You are not connected. Please login or register


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Chloé Douval - Kayla Hadlington on Sro Lis 21, 2012 8:12 pm

Imię i nazwisko: Chloé Douval

Wiek: 19

Data urodzenia: 17 grudnia w rynsztoku

Wygląd: (Kayla Hadlington) Ciepłą twarz ma, bladą bardzo. Farbuje się często i czasem ubiera jak debil, a maluje jeszcze gorzej. Hipster do sześcianu.


Historia:
Państwo Thompson zapragnęli spłodzić potomka swojej rodziny, od pierwszego dnia, kiedy się w ogóle poznali. Bezsens, ktoś powie i ma absolutną rację, bo były to tylko rzucane na wiatr bełkoty pijanych studentów. Julie Maréchal, jak zwykła o sobie mówić, piekielnie inteligentna Paryżanka, miała zadanie, rozkochać w sobie Adama Douvala, a później wkręcić, że jest w ciąży. Jaka szkoda, że jej głupi żart stał się rzeczywistością. Przyszli rodzice byli całkowicie załamani, w końcu, ich kariery wisiały na włosku. Aborcja nie wchodziła w grę, obydwoje pochodzili z rodzin ortodoksyjnych, gdzie Bóg zajmował pierwsze miejsce. Postanowili więc pierworodnego oddać do adopcji. O tak, chłopczyk. Mimo wszystko, to zdarzenie zbliżyło ich do siebie i po ośmiu latach byli gotowi na kolejne dziecko, tym razem chcieli je zatrzymać i wychować. Los się jednak do nich nie uśmiechał, Julie straciła swoją szansę, na bycie matką, Adam miał jednak znajomości i wkrótce w ich domu pojawiła się mała Billie, córka ćpunki. To imię jednak absolutnie nie odpowiadało nowym rodzicom, więc nadali jej imię Chloé licząc, że będzie ich małym aniołkiem i faktycznie nim była. Cicha, prawie nigdy nie płakała, co z początku naprawdę martwiło państwa Thompson, po jakimś czasie jednak do tego przywykli. Od małego uświadamiali swoją córkę, że jest kimś lepszym, od zwykłych zjadaczy chleba. Odkąd zaczęła mówić, oni rozpoczęli proces, w którym poszukiwali dla dziecka specjalności, chcieli, by była, oraz uważała się za wyjątkową. Gdy nauczyła się chodzić, posłali ją do szkoły baletowej, szybko przekonali się, że ich córka nie ma za grosz poczucia rytmu, jeśli o taniec chodzi. Następny był chór, ale jej śpiew brzmiał raczej jak szorowanie widelcem po talerzu, wreszcie, mała Chloé natchniona muzyką klasyczną, puszczaną na każdym wielkim przyjęciu rodziców, zapytała, co tak ładnie skrzypi w tle. Juloe ze szczęścia prawie skakała, a następnego dnia dziewczynka w swoim pokoju miała małe skrzypki. W końcu nadszedł wiek szkolny, dla panienki Douval zaczął się wcześniej, niż dla jej innych rówieśników, ale nawet tego nie odczuła, był to kolejny przejaw mani jej rodziców. Posłana do szkoły prywatnej w ogóle nie mogła się odnaleźć wśród tych wszystkich dzieci bogaczy. Czuła się nieswojo i wielokrotnie prosiła, by mogła chodzić do szkoły państwowej. Adam jednak uważał, że w niej ją zniszczą, a nie mógł przecież pozwolić, by jego maleńki skarbek wpadł w złe towarzystwo i stoczył się na samo dno.To były najgorsze obawy państwa Douval, że felerne geny przeważą i Chloé stanie się jak jej biologiczna matka, o której istnieniu nadal nie miała pojęcia. Kolejne lata mijały i piękny film w końcu musiał zostać przerwany jakąś rodzinną tragedią. Julie w zwyczaju miała wracać późno z pracy, a w piątki biła wszelkie rekordy. Dlatego trzynastoletnia Kluska (co za określenie) nie czekała na matkę, a Adam odrzucił wszystkie złe myśli i zajął się przeglądaniem kolejnych dokumentów, podesłanych do jego kancelarii. W końcu wybiła godzina, która zaciągnęła go do łóżka i wtedy, dzwonek, na zewnątrz radiowóz, a w drzwiach policjant, przekazujący złe wiadomości. Jagoda zginęła w wypadku samochodowym. Zwyczajny wypadek, pijany nastolatek, w dodatku bez brawa jazdy, jego wina jest oczywista, a Adam dołożył wszelkich starań, by chłopak miał spieprzone życie już do końca. Został sam z córką, z którą nie potrafił rozmawiać. Teraz była jej potrzebna matka, w końcu, w tym wieku tyle się u trzynastolatek dzieje. Została wysłana na terapię, która zamiast jej pomóc, pogarszała sytuację. Wręcz błagała ojca, by nie kazał jej znowu iść do gabinetu psychiatry, kiedy zaczęła opuszczać sesje, wynajął kierowcę, który odwoził ją prosto na miejsce i natychmiast po zakończeniu zabierał do domu. Znaleziono jej nawet koleżankę z sąsiedztwa i to właściwie dzięki niej stanęła na nogi. W końcu dostała odrobinę normalności. I nadszedł ten piękny dzień, w którym poszła do liceum. Ponieważ pan Douval był zbyt zajęty swoim nowym związkiem, z jej dawną psychoterapeutką, mogła iść do szkoły państwowej. Zaczęły się dla niej piękne czasy i w końcu nikt jej nie pilnował. Nie, żeby jakoś specjalnie zaczęła tego nadużywać, ale zdarzało się jej być pijaną, uciekać przed policją, która ją raz nawet złapała i ojciec znowu musiał pociągać za odpowiednie sznurki. Znalazła swoją wielką, pierwszą miłość. A to rozwścieczyło Adama, bo jak jego córka mogła zadawać się z kryminalistami, całymi w tatuażach, którzy w dodatku mieli dziwaczne kolczyki w uszach?! I jeszcze fakt, że jego córka śmierdziała papierosami, za każdym razem, kiedy wracała ze szkoły! Jego oburzenie granic nie miało, jednak nic nie wydawało się go ranić bardziej niż fakt, że Chloé nie grała już tyle na skrzypcach, co kiedyś. Więc zrobił jedyną rzecz, która przychodziła mu na myśl. Posłał ją do katolickiej szkoły dla dziewcząt w Londynie. Spędziła w niej nie całe pół roku, zakonnice zmuszone były do interwencji i wydalenia młodej Douvalówny. Nikt nie spodziewał się, że w tak zaskakującym tempie można dotrzeć z Paryża do Londynu, kiedy zobaczono czerwonego na twarzy ojca dziewczyny, a kiedy nieopodal zobaczył auto tego całego, pożal się Boże, chłopaka Chloé wpadł wręcz w furię. Ledwo wróciła do domu, już musiała się pakować, Adam znalazł dla niej idealne miejsce, pełne ludzi z dobrych domów, miejsce, w którym nie będzie plebsu, ludzi, którymi on tak bardzo gardził. W samolocie do Seattle miała wiele czasu do rozmyślania, o wszystkim i chociaż uważała, że cały ten wyjazd jej tylko zaszkodzi, a ojciec robi największą głupotę, jaką mógł zrobić, nadal nie potrafiła go znienawidzić. Teraz nastąpi wielki zwrot akcji, bo przecież teraz jest tutaj, gdzie hasają kangury, a miała iść do burżujskiej szkoły w USA. Nie powiedziałam jeszcze, czemu ją tak szybko wywalili z katolika no to... Chloé zmuszała zakonnice, by mówiły jej, jakie są ich najskrytsze pragnienia i obawy. Ku wielkiemu zdziwieniu, główna zakonnica wcale nie obawiała się potępienia i wcale nie pragnęła życia wiecznego w niebie, to było trochę podejrzane, przecież te kobiety nie spoufalały się z takimi niewiastami jak ona. Tym dziwnym zjawiskiem zainteresowali się właśnie Australijczycy, namówili pana Douvala, żeby zmienił plany i voila.

Talent:
Douval najzwyczajniej w świecie prowokuje ludzi, żeby się jej zwierzali z niewygodnych faktów. Bez względu na to jakiej jest twoje stanowisko i tak powiedz jej, że twoim największym pragnieniem jest upojna noc z osiemdziesięciolatką, a linoleum doprowadza twoje serce do ciężkich palpitacji. W ogóle się jej to nie podoba.

Charakter:
Hollie to jeden wielki emocjonalny śmietnik. Codziennie kłócą się w niej tak skrajne cechy charakteru, że można omyłkowo ocenić ją, jako chorą psychicznie, a choć sama nieraz tak o cobie mówi, jest to absolutnie nie prawdą. Na leczenie się w ogóle nie wybiera, a nawet jeśli ktoś by chciał ją jednak skierować, ucieknie i zaszyje się pod ziemią. A więc...Chloé Douval, dziewczyna zdecydowanie nadpobudliwa. O to ją nigdy, nikt nie podejrzewał, bo jak z takiego grzecznego, cichego, spokojnego dziecka, wyrosnąć mogło takie, no właśnie, jak ją właściwie określić? Po prostu, takie coś. Po niej niczego nie można się spodziewać. Przez całe jej życie testowano ją w różnych dziedzinach, by odnaleźć ukryty talent, który ujawnił się dopiero w okresie dojrzewania, nie, był to talent do histeryzowania raz w miesiącu i pożerania wszystkiego na swojej drodze, choć to też jej całkiem nieźle wychodzi...Odkryto bowiem, że Chloé świetnie radzi sobie, z pakowaniem się w kłopoty. Jeśli trzeba powiedzieć coś w najmniej oczekiwanym momencie, nie ma sprawy, ona powie bez zastanowienia. To wyjątkowo impulsywna i emocjonalna osoba ze skłonnościami do przesadzania. Choć bywa okrutnie sarkastyczna, nigdy nikogo nie przekreśla, bywają dni, że nawet przyzna się do tego, że wszystkich ludzi darzy wielką miłością, a tak, to po prostu trzema to w sekrecie i chowa za teatralnie ponurą miną i jeszcze bardziej teatralnymi pomrukami na temat tego, jak bardzo utraciła wiarę w człowieczeństwo i jak bardzo ludzkość powinna być zgładzona. Nawet jeśli osoba, która pięć minut wcześniej obrzuciła ją największymi wyzwiskami, przyjdzie do niej i poprosi o pomoc, to pewna być może, że ją od Chloé uzyska. Może otrzyma wcześniej kilka uszczypliwych komentarzy, ale koniec końców dobrotliwa strona dziewczyny, posiadająca w sobie niezliczone złoża współczucia zwycięży. Gallagher jest też jedną z tych osób, które mają do siebie tak wielki dystans, że aż czasem irytujący. Sprawia wrażenie osoby, której nic nie dotyka, niepoprawnej optymistki, która wszystko potrafi obrócić w żart i jest w tym ziarno prawdy, jednak słowa potrafią ją zranić i to bardzo mocno. To jednak nie jest najgorsze, najgorsze jest to, że nigdy nie wiesz, co akurat spowoduje w jej oczach ten wielki wyrzut i smutną minę. Bywa infantylna, co za tym idzie niezwykle naiwna. Bardzo często przeklina w myślach tą małą dziewczynkę, skaczącą w jej głowie i proszącą o chwilę uwagi i walczy z nią jak tylko może. Chloé to typowa dziewczyna z wahaniami nastroju, może płakać i śmiać się jednocześnie, nigdy nie uwierzyła rodzicom, w swoją nadzwyczajność, wręcz przeciwnie, nabawiła się przez to kompleksów. Bo w końcu mama i tata tyle razy powtarzali, że ideałem, ona jeszcze więcej razy spieprzyła sprawę. Czasem mówi do siebie i choć z pozoru wydaje się być bardzo otwartą dziewczyną, żywo dyskutującą z jakimś bezczelnym człowiekiem, wpychającym się w kolejkę, to ma w sobie typową, dziewczęcą nieśmiałość, pamiątkę z dzieciństwa. Bardzo często się czerwieni i to wcale nie byłoby takie złe, gdyby nie fakt, że robi to w najmniej oczekiwanych momentach. Wydaje się jej, że coś lub częściej, ktoś, nie jest w stanie jej onieśmielić, a tu taka niespodzianka, zmienia kolor na krwistą czerwień. I to w sumie wszystko, co można o niej powiedzieć, a i jeszcze to, że trochę sierota życiowa.

Grupa: kontrolerzy, RUSZOFE

Poziom zaawansowania:trochę taki...zerowy, ale dobra, niech będzie, że jest zdolna i chodzi na korepetycje więc średni z przechyleniem w złą stronę



Ostatnio zmieniony przez Chloé dnia Sro Lis 21, 2012 8:35 pm, w całości zmieniany 2 razy

Zobacz profil autora

2 Re: Chloé Douval - Kayla Hadlington on Sro Lis 21, 2012 8:27 pm

Tak, to kontrolerzy :)

Ładna karta, ale pod koniec historii chyba się odrobinę pomieszała. Jaka Norwegi i jakie zakonnice? XD


_________________
Zobacz profil autora http://utsi.forumpolish.com

3 Re: Chloé Douval - Kayla Hadlington on Sro Lis 21, 2012 8:34 pm

dobra mil inaczej nie umiem tego wytłumaczyć xd

Zobacz profil autora

4 Re: Chloé Douval - Kayla Hadlington on Sro Lis 21, 2012 8:37 pm

idealnie <33

akcept!


_________________
Zobacz profil autora http://utsi.forumpolish.com

5 Re: Chloé Douval - Kayla Hadlington on Czw Lis 22, 2012 12:51 pm

ja miałam tośkę zaakceptować! ja

akcept

Zobacz profil autora

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Similar topics

-

» Chloé Ollivander

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach