You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 McDonald on Nie Lis 04, 2012 12:26 pm


    Wiadomo o co chodzi

Zobacz profil autora

2 Re: McDonald on Sob Lut 02, 2013 2:40 pm

Z powodu mojego niechcenia nie skończyłam poprzedniej gry Miszą, ale miałam chęci. Nie pamiętam już nawet gdzie ona była, ale oks. Z Miszy to była wielka fanka fast foodów i pewnie gdyby tylko ktoś jej pozwolił jeść tylko te niezdrowe żarcie to by wyglądała jak stereotypowy Amerykanin. Szersza niż wyższa. Na jej szczęście, a na nieszczęście jej ciałku i rodzicom, zaraz obok szpitala znajdował się McDonald! Się wybudował, jak jakiś grubas miał zawał serca to przynajmniej mogli go szybko uratować. Spotykała się tutaj z tatą, gdy ten miał przerwę w pracy, bo strasznie dużo pracował. Było jej bardzo smutno z tego powodu, ale nie miała czasu na tego okazywanie, więc gdy tylko wiedziała, że może zabrać czas tacie, dzwoniła i czekała na niego tutaj. Przedtem jeszcze zjadła mnóstwo niezdrowego żarcia, aby nie robić tego przy nim, bo by jej jeszcze zabronił, że nie powinna tyle tego w siebie wpychać. Jednak tym razem tatuś ją uprzedził i nie mogła sobie pozwolić na zamówienie trzech zestawów z zabawką, a nawet nie miała na to czasu. Miała chytry plan, a ów plan znajdował się w torbie założonej przez ramię i trochę się szamotał.Uniosła ją lekko i zerknęła do niej, niezbyt jawnie, nie chciała, aby tata zauważył zanim mu o tym powie, to by wszystko popsuło. Niestety, przez to roztargnienie zanim doszła do stolika, gdzie siedział Maks, potknęła się i padła na podłogę. Jednak mając w opiece niewinne życie, w ostatniej podniosła torbę nad głowę, aby jej się nic nie stało. Szybko się podniosła, przepraszając gęsto wszystkich siedzących obok ludzi i masując się po kolanie, ponieważ upadek był nieco bolesny Zaszkliły jej się oczy od bólu, który jej sprawił, ale ani jedna łezka nie spłynęła, bo Misza już taka była, rzadko okazywała słabość. Podeszła do taty już szeroko uśmiechnięta, przytuliła się i następnie usiadła naprzeciw krzywiąc się, bo kolano nie chciało dać jej zapomnieć o upadku sprzed chwili.
- Tato, powiem od razu! Co byś powiedział na to, że chcę mieć zwierzę?!

Zobacz profil autora

3 Re: McDonald on Pon Lut 04, 2013 9:55 pm

Piszę posta he he he

Maks uwielbiał czas kiedy przychodziły egzaminy,poświęcał wtedy jeden dzień na wystawienie ocen z zajęć i przez kolejne dwa tygodnie nie musiał przejmować się mało ogarniającą gówniarzerią. Ostatnio jakiś idiota władający feromonami wprawił w depresyjny nastrój pół oddziału onkologicznego - Maks pewnie by mu wpierdolił, gdyby tylko ów delikwent nie sięgał mu do pasa.
Dziś, jako że nie miał zbyt wielu zajęć zadzwonił do swej ulubionej córki i umówił na spotkanie po pracy i tym razem to nie on był tym pędzącym na złamanie karku. Zdążył zjeść trzy cheesburgery, jakieś frytki i popił dwoma shake'ami, a potem zamówił Mc zestaw i czekał na Miszę.Nie chciał dawać jej złego przykładu i kilogramy fast food'u wpierniczał przed lub zaraz po spotkaniu, zależy czy musiał na nią czekać czy się spóźniał.
Na piękne wypierdolenie się córeczki zareagował wywróceniem oczu. 'I ta oferma jest moim dzieckiem?' pomyślał, nie oznacza to jednak, że mniej kochał swoje dzieci niż każdy inny przeciętny rodzic, chociaż on takim przeciętnym ojcem nie był... w końcu nie był zaślepiony miłością do swych gówniarzątek i nie idealizował ich jak większość rodziców. Wbrew logice sprawiało to,ze jego miłość była silniejsza, w końcu żadne nie mogło go rozczarować.
Zanim odpowiedział napytanie swej latorośli powoli przeżuł kęs burgera, zagryzł paroma frytkami i popił colą co dało mu czas do namysłu,a raczej do zorientowania sie w beznadziejności sytuacji w jakiej się znalazł.To był koszmar rodzica-Maksa, nie mieć powodu by odmówić dziecku. W końcu uczy się dobrze, jakby życia normalnego nie miało, kłopotów nie sprawia, jakby życia normalnego nie miało, nie klnie, nie pali, nie puszcza się.
No kurwa nic!
- Pozwól, ze spytam: po chu... po co? Po co Ci zwierzak?

Pisanie Maksem nawet w trzeciej osobie nie wywinie się od przekleństw.

Zobacz profil autora

4 Re: McDonald on Wto Lut 05, 2013 5:05 pm

Heheczki, zajebiście się jaram, gram z Kachą, czujecie to?! Swoją drogą, jeżeli Misza by umiała czytać w myślach, to by chyba nienawidziły ojca, za to, że nazywa ją gówniarzerią i zapytuje, czy ta oferma jest jego dzieckiem. Nic by go nie uratowało, nawet to, że była jego ulubioną córką, bo samo to, że miał ulubieńców było okropne! Dobrze, że mamusia była kochana i na pewno tak nie myślała. Jednak była też bardziej stanowcza i Misza, jeżeli chciała dobrze wypełnić swój plan, musiała zacząć od taty, bo jak on się zgodzi to mama nie będzie miała innego wyjścia, przecież nie chciała wyjść na jakiegoś gorszego rodzica, który terroryzuje dzieci i nie pozwala im na szczęście. Trochę wredne to ze strony Miszy, bo normalnie nie manipulowała ludźmi, ale w tym przypadku wchodziły w grę wyższe potrzeby, nie tylko jej, ale również tego co gnieździło się i, miejmy nadzieję, nie dusiło się w jej torebce. Na pytanie taty dosłownie o mało jej oczy nie wyszły, tak się zdziwiła. Przecież to było tak oczywiste dlaczego chciała zwierzaka! No... Po prostu chciała, zwierzak fajna rzecz, zawsze ktoś kogo można poprzytulać, z kim będzie mogła spać, gdy będzie miała koszmar (Uwierzcie, lecenie przez dwa piętra po strasznym śnie w kapciach do mamy to nie była najlepsza opcja. Nawet nie chodziło o to, że Misza się bała, po prostu wiedziała, że jak zaśnie sama to jej się przyśnią one znowu!), a była chyba na tyle odpowiedzialna, że na pewno by go nie porzuciła! Nie była taka głupia, żeby traktować go jak zabawkę!
- No jak to po co? - Spytała kompletnie zbita z tropu! Takie głupie pytanie jej tata zadaje! - Bo zwierzaki są cudowne, przytulają się do Ciebie, zawsze są ciepłe, musisz się nimi opiekować, dawać im jeść, pić, bawić się z nimi, być za nie odpowiedzialnym, głaskać je i przytulać! Nigdy Cię nie zostawią, bo są takie wspaniałe i zawsze Cię kochają, bezwarunkowo i bezinteresownie, niezależnie od tego jak postąpiłeś, źle czy dobrze, wystarczy, że ich traktujesz tak ja powinieneś! W dodatku kto się takim zwierzaczkiem zaopiekuje jak nie ja! Przecież to są jak małe dzieci, które zostały porzucone! Co to za pytanie w ogóle, po co mi zwierzak?! - Nie wiem czy wspomniałam kiedyś, ale Misza wszystko przeżywała, a kiedy chodziło o takie ważne rzeczy jak ta, zaraz była bardzo przejęta, dlatego jej wypowiedź była pełna emocji. Poza tym dalej bolała ją noga, więc sięgnęła po cole z lodem i postawiła ją sobie na kolanie. Może nie będzie miała wielkiego siniaka na pół uda i jeszcze łydki.

Zobacz profil autora

5 Re: McDonald on Pon Lut 11, 2013 6:49 pm

Ja się cieszę, że Misza nie czyta w myślach, bo inaczej Maks potrzebowałby co rusz pomocy jakiegoś wymazywacza pamięci, by mieć dobry kontakt z córką albo musiałby wyjechać gdzieś daleko i rozmawiać z nią tylko prze Skype.
- No właśnie. Trzeba się nimi opiekować. Jesteś gotowa na taką odpowiedzialność? - Maks sam nie wierzył w słowa, które padały z jego ust, ale musiał zachować twarz, nie mógł od razu się zgodzić ponieważ... no kurwa to jest Maks.Wyobrażacie go sobie jako zgadzającego się na wszystko tatuśka? To znaczy... w końcu i tak się na wszystko zgadza bo jednak jest kochany, jednakże dzieci muszą się wykazać pewną kreatywnością podczas namawiania i to od niej właśnie zależy czy dostaną to czego chcą. A jeśli Maks ma akurat wredny humor muszą się na męczyć. Niestety cierpię na niedobór weny więc nie wiem czy nie oznacza to, że już w następnym poście Misza dostanie pozwolenie na zwierzaka.
- Pozwalają wam trzymać zwierzęta? - uniósł brew i zajął się drugą połową burgera, która mu została.

Super-krótko,super-do-dupy i jeszcze bez klęcia. Mój najgorszy post w karierze Maksa XD

Zobacz profil autora

6 Re: McDonald on Czw Lut 14, 2013 5:33 pm

Spojrzała na ojca i zrobiła minę w stylu 'are you fucking kidding me?' Miło, że Maks starał się być odpowiedzialnym tatą i Miszę bardzo to cieszyło jednak według niej zadał jej naprawdę idiotyczne pytanie, oczywiście, że była odpowiedzialna! I on to powinien wiedzieć najlepiej.
- Tato - Zaczęła niepewnie, bo trochę ją bawiło zapewnianie ojczulka, że będzie umiała zająć się zwierzaczkiem - Myślałam, że kto jak kto, ale ty mi ufasz. Mam dwójkę młodszego rodzeństwa, którzy dalej żyją pomimo tego, że zdarzało mi się nimi opiekować, nigdy nikogo poważnie nie skrzywdziłam i chociaż bywam niezdarna, nigdy nie zgotowałam sobie trwałych obrażeń. Może to nie są zbyt dobre argumenty, ale naprawdę, chociaż nie zabrzmi to stromnie, wydaję mi się, że jestem bardziej rozumna od połowy starszych nastolatków mieszkających w Rezydencji, a posiadanie zwierzaka jeszcze lepiej nauczy mnie odpowiedzialności - Skończyła i napiła się coli trochę przy tym siorbiąc, jak na dojrzałą dziewczynkę przystało. Nie podobało jej się to, że musiała tak tatę przekonywać, aby mieć zwierzaka. Oczywiście, została nauczona, że nie zawsze wszystko w życiu będzie dostawała, a jak już coś będzie chciała to trzeba na to zapracować, ale spodziewała się większego zaufania ze strony Maksa i mniej takich pytań, które troszkę ją urażały. Czyżby tata uważał, że nie poradzi sobie z żywym stworzeniem oraz opieką nad nim? - Tak - Odpowiedziała na kolejne pytanie, ponieważ sprawdziła to wcześniej. A przynajmniej ja Poks, mam nadzieję, ze pozwalają, ale w sumie doszłam do wniosku, że pewnie tak, skoro ludzie spędzają w Rezydencji po miliony lat życia, czemu nie mieliby im pozwolić na futrzaka.
- Dobra, tato, słuchaj. Wiem, że to co teraz zobaczysz wcale nie będzie działało na moją korzyść i całe to gadanie o mojej odpowiedzialności pójdzie na marne, ale wiedz, że nie miałam wyboru! - Przejętym głosem szybko to z siebie wyrzuciła i położyła swoją torbę na stół, rozejrzała się uważnie w około i pokazała Maksowi co się tam znajdowało - Spokojnie, nakarmiłam go, dałam mu pić, w torbie było mu wygodnie, wcale go tak nie niosłam całą drogę, ale gdybym go nie ze sobą nie wzięła złe kocury by go zabiły, a jeżeli nie one to by umarł z głodu. Spójrz, jaki jest mały, kompletnie nie umiał walczyć o jedzenie, nawet ma ranę za uchem, jednak nie wiedziałam, czy go zaprowadzać do weterynarza, pewnie później musiałabym go oddać do schroniska, a tak pomyślałam, że jeżeli mi pozwolisz to będę go mogła zaprowadzić do uzdrowicieli, szybciej i mniej boleśnie go uleczą. Tato, naprawdę mi zależy, żeby on żył, gdy tylko zobaczyłam jego zapłakane oczka nie mogłam go zostawić na pewną śmierć, jednak zrozumiem jak nie wyrazisz na to wszystko zgody.

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach