odrobina złości odrobinę odświeżyła mu odczucia, bo był już wstanie skrzywić się zdegustowany na wieść o nagich dziewczynach. Mówienie o pływaniu o świecie, z całą pewnością związanego z nagością! Co za bezczelne zachowanie! Odrażające! Och, Derek powoli stawiał zamieszkanie z kuzynek pod wielkim znakiem niepewności.
- Jak już mówiłem rozważę wszystkie za i przeciw i dam znać - odparł sucho uciszając jednocześnie ręką Clinta i Gustava, którzy szykowali się do odpowiedzi na pytanie Francisa. Oczywiście, że lubili owoce morza. Oni lubili nawet psie chrupki. To oni właśnie byli pieseczkami i oni mogli ulegać talentowi Francisa, jaki niebądź on był. Z pewnością nie Derek, choć rzeczywiście było to trudne. - Ale musicie wiedzieć, że ja z kolei nie uznaję pierwszych lepszych ludzi przewijających się przez mój dom. Złodzieje, zboczeńcy, NAŁOGOWCY - to nie są typy, których toleruję - rzucił z godnością jaką mogą się jedynie szczycić ci, w których żyłach płynie błękitna krew. Błękitna krew nie zadaje się z takim pospólstwem z jakim z pewnością zadają się ci dwaj. Hugo i Francis. Syreny z zielonymi włosami? Przecież Derek nie zbliżyłby się do takiej nawet na sto metrów, co dopiero mieć zamiar się z nią kąpać w jednym basenie! Och, Hugonie! Od tego można przecież dostać jakiejś wysypki! Już nie mówiąc o intymnych chorobach.
Och, chyba niedługo przyjdzie by się stąd zbierać - pomyślał Derek.


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

14 Re: Sherlock Holmes on Sro Gru 05, 2012 7:45 pm

Francis oglądał roześmianą twarz Hugona i widział w jego oczach zielone włosy, kręcone tak jak dyktowały im fale morskie. I słone ich usta, wyginały one jego własne w szerokim uśmiechu. I tym uśmiechem obdarzał swoich towarzyszy. A było ich czterech, dwóch dużych i dwóch mniejszych. Francis nie umiał pojąć, dlaczego jeden z czterech tak bardzo chce się odgrodzić od szczęścia. Hugo bowiem miał nastawienie podobne do samego Francisa: był otwarty, starał się być tak wyluzowany jak Baudelarie. "Dereku" (Francis pomyślał, że to specjalne zaakcentowanie ostatniej samogłoski ma zwiazek z francuskimi korzeniami Dereku, co robiło z nich już prawie krewnych!) nie miał jednak żadnych miłych wieści dla Francisa, robił na opak od tego co chciał. Smutno się zrobiło chłopcu z blond loczkami.
- Przyjdź, ucieszę się, jak przyjdziesz - położył mu dłoń na ramieniu, jak to on robi uroczo nie rozumiejąc czegoś takiego, jak przestrzeń intymna. Którą Dereku wydawał się mieć szeroką! Zaśmiał się głośno słysząc słowa kuzyna Hugona i patrzył w stronę tego drugiego. Może sam Francis tego nie wiedzieć, ale czasami przez jego próg przewijają się przeróżne persony o dzinej przeszłości. Może to kwestia genów. Prawdę mówiąc Francis wszystkim wierzy, nic mu więc do tego kto jest kryminalistą. Pochylił się przez stół do ziomków.
- A co z dziwkami? - trochę miał bekę z Dereku, a co.

Zobacz profil autora

15 Re: Sherlock Holmes on Czw Gru 06, 2012 9:06 am

To nie był dobry dzień Hugo. Gdyby był dobrym dniem Hugo to ten nie byłby na tyle głupi by proponować kuzynowi wspólne mieszkanie. Jakoś jak długo z nim nie obcował to zawsze zapominał, że kuzyna należy a wręcz jest to konieczność by kuzynka lubić z daleka. Inaczej się nie da. A on znowu o tym nie zapomniał. O wszystko pragnął obarczyć winą dziewczynę w kwiecistej sukience z długim warkoczem, która na rowerze przemknęła kogo niego, a Hugo był totalnie stracił dla niej głowę i właśnie po tym incydencie wpadł na kuzyna. Przeklęte jego miłostki.
- Ależ my nie nalegamy na odpowiedź natychmiastową - zapewnił Hugon. Czuł, że Francis źle wpływa na Dereka. Jemu samemu już nie przeszkadzało, że w obecności współlokatora sam już nie wiedział co jest prawdą a co nie, ale Derekowi to widocznie strasznie się nie podobało. Biedny pan wiecznie z kijem w tyłku, a mógł się wrodzić w ojca, wtedy byłoby o wiele ciekawiej. - Zrobisz jak uważasz - dodał, szczerząc się jak głupi. Mimo całego zdenerwowania, że sytuacja jest dziwna i że to jego wina, to co się działo zaczynało mu się podobać. Dobrze się bawił znad swojego deseru obserwując jak tamci na siebie reagują. Udał, że dostał nagłego ataku kaszlu, gdy Włoch zadał nurtujące go pytanie. Nagle pomysł ich mieszkania we trójkę wcale nie wydawał się być takim okropnym. Pocący się kuzyn, nie wiedzący co ze sobą zrobić - czy coś mogło być piękniejsze od tego widoku?

Zobacz profil autora

16 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 08, 2012 11:42 pm

Po pierwsze Derek się nie pocił. Pocenie było zarezerwowane dla niewykształconych robotników budowlanych gwiżdżących na każdą przechodzącą kobietę, be z względu na to jak bardzo jej uroda odbiegała od standardów; do takiej własnie grupy, nawet w niedalekiej przyszłości, najpewniej trafi Hugon - przynajmniej zdaniem Dereka. Choć poważną barierę na tej drodze do kariery stanowiły pieniądze jego rodziców. Derek był jednak pewien, że nie takie trudności Hugon jest w stanie pokonać. Nie żeby miał o nim jakieś mocno niskie mniemanie. W końcu to jego krew, a krew coś znaczy. Dlatego wbrew wszystkiemu nawet go lubił, pewnie z obowiązku. Jednak nic nie kazało mu lubić Francisa, a jednak jakaś niepohamowana siła go do tego pchała. Okropne. Niewygodne. A nawet bezczelne.
Podobnie jak słowa jakimi się posługiwał.
Na dźwięk tego wulgarnego pytania, Derek znacząco uniósł jedną brew, spoglądając najpierw na kuzyna, a dopiero później na Francisa. W tej chwili nie rozumiał jakim cudem się tu znalazł i dał się wciągnąć w tą rozmowę, bo zazwyczaj jego plebsoradar działał sprawnie. Tym razem go jednak zawiódł.
Nie odpowiedział na pytanie.
- Myślę, że na mnie już pora - poinformował towarzystwo i skiną na Clinta i Gustava, którzy bezzwłocznie wstali ze swoich miejsc, jakby byli zsynchronizowani razem z Derekiem. - Miło było spędzić z wami popołudnie. Jeszcze się do ciebie odezwę, Hugonie.
Z tymi słowami wyszedł.

////////////


_________________

Diederick van Vollenhoven

- * -
telefon [url=http://]- pokój[/url] - pb [url=http://]- strój[/url] - relacje
Zobacz profil autora

17 Re: Sherlock Holmes on Nie Gru 09, 2012 3:41 pm

Więc poszedł, a wraz z nim wyszło dwóch więcej. Tak jakby zajmował przestrzeń przeznaczoną dla tłumów, miał też władzę nad tłumami. Cieni. I Francis spogląda za wychodzącym, wciąż ma w oczach nadzieję, rozbawienie, pytanie na które nie otrzymał odpowiedzi. Zwraca się do Hugo, który natomiast ma w oczach dziewczynę z kawą przy sąsiednim stoliku.
- Uroczego masz kuzyna, Hugo. - uśmiecha się Francis - To co, pomożesz mi przygotować kolację? Musimy jeszcze kupić jakiś alkohol, bo nie miałem już rąk
Wzrusza ramionkami i myśli, czy przyjaciółki jego będą wolały wino białe czy czerwone. A może kolorowe drinki.

Zobacz profil autora

18 Re: Sherlock Holmes on Sob Gru 15, 2012 8:22 pm

Przełknął jakoś to: jeszcze się odezwę Hugonie. Cóż innego miał zrobić? Przecież kuzynowi nie idzie przetłumaczyć, że ma się na imię Hugo, a Joseph to tatuś. Nie idzie tez kuzynowi przetłumaczyć, że oficjalne tony to nie ten świat. Jednak dobrze, że kuzyn już sobie poszedł, myśli sobie Lyttelton zabierając się za resztki deseru. Sam też zamierza zaraz iść.
- Niestety uroczego tylko z daleka. - Uśmiechnął się, kończąc swój deser. Rodziny się nie wybiera, tak bywa. Hugo dawno się z tym pogodził, ale czasem bywały gorsze dni. - Oczywiście, że pomogę. - Pokiwał ochoczo głową. Ta kolacja musi być specjalna, żeby Derek już ostatecznie poznał niezwykłość współlokatora. - Co tylko potrzeba. - Bo czemu nie. Hugo zawsze chętny do pomocy zwłaszcza jeśli ma go to doprowadzić do spotkania z uroczymi syrenkami. Lubił poznać nowe osobistości, a takie syrenki musiały być osobistościami wręcz wyjątkowymi. - Czas na zakupy. - Przywołał kelnerkę ślicznie się uśmiechającą i jej zapłacił. Zabrał swój płaszcz, aparat i Francisa też. Wyszli.

no to chyba tyle, nie

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach