You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Lucky Satan Pumpkin - Jacob Artist on Pią Lis 23, 2012 6:53 pm

Imię i nazwisko: Lucky Satan Pumpkin
Wiek: 15 lat
Data urodzenia: 6 czerwca 2006
Wygląd: Jacob Artist


Charakter: Lucky nigdy nie starał się udowodnić, że jest prawdziwym mężczyzną z krwi i kości, bo NIM BYŁ. Nigdy za wszelką cenę nie chciał pokazać jaki jest odważny, jak niczego się nie boi, bo NIE MUSIAŁ. Nigdy nie starał się o względy płci pięknej, bo one aż CIĄGNĘŁY się za nim SZNURKIEM. Nawet jako dziecko pokazywał się z jak najbardziej dorosłej strony, na przykład kiedy to w akcie heroicznej odwagi wlazł na stare wysokie spróchniałe drzewo, by uratować kota jednej dziewczynki. I NIE SKOŃCZYŁO SIĘ TO TYM, ŻE POTEM NIE POTRAFIŁ SAM ZEJŚĆ Z DRZEWA, DOSTAŁ ATAKU PANIKI I PO WSZYSTKIM NIE WYCHODZIŁ PRZEZ TYDZIEŃ Z ŁÓŻKA. Wcale nie. Ważne, że kot był cały, choć w tym całym zamieszaniu chyba jednak nie była mu potrzebna pomoc w zejściu z drzewa. LUCKY TO TWARDY GOŚĆ. Nie rozczulają go żadne bzdety, żadne "babskie" zachowanie nigdy u niego nie zanotowano. Prędzej by umarł niż dał się przyłapać na jakichkolwiek ckliwościach. PFFF, od czego w końcu są zamki w drzwiach? Znaczy on wcale niczego nie ukrywa!!! Jak już się zamyka to by siać zgorszenie i zamęt!!! (Nie wiem jak można to robić w zamkniętym pokoju, ale nie zagłębiajmy się). DO NICZEGO SIĘ NIE PRZYWIĄZUJE. Na serio, do ludzi także. Matka? Ojciec? Siostra? Pff, da się bez nich żyć. Chociaż może rzeczywiście utrudniłoby odrobinę funkcjonowanie... Bo kto by mu przykleił plasterek na rozciętego paluszka? Przed kim mógłby się pochwalić najnowszym MĘSKIM osiągnięciem? Do kogo mógłby się zwrócić, by dała mu numer jakiejś fajnej dziewczyny, którą akurat zna? ALE OCZYWIŚCIE PORADZIŁ BY SOBIE BEZ RODZINY. BA. Jego naturalnym środowiskiem zdecydowanie jest bezludna wyspa pełna drapieżnych zwierząt (które na całe szczęście boją się jego drugiej formy i nie zbliżają na kilometr, nawet pająki - przed odkryciem talentu był z nim mega problem). DRUGIE IMIĘ LUCKY'EGO JEST CAŁKOWICIE ADEKWATNE DO JEGO USPOSOBIENIA. Siedzi w nim niepojęta mroczna siła, której ludzki umysł nie ogarnie! (dobrze, że siedzi głęboko, bo jakby nie to pewnie by był Armagedon). (NAPRAWDĘ GŁĘBOKO). Nie chcesz znać Lucky'ego. On nie chce znać ciebie. Po co mu taki beznadziejny znajomy jak ty? Żeby pogadać sobie o bzdurach? Żeby wypić razem piwo? TO WSZYSTKO MOŻE ROBIĆ SAM! (Tylko dlaczego do cholery tego nie robi?).

Talent: Zamienia się w... krakena.

Historia: Wyobraźcie sobie taki obrazek, na tyle ile możecie oczywiście: mały chłopiec z czarną czuprynką na główce, ciemnymi wielkimi oczętami i wystającymi kośćmi w każdym miejscu, powoli i cichutko skrada się przez dom. Stąpa ostrożnie starając się ominąć wszystkie skrzypiące deski i nawet mu się to udaje. No prawie. Ostatnia deska tuż przed drzwiami wyjściowymi wydaje z siebie przerażający odgłos zamrażający krew w żyłach i budzący wszystkich zmarłych z grobu. No, a przynajmniej wszystkich śpiących domowników. Momentalnie zapala się światło w korytarzu i chłopiec zamiera.
- Lucy? Dokąd idziesz? - pyta kobiecy zaspany głos. No jasne, że go rozpoznała. Chłopiec nie lubił tego dziwacznego damskiego zdrobnienia, które przylgnęło do niego niczym rzep do ogona taty.
- Do kuchni mamo - odpowiada zrezygnowany i ze spuszczonymi ramionami podchodzi do lodówki. Wyjmuje mleko, nalewa do szklanki. Przez cały czas jest bacznie obserwowany, ale już go nic nie obchodzi. Został nakryty!
Mama obserwuje go aż do czasu kiedy zamykają się drzwi do jego pokoju, a może i jeszcze dłużej, bo chłopiec słyszy skrzypienie łóżka dopiero po jakimś czasie. Zadziwiające jak wiele dziwnych dźwięków słychać w nocy. Nawet zwykłe senne oddechy rodziców. No i siostry. Chłopiec czeka na nie z niecierpliwością, a kiedy dostaje tego czego pragnie, nie zamierza powtarzać swojego błędu drugi raz. Tym razem wymknie się przez okno.
Dziś jest pełnia, dosyć znaczące wydarzenie, w życiu jego rodziny, ale to jedynie mu sprzyja. Ojciec jest wykończony całodziennym głupim zachowaniem i nie zauważy jego zniknięcia. Mama już go przyłapała, ale na pewno nie będzie go podejrzewać. To przecież mama. Chłopiec wysuwa się cichutko spod kołdry i podchodzi do okna. Schodził nim tylko raz i ten raz powinien mu wystarczyć na całe życie. Chociaż z drugiej strony gips był fajny, Happy narysowała mu na nim śmieszne buźki kiedy spał! Oczywiście potem wyraził swoje oburzenie na ich temat, w końcu żadnemu chłopakowi nie powinny podobać się takie kolorowe ozdoby!
Chłopiec wspina się na parapet odsuwając na bok doniczkę z kaktusem. Lubił kaktusy. Znaczy nie, tolerował! Żaden chłopiec nie lubi kwiatów. Chłopcy lubią robić niebezpieczne i szalone rzeczy! A on właśnie jedną z nich właśnie zamierza zrobić! Ha! Wymknąć się nocą i... i... No dalszego planu nie miał, ale to i tak bardzo dużo jak na niego! Otworzył okno i wychylił się by spojrzeć w dół. Miał pokój na parterze. Zaraz... W takim razie skąd tamten gips? Hm, bo wiecie, nawet zeskakując z parterowego okna należy zachować ostrożność. I mieć choć odrobinę wyczucia równowagi którego chłopcu brakowało.
Zamknął oczy i skoczył. Wylądował. Żył.
- Wow! - wyrwało mu się głośno, a wtedy za jego plecami coś zaszeleściło. Obejrzał się powoli, w każdej chwili gotowy do ucieczki (całe szczęście, że nie pomyślał wtedy o tym że drzwi do domu są zamknięte, bo przeraziłby się dwa razy bardziej).
- Psssyt Lucy! Lunatykujesz? - zapytała Happy wychylając się zza krzaka. Ale jak! Przecież spała! Chłopiec był tego pewien. Niemożliwe, by nawet zwykłe wymknięcie z domu wyszło jej lepiej i szybciej od niego! - No co tak stoisz? Czemu wyskoczyłeś...
- Ja... Wydawało mi się... Eee... Elfy?
-*-
Jakiś czas później chłopiec siedział przy kuchennym stole wysłuchując historii wujka Jowisza na temat tego co oni nie wyprawiali z jego tatą kiedy byli młodzi. Chłopiec pożałował, że nie ma bliźniaka. Nawet Dante i Salvador mieli. Ciocia Venus i Earth też. On za to miał siostrę. Lubił ją, właściwie nie lubił tylko tego, że ją podziwiał. Gdyby tylko... Gdyby tylko jego talent okazał się fajniejszy od jej! Gdyby!
-*-
Chłopiec niechcący spadł z pomostu i chwilę później był cztery razy większy. Podniósł i opuścił rękę, a pomostu już nie było. Pomyślał, że oto nastał dzień kiedy on, Lucky Satan Pumpkin stał się mężczyzną! A potem wydał z siebie odgłos jaki wydaje spuszczana woda w muszli klozetowej. Był KRAKENEM.

Grupa: polimorfi
Poziom zaawansowania: niski

Zobacz profil autora

2 Re: Lucky Satan Pumpkin - Jacob Artist on Pią Lis 23, 2012 7:10 pm

lubie go
nawet się uśmiechnęłam pod koniec, a dzisiaj to szok

Zobacz profil autora

3 Re: Lucky Satan Pumpkin - Jacob Artist on Pią Lis 23, 2012 8:03 pm


RELEASE THE KRAKEN!

Zobacz profil autora

4 Re: Lucky Satan Pumpkin - Jacob Artist on Pią Lis 23, 2012 11:23 pm

avatar
2 KARNE KUTASY
2 KARNE KUTASY
lepszy byłby LEWIATAN!

Zobacz profil autora

5 Re: Lucky Satan Pumpkin - Jacob Artist on Sob Lis 24, 2012 11:00 am

jaki fajny, taki męski nie xd

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach