You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Sue McCarthy - Abbey Lee Kershaw on Czw Lis 22, 2012 12:13 am

Imię i nazwisko: Sue McCarthy

Wiek:18 lat

Data urodzenia: 20 XII

Wygląd: Lubię długie spódnice. Lubię ciężkie czarne buty. Noszę jasne włosy. Jasne tak, że prawie białe. Lubię kolczyki, niemal tak bardzo jak tatuaże. Szukam inności i dziwaczności. W sobie, w Tobie i we wszystkim, co wkoło.


Historia: Urodziłam się w Melbourne. Znałam swoich rodziców, ale miałam wrażenie, że oni wcale nie znali mnie. Oszukali. Wszystkich wkoło, a najbardziej samych siebie. Że jest dobrze, tak jak powinno. Że to normalne. On odwiedzał nas raz w miesiącu. Do Rezydencji trafiłam mając szesnaście lat. Odnalazła je moja babcia. Wiedziała wszystko. Co potrafiłam i co robiłam. Mówiła, że to miejsce oderwie mnie od nieprzyjemnej atmosfery w domu - od mamy, która ciągle płacze i braku taty. Uczyłam się dobrze. Bardzo dobrze. Prasowałam codziennie sweterki, a włosy ładnie układałam. Myślałam, że na tym polegało życie - na robieniu dobrego wrażenie i utrzymywaniu go. Chciałam być porządna. Skończyłam siedemnaście lat. Na urodziny dostałam książki, które tak chętnie czytałam, a potem pojawił się on. Był starszy o kilka lat. W uszach nosił wiele kolczyków, a na nadgarstkach rzemyki. Wyróżniał się z nijakiej masy. Podeszłam do niego, gdy mnie o to poprosił. Potem zaczął do mnie mówić. Mówił tak pięknie. Przekonał mnie do siebie. Poszłam za nim, gdzie tylko mnie poprowadził. Odwzajemniłam pocałunek, gdy pierwszy mnie pocałował i splotłam swoją dłoń z jego dłonią. To on powiedział mi o medytacji. Na początku się bałam. Byłam przerażona, ale on nauczył mnie odbić się podskoczyć tak wysoko. Śmiali się i wyzywali nas. Wtedy zorientowałam się jak niewiele wiedzieli. I jak wiele wiedział on. Fascynował mnie. Skończył szkołę i zgodziłam się pojechać z nim do Indii. On chciał poznawać. Dowiadywać się. Mieszkaliśmy w górach, dokąd prowadziły kręte kamienne schody. Tam nas uczyli. Pokazali nam wiele, nawet jemu, chociaż już wcześniej usłyszał dużo. Wakacje się skończyły, ale ja nie wróciłam. Zdecydowałam się tam zostać. On też został, ale nie na długo. Jego ostatecznie zniechęciła ścieżka, którą zdecydował się pójść. Odszedł. Zostawił mnie, ale ja nie mogłam zrobić nic jak pogodzić się ze stratą. Nie mogłam żałować. Gdyby nie on, nadal byłabym ideałem, opartym na mylnych poglądach innych. Minął rok, a ja czułam się gotowa na powrót i rozpoczęcie samodzielnego interpretowania świata, w oparciu na tym, czego mnie nauczyli. Nie chcieli mnie z powrotem przyjąć do Rezydencji, ale babcia, która nadal mnie kochała i miała zdolność rozmawiania z innymi, przekonała ich do tego. Wróciłam, po roku. Choć w dokumentach imię mam to samo, już nie jestem tą samą Sue.

Talent: Wprowadzam innych w trans. Stan podobny do tego, kiedy medytuję lub wybieram się na wycieczki ścieżkami swojego umysłu w towarzystwie przyjaciół proszków, tabletek i kolorowych kawałeczków papierków. Nie muszę ich dotykać. Wystarczy, że znajdą się niedaleko mnie, a ja przeniosę całą swoją uwagę na nich i zechcę pokazać im ten wspaniały świat.

Charakter: Kiedyś byłam grzeczna i poukładana. Mówiłam dziękuję, gdy mnie czymś obdarowywano, proszę, gdy czegoś chciałam i przepraszam, gdy wpadłam na kogoś na ulicy. Bałam się wszystkiego, choć nic nie wiedziałam. Byłam niemądra. Pojęcie świata ograniczałam do tego, co widoczne dla gołego oka. Ale myliłam się. Myliłam się okropnie. Potem pokazano mi jaki wielki błąd robiłam. Wszystko zdawało się być szare i nudne, ale to przecież takie głupie. Teraz wiem, że wszystko ma swój urok. Wszystko ma swoją historię. Każdy ma powód dla płaczu, do śmiechu. Ja śmieję się dużo. I dużo uśmiecham. Wszystko uważam za piękne, we wszystkim widzę kolory. Umysł chowam pod różową zasłonką, która nie pozwala mi widzieć tego, co nieprzyjemne. Jednak mi smutno, gdy widzę łzy i skrzywione grymasy tych, którzy nie wierzą w nic i są tacy jaka ja byłam kiedyś - puści. To pustka jest najgorsza. Chciałabym, aby wszyscy doświadczyli tego, czego doświadczyłam ja. Aby odkryli to, co znajduje się za linią, której boją się przekroczyć i, żeby ich serca wypełniło to, czego potrzebują. Mówią, że jestem hipokrytką. Mówią, że wyznaję buddyzm i medytację, ale uciekam się do używek, łamiąc piątą podstawową zasadę etyki. Ale to przecież każdy musi znaleźć swój sposób na dotarcie do tego, co potężne i piękne, prawda? Nie boję się niczego, poza jednym - szkodzeniem innym. Nie chcę po śmierci stać się głodnym duchem, pałętającym się po świecie i nie potrafiącym odnaleźć dla siebie miejsca. Często jestem daleko stąd. Wolę to, co nieprzyziemne, to co niesamowite. Uciekam. Ale nie ze strachu jak niektórzy, a z ciekawości. To co duchowne znaczy więcej niż to, co fizyczne. Przywiązuję większą wagę do karmienia umysłu, niż ciała. Interesują mnie losy innych, losy całego świata. Chciałabym pomóc im wszystkim. Wszystkich chciałabym uratować. Mówią, że oszukuję. Że wszystko to robię dla zwrócenia na siebie uwagi, ale nie widzą jak czyste są moje intencje. Słucham innych uważnie, choć czasem zdaje się im, że tak nie jest. Sprawiam wiele różnych wrażeń, które nie są prawdziwe. Przyjaciele mówią, że niełatwo jest mnie zrozumieć, że jestem skomplikowaną osobą. Ja tak nie uważam. Nie ma czegoś takiego jak skomplikowane osoby. Są tylko ci, którzy rozumieją i ci, którzy nic nie wiedzą.

Grupa: kontrolerzy

Poziom zaawansowania: średniozaawansowany

Zobacz profil autora

2 Re: Sue McCarthy - Abbey Lee Kershaw on Czw Lis 22, 2012 7:46 pm

Wszystko jest świetne <33

akcept


_________________
Zobacz profil autora http://utsi.forumpolish.com

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach